Jak zacząć i nie zwariować, czyli o początkach włosomaniactwa z aGwer.

xyz

Początki nigdy nie są łatwe. Nieważne, w jakiej dziedzinie, brak specjalistycznej wiedzy i doświadczenia, przeważnie powodują w głowach chaos i zamęt.
W kwestii włosomaniactwa, nim wszystko sobie poukładamy, mija sporo czasu, w trakcie którego półki w łazience (nie wiadomo kiedy!) zapełniają się całą stertą produktów do przetestowania. Zanim odkryjemy, co tak naprawdę służy naszym włosom, wydajemy niemałą fortunę na kosmetyki i półprodukty, które niekoniecznie okazują się pomocne. Czasami brakuje nam cierpliwości, czasami wybrane metody pielęgnacji wcale nie dodają puklom blasku, witalności i zdrowia. Jak to wszytko ogarnąć? Dzisiaj swoimi sposobami na to, jak nie zwariować, podzieli się aGwer.

Pojawienie się w blogosferze pełnej zapalonych włosomaniaczek, to nie łatwe zadanie dla osoby, która wcześniej z tym styczności nie miała. Sama na początku historii z blogiem byłam zachłyśnięta tymi wszystkimi cudownymi „sposobami na…” piękne włosy oczywiście. Jedna wcierka, druga wcierka, olej, balsam i genialna maska do włosów. Jak ogarnąć ten cały chaos? Jak zostać włosomaniaczką i nie zwariować?

Poznaj swoje włosy

Absolutnie podstawowym krokiem do tego, żeby nie kupować wszystkich produktów, które polecają włosomaniaczki, jest poznanie swoich włosów. Oczywiście do tego też trzeba dojść z czasem. Jednak wśród blogów jest mnóstwo informacji na temat tego, jak rozpoznać typ włosa. Niskoporowate potrzebują czegoś innego, a wysokoporowate nie polubią się z tymi samymi produktami. Zanim więc przejdziesz do zamówień przeczytaj, czego Twoje włosy mogą potrzebować i dopiero szalej z zamówieniem. Próbując rozpoznać swój typ włosa oszczędzasz swój czas i pieniądze.

agwer

Poznaj swoje możliwości

Może nie lubisz olejować włosów albo nakładanie maseczek to dla Ciebie męczarnia? Nie masz czasu nakładać wcierki co drugi dzień? Każda z nas lubi i może robić coś innego. Nie ma sensu naśladować ulubionej włosomaniaczki, tylko dlatego, że ona co trzy dni robi sobie nową maseczkę. Wciera Kaminomoto codziennie, a na końcówki stosuje nową metodę zabezpieczania raz na tydzień. Metodą prób i błędów sprawdź, co lubisz, co sprawia przyjemność Tobie i służy Twoim włosom.

Poznaj swój budżet

Wiele produktów do włosów jest stosunkowo tanich. Wcierka za 10-15zł? Litrowa maseczka za dyszkę? Nic tylko brać! A przecież włosomaniaczki pisały, że tak świetnie się sprawdza! Pamiętam, że w początkowej fazie mojego włosomaniactwa, składałam naprawdę duże zamówienia online. Ze sklepów stacjonarnych wychodziłam z torbami pełnymi produktów do włosów. Nie wydając przy tym majątku. Po co to wszystko? Już teraz Ci mówię: nawet przy regularnym stosowaniu nie zużyjesz pięciu olei, trzech ogromnych maseczek i dziesięciu wcierek w pół roku. Rozumiem, że wszystkiego chcesz spróbować, ale… nie. Panuj nad swoim budżetem, bo kosmetyki do włosów potrafią być tanie i kusić właściwościami. Wracaj w myślach do tego, co dowiedziałaś się o swoich włosach i po prostu nie przesadzaj!

agwer3

Poznaj swoje produkty

Ten element bardzo łączy się z punktem o poznaniu swoich włosów. Ponieważ każde włosy lubią co innego, nie ma sensu kupować kosmetyków, które sprawdziły się komuś, kto ma inny typ włosa. Oczywiście, na początku drogi niejednokrotnie popełnisz ten błąd, ale nie przejmuj się, wszystko przyjdzie z czasem.

Daj sobie czas

Nie od razu będziesz miała wprawę w tym, co lubią Twoje włosy. Oczywiście, nie od razu będziesz mogła się opanować. Ale wiesz co? Nie spiesz się, daj sobie czas. Podejdź do tego z głową i nie przejmuj się, jeżeli nie otrzymasz takich efektów jak inne dziewczyny. Może akurat Twoje włosy tego nie lubią, skóra nie reaguje albo musisz zmienić produkt, aby uzyskać lepszy efekt. Po pewnym czasie będziesz wiedziała co lubisz, czego nie i jak pielęgnować włosy.

Gdyby ktoś mi powiedział parę lat temu, że nie muszę od razu sprawdzać wszystkiego, byłabym znacznie lepiej zaopatrzona niż byłam. A brałam wszystko. W związku z tym, wiele produktów wyrzuciłam bo straciły ważność, moje włosy ich nie polubiły albo po prostu znalazłam coś lepszego. Daj sobie czas, podejdź do tego z dystansem i przede wszystkim nie kupuj wszystkiego na raz. Bo od tego da się zwariować! 🙂

agwer2

Jak widać, nie taki diabeł straszny! Tak naprawdę wystarczy zachować odrobinę zdrowego rozsądku i cierpliwości 😉
A jak u Was? Daliście się porwać włosomaniaczemu szaleństwu? Czy wręcz przeciwnie: to właśnie spokój Was uratował? 😉

6 komentarzy

  1. Mam włosy wysokoporawate, puszące się, plątające, naturalnie suche, łatwe do stylizacji, i w końcu jestem z nich zadowolona, ale to „tylko” dobry wygląd, z kondycją jest różnie (po ostatnim obcięciu doszłam chyba do ostatniej partii zniszczonych włosów, więc znów muszę skrócić je o kilka cm), ale stylizacja jeszcze jest mi obca 😉 Nadal nie umiem czytać składów, robię wszystko na oko, ale i tak dobrze jest

  2. Żałuję, że nie spotkałam takiej porady na początku swojego włosomaniactwa. Ale i tak nie jestem pewna czy udałoby się mnie powstrzymać przed zakupem kosmetyków, które wpadały mi w oko 😀

  3. Ja na początku robiłam wszystko to, co dziewczyny kazały, a moje włosy wyglądały coraz gorzej ;/ Po kilku miesiącach nauczyłam się słuchać potrzeb moich kosmyków i teraz jest już tylko lepiej – bo przecież nie każdemu szkodzi SLS, silikony czy zimny nawiew suszarki 🙂 Najważniejsze, to znaleźć złoty środek! 😀

  4. Mam wrażenie, że moim włosom juz nic nie pomoże, nawet jak już znajdę coś odpowiedniego to włosy jakby się przyzwyczajają i chcą czegoś innego i tak w kółko. Do tego co jakiś czas jakby zmieniały strukturę. Nie można z nimi dojść do ładu. A jeszcze gorzej ze znalezieniem dobrego fryzjera 🙂

    1. To zupełnie normalne – produkty pielęgnacyjne trzeba co jakiś czas zmieniać, bo i potrzeby włosów ciągle się zmieniają 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *