Jak uniknąć pecha w pielęgnacji, czyli kilka słów o PEHowej równowadze.

pech

Włosy każdego z nas są inne, różnią się nie tylko strukturą, ale przede wszystkim wymaganiami i potrzebami. To, co dla jednego okazuje się zbawieniem, drugiego prowadzi prosto do włosowego piekła. Dlatego właśnie najważniejszym czynnikiem pielęgnacji jest poznanie swoich pukli. Sami musimy dowiedzieć się, jaka ilość protein, emolientów i humektantów będzie idealna, by nasze włosy nie tylko zdrowo wyglądały, ale przede wszystkim były zdrowe.

Czym jest równowaga PEH?

Tak naprawdę jest to odkrycie, co najlepiej służy naszym włosom. Wbrew pozorom nie jest to wcale dostarczanie im równych ilości protein, emolientów i humektantów. Jedne włosy bardziej polubią się z białkowymi odżywkami, inne za to pokochają natłuszczające oleje. Nie ma jednej rady dla wszystkich. Metodą prób i (licznych) błędów indywidualnie musimy znaleźć złoty środek pielęgnacji. Co więcej, włosy każdego z nas zmieniają się. Wpływ na nie ma stosowana pielęgnacja, pora roku czy pogoda. Dlatego właśnie potrzeby i wymagania pukli również ulegają zmianom. Może okazać się, że to, co jeszcze kilka miesięcy temu przeciążało lub przesuszało włosy, teraz doda im witalności i blasku.

Proteiny. To nic innego, jak białka i aminokwasy – czyli podstawowy budulec naszych włosów. Zadaniem protein jest więc przede wszystkim uzupełnianie braków. Dzięki proteinowym maskom nasze pukle sprawiają wrażenie grubszych, mocniejszych, „pełniejszych”. Są zdecydowanie gładsze i bardziej elastyczne.

Emolienty. To te elementy, które odpowiadają za nawilżenie naszych włosów i skóry poprzez wytworzenie tłuszczowej warstwy. Ten tak zwany film dba o szczelne pokrycie powierzchni, dzięki czemu z naszych pukli nie „ucieka” woda i substancje nawilżające. Emolienty nie nawilżają – zatrzymują jedynie nawilżenie wewnątrz włosa.

Humektanty. Posiadają zdolność wiązania cząsteczek wody, dzięki czemu w rewelacyjny sposób nawilżają nasze włosy. Jednak bez odpowiedniego zabezpieczenia, nie są w stanie zatrzymać wody wewnątrz włosa.

pech2

Jak wygląda moja PEHowa pielęgnacja?

W początkowej fazie włosomaniactwa skupiałam się głównie na dostarczaniu składników budujących. Często więc na głowie lądowała żelatyna oraz maski keratynowe. Po pierwszym zachwycie nad tym, jak moje włosy są gładkie i błyszczące, nadeszło rozczarowanie: puch dający złudzenie pukli zniszczonych, przesuszonych. Wtedy właśnie do pielęgnacji zostały stopniowo dodane emolienty, a później również humektanty.

Obecnie nie wyobrażam sobie, by przynajmniej przy co drugim myciu włosów nie zastosować wszystkich trzech składników. Łączę ze sobą kupne produkty i kuchenne półprodukty w taki sposób, by gotowa mikstura zarówno odżywiała, nawilżała, jak i uzupełniała wszelki braki w pojedynczym włosie.

A jak u Was wygląda pielęgnacja? Wasze włosy lubią równowagę? Czy jednak lepiej działa przewaga protein, emolientów lub humektantów? 😉

8 komentarzy

  1. Nie wiem, u mnie działa chyba w zależności od fazy księżyca 😀 czekam, aż je w koncu zetnę i dam normalnie odrosnąć, bo te ściągane to już raczej nic z nich nie bedzie 🙁

    1. To zetknij!;) Zniszczenie włosa zawsze pnie się ku górze, a skoro sama mówisz, że wszystko stracone, to nie ma na co czekać. No, tzn zrób to zaraz po Wielkim Dniu! 😀

    1. Polecam zgłębić temat w wolnej chwili 🙂 Tak jak w życiu, i w pielęgnacji włosów równowaga to podstawa…;)

  2. Tytuł świetny i bardzo chwytliwy 😀
    U mnie proteiny dają efekt wow.. ale do czasu. Bardzo fajny pomysł z mieszaniem różnych typów masek. Już kilka razy to robiłam ale na maskach które nie szczególnie mi się sprawdziły. Chętnie sprawdzę na jakiś lepszych.. ale najpierw muszę kupić, bo mam w maskach spore braki 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *