5 najczęstszych zimowych problemów z włosami.

Zimowe problemy skłaniają do refleksji nad kondycją czupryny. Często nie zdajemy sobie sprawy, że przyczyną problemów w układaniu włosów są codzienne nawyki pielęgnacyjne. Zamiast walczyć z wiatrakami, warto przeanalizować stosowane zabiegi i dopasować plan pielęgnacji do panujących warunków atmosferycznych.

Problemy z włosami zimą wynikają zwykle z gwałtownych zmian warunków atmosferycznych. Mróz i zimny wiatr na zewnątrz czy suche powietrze w domu są czynnikami, które mają ogromny wpływ na procesy zachodzące w łusce włosów i skórze głowy. Przez to kosmyki stają się słabsze, bardziej się elektryzują, częściej przetłuszczają i łamią.

  1. Tak źle, i tak niedobrze: skóra głowy w zimie.

Niektórzy uważają, że skoro włosy wyglądają źle, gdy schowamy je pod czapką, lepiej chodzić z gołą głową. Kiedy byłam młodsza, dla większości moich koleżanek noszenie czapki było największą z możliwych kar. Dziewczyny wolały chorować, niż ubrać coś na głowę. Pamiętam nawet ekstremalny przypadek, gdy jednej z nich włosy po prostu zamarzły!

Niska temperatura sprawia, że naczynka krwionośne zwężają się, przez co krążenie krwi w skórze głowy jest utrudnione, a co za tym idzie – włosy są gorzej odżywiane, wypadają i wolniej rosną.

Z drugiej strony, regularne noszenie nakrycia głowy przyczynia się do niedotlenienia cebulek włosowych  i wzmożonego przetłuszczania włosów. Znacie to pewnie z doświadczenia, gdy po założeniu czapki nawet świeżo umyte kosmyki stają się oklapnięte, jakby niedomyte i bez życia.

Jak zminimalizować negatywne skutki noszenia czapki? Czapka powinna być luźna, przewiewna, i dość ciepła, wykonana z niesyntetycznych delikatnych materiałów, które pozwolą skórze oddychać. Jeśli zmagamy się z problemem nadmiernie przetłuszczających się włosów, powinniśmy pamiętać o regularnych praniu nakrycia głowy.

Warto również odpowiednio zadbać o skórę głowy: regularne peelingi, codzienne wcierki, systematyczne odżywianie i olejowanie nie tylko zaowocują zniwelowaniem problemów, ale i lepszą kondycją skalpu.

  1. Oklapnięte, niepodatne na ułożenia kosmyki. 

Pod czapką każda fryzura może stracić fason i urok. Opadanie włosów to efekt noszenia czapek i kapturów, a także niedostosowania pielęgnacji do aury za oknem. Przykładowo, świeżo umyte włosy mają większą tendencję do elektryzowania, łatwiej się odkształcają i „osiadają” pod ciężarem czapki, czy szala. Warto nosić przy sobie małe podróżne opakowania ulubionych środków do stylizacji – w sytuacjach kryzysowych pomogą zapanować nad niechcianą fryzurą 😉

  1. Kołtun nad karkiem.

Brak objętości czy przysłowiowy „przyklap” to nie jedyne kłopoty, z jakimi nasze włosy zmagają się w starciu z zimową odzieżą. Suche, szorstkie i w efekcie splątane pukle nad karkiem są częstą zmorą w tym czasie. Najprostszym sposobem rozwiązania problemu jest upinanie kosmyków wysoko na czas, gdy mamy na sobie szaliki, golfy czy biżuterię. Duże znaczenie ma również oczywiście kondycja włosów i ich bieżąca pielęgnacja: regularne olejowanie i stosowanie silikonowego serum spowodują, że pukle będą bardziej gładkie i śliskie, dzięki czemu nie będą się tak łatwo plątać.

  1. Elektryzujący problem.

Nie tylko latem włosy zbyt szybko tracą wodę. Szczelne, plastikowe okna utrudniające wymianę powietrza powodują, że wilgotność w zamkniętych pomieszczeniach jest zbyt niska. Suche powietrze „wyciąga” całą wilgoć z wnętrza włosa. Przez to kosmyki szybciej tracą swoją sprężystość, połysk i witalność, a my wyglądamy jak trafieni piorunem 😉 O tym, jak poradzić sobie z elektryzującymi włosami pisałam w tym wpisie.

  1. Rozdwajające się, kruszące i słabe końcówki.

I ten punkt ma duży związek z noszeniem zimowej garderoby. Jednak nie tylko ocieranie kosmyków o szale czy kurtki, negatywnie wpływa na ich kondycję o tej porze roku. To także brak słońca i witamin znacząco pogarszają zdrowie naszych włosów. Warto więc postawić na zrównoważoną dietę: regularne picie oleju i jedzenie świeżych warzyw czy owoców pomoże włosom w odzyskaniu elastyczności i siły. Pamiętajmy również o codziennym nawadnianiu organizmu: 1,5-2 l napojów to niezbędne minimum!

A jak u Was wyglądają zimowe problemy z włosami? A może całoroczna pielęgnacja okazała się idealną profilaktyką przed tą surową, mroźną porą? 😉

50 komentarzy

  1. Moja największa zmora to szybsze przetłuszczanie, elektryzowanie i kołtuny, nawet nie na karku, tylko wszędzie 😛 Moje włosy nie lubią zimy i wyglądają wtedy gorzej, niż latem… Miałam je hodować, ale w ferie będę je musiała skrócić o kilka centymetrów, bo końcówki są już trochę przerzedzone i brzydko to wygląda :C

    1. U mnie zdecydowanie przetłuszczanie jest największym problemem – cała reszta de facto jest do ogarnięcia. A i fakt, że raczej chodzę w upiętych sprawę ułatwia 😉

  2. o jak ja to elektryzowanie się dobrze znam, na szczęście czapkę w ciągu dnia mam góra pół godziny, no może do godziny max, ale bez niej się nie ruszam,bo odbija się to na moich uszach a one są ważniejsze niż włosy w tym momencie

    1. U mnie to nawet pół godziny wystarczy, a włosy u nasady zaczynają się przetłuszczać…

  3. Piękne zdjęcia. Pomimo tego, że piszesz o problemach to widok tych zdjęć motywuje do dbania o włosy pomimo wszystko. Mam ochotę pomóc swoim włosom kosmetykami, które pokazujesz 😉
    A odnośnie czapki to wolę mieć gorszą fryzurę, ale być zdrową, bo co mi z dobrej fryzury jak będę przeziębiona siedzieć w domu 😉

    1. Ale to miłe! Nie zdajesz sobie sprawy, ile znaczy dla mnie, że ktoś docenił moje zdjęcia! 🙂

  4. Pierwszy raz w tym roku odkąd świadomie dbam o włosy zaczęły się elektryzować, ale posmaruje olejem pare razy na noc i problem zniknie, mam nadzieje 🙂

    1. Warto olejek lub serum nosić przy sobie – by w razie potrzeby mogły pomóc! 😉

    1. Ja też – tak jak napisałam, bardziej cenię sobie ciepełko, niż dobry wygląd 😀

  5. Moja zmora jest elektryzowanie sie wlosow! Chetnie zerkne na Twoj wpis o tym, jak sobie z tym radzic, moze wreszcie cos mi pomoze!

  6. Oj, pamiętam jak byłam młoda i głupia – zero noszenia czapki – teraz to konieczność, już wolę ochlap, byleby nie zmarznąć. Elektryzowanie się włosów to też mój znany problem. Jednakże od ponad roku mam włosy w znacznie lepszej kondycji niż kiedykolwiek wcześniej za sprawą odpowiedniej pielęgnacji;)

  7. Dla mnie największa zmora to te kołtuny na wysokości karku! Ściągam płaszcz, a tam gniazdo, haha! Masakra! 🙂 No i przetłuszczanie się włosów szybsze – od czapki. Ale wolę to, niż marznąć. 😀

  8. Dopóki nie ma dużych mrozów problem elektryzowania się włosów przez noszenie czapki rozwiązałam rezygnując z niej na rzecz nauszników. Byłam naprawdę zdziwiona, że nie marznę, a i włosy mają się zdecydowanie lepiej!

  9. Ja w sumie sporo tych problemów miewam niezależnie od pory roku – i chyba już taka „uroda” moich włosów – bo żadne zabiegi (łącznie z mezoterapią) niewiele im pomogły (lub pomogły tylko chwilowo).

    1. Moje z kolei najlepiej czują się wiosną – latem lubią się przesuszać od grzejącego słońca 😉

  10. Maiłem wujka, który w dawnych radosnych czasach jeździł na motorze bez kasku. Chyba przepisy pozwalały albo milicja miała to głęboko gdzieś. Oczywiście nie miało znaczenia, czy lato i upał, czy zima i mróz. Po co kask i czapka przecież też jest ch…wa. Efekt? Wujek od dawna świeci piekną łysiną.

  11. Elektryzowanie się jest najgorsze, inne jeszcze jakoś przeboleje ale to jest tak denerwujące! Dobra lecę do wpisu z twoimi radami na to 😉

    1. Robiłaś badania? MOże to kwestia hormonalna i dlatego doraźne środki nie pomagają?

  12. U mnie jest w sumie problem ze kształtem 🙂
    Ze względu na kaptury (pod które włosy wciąż upinam, po zdjęciu rozpuszczam a przed założeniem znów upinam) trochę się mechacą i rozluźnia się skręt. Nie narzekam jednak, bo da się temu zapobiec, poza tym to tylko stan przejściowy 😉

  13. Ja noszę czapkę mimo wszystko, mam problemy z zatokami, więc chucham na zimne. Niestety wiąże się to z elektryzowaniem włosów i oklapniętą fryzurą, czasem zdarzy się kołtun, ale nauczyłam się z tym sobie radzić. Grzebień i suchy szampon i fryzura jak nowa. Tylko to elektryzowanie mnie denerwuje.

  14. Ojj zima fajny okres i tyle czapek, ale niestety dużym minusem jest zdjęcie czapki.. Wtedy wyglądam jak Szopen hahaha. A suche włosy mam od rozjaśniania…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *