Jak poradzić sobie z wypadaniem włosów?

jak poradzić sobie

O tym, że włosy wypadają, przekonał się chyba każdy z nas. Mniej lub bardziej, w zależności od czynników zewnętrznych, takich jak pora roku czy warunki atmosferyczne, lub tych w środku nas – niedobory witamin, niewłaściwa dieta czy stres, wszyscy chociaż raz w życiu zmagali się z tym problemem. A co wtedy, gdy wypadanie nagle się nasila? Zanim pójdziemy do lekarza, warto domowymi sposobami spróbować powalczyć o objętość włosów w kucyku.

Zacznę od tego, że włosy wypadają. Jest to zjawisko zupełnie normalne, dotyczące zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Przyjmuje się, że dopóki wypada ok. 50-100 włosów w ciągu dnia, nic złego się nie dzieje. Są to jednak liczby czysto orientacyjne, dla wielu nawet połowa z nich mogłaby być powodem do zmartwień. Ważnym aspektem jest tutaj znajomość swoich włosów: kiedy zauważymy, że wypada ich więcej niż normalnie, wtedy możemy zacząć szukać przyczyn problemu.

Przyczyny wypadania włosów:

  1. Stres. W moim wypadku jest to czynnik najczęściej powodujący wzmożone wypadanie. Boleśnie przekonałam się o tym po ślubie, kiedy w ciągu jednego miesiąca wypadła mi (dosłownie!) połowa pukli. Całe kępy były dosłownie wszędzie: na podłodze, w pościeli, w czystym praniu wyciąganym z pralki. W tamtym czasie co 2-3 dni zatykałam włosami odpływ do tego stopnia, że nawet kret nie był w stanie pomóc.
  2. Pora roku i warunki atmosferyczne. Powszechnie wiadome jest, że wiosną i jesienią wypada nam więcej włosów. Dlaczego? Przeważnie są one osłabione po lecie i zimie. Skrajne temperatury czy promieniowanie słoneczne działają niekorzystnie nie tylko na kondycję długości włosów – szkodzą także mieszkom włosowym, odpowiedzialnym za „produkcję” nowych włosów.
  3. Częste i intensywne stylizacje. Ze względu na złożoność, ten punkt rozłożę na kilka podpunktów.
    • O tym, że systematyczne prostowanie, kręcenie czy suszenie gorącym nawiewem działają osłabiająco na cebulki, wie chyba każdy. Dzieje się tak za sprawą przesuszenia skóry głowy, co przeważnie doprowadza do łupieżu i w dalszej kolejności intensyfikuje wypadanie.
    • Podobnie sytuacja ma się z farbowaniem, rozjaśnianiem i dekoloryzacją. Działanie silnych detergentów podrażnia skalp, przez co już podczas pierwszego spłukiwania koloru wypada o wiele więcej włosów niż normalnie. Warto więc zamienić farby chemiczne na naturalne sposoby koloryzacji (hennę, płukanki).
    • Ważnym, chociaż często bagatelizowanym powodem wypadania włosów są zbyt mocno upięte fryzury. Koki czy kucyki silnie osłabiają meszki włosowe. Przez to przeważnie włosy są dosłownie wyrywane z cebulkami.
    • Lakier do włosów. Powiem szczerze, że do niedawna nie zdawałam sobie sprawy, jak szkodliwy wpływ na włosy ma nieodpowiedni lakier. Przeważnie po większych imprezach, przy okazji których zależało mi na trwałej fryzurze, gubiłam znaczenie więcej włosów niż na co dzień. Teraz już wiem, że wszystkie te chemiczne składy tak silnie działały na osłabienie moich włosów.
  4. Niewłaściwa dieta. Sprawa niby oczywista. Często jednak ignorowana. Wydaje mi się, że wiele dziewczyn nie zdaje sobie sprawy, jak ważne w świadomej pielęgnacji włosów jest dostarczanie organizmowi witamin, minerałów i wartości odżywczych.
  5. Nieodpowiednia pielęgnacja włosów. Nie chodzi mi tutaj o brak pielęgnacji. Często wyciskamy z siebie siódme poty, by nasze pukle były piękne, błyszczące, idealnie gładkie i przede wszystkim gęste. Nie raz jednak wybór nieodpowiedniego olejku czy zbyt długie trzymanie go na włosach, powoduje efekt odwrotny. Takie rozczarowanie spotykało mnie każdorazowo po całonocnych olejowaniach, kiedy to przy zmywaniu oleju, zmywałam również znaczącą część owłosienia. W moim wypadku i wydłużony czas trwania zabiegu, jak i zbyt ciężki (tłusty) olej przyczyniały się do „duszenia” meszków włosowych. Zamiast wysypu baby hair, na głowie zaczynały pojawiać się prześwity skóry. Muszę przyznać, że także niewłaściwy sposób nakładania olejków przyczynił się do wzmożonego wypadania. Masaż, jaki przeprowadzałam na skórze głowy do delikatnych raczej nie należał, przeważnie bardziej szarpałam i wyrywałam włoski, razem z cebulkami
  6. Problemy hormonalne i choroby. Zarówno zaburzenia hormonalne wynikające z ciąży i porodu, jak i odstawienia tabletek antykoncepcyjnych, mają olbrzymi wpływ na wypadanie włosów. Dzieje się tak w wyniku nagłego obniżenia poziomu estrogenów, który reguluje się dopiero po pewnym czasie. W kontekście chorób, nawet zwykłe przeziębienie czy grypa jelitowa (nie mówiąc już o poważniejszych zaburzeniach), mogą mieć olbrzymi wpływ na wzmożone wypadanie. Mam wrażenie, że za każdym razem, gdy jestem zmuszona brać antybiotyk, o wiele więcej włosów znajduję na szczotce czy ubraniach.woman distraught at hair loss

A co wtedy, gdy już mniej więcej zdiagnozujemy źródło problemu?

Trzeba zacząć działać! Specyfików wzmacniających włosy i cebulki jest na rynku od groma. Warto więc trochę potestować, by znaleźć swój ideał. Oprócz zewnętrznego wsparcia w postaci wcierek, olejków czy suplementów, ważniejsza jest zmiana wewnątrz nas. Warto czasami zwolnić tempo, wykluczyć czynniki stresogenne czy zmienić dietę. A efekty, jakie na nas czekają, zobaczymy nie tylko w odniesieniu do włosów.

Jak ja poradziłam sobie z problemem wzmożonego wypadania?

Stres, który okazał się głównym źródłem wypadania włosów, na szczęście był jednorazowy. Póki co, więcej tak intensywnych emocji nie pojawiło się w moim życiu 😉 Problem z pozbyciem się czynnika stresogennego rozwiązał się więc sam. Ale, zanim wypadanie ustałoby naturalnie, prawdopodobnie zostałabym łysa. Postanowiłam działać.

Kilka zmian, niby niewielkich, a uratowały mi życie (a już na pewno czuprynę ;))

  1. Wcierki: oczywiście zaczęłam od klasyku – Jantara. Do spółki z szamponem zdziałał cuda. Potem w ruch poszedł olejek łopianowy z czerwoną papryką, który okazał się moim odkryciem zeszłego roku. Wtedy pierwszy raz podczas mycia wypadły mi dosłownie 3 włosy (byłam pod takim wrażeniem ich ilości, że je policzyłam!). Od tamtej pory przetestowałam liczne specyfiki nadające się do wcierania. Wśród ulubieńców jednak miejsce znalazły jedynie olejowa maska Nacomi oraz maść końska.
  2. Suplementacja: Merz Special. Ten suplement stosuję od kilku lat. Dwa razy do roku przez dwa miesiące połykam dwie różowe tabletki 😉 Efekty za każdym razem powodują, że z wrażenia szeroko otwieram buzię: dostrzegam nie tylko zahamowane wypadanie, przyspieszony wzrost włosów, ale także ogromny wysyp baby hair!
  3. Zmiana diety! Więcej warzyw, owoców, wprowadzenie siemienia lnianego każdego dnia. Wzmocniły się nie tylko włosy, ale przede wszystkim odporność – przestałam chorować raz w miesiącu 😉
  4. Więcej piję. Fakt, wciąż jeszcze nie mam nawyku picia wody. Muszę „zmuszać” się, by raz na jakiś czas cokolwiek wypić. Ale staram się. Już teraz dzień zaczynam dużą szklanką wody z olejem.
  5. Luźniejsze upięcia, gumki bez metalowych elementów, stylizowanie na gorąco tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Wszystkie te czynniki wpływały negatywnie nie tylko na osłabienie cebulek, ale także na pogorszenie kondycji długości włosów. Delikatne traktowanie pukli, wiązanie ich w luźne warkocze czy koki ślimaki oraz zabezpieczanie przed użyciem prostownicy czy lokówki stały się moją codziennością.

Co wtedy, gdy to wszystko i tak zawiedzie?

Kiedy już zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by powstrzymać wypadające włosy, ale mimo to one wciąż wypadają, nie pozostaje nam nic innego, jak wizyta u lekarza. Konieczne będzie wykonanie badań, ponieważ często sypiące się pękami włosy są pierwszym objawem chorobowym.

A jak u Was to wygląda? Macie problem z wypadającymi włosami? Jeśli tak, jakie są Wasze sposoby walki? 😉

1 komentarz

  1. Mi też bardzo wypadają włosy … Zawsze lekceważyłam temat, bo włosy mam gęste i dużo ich, ale czas się ogarnąć bo jednak ich ubywa 😉
    Dzięki za rady ! Pozdrawiam, Gosia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *