Grudniowa metamorfoza włosów.

change-671374_640

Ci z Was, którzy śledzą mojego Instagrama wiedzą już, że mniej więcej 1,5 tygodnia temu zdecydowałam się na radykalną (w moim odczuciu) zmianę: zrobiłam ombre! Oczywiście, nie na własną rękę w domu, a u zaufanego fryzjera. Jednak, zanim podjęłam decyzję, by końce moich włosów rozjaśnić i zafarbować, minęło trochę czasu: decyzja była w pełni przemyślana, z uwzględnieniem wszystkich za i przeciw. Ukochany do tej pory śmieje się ze mnie, że tak bardzo roztrząsałam „problem”, jakby rzeczywiście zależało od tego moje życie…;)

Mając na uwadze szkodliwość zabiegu rozjaśniającego, wiedziałam, że moje zdrowe do tej pory włosy mocno ucierpią. Dlatego, by nie płakać nad rozlanym mlekiem, jeszcze przed wizytą w salonie fryzjerskim postanowiłam je przygotować.

Konsultacja z fryzjerem.

Pierwszym etapem była konsultacja z fryzjerem, podczas której opisałam dokładnie stan włosów, ich kondycję, aktualną pielęgnację. Zapytałam, czy przy tak cienkich włosach, jak moje, jest w ogóle sens myśleć o agresywnych zabiegach chemicznych. Wiedziałam, że mojej fryzjerce mogę w 100% zaufać – nigdy mnie jeszcze nie zawiodła, a po każdej wizycie w jej salonie wychodziłam zadowolona. Miałam więc pewność, że nie skrzywdziłaby moich „maleństw” i w razie wypadku – otwarcie powiedziała o przeciwskazaniach.

wlosy1

Przygotowanie włosów.

Wieczorem przed planowanym zabiegiem, włosy naolejowałam i zostawiłam na noc – mimo, że przeważnie tego nie robię. Rano dodałam jedynie maskę i po pół godzinie zmyłam mocnym szamponem, i to aż 3 razy – pomimo tego włosy wyglądały świetnie: były miękkie, dociążone, a jedynie same końcówki się delikatnie spuszyły. Powiem szczerze: byłam pod wrażeniem ich kondycji. Tym bardziej, że po myciu nie nakładałam żadnych masek, odżywek czy serum.

Rozjaśnianie i farbowanie.

Od dobrych kilku lat moje włosy nie miały żadnego kontaktu z farbą. Były w całości naturalne, w kolorze średniego blondu, przez który przebijały jedynie rozjaśnione wakacyjnym słońcem pasma.

Ze względu na to, że mamy obecnie zimę, zamarzyło mi się ombre w chłodnym odcieniu. Dlatego po rozjaśnianiu, przyszedł czas na farbowanie – właśnie chłodnym, popielatym blondem. Nie byłabym sobą, gdyby nie zdecydowała się na dodatkową pielegnację podczas zabiegów – użyte zostały produkty HairToxx.

6

Stylizacja i strzyżenie.

Od blisko roku moje włosy podcinane są za pomocą maszynki – zdrowe końcówki pozostają ze mną na dłużej, niż po standardowym strzyżeniu nożyczkami. Dlatego właśnie, po dokładnym wysuszeniu, pukle zostały wyprostowane na tzw. „druty”;) Nowością nie był również sam kształt fryzury: po przetestowaniu różnych opcji wiem już, że kosmyki najlepiej układają się w kształcie litery U.

Efekty.

Mimo, że różnica kolorów niby aż tak wielka nie jest, przez pierwsze kilka dni zupełnie nie potrafiłam przyzwyczaić się do zmiany. Dopiero teraz, gdy kolor stał się bardziej „mój”, zaczął podobać mi się w 100% – dzięki rozjaśnionym pozostałościom po wakacjach efekt jest naturalny, co bardzo mnie cieszy.

Dzięki zastosowanym preparatom HairToxx, zaraz po całym procesie rozjaśniająco-farbującym włosy były sypkie, miękkie i błyszczące – pełne życia, czyli takie, jak lubię 🙂

5

Ja wiem, że wielu Włosomaniaczek farbowanie, a nie daj Boże rozjaśnianie – to zbrodnia! Sama jednak wychodzę z założenia, że włosy są ozdobą człowieka, a przy odpowiedniej pielęgnacji można czasami poszaleć 😉

26 komentarzy

  1. Wyglądają fenomenalnie 😀
    Ja uważam, że włosy są dla nas a nie my dla włosów 🙂 Możemy zatem robić z nimi co nam się żywnie podoba a że lubimy też zmasowaną pielęgnację – mamy przyjemne z pożytecznym 😀

    1. Dziękuję za miłe słowa! Zgadzam się co do włosów – dlatego też właśnie ich końce zostały rozjaśnione 😉

  2. Dla mnie to zbrodnia, a jednak sama jestem zmuszona rozjaśniać swoje odrosty 🙁
    Zapraszam do mnie i do poklikania w linki 🙂

  3. Jaki piękny efekt! Sombre robiłam dokładnie rok temu, już nic z niego nie zostało, ale tak mi się spodobało(i teraz jeszcze Twój tekst i te zdjęcia <3 ), że jeśli tylko będzie okazja, to ponownie się wybiorę do fryzjera.

  4. Pięknie wyglądają Twoje włosy ♥ Sama eksperymentowałam trochę z kolorami, ale najlepiej czuję się jednak w swoim naturalnym 😀

    Super, że zmiana Ci się podoba, bo najważniejsze, to czuć się z tym dobrze!

  5. Ja już się nad nimi zachwycałam 😀 Ale fajnie, że podeszłaś do sprawy z głową 😉 Ja też uważam, że upiększanie włosów (nawet rozjaśnianiem) nie jest wcale ujmą dla włosomaniaczki. W końcu chodzi o piękne włosy, a nie stosowanie pielęgnacji full-natural przez całe życie ;D

  6. Świetna metamorfoza! Efekt bardzo mi się podoba 🙂 jestem ciekawa, w jakim stanie będą Twoje włosy po kilku miesiącach. U mnie przez pierwsze miesiące nie łamały się i nie rozdwajały, dopiero później odczułam skutki rozjaśniania, ale moje włosy i tak wyglądały nieźle jak na taki zabieg 🙂

    1. Trochę się tego obawiam. Mam jednak nadzieję, że odpowidnia pielęgnacja już od samego początku ograniczy negatywne skutki do minimum…;)

    1. Moim celem na ten rok jest uzyskanie długości do połowy pleców – zobaczymy za 12 miesięcy, czy się uda cel uzyskać 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *