Jak przetrwać włosowy survival, czyli plan pielęgnacji w Norwegii.

surv1

Tak, jak już kiedyś pisałam, moja obecna pielęgnacja pozostawia wiele do życzenia: jest uboga w składniki odżywce i raczej mało regularna. Do tej pory, przez ostatnie tygodnie, ratowałam się doraźnymi środkami, biorąc bez większego zastanowienia do mi wpadło w ręce. „Zaowocowało” to szybkim pogorszeniem stanu włosów.

Głównymi elementami pielęgnacji były szampon BabyDream, olejek w kremie Loreal i serum ChiSilk. Sporadycznie sięgałam po maski (Biovax Bambus i Awokado; Loreal Absolute Repair Lipidium), nie mówiąc już o pozostawianiu ich na dłuższy czas. Olejowanie popełniłam ledwo 3 razy i to jedynie w połączeniu z maską. Nie wygląda to dobrze, nie? A to przecież dopiero początek moich włosowych zbrodni, jakich dopuściłam się w lipcu. Nie ma się więc co dziwić, że pukle szybko straciły witalność i blask, stały się bardziej szorstkie i mało elastyczne.

surv7

Korzystając z wolnej chwili opracowałam „plan działania”, w miarę możliwości najbardziej zbliżony do domowej pielęgnacji.

  1. Mycie szamponem oczyszczającym – do tej pory zaniedbywałam ten element. Szamponu z SLS użyłam w lipcu może dwa razy? Włosy przez to były wyraźnie niedomyte, oklapnięte i szybciej się przetłuszczały.
  2. Olejowanie – olej chciałabym nakładać na włosy najczęściej, jak tylko się da, szczególnie po mocniejszym oczyszczaniu, by do pukli dostawało się jak najwięcej wartości odżywczych. Póki co sprawdziłam jedną metodę olejowania – w połączeniu z maską. Przede mną kolejne sposoby, by znaleźć najlepszą opcję.

    surv6

  3. Mycie delikatnym szamponem – w moim wypadku jest to niezmiennie żółta wersja BabyDream. W przeciwieństwie do lipcowych myć, w sierpniu chciałabym opłukiwać włosy ciepłą wodą. Jest to o tyle problematyczne, że jednak nie zawsze mam czas i możliwości na podgrzanie wody. Niby zimna woda działa dobrze przy domykaniu łusek – jednak nie da si dokładnie domyć pukli nie tylko z codziennego brudu, ale także z silikonów zawartych w poszczególnych kosmetykach.

    surv5

  4. Suszenie bawełnianą koszulką – niby standard dla każdej włosomaniaczki. Ale przez brak czasu i lekkie problemy z organizacją obecnej przestrzeni, nawet ten punkt pielęgnacji był omijany. Koszulki jednak się odnalazły i na stałe zamieszkały już w podręcznej torbie z kosmetykami 😉
  5. Serum i odżywka bez spłukiwania – olejek w kremie każdego ranka (lub po myciu), serum przed spaniem – odpowiednio nawilżyć i zabezpieczyć końcówki. Dodatkowo chciałabym powrócić do codziennego stosowania jantarowej wcierki, która oprócz stymulacji porostu, jest świetnym sposobem na ochronę przed promieniowaniem słonecznym.

    surv2
    surv3

  6. Suplementacja naturalna – czyli picie oleju lnianego. Dwie łyżki specyfiku na kubek przegotowanej, ciepłej wody i kilka kropli owocowego syropu dla smaku. Skorzystają na tym nie tylko włosy, ale także skóra, paznokcie i w ogóle cały organizm, który ostatnio trochę się rozregulował przez mniej zrównoważoną dietę.

surv4

Jak widzicie, mocne postanowienie poprawy już mam 😉 Teraz tylko muszę tak zorganizować czas, by plan udało się wcielić w życie. A już za miesiąc wrócę do stałej pielęgnacji w trybie stacjonarnym – liczą po cichu, że wtedy i włosy odzyskają swej zdrowie i blask.

9 komentarzy

  1. Po tym jaką ilość ‚zabiegów’, czy też czynności pielęgnacyjnych Ty wykonujesz załamuję się na, patrząc na mój poziom :PP Ale może w końcu przekonam się chociaż do picia oleju…?

    1. Teraz i ja się sobą załamuję 😀 Porównując to z polską pielęgnacją, jest do granic minimalistycznie 😉

        1. Teraz tak, dlatego nie umiem się już doczekać powrotu do jakiegokolwiek mieszkania 😀

  2. Dlaczego pijesz olej akurat z wodą? Tak jest lepiej, czy o co chodzi? Pytam bo sama właśnie chcę zacząć go pijać ale myślałam raczej, by po prostu brać go na łyżeczkę i połykać 🙂

    1. Piję do z wodą z dwóch powodów:
      1. Nie umiem przełknąć solo tłustej konsystencji oleju 😉 W połączeniu z ciepłą wodą i syropem owocowym olej się po prostu „traci”;)
      2. Nigdy nie byłam nauczona picia. Zdarzało się, że koło południa sięgałam po pierwszą szklankę napoju. Pijąc olej z wodą dodatkowo nawadniam organizm 🙂

  3. W końcu blog pielęgnacyjno-kosmetyczny (można go tak sklasyfikować?), który w 100% trafia w mój „problem” 😀 Nie jest o wszystkim i o niczym. Pozwolę sobie w wolnej chwili nadrobić starsze posty. Mam nadzieję, że nie zniechęci mnie ilość proponowanych zabiegów, bo do tej pory ograniczałam się zaledwie do mycia włosów i to szamponami z sieciówek 😉

    1. Rownież mam nadzieję, że się nie zniechęcisz, tylko zostaniesz ze mną na dłużej 😉

  4. Uwielbiam te mini olejki od chi, mają świetny wpływ na włosy, starczą na długo a miejsca prawie wcale nie zajmują 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *