Naturalny eliksir młodości – olej z opuncji figowej. | Pielęgnacja twarzy z marką Bio Agadir.

Ja wiem, że do takiej ostatecznej starości to mi jeszcze daleko, ale jednak już po 30stce dostrzegam różnicę w kondycji mojej skóry. Z wiekiem traci ona swoją elastyczność i gładkość, staje się bardziej wrażliwa i podatna na uszkodzenia mechaniczne. Tak, jak kiedyś mogłam zasypiać w  całodniowym makijażu, spać krócej i jeść raczej mało zdrowe jedzenie – tak teraz wszystkie, nawet najmniejsze błędy, od razu odzwierciedlane są w stanie cery 😉 

Chociaż sama nie uskuteczniam raczej „kultu młodości”, bo zmieniające się z upływem czasu ciało jest dla mnie czymś zupełnie naturalnym – lubię mieć świadomość, że zadbałam o siebie na tyle, na ile tylko mogłam, by mój organizm służył mi jak najdłużej. Dlatego dużo śpię, ruszam się każdego dnia, w miarę racjonalnie się odżywiam – a do tego stawiam na kosmetyki dobrej jakości, które „z zewnątrz” pomogą mi w pielęgnacji ciała. 

Marka Bio Agadir jest nowością w mojej łazience – to firma produkująca naturalne kosmetyki olejowe z certyfikatem EcoCert. W swojej ofercie mają naturalne oleje i hydrolaty roślinne oraz produkty na nich bazujące – kremy, sera, maski. 

Olej z opuncji figowej. 

Większość kosmetyków Bio Agadir zawiera w sobie olej z opuncji figowej – naturalny eliksir młodości. Jest stosowany w kosmetyce od starożytności – nazywany jest naturalnym botoksemobjawieniem profilaktyki anti-aging. Jest to najdroższy i najbardziej ceniony olej roślinny na świecie – do wytłoczenia jednego litra  potrzebnych jest około miliona sztuk pestek opuncji.

Drogocenne właściwości oleju z opuncji figowej wyróżniają się tym, że jego skład w ponad 90% stanowią NNKT, głównie kwas linolowy. Olej zawiera także aktywną witaminę E (nazywaną witaminą młodości) oraz witaminy A, F, K. Poza nimi w składzie oleju znajdziemy też specyficzne betalainy -pigmenty o działaniu przeciwrodnikowym, wysoki poziom fitosteroli, które stanowią roślinny odpowiednik naturalnych steroli występujących w skórze oraz minerały takie jak wapń, potas, fosfor, magnez, żelazo czy cynk. 

Kosmetyki Bio Agadir.

Produkty Bio Agadir testowałam dobre kilka tygodni – sprawdzałam ich działanie tak samo w porannej, jak i wieczornej pielęgnacji. 

Przeciwzmarszczkowe serum.

Produkt ma oleistą, chociaż lekką konsystencję. Wchłania się bardzo szybko. Zawiera w sobie mnóstwo olejów (w tym na pierwszym miejscu w składzie olej z nasion opuncji figowej!) oraz miód i mleczko pszczele. 

Zapach produktu okazał się dla mnie zbyt intensywny – ciężki, orientalny. Dlatego stosowałam go przede wszystkim na noc – podczas snu po prostu mi nie przeszkadzał 😉 

Po pierwszym użyciu serum dało się wyczuć rewelacyjne nawilżenie – jakby na całej twarzy ktoś położył kojący kompres. Na dłuższą metę kosmetyk naprawdę zadziałał odmładzająco – płytkie zmarszczki delikatnie się wygładziły, skóra stała się lekko napięta, a jej koloryt równiejszy. Mam wrażenie, że cera stała się jaśniejsza, jakby bardziej promienna i świeża. 

Serum, wraz z odmładzającym kremem na dzień, testowałam także na dekolcie – kilka lat temu przepaliłam tam skórę słońcem, która stała się wiotka, tracąc swoją elastyczność i młody wygląd. Ku mojemu zaskoczeniu, regularny masaż z udziałem kosmetyków już po tygodniu przyniósł pierwsze widoczne efekty: skóra wyraźnie się napięła, zyskując mięsistość i miękkość. 

Odmładzający krem na dzień.

Krem jest bardzo lekki, rewelacyjnie się wchłania – już po kilku minutach skóra gotowa jest do aplikowania makijażu. Jego zapach jest delikatny i bardzo przyjemny. W składzie kremu znajdziemy nawilżającą glicerynę, odmładzającą witaminę E oraz olej z opuncji figowej, który ma zapewniać wygładzenie, nawilżenie i odżywienie na poziomie komórkowym. Dzięki takiej kompozycji składników, krem zapewnia intensywne, długotrwałe nawilżenie. Skóra jest wyraźnie odżywiona, wygładzona i mięciutka. Stosując kosmetyk regularnie, da się zauważyć poprawę jędrności i zwiększoną gęstość – skóra staje się bardziej elastyczna, a drobne linie i zmarszczki  zredukowane. 

Krem na noc.

Produkt jest o wiele bardziej treściwy od swojego dziennego odpowiednika – jest cięższy, bardziej gęsty. Jest połączeniem dwóch olejów wykazujących najsilniejsze działanie odmładzające i przeciwzmarszczkowe: oleju z opuncji figowej oraz oleju arganowego. Pachnie kwiatowo, bardziej intensywnie od wersji dziennej, chociaż nadal jest to woń przyjemna 😉

Krem działa bardzo intensywnie: nawilża, natłuszcza, wygładza skórę. Chociaż jest treściwy, wchłania się szybko. Na powierzchni naskórka pozostawia cieniutką, nietłustą warstwę, która wyczuwalna jest jeszcze o poranku – mam wrażenie, że jej zadaniem jest ochrona skóry przed otarciami poduszką w trakcie snu. Nawet po kilku nocnych godzinach działanie kremu jest odczuwalne na skórze, która rano wciąż jest tak sympatyczna w dotyku (gładka, miękka, nawilżona), że ciężko powstrzymać się przed ciągłym mizianiem 😉

Silnie nawilżająca maska w kremie.

Maska jest dla mnie olbrzymim zaskoczeniem. Jej konsystencja jest jeszcze gęstsza od kremu na noc – ma w sobie coś z dopiero co wyciągniętego z lodówki masła, chociaż zupełnie nie jest tłusta 😉

Jej skład jest pełen dobroci. Maska zwiera oleje z pestek opuncji figowej, arganowy, masło shea, kwas hialuronowy, sok z liści aloesu, ekstrakt z korzenia łopianu oraz witaminy E i C. To właśnie te składniki aktywne nadają cerze zdrowy wygląd i zapobiegają jej przesuszeniu, wzmacniając barierę hydrolipidową. Skóra po zastosowaniu maski staje się silnie nawilżona, odżywiona i miękka. Kosmetyk działa łagodząco i wyciszająco, niwelując zaczerwienia i podrażnienia, pozostawiając przyjemne uczucie ukojenia i błogości. 

Maskę przetestowałam na różne sposoby – tak samo w formie kremu na noc, jak i aplikując na skórę jej grubszą warstwę. W opcji pierwszej miałam wrażenie, że kosmetyk działał jeszcze bardziej intensywnie, niż krem na noc – o poranku na skórze dało się wyczuć delikatnie tłustą, jakby mokrą warstwę (która nie pozostawiała śladów na poduszce!). Cera była bardzo wypoczęta – tak samo jej struktura, jaki koloryt sprawiały wrażenie odmłodzonych. W opcji drugiej kosmetyk działał równie rewelacyjnie – szczególnie w połączeniu z serum. Taką mieszankę zostawiałam na skórze na 30-40 minut i zmywałam ciepłą wodą. Za każdym razem stawała się rozświetlona i świeża. Maska działa na tyle intensywnie, że nawet po spłukaniu jej, cera pozostawała nawilżona, bez uczucia ściągnięcia czy nieprzyjemnego napięcia. 

Mam wrażenie, że maska byłaby rewelacyjnym zamiennikiem codziennego kremu w zimie – jest treściwa, ale szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy, dzięki czemu bez większego problemu dałoby się na nią nałożyć codzienny makijaż.

Olejek do demakijażu.

Demakijaż olejami jest podstawą moich wieczornych rytuałów od dobrych kilku lat – już wiele razy pisałam, że teraz nie wyobrażam sobie powrotu do typowo drogeryjnych kosmetyków 😉 

Także i tym razem się nie zawiodłam. Olejek jest mieszanką wyłącznie dwóch olejów: arganowego i śliwkowego. Produkt spełnia swoją funkcję w 100% – rozpuszczając makijaż i codzienne zanieczyszczenia, dokładnie oczyszcza skórę; pozostawia ją nawilżoną, odżywioną i delikatnie natłuszczoną. Nie zapycha porów, a dzięki dużej zawartości witaminy E, olejek działa też antyoksydacyjnie i przeciwzmarszczkowo, wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, przyspiesza regenerację naskórka i pobudza krążenie krwi. 

Woda różana.

Jest to produkt, który sprawdza się przy każdego rodzaju skórze, najczęściej polecany jest jednak w pielęgnacji cery naczynkowej, wrażliwej i suchej – intensywnie nawilża, łagodzi podrażnienia, wzmacnia i uszczelnia ścianki naczyń krwionośnych. Hydrolat różany ma przywracać skórze zdrowy blask, matowić, zmiękczać i przyśpieszać regenerację, równocześnie działając tonizująco i odświeżająco.

Woda różana Bio Agadir ma przyznany certyfikat EcoCert co gwarantuje jej organiczne i ekologiczne pochodzenie. Jej zapach jest cudowny – intensywnie różany, przez co bardzo kojąco działa również na skołatane nerwy 😉

Trzeba pamiętać, że stuprocentowy hydrolat może chwilowo podrażnić skórę – zaczerwienienie często mylimy z uczuleniem. Zaraz po aplikacji, skóra delikatnie mrowi, by finalnie stać się bardziej napiętą i elastyczną.

Kosmetyki Bio Agadir okazały się bardzo przyjemnym zaskoczeniem – zakładałam, że będą działać świetnie, ale nie spodziewałam się tak rewelacyjnych efektów. Szczególnie odmładzające serum zrobiło na mnie duże wrażenie – już dawno żaden kosmetyk nie dał tak cudownych, widocznych gołym okiem rezultatów!

Mieliście wcześniej do czynienia z tą marką? Zdążyliście poznać ich produkty? Które z nich skradły Wasze serca? 🙂

15 komentarzy

  1. Nieuchronnie zbliżam się do 30, muszę wiec juz chyba zacząć bardziej dbać o swoją skórę:) Co do kosmetyków z olejami, raczej Ich zawsze unikałam, z obawy przed uczuciem tłustej skóry, nie znosze tego. Ale kto wie może kiedyś się przekonam 🙂

  2. Nigdy nie słyszałam o tych produktach. Sama mam prawie 30 lat, ale nie myślałam jeszcze o kuracji przeciwzmarszczkowej (może to błąd). Jak na razie nie zauważyłam żadnej zmarszczki – spotkałam się z teorią, że posiadacze cery tłustej starzeją się wolniej. Obecnie moim głównym problemem są nawracające wypryski 🙁 Kiedyś próbowałam olejowania, ale to kompletnie nie dla mnie. Może stosowałam średniej jakości produkty, bo u mnie jedynie problemy skórne przybierały na sile. Mogę polecić domową maseczkę z miodu.

  3. Piękne zdjęcia! Stosuję już te kosmetyki od dwóch tygodni i rzeczywiście są rewelacyjne. Dziękuję za polecenie ich :3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *