Minerały w pielęgnacji i makijażu cery suchej i wrażliwej | Kosmetyki mineralne Earthncity.

Kosmetyki mineralne zagościły na stałe w moim codziennym makijażu – teraz naprawdę nie wyobrażam sobie, że miałabym kiedykolwiek wrócić do drogeryjnych podkładów, korektorów czy pudrów. O tym, dlaczego warto sięgać po mineralną kolorówkę już kiedyś pisałam – wciąż uważam, że zalety tych produktów przyćmiewają ewentualne wady (chociaż tych drugich nie jestem w stanie wymyślić na poczekaniu;)). 

Marka Earthncity była jedną z ostatnich nowości w mojej kosmetyczce. Firma pochodzi z Wielkiej Brytanii i skupia się na tworzeniu kolorowych minerałów. Marka posiada w swojej ofercie większość produktów niezbędnych przy wykonywaniu codziennego makijażu – ich sklepie internetowym znajdziemy praktycznie wszystko, od kremu-bazy zaczynajac, przez podkłady i korektory, na bronzerach, różach i pudrach kończąc. 

Sukces stosowania mineralnych kosmetyków leży w pielęgnacji cery. Tak samo naturalny efekt, jak i trwałość podkładów i pudrów zależą od odpowiedniego nawilżenia skóry. Krem – baza Earthncity to wielozadaniowy kosmetyk z filtrem SPF 20, który zamknięty został w plastikowym opakowaniu z wygodnym dozownikiem. Produkt ma bardzo przyjemną, lekką konsystencję i nie pozostawia na powierzchni skóry tłustej, lepkiej warstwy. Krem pachnie jak… zupełne nic ;), co według mnie jest sporą zaletą – tym bardziej, że produkt ma spełniać również funkcję bazy pod makijaż. 

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Zołza z kitką | haircare blog (@zolza.z.kitka)

INCI: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Persea Gratissima Oil, Oryza Sativa Bran Oil, Behentrimonium Methosulfate(and) Cetyl Alcohol (and) Butylene Glycol, Glycerin, Stearyl Alcohol, Capric- Triglycerides, Avena Sativa Kernel Extract, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Hippophae Rhamnoides Fruit Extract, Tocopherol, Mica, Titatium Dioxide, Ultramarine Blue (CI 77007), Zinc Oxide [+/- Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499)]

W składzie bazy znajdziemy:

  • aloes, który jest humetantem i ma wysoką zawartość witamin i minerałów posiada właściwości silnie nawilżające, regenerujące i przeciwzapalne, działa antybakteryjnie antyoksydacyjnie i odmładzająco.
  • olej awocado, który odżywia skórę dzięki witaminom i minerałom;  zapobiega odparowywaniu wody z naskórka oraz łagodzi wszelkie podrażnienia, koi i natłuszcza
  • ekstrakt z ziarna owsa uspokaja skórę, działa regenerująco, wspomaga gojenie się ran i wyprysków na skórze; hamuje procesy starzenia
  • olej z otrąb ryżowych działa przeciwzapalnie, ochronnie oraz zwiększa odporność skory na uszkodzenia wskutek promieniowania UV
  • ekstrakt z rokitnika uszczelnia kruche naczynka krwionośne, polecany jest więc dla cer naczyniowych czy z trądzikiem różowatym; przyspiesza gojenie się ran, egzem, wyprysków, chroni skórę przed promieniowaniem UV
  • witamina E wbudowując się w warstwy naskórka i struktury błon komórkowych, chroni warstwą lipidową przed utlenieniem i niszczeniem; zapobiega wysuszeniu skóry i zmniejsza ryzyko powstawania stanów zapalnych; poprawia elastyczność skóry, wygładza ją i nawilża

Dzięki takiemu połączeniu składników, krem staje się naprawdę wielozadaniowy: nawilża, odżywia, regeneruje. Na powierzchni skóry wytwarza delikatną warstwę okluzyjną, która wzmacnia naskórek oraz chroni przed utratą wilgoci i promieniami UV.  Jako baza pod makijaż, produkt okazał się strzałem w dziesiątkę – oprócz tego, że rewelacyjnie działa jako produkt pielęgnacyjny, a efekt nawilżenia pozostaje do samego wieczora, krem wchłania się bardzo szybko, dzięki czemu już po 2-3 minutach skóra jest gotowa do wykonywania makijażu. 

Makijaż codzienny z Earthncity.

Codzienny makijaż w moim wykonaniu zamyka się w 10 minutach – szczerze powiem, że o poranku zwyczajnie nie mam chęci, by poświęcać temu więcej uwagi i czasu 😉 Dlatego tak istotne jest dla mnie, by produkty, po które sięgam, nie utrudniały mi tej rutyny.

Krok 1: Korektor pod oczy. 

Z mineralnymi korektorami miewałam zazwyczaj pod górkę – w formie sypkiej wypełniały zmarszczki pod oczami, okrutnie je podkreślając. By ułatwiać sobie życie – po prostu je omijałam, decydując się na gotowe produkty. Tym razem jednak postanowiłam dać szansę takiej formule – wybrałam odcień Ivory jako najjaśniejszy z gamy kolorystycznej. I chociaż w formie pudru, korektor ponownie uwypuklał zmarszczki i zagłębienia w tej sferze, teraz rewelacyjnie spisywał się w przy aplikowaniu na mokro, w połączeniu z kremem pod oczy. Nie dość, że samodzielnie mogę decydować o intensywności krycia, to po kilku tygodniach stosowania śmiało stwierdzam, że dzięki zawartości minerałów, skóra pod oczami stała się bardziej napięta, gładka i cudownie mięciutka. 

Krok 2: Podkład.

Earthncity posiada w swojej ofercie podkłady w aż 13 odcieniach – każdy powinien znaleźć tam coś dla siebie 🙂 Jak w większości mineralnych podkładów, także i te produkty gwarantują stabilną ochronę przed promieniami UVA i UVB, ponieważ zawierają one naturalny filtr przeciwsłoneczny na poziomie SPF 15. Jak możemy przeczytać na stronie producenta, podkłady są wodoodporne, dzięki czemu ochronią cerę oraz zagwarantują trwałość makijażu nawet podczas deszczowej pogody. 

Sama zdecydowałam się na podkład w odcieniu Porcelain – jasny, w subtelnie różowych tonach. Produkt okazał się lekki, delikatnie kryjący – dla mnie ten efekt jest zupełnie wystarczający. W sytuacjach, gdy potrzebowałam większego krycia, aplikowałam podkład na mokro lub nakładałam kolejne jego warstwy na moje lico 😉  

Krok 3: Bronzer i róż.

W dziedzinie konturowania marka Earthncity też ma swoje propozycje – chociaż do pełni szczęścia brakuje mi trochę gotowego rozświetlacza, ale i na to udało mi wymyślić sposób 😉 

Bronzery mamy do wyboru w dwóch opcjach kolorystycznych – jaśniejszym Sunkissed Shimmer i ciemniejszym Bronze Shimmer. Chociaż na stronie możemy przeczytać, że Bronze jest najbardziej odpowiedni dla osób o karnacji od śniadej do jasnobrązowej, uważam, że na mojej jasnej cerze też wygląda fenomenalnie – być może jest to kwestia sypkości, dzięki której bronzer nie stwarza najmniejszych problemów przy rozcieraniu.

Wśród różów z kolei możemy wybierać między pięcioma kolorami – ja zdecydowałam się na ten „pośredni”, czyli Glamour, który okazał się moim strzałem w dziesiątkę. Odcień nie jest ani za różowy, ani zbyt pomarańczowy – dla mnie jest po prostu idealny! Mam wrażenie, że rewelacyjnie pasuje do Bronze – nie trzeba wiele wysiłku, by zblendować je na tyle, aby stworzyły płynne przejście kolorystyczne 😉

Krok 4: Puder wykańczający.

W zależności od tego, jaki efekt chcemy uzyskać, marka proponuje nam do wyboru dwa rodzaje pudrów wykańczających: matujący i rozświetlający – ten drugi w dwóch opcjach kolorystycznych (Light i Medium). Nauczona własnym doświadczeniem, wybrałam wersję rozświetlającą Light – wiem, że wszelkie produkty matujące mają za zadanie dodatkowo absorbować łój, którego moja sucha cera i bez tego nie ma za wiele 😉

Opcja jaśniejsza wydała mi się bardziej odpowiednia na po-zimowe bladości – i w zasadzie się nie pomyliłam! Puder jest bardzo lekki, jedwabisty. Dzięki rozświetlającym drobinkom, które delikatnie rozpraszają światło, nadaje cerze zdrowego blasku, jednak bez tandetnego efektu brokatu. Nakładany w minimalnie większej ilości na kości policzkowe, spełnia rolę rozświetlacza (a gdy chcemy uzyskać efekt prawdziwej tali, puder aplikujemy na mokro – petarda!). Skóra po jego zastosowaniu jest cudownie gładka i miękka, przy równoczesnym poczuciu nawilżenia. 

Po raz kolejny przekonałam się, że dla mojej suchej, wrażliwej cery kosmetyki mineralne są jedyną słuszną opcją – dzięki temu, że ich składy są naturalne, łatwiej o pielęgnację skóry podczas noszenia makijażu 😉  Minerały Earthncity całkowicie sprostały moim oczekiwaniom. Makeup z ich udziałem nie tylko wygląda bardzo naturalnie, ale także jest trwały, bo nawet wieczorem, po długim dniu, cera wciąż prezentuje się świeżo i promiennie 🙂 

A jak to jest u Was? Stawiacie na makijaż mineralny, czy ten przy użyciu drogeryjnych produktów? 🙂

19 komentarzy

  1. Osobiście niedawno poznałam kosmetyki mineralne i bardzo je polubiłąm i moja sucha cera także.

  2. kocham kosmetyki mineralne, doskonale znam tą markę i chętnie używam ich produktów szczególnie latem, są lekkie i zapewniają piękny makijaż.

  3. podoba mi się to, co widzę i chętnie wypróbowałabym tych kosmetyków. Nigdy nie próbowałam takich mineralizowanych, więc wydaje mi się, że mogłby mnie pozytywnie zaskoczyć

  4. Kiedyś dostałam w prezencie jakieś kosmetyki mineralne, ale w moim przypadku… W sumie poszły dalej, do osób, które takowych używały. A potem trochę żałowałam 🙂

  5. Mam takie wrażenie, że miałam cień do powiek z tej firmy i pamiętam, że miał przepiękny rudawy odcień. Bardzo dobrze się go nakładało i nie wałkował się za mocno.

  6. Doskonale znam tą markę, kiedyś byłam wielka jej fanką w sytuacji kiedy stosowałam kosmetyki naturalne. W tym momencie ich nie stosuję bo mam idealną cerę przynajmniej 😉

  7. Od jakiegoś czasu i w mojej kosmetyczce dominują mineralne kosmetyki do makijażu. Tej firmy nie znałam, ale chętnie zapoznam się z ich ofertą 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *