Maska intensywnie regenerująca z maliną i różą | L’biotica Biovax Botanic.

Ci z Was, którzy czytają mnie od dawna wiedzą, że dokładnie muszę przetestować dany kosmetyk, zanim o nim napiszę. Produkt sprawdzam w różnych opcjach i kombinacjach, także w połączeniu z innymi specyfikami; biorę pod uwagę warunki pogodowe i aktualne humorki włosów. Dlatego właśnie testowanie zajmuje mi tak długo – teraz, po kilku tygodniach licznych eksperymentów nareszcie jestem gotowa, by podzielić się z Wami moją opinią o intensywnie regenerującej masce do włosów Biovax Botanic od marki L’biotica. Ciekawi?

Opakowanie.

Maska zamknięta jest w typowym dla biovaxów plastikowym słoiku – niespecjalnie jestem jego fanką. Przez brak klasycznej zakrętki (wieczko zabezpieczone jest jednorazową plombą), opakowaniu ciężko jest nadać drugie życie, jest mało bezpieczne w podróży, a i jego rozmiar nie jest praktyczny. Chociaż moje dłonie nie należą do największych (rozmiarowo przypominają raczej dłonie 10-12latki;)), zwyczajnie nie mieszczą się do środka, przez co trudno jest wydobyć produkt z dna słoja.

Szata graficzna opakowania nawiązuje z kolei do wcześniejszej botanicznej serii, chociaż tym razem trafia w cieplejsze tony kolorystyczne – odpowiednie odcieniom maliny i róży 🙂

Zapach i konsystencja.

Zapach maski jest słodki, wręcz landrynkowy. Początkowo wydaje się być przyjemnym, przywołuje wspomnienie dzieciństwa i owocowej gumy balonowej. Z czasem intensywna woń staje się męcząca – niby nie jest nieprzyjemna, jednak dla mnie jest zdecydowanie zbyt „nachalna”, tym bardziej, że utrzymuje się na włosach aż do następnego mycia.

Konsystencja jest „zbita” i treściwa – nie spływa, nie ścieka, nie ucieka przez palce. Nie jest jednak zbyt gęsta, dzięki temu maskę łatwo rozprowadzić na całej długości włosów.

Skład.

Aqua, Cetearyl Alcohol (emolient), Glycerin (gliceryna, humektant), Distearoylethyl Dimonium Chloride (substancja kondycjonująca i antystatyczna), Cetrimonium Chloride (emulgator), Rosa Gallica Flower Extract (ekstrakt z kwiatów róży francuskiej), Rosa Damascena Flower Oil (olejek różany), Rubus Chamaemorus Fruit Extract (wyciąg z maliny moroszki), Scutellaria Baicalensis Root Extract (wyciąg z korzenia tarczycy bajkalskiej), Glycine Soja Germ Extract (wyciąg z kiełków soi), Triticum Vulgare Germ Extract (wyciąg z kiełków pszenicy), Arginine (arginina, aminokwas), Decyl Glucoside (emulgator), Dicaprylyl Ether (emolient), Glyceryl Oleate (emolient, emulgator), Ceteareth-20 (emulgator), Parfum (zapach), Propanediol (konserwant), Gluconolacotne (chelator, regulator pH), Lactic Acid (regulator pH), Citric Acid (sekwestrant), Sorbic Acid (konserwant), Calcium Gluconate (stabilizator formuły), Benzoic Acid (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant).

  • wyciąg z kwiatów róży francuskiej działa wzmacniająco, antyseptycznie, przeciwzmarszczkowo i ściągająco na skórę, kojąco wpływa na zmęczoną, starzejącą się oraz naczynkową skórę
  • olejek różany wzmacnia naczynia krwionośne, łagodzi podrażnienia, regeneruje i nawilża skórę, ma właściwości antyseptyczne i przeciwzapalne
  • wyciąg z maliny moroszki działa ochronnie, przeciwdziała wolnym rodnikom, wspomaga procesy regeneracyjne komórek, regeneruje strukturę włosów, odżywia i nawilża skórę głowy, wzmacnia korzenie włosów i stymuluje ich porost
  • wyciąg z korzenia tarczycy wykazuje silne działanie przeciwzapalne i znakomicie łagodzi podrażnienia, hamuje powstawanie stanów zapalnych, działa antyalergicznie i przeciwhistaminowo, chroni przed przedwczesnym starzeniem się skóry, wzmacnia włókna kolagenu i elastyny, pobudza komórki do regeneracji
  • wyciąg z kiełków soi rewitalizuje wzrost włosa oraz zwiększa syntezę protein, zapobiegając m.in. ich nadmiernemu wypadaniu
  • wyciąg z kiełków pszenicy zapobiega przesuszeniom, nadaje połysk, miękkość i elastyczność, łagodzi drażniące działanie detergentów

Działanie.

Maska Biovax Botanic z maliną moroszką i kompleksem różanym dedykowana jest pielęgnacji włosów osłabionych, nadmiernie wypadających, potrzebujących pobudzenia fazy wzrostu.

Stosowana na długości włosów, działała bardziej jak odżywka, niż intensywnie regenerująca maska – kosmyki były po niej wygładzone i miękkie, jednak brakował im dociążenia. Rewelacyjnie za to spisywała się w kombinacjach z olejami – zarówno jako podkład  w pielęgnacji z odwróconą kolejnością, jak i baza do „większych” włosingów. Włosy stawały się wyraźnie odżywione, gładkie i sypkie, a końcówki nawilżone i dociążone.

Maska działała jeszcze lepiej, gdy w ruch szedł TermoCap – turban do domowej sauny. Stosowałam go w połączeniu ze zwykłym czepkiem foliowym i na 30-40 minut zostawiałam maskę, czasami podgrzewałam suszarką dla jeszcze lepszego rezultatu. Sam TermoCap wykonany jest w 85% z poliestru, pozostałe 15% stanowi poliamid, dzięki czemu szczelnie izoluje ciepło, a co za tym idzie – pozwala na utrzymanie stałej temperatury podczas włosowych zabiegów. Materiał jest wygodny, miękki i lekki, dzięki czemu turban – w odróżnieniu od normalnego ręcznika – stabilnie utrzymuje się na głowie, nie spada nawet wtedy, gdy się pochylamy. Jest poręczny i praktyczny, dlatego świetnie spisze się w podróży – zajmuje mało miejsca, a może zastąpić ręcznik.

Według zaleceń producenta, maskę można również aplikować na skórę głowy – różane dobroci mają poprawiać krążenie krwi, wzmacniać cebulki, przyspieszać porost włosów oraz łagodzić podrażnienia. Szkoda jedynie, że nie zawarto informacji o tym, jak stosować ją na skalp – dla osób, które dopiero rozpoczynają przygodę ze świadomą pielęgnacją może to być kłopotliwe i mylące – maska wzmacniająca cebulki, ale aplikowana tylko na włosy na długości?

Mam wrażenie, że na skórę mojej głowy maska zadziałała bardzo delikatnie 0 nie zauważyłam wysypu baby hair ani przyspieszonego porostu włosów. Kosmyki rzeczywiście mniej wypadały, a skóra głowy stała się bardziej nawilżona i dłużej pozostawała świeża.

Podsumowanie.

Efekty domowej sauny z Biovax Botanic były całkiem zadowalające – szczególnie, gdy maskę dodatkowo wzbogacałam ulubionym olejem lub kuchennymi półproduktami. W wersji solowej zabrakło mi trochę efektu WOW, który kiedyś wywoływała chociażby botaniczna odżywka z czarnuszką i czystkiem – być może to kwestia porowatości moich włosów, które zdecydowanie preferują kosmetyki typowe dla wysokoporowców. Plusem mazidła jest oczywiście bezsilikonowy skład – stosunkowo rzadko możemy się z takim spotkać.

Stosowaliście może tę maskę? Jak sprawdziła się u Was? Które z produktów Biovax zrobiły na Was największe wrażenie? 😉

 

Teksty, które mogą zaciekawić:

16 komentarzy

  1. Bardzo fajny, szczegółowy opis.Mnie żadna maska ostatnio nie podchodzi.Same rozczarowania .Również staram się jak najczęściej wzbogacać je naturalnymi specyfikami, takimi jak miód, oleje.

  2. Utrzymujący się zapach do następnego mycia…to dyskwalifikuje w moich oczach ten produkt.
    Pamiętam z dzieciństwa pewien szampon, który miał zapachy waniliowy, truskaekowy, i inne. ,,Dzięki niemu” np. zapach wanilii prześladował mnie i obrzyl na długo. A truskawek wręcz nie cierpię… Może przez ten szampon o zapachu truskawek.

  3. Bardzo szczegółowa i rzetelna recenzja produktu. Ja jeszcze nigdy ie stosowałam tego typu produktu , ale teraz chciałabym spróbować

  4. Maska Biovax z maliną moroszką u mnie spisała się genialnie. Po niej włosy są dobrze nawilżone, puch ogarnięty, włosy nie plączą się, nie elektryzują i pięknie pachną. Zapach trafił w mój gust, nie przeszkadzał mi, bardziej uprzyjemniał aplikację. Kończę już 3 opakowanie tej maski.

  5. Bardzo fajna recenzja, wszystko jest w niej zawarte, co chciałam wiedzieć na temat tego produktu 🙂 Teraz wiem, że Warto jest go przetestować 🙂

  6. Nie znam. Recenzja rzetelna i szczegółowa. Nie przepadam za maskami. Ciężko mi w nich na głowie. Z kolei olejki uwielbiam.

  7. Dla mnie numerem jeden z Biowaxu jest maska z perłą 🙂 Nic tak nie zregenerowało moich włosów po rozjaśnianiu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *