Poranna pielęgnacja twarzy – ulubieńcy ostatnich tygodni.

O ile zimą raczej stawiam na natłuszczanie i ochronę przed mrozem, o tyle wiosenna pielęgnacja twarzy to przede wszystkim lekkie produkty odżywcze i nawilżające. Rano, gdy każda minuta jest na wagę złota, stawiam na kosmetyki, które działają skutecznie i szybko: dogłębnie pielęgnują i wchłaniają się z prędkością światła 😉

Kiedyś opisywałam już wszystkie kroki porannych rytuałów. Przez blisko rok niewiele się w tej kwestii zmieniło – wciąż stosuję 5 etapów dbania o cerę. Od tamtej pory przetestowałam sporo nowości – o produktach, z którymi wybitnie się polubiłam, napisałam nawet odrębne posty:

Dzisiaj pokaże Wam kolejnych ulubieńców każdej z sfer porannych zabiegów pielęgnacyjnych – te produkty zdecydowanie zajmują topowe miejsca na mojej liście kosmetycznych przebojów 😉

Oczyszczanie.

Odkąd zdałam sobie sprawę, jak ważnym elementem pielęgnacji jest poranne oczyszczanie twarzy, każdy dzień zaczynam od tego zabiegu. Mimo, że wieczorem staram się dbać o odpowiedni demakijaż, rano skóra tylko pozornie wydaje się czysta – kiedy budzimy się, na jej powierzchni znajdują się resztki wieczornych kosmetyków, kurz, pot i sebum.

Piana ryżowa {iossi} to jeden z moich ulubieńców w tej dziedzinie. To delikatna pianka do mycia twarzy, która idealnie sprawdza się w pielęgnacji cery wrażliwej i suchej. Zawiera 100% naturalnych składników, w tym ekstrakty z zielonej herbaty, nagietka i lukrecji, nawilżające fermenty z bambusa, wyciąg z korzenia prawoślazu i kokosa oraz oczyszczające proteiny ryżowe. Wyciąg z szałwii hiszpańskej chroni skórę przed działaniem smogu i zanieczyszczeniami powietrza. Ekstrakt z alg brunatnych, kwas mlekowy i D-pantenol wspomagają regenerację naskórka, łagodzą podrażnienia i nawilżają, a woda pomarańczowa, na której bazuje pianka, działa odświeżająco i tonizująco.

Kosmetyk charakteryzuje się pH 5,5, idealnym dla dobrej kondycji skóry człowieka. Pianka delikatnie ściąga i napina skórę, która po umyciu staje się elastyczna i uspokojona; jest na tyle delikatna, że nie przesusza (już i tak suchej cery), nie podrażnia i nie uczula.

Ryżowa piana ma łagodny, cytrusowo-lawendowy zapach, który równocześnie orzeźwia o relaksuje. Jej olbrzymim plusem jest to, że… nie szczypie w oczy 🙈, dzięki czemu zabieg mycia nie powoduje dodatkowego cierpienia i bólu z samego rana😉

INCI: Aqua, Citrus Sinensis Flower Water, Sodium Cocoyl Hydrolyzed Rice Protein, Coco Glucoside, Babassu Oil Polyglyceryl-4 Esters, Betaine, Glycerin, Propanediol, Panthenol, Lactobacillus & Cocos Nucifera Fruit Extract, Benzyl Alcohol, Lactobacillus/Arundinaria Gigantea Ferment Filtrate, Salvia Hispanica Seed Extract, Algin, Lavandula Angustifolia Oil, Dehydroacetic Acid, Copaifera Officinalis Resin, Lactic Acid, Althaea Officinalis Root Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Linalool.

Tonizowanie.

Przez dobre kilka miesięcy stosowałam nawilżającą mgiełkę z kokosem i aloesem z Bielendy. Produkt działał świetnie: nawilżał, łagodził, odświeżał. I ten zapach (!), który teraz bezsprzecznie kojarzy mi się z zeszłorocznymi wakacjami w Chorwacji 😉 Jednak, wszystko co dobre, szybko się kończy – więc i tonik dobił dna. Dlatego właśnie od kilku tygodni w roli tonika testuję hydrolat różany Mohani.

Jest to produkt, który sprawdzi się przy każdego rodzaju skórze, najczęściej polecany jest jednak w pielęgnacji cery naczynkowej, wrażliwej i suchej – intensywnie nawilża, łagodzi podrażnienia, wzmacnia i uszczelnia ścianki naczyń krwionośnych. Róża będzie przywracać skórze zdrowy blask, matowić, zmiękczać i przyśpieszać regenerację, równocześnie działając przeciwstarzeniowo i antyseptycznie.

Trzeba pamiętać, że stuprocentowy hydrolat różany może chwilowo podrażnić skórę – zaczerwienienie często mylimy z uczuleniem. Zaraz po aplikacji, skóra delikatnie mrowi, by finalnie stać się bardziej napiętą i elastyczną.

INCI: Rosa Damascena Flower Water.

„Podkład” pod krem.

Na tym etapie zawsze sięgam po serum – odpowiednio dobrany kosmetyk to nieodłączny element codziennych rytuałów. Ze względu na to, że skóra twarzy lubi przyzwyczajać się do stosowanego preparatu, w ostatnim czasie naprzemiennie stosuję dwa produkty Resibo: energetyzującą esencję odmładzającą i naturalne serum wygładzające.

Pierwszy z nich to lekki kosmetyk o dość płynnej konsystencji, która błyskawicznie się wchłania. Esencja to kosmetyk, który ma dostarczać przemęczonej i zestresowanej skórze porcję antyoksydantów – pomagają w tym ekstrakt z pomidora, olej marula i witaminy E, wzmocnione działaniem najbardziej stabilnej postaci witaminy C. Dzięki zawartości roślinnej tauryny pozyskiwanej z algi Jania Rubens specyfik ma przywracać skórze witalność, napinać ją, wygładzać zmarszczki, intensywnie nawilżać i odżywiać, sprawiając tym samym, że cera staje się wypoczęta i nabiera zdrowego wyglądu.

Tak naprawdę gdy mówisz esencja odmładzająca Resibo, od razu myślisz orzeźwienie – dokładnie takie odczucie pojawia się na skórze już na chwilę po aplikacji. Kosmetyk w cudowny sposób odżywia cerę na cały dzień – po każdym użyciu efekt utrzymywał się do samego wieczora, a skóra pozostawała jędrna, gładka, mięciutka.

INCI: Aqua, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Glycerin, Propanediol, Butyrospermum Parkii Butter, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Tocopherol, Solanum Lycopersicum Fruit/Leaf/Stem Extract, Jania Rubens Extract, Lysolecithin, Sclerotium Gum, Xanthan Gum, Pullulan, Sodium Carrageenan, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Phenethyl Alcohol, Sodium Phytate, Citric Acid, Parfum, Linalool, Geraniol.

Serum naturalnie wygładzające to z kolei skoncentrowane w małej buteleczce, specjalnie wyselekcjonowane naturalne składniki, które mają ujędrniać, uelastyczniać i rozświetlać cerę, przywracając jej młodzieńczą świeżość i gładkość.

Wszystko za sprawą stoechiolu, czyli ekstraktu z lawendy motylej,który po 24 godzinach działa jak botulina – zmniejsza napięcie mięśniowe, przeciwdziała zmarszczkom mimicznym i wygładza skórę, równocześnie pobudzając wydzielanie beta-endorfin w skórze. Dzięki lakesis – ekstraktowi z „łez” drzewa pistacia lentiscus, który pobudza produkcję tzw. białka młodości – skóra odzyskuje gęstość i wygląda na pełniejszą oraz bardziej jędrną. Zawarty w serum skwalan roślinny, którego zadaniem jest zapobieganie utracie wilgotności, przywraca skórze elastyczność i gładkość, wyraźnie zmniejszając zmarszczki.

Zawarte w serum oleje mają szerokie spektrum działania, nic więc dziwnego, że produkt spisuje się tak dobrze. W odróżnieniu od innych olejowych produktów, to serum wchłania się bardzo szybko, nie pozostawia lepkiej warstwy. Już po kilku chwilach twarz jest gotowa na przyjęcie kolejnego pielęgnacyjnego kroku – kremu.

INCI: Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Sclerocarya Birrea Seed OilSqualane, Mauritia Flexuosa Fruit Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Tocopherol, Lavandula Stoechas Extract, Pistacia Lentiscus Gum, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum, Linalool, Geraniol.

Obydwa kosmetyki Resibo cudownie pachną – łąką pełną kwiatów w upalny dzień. Wonie są pobudzające, lekko ziołowe – relaksujące i przyjemne. Są naprawdę miłym akcentem na początek dnia 🙂

Krem pod oczy.

Sfera pod oczami jest nadzwyczajnie delikatna – skóra tam jest cienka i wrażliwa, przez co szybko traci wodę i pojawiają się zmarszczki. Dobry krem pod oczy jest na wagę złota – moim hitem stał się w tej dziedzinie krem-żel z firmy O2Skin.

Zawarte w kremie gliceryna, a także ekstrakty z owsa i świetlika oraz olej z bawełny zapewniają długotrwałe nawilżenie – skóra wokół oczu staje się promienna i odżywiona. Kofeina, witamina E i hialuronian sodu działają przeciwzmarszczkowo i odżywczo, dbając o to jędroność i gładkość w tej strefie.

Kosmetyk stosuję od przeszło roku – zużywam właśnie drugie opakowanie (i bardzo się cieszę, że kolejne czeka w zapasach;))!  Zaraz po aplikacji, krem jakby parzył – intensywne uczucie mrowienia i rozgrzania mija jednak po około minucie. Chociaż mnie produkt nie podrażnił i nie uczulił, wiem jednak że w kilku przypadkach tak właśnie się zdarzyło – polecam więc wykonanie próby uczuleniowej.

Od pierwszego użycia miałam wrażenie ze krem-żel idealnie „wchodzi” w zagłębienia zmarszczek i stopniowo je wypełnia, redukuje. Kosmetyk bardzo fajnie sprawdził się też w kontekście rozjaśniania cieni – za to odpowiedzialna jest mika, która bez efektu perły czy tandentego brokatu rozświetla okolice pod oczami, nadając skórze miękkość i nawilżenie.

INCI: Aqua, Glycerin, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Capryl/Capric Trigliceryde, Phenoxyethanol, Ethylhexyl Stearate, Sorbitan Laurate, Polyglyceryl 4-Laurate, Dilauryl Citrate, Avena Sativa Extract, Eupharasia Rostkoviana Officinalis Extract, Mica, Titanium Dioxide, Carbomer, Caffeine, Trethaolamine, Tocopheryl Acetate, Sodium Hyaluronate, Ethylhexylglycerin.

Krem do twarzy.

Kiedy zużywałam krem nawilżający NAFFI, czułam, że już nic nie będzie w stanie mu dorównać – bo i jak? Był przecież świetny – nawilżał, odżywiał, pozostawiał skórę miękką i gładką.

Wtedy na horyzoncie pojawiła się marka Bema Cosmetici, której naturalny krem odżywczy okazał się miłą niespodzianką. Produkt dedykowany jest pielęgnacji dojrzałej – chociaż moja jest jeszcze w sile wieku, na codzień zmagam się przeważnie z problemem przesuszenia, które bez odpowiednio dobranych kosmetyków zahacza o granicę skrajności 😉

Skład produktu bazuje na oliwie z oliwek, maśle karite, oleju jojoba i wosku pszczelim, dzięki czemu krem chroni przed szkodliwym działaniem warunków atmosferycznych takich jak smog, wiatr czy słońce. Krem odżywczy regeneruje skórę, głęboko odżywia, nawilża i tonizuje. Stosowany codziennie nadaje skórze świeżość, elastyczność i blask, nie zmieniając jej fizjologicznego współczynnika pH.

Chociaż konsystencja jest treściwa i gęsta, krem wchłania się bardzo szybko i nie pozostawia tłustej warstwy. Jest świetną bazą pod makijaż – ujędrnia skórę, wygładza ją i odczuwalnie nawilża, dzięki czemu cera wygląda świeżo, zdrowo i po prostu młodo 😉

INCI: Aqua/Water, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Hexyldecanol, Hexyldecyl Laurate, Dicaprylyl Carbonate, Cetearyl Glucoside, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Potassium Cetyl Phosphate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Cera Alba/Beeswax, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Glyceryl Caprylate, Tocopherol, Citric Acid, Kaolin, Parfum/Fragrance.

Wbrew pozorom, moja poranna pielęgnacja twarzy nie zajmuje dużo czasu – maksymalnie 10 minut! Dla mnie jest to dowodem, że nie trzeba poświęcać wielu godzin, by zadbać o siebie – to właśnie małe, codzienne rytuały sprawiają, że otaczający nas świat staje się fajnym miejscem.

A jak to wygląda u Was? Jakie produkty kosmetyczne znalazłyby się w Waszych zestawieniach ulubieńców? 😉

66 komentarzy

    1. Ja szczerze też! Jest dla mnie olbrzymim zaskoczeniem – zupełnie nie spodziewałam się tak dobrego działania!

  1. Rano szybko krem pod oczy serum na to krem i makijaz. wybieram takie ksoemtyki które szybko sie wchłaniają

  2. Ja też bardzo lubię takie lekkie kosmetyki,chociaż moja pielęgnacja nie jest tak rozbudowana… Muszę poważnie pomyśleć nad wprowadzeniem kremu pod oczy do codziennej pielęgnacji.

  3. Rano jakoś trudniej mi się zmobilizować i zwykle na kremie się kończy. ciągle szukam ideału pod oko, skoro piszesz,ze ten o2 sie sprawdza, to mu się przyjrzę

    1. Jestem w szoku! Akurat sfera zdjęć t mój największy problem – wiecznie coś mi w nich nie odpowiada 😀

  4. Lubię kosmetyki z różą i ich delikatny zapach.
    Dzięki za wyczerpujące rekomendacje.Fajne nowinki kosmetyczne-)
    Wypróbuję, poranna pielęgnacja dla mnie jest tak samo ważna jak wieczorny demakijaż.

  5. ten hydrolat mnie interesuje bo już czytałam o nim na kilku blogach. Jak w koncu zuzyje wszystkie swoje kosmetyki to się skuszę

    1. U mnie możesz czytać o tym, co już przetestowałam 😀 (co pewnie wiesz, bo przecież jesteś na bieżąco :D)

  6. Niestety, marki nie znam. U mnie poranna pielęgnacja to mycie twarzy ulubionym żelem no i oczywiście krem nawilżający

    1. Muszę chyba zwrócić uwagę na ten krem pod oczy. Już widziałam wpis na jego temat.Jestem ciekawa.

  7. Lubię firmę Resibo i to serum 🙂 Pierwszy raz tutaj trafiłam i podobają mi się zdjęcia – takie przejrzyste 🙂

    Miłego dnia! 🙂

    1. Ależ mi miło! Bo ja cały czas mam wrażenie, że zdjęciom czegoś brakuje, jakby były niedopracowane…;)

  8. U mnie tonik to podstawa. Niestety olejek Resibo totalnie się u mnie nie sprawdził. Oddałam siostrze, która ma bardzo suchą cerę i Jej sluzy

  9. Pianka z Iossi jest na mojej liście. Niedawno kupiłam inną piankę ( z Alkemie), więc to ona jest następna w kolejce do używania 🙂 Serum z Resibo uwielbiam i stosuję na noc. W duecie z kremem odżywczym z Resibo był jeszcze lepszy i moja buźka wyglądała naprawdę dobrze i była mega gładka. Krem już mi się skończył i pewnie kiedyś do niego wrócę.

  10. Nie spotkałam się wcześniej z kosmetykami, które polecasz.
    JEśli rzuca się gdzieś mi w oczu mo że się skusze na piankę ryżową.

  11. Bardzo ciekawe produkty, z nich wszystkich znam tylko markę Resibo. Ja więcej uwagi przywiązuję do pielęgnacji wieczornej – a rano przeważnie tylko myję twarz wodą i nakładam makijaż przed wyjściem z domu.

  12. Aż wstyd, ale dopiero od niedawna zdecydowanie bardziej przykładam się do pielęgnacji twarzy. Oczywiście demakijaż robiłam codzienne, peelingi i maseczki od czasu do czasu. W końcu dotarło do mnie jak ważna jest regularność i, że braki pielęgnacji bardzo rzucają się w oczy. Poszarzała cera, problemy skórny, brak blasku. To tylko niektóre z kłopotów jakie miałam. Teraz na szczęście nie brak mi motywacji, a efekty widać bardzo szybko.

  13. Kosmetyki ciekawe, choć warto pamiėtać, że na ni nasze starania, jeśli nie wyśpimy się i nie zadbamy o postęp do czystego powietrza.

  14. U mnie to zdecydowanie mniej kroków a przede wszystkim koniecznością jest krem z filtrem, bo przez cały rok stosuję zewnętrznie retinoidy (rzadko, bo rzadko, ale zawsze 😉 ).

    1. U mnie krem z filtrem teraz wjeżdża – i to nie tylko na twarzy, ale i dekolt i ramiona 😀

  15. Dużo słyszałam o tej piance. Pozytywnych komentarzy.
    Chyba ją sobie zakupię
    I oczywiście Resibo też bo to Polska firma

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *