„30 dni dla pięknych włosów” – moje podsumowanie akcji

30 dni dla wlosow

Kiedy na początku kwietnia pisałam o planach na najbliższe miesiące, wspomniałam o akcji zorganizowanej przez Anwen „30 dni dla pięknych włosów”. W związku z tym, że już od dobrych kilku miesięcy staram się regularnie dbać o kosmyki, nie widziałam przeszkód, by do akcji nie dołączyć – dodatkowa motywacja zawsze jest mile widziana 😉 Wydrukowałam więc kolorową tabelkę, w której – przynajmniej w teorii – miałam zaznaczać codzienne postępy.

Co się udało?

Tak naprawdę – zdecydowanie większą część planów udało się zrealizować!

  • Pielęgnacja.

Gdy odkryłam najlepszy dla mnie sposób pielęgnacji, włosy zdecydowanie odżyły. Tak, jak pisałam, stały się miękkie, dociążone, sypkie i błyszczące, pozostając przy tym lekkie i odbite u nasady.

Regularnie włosy olejowałam i odżywiałam – praktycznie przy każdym myciu. Dzięki temu udało mi się odnaleźć nowego ulubieńca: olej z awokado. Jak żaden inny wcześniej „dopieszcza” kosmyki, dając efekt takiej miękkości, jak sierść małego szczeniaka 😉 Mam wrażenie, że właśnie ten olej wpływa również na uelastycznienie włosów – przez ostatnie tygodnie końcówki stały się zdecydowanie mniej szorstkie i rzadziej się łamią.

  • Stymulacja porostu.

Każdego dnia w skórę głowy wcierałam Jantar. Dodatkowo na 30-40 minut przed myciem na głowie lądowała biotynowa odżywka Schwarzkopf. Mimo moich wysiłków, tym razem cebulki się zbuntowały, przez co włosy urosły szablonowy 1 centymetr. Sukcesem z kolei okazało się ograniczenie wypadania włosów i „fabryka” baby hair – szczególnie widoczne jest to na linii czoła i coraz bardziej zarastających zakolach.

  • Suplementacja.

W dużej mierze i na tym polu spełniłam zamierzony plan. Praktycznie codziennie dostarczałam organizmowi porcję witamin w postaci owocowo-warzywnych smoothies, do których dodawałam łyżkę oleju lub ziarenka lnu. Na palcach jednej ręki mogę bowiem policzyć dni, w które ominęłam taką wersję śniadania.

Co się nie udało?

Picie drożdży. Jedynie kilka razy na samym początku kwietnia przygotowałam miksturę – ¼ kostki drożdży piekarskich rozpuściłam w szklance ciepłego mleka. Mimo, że smak wcale nie był tak zły, jak się spodziewałam, do picia tego brałam się jak przysłowiowy pies do jeża. Chyba nawet dwóch pełnych kostek nie udało mi się skończyć (część drugiej została za to zużyta w zdecydowanie przyjemniejszy sposób, w domowej roboty pizzy;))

serum łopianowe

A co w najbliższym czasie?

Walka o dodatkowe centymetry długości. Tym razem stawiam na eksperymentalny zestaw od firmy Elfa Pharm– łopianowe serum każdego dnia i odżywkę z ekstraktem z korzenia tataraku przed każdym myciem. Do tego oczywiście codzienna suplementacja olejem i/lub siemieniem lniany, które nie tylko świetnie wpływają na kondycję włosów i skóry, ale także wspomagają odporność.

W związku z tym, że (miejmy nadzieję!) słońce częściej będzie przygrzewać, postanowiłam również włączyć do stałej pielęgnacji preparat z filtrem UV. Oprócz tego w dalszym ciągu stawiać będę na regularne olejowanie oraz odżywianie kosmyków produktami Shea Moisture, które są jeszcze pamiątkami z angielskiej podróży (swoją drogą, są to chyba najlepsze kosmetyki do pielęgnacji włosów, jakie w życiu używałam!;))

A jak u Was z miesięcznym podsumowaniem? Udało się osiągnąć pielęgnacyjne cele? I jak z planami na najbliższy czas – będziecie działać według grafiku, czy raczej spontanicznie? 😉

23 komentarze

  1. Oj, chyba muszę sobie podobną akcję zaplanować. Moje włosy nie są już takie złe, ale w nawale codziennych obowiązków trochę je zaniedbałam. Przydałby im się jakiś intensywny tydzień codziennej pielęgnacji.

  2. No i masz piękne włosy teraz. Na stan moich włosów też największy wpływ miało olejowanie. Korzystny jest dla mnie ojej migdałowy. Nie mniej jednak tego za awokado, za twoją namową też spróbuję. Od niedawna piję,jem też zalane wrzątkiem ziarna siemienia lnianego. Mam po nim taki porost włosów, że nawet Jantar tak nie zadziałał. A w kwestii trawienia siemię też działa cuda.

    1. Zgadzam się w 100%! I u mnie siemię lniane zdziałało swego czasu cuda 🙂 Nie tylko zbawiennie zadziałało na porost włosów, ale także na kondycję skóry i przede wszystkim – pomogło wzmocnić odporność, z którą miałam wtedy olbrzymie problemy!

  3. Moje wlosy w ostatnim czasie sa wrecz w okropnym stanie, wypadaja mi od x czasu i mam ich na glowie coraz mniej, co zacznyna mnie powaznie martwic 🙁 mam nadzieje, ze ktoras z podanych rad zaskutkuje! 🙂

    1. Na zatrzymanie wypadania polecam wcierki i suplementację – u mnie najlepiej sprawdził się Biotebal 🙂

  4. Bardzo fajny wpis 😉 Ostatnio staram się właśnie zregenerować włosy, może jednak przekonam się do oleju 😉 Z drożdżami też mi nie po drodze 😉

  5. Nigdy nie próbowałam pić drożdży, lubię ich smak na sucho, ale nie wyobrażam sobie, żebym miała je wypić zmieszane z wodą (mleka niestety pić nie mogę, a roślinne to nie to samo) :P. Co do włosów – u mnie skóra głowy mocno się ostatnio buntuje i już nie wiem o co jej chodzi – po 3 tygodniach walki jest lepiej, na szczęście 😀 A same włosy – ścięłam, ot co 😛 Nie lubię się męczyć z długimi 😛

    1. Ja nigdy długich włosów nie miałam, dlatego z uporem maniaka teraz je zapuszczam 😀 Tym bardziej mam motywację, że założyłam się z Ukochanym, że do września 2018 roku będę mieć włosy przynajmniej do talii 😀

  6. Ja za leniwa na takie akcje jestem 🙂 Ale od kiedy zmieniłam dietę (warzywa zamiast mięsa)zauważyłam znaczną poprawę włsów

  7. A zmienili już opakowanie serum łopianowego? W zeszłym roku jak je testowałam zauważyłam na kartoniku informację, że serum nie zawiera alkoholu. Natomiast w INCI alkohol się już znajdował 🙂 Dla mnie alkohol to nie problem, ale akcja z elfąPharm była trochę nie w porządku wobec klientów.

    1. Powiem Ci szczerze, że nie zwróciłam uwagi. Przeczytałam skład, alkohol w nim rzeczywiście był, ale i dla mojej skóry głowy to nie problem. Widzę po samych buteleczkach, że moje serum jest już z nowej serii – butelka posiada atomizer 🙂

  8. Ogólnie całkiem dobrze Ci poszło 😉 jeśli chodzi o drożdże to po 3,4 dniach zwykle zaczynają mnie smakować, choć pierwsze dni mam ochotę je zwrócić. U mnie sama wiesz jak, w zeszłym miesiącu było różnie i zdecydowałam się ostatecznie na mocne cięcie; )

  9. Bardzo fajny pomysł z tą akcją. Idealny sposób, aby zregenerować swoje włosy, szkoda, że przegapiłam, bo mogłam swoje odratować 😀

  10. Powiedz mi moja droga, ten olej z awokado, to w jaki sposób używałaś? Ja kocham olej kokosowy, tylko jak pomyślę o tym, że najpierw muszę go rozpuścić, to mi się odechciewa, niestety.
    I jakim cudem udało Ci się codziennie olejować włosy?! :O ale mam lenia…

    1. Codziennie nie – przy każdym myciu (myję co drugi, co trzeci dzień:)).
      Olej z awokado nakładałam od razu na włosy – ze względu na to, że trzymałam go w szafce, a nie w lodówce, był w formie płynnej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *