Jesienne paczki od marsylskie.pl | wrzesień i październik.

Mam wrażenie, że ostatnio czas dosłownie przepływa mi przez palce. Niedawno był przecież początek września – a tu już listopad chyli się ku końcowi. Lada moment nastanie grudzień, ze swoją świąteczną atmosferą i noworocznymi postanowieniami. Tyle się dzieje wokół mnie, że tak zwyczajnie i po ludzku nie wyrabiam się z tworzeniem treści, a przez to powstają (coraz to większe!) blogowe zaległości.

Dlatego właśnie dzisiaj pokażę Wam zawartości nie jednej, a dwóch paczek, które w ostatnich tygodniach otrzymałam od mydlarni marsylskie.pl 🙂

Wrześniowe wspomnienie lata.

Wrześniowa paczka skrywała w sobie aromatyczne zaskoczenie – opakowanie ziół prowansalskich Le Chatelard 1802. Ze względu na to, że śródziemnomorską kuchnię kocham miłością pierwszą i bezgraniczną (pizzę i makarony mogłabym jeść bez przerwy!), zioła się u mnie nie zmarnują. Są bowiem elementem wykańczającym zdecydowaną część moich potraw – nawet w BeefSTRO zdarza nam się z nich korzystać 😉

Zioła prowansalskie są nie tylko zdrowe (obniżają ciśnienie, chronią przed cukrzycą, miażdżycą i chorobami wieńcowymi, działają przeciwzapalnie, korzystnie wpływają na układ trawienny, wspomagają odchudzanie), ale także wspomagają pielęgnację. Poszczególne zioła niwelują objawy trądziku, hamują procesy starzenia, działają antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo, stymulują porost i hamują wypadanie włosów.

Składniki mieszanki: rozmaryn, bazylia, tymianek, cząber, oregano.

Drugim z produktów, jaki znalazłam w paczce, było 300-gramowe opakowanie czerwonej glinki Les Argiles du Soleil. Sama miałam z nią styczność dopiero pierwszy raz – wcześniej testowałam wersję białą i zielono-niebieską. Czerwona glinka jest bogata w krzem, żelazo, mangan, wapń, sód, a także w potas, tytan, magnez i fosfor. Ma konsystencję drobno zmielonego proszku. Nie rozpuszcza się w wodzie, dzięki czemu rewelacyjnie sprawdza się jako baza do maseczek czy element peelingów.

Ten miedziany proszek leczy trądzik, uszczelnia naczynia krwionośne, koi podrażnioną cerę, poprawia jej koloryt. Działa oczyszczająco i ujędrniająco, dzięki czemu wspomaga walkę z cellulitem. Aplikowany na skórę głowy hamuje wypadanie włosów, a dodany do pasty do zębów – łagodzi stany zapalne dziąseł i zapobiega paradontozie.

Najpopularniejszym sposobem stosowaniu glinki jest tworzenie maseczek na twarz: wystarczy wymieszać odrobinę produktu z wodą i olejkiem do uzyskania konsystencji pasty, a następnie położyć ją grubą warstwą ma skórze na 15 minut. Po takiej kuracji cera jest rewelacyjnie oczyszczona i napięta, a także dogłębnie odżywiona. Czerwona glinka świetnie spisała się u mnie również w formie dodatku do peelingu do ciała. Stosowana regularnie pomogła ujędrniąc ciało w newralgicznych miejscach, oczyszczała i odżywiała skórę, dzięki czemu balsamy szybciej się wchłaniały, a efekt nawilżenia pozostawał na dłużej.

INCI: Illite (red clay)

Ostatnim elementem wrześniowej przesyłki był pomidorowo-grejfrutowy dwufazowy płyn micelarny Pulpe de Vie. Powiem szczerze, że produkt stał się moim ulubieńcem! Przeważnie stosowałam go w formie toniku – dzięki ekstraktowi z grejfruta i zawartości wody pomidorowej, cudownie nawilżał i odświeżał cerę, pozostawiają ją miękką i odżywioną. Nie spisał się jednak jako produkt do demakijażu – okazał się zdecydowanie za delikatny, by poradzić sobie nawet z mineralnym makijażem.

INCI: Aqua (Water), Glycerin (gliceryna), Citrus Grandis (Grapefruit) Fruit Xxtract (wyciąg z grejfruta), Solanum Lycopersicum (Tomato) Fruit Water (woda pomidorowa), Helianthus Annuus Hybrid Oil (hybrydorwy olej słonecznikowy), Melissa Officinalis Flower/Leaf/Stem Water (hydrolat kwiatów/liści/łodyg melisy lekarskiej), Octyldodecanol (emolient) Centaurea Cyanus Flower Water (destylat bławatkowy), Maris Sal (Sea Salt) (sól morska), Benzyl Alcohol (alkohol, konserwant), Levulinic Acid (kwas lewulinowy), Sodium Levulinate (naturalny konserwant), Parfum (Fragrance) (zapach), Sodium Hydroxide (regulator pH), Bisabolol (subsatancja anyseptyczna, antybakteryjna, kojąca), Tocopherol (witamine E), Dehydroacetic Acid (kwas dehydrooctowy), Citric Acid (kwas cytrynowy), Silica (stabilizator, konserwant).

Jesienne umilacze w październiku.

W tym roku jesień rozpieszczała nas aż do połowy listopada – a gdy tylko pogoda zaczęła się psuć, od mydlarni marsylskie.pl otrzymałam małą paczkę umilaczy 😉 Pierwszym, co uderzyło mnie po otworzeniu pudełka, był cudowny zapach! Małe miodowe mydełko z masłem shea sprawiło, że odpłynęłam 😉 Tak powinny pachnieć świece – woń jest równocześnie otulająca i intensywna, słodka i orzeźwiająca.

Kosmetyk składa się aż w 72% z olejów roślinnych – jest bazą jest olej palmowy, który nawilża, wygładza, dodaje elastyczności skórze zwiotczałej, popękanej oraz dojrzałej. Olej posiada właściwości regenerujące i łagodzące podrażnienia. Mydło dodatkowo wzbogacone jest masłem shea, które odżywia, rewitalizuje i wygładza skórę.

INCI: Sodium Palmate (substancja myjąca), Sodium Palm Kernelate (substancja myjąca, emulgator), AquaParfumButyrospermum Parkii (masło shea), Glycerin (gliceryna), Sodium Chloride (sól kuchenna, wpływa na konsystencję), Tetrasodium EDTA (chelator), Tetrasodium Editronate (chelator, regulator lepkości), Citronellol, Geraniol, Linalool (substancje zapachowe), CI 51319 (barwnik), Sodium Laureth Sulfate (silny detergent), O-phenylphenol (konserwant), CI 12490 (barwnik).

I tym razem znalazłam w paczce produkt glinkowy – maseczkę do cery dojrzałej z dodatkiem koloidalnego srebra, złota i platyny od Ecocery. Podobnie, jak maseczki z czystej glinki, tę również przygotowuję z użyciem wody i olejku – po 15 minutach skóra jest idealnie gładka i napięta, dokładnie oczyszczona i odświeżona. Przeważnie zaraz po zmyciu preparatu z twarzy, cera sprawia wrażenie lekko podrażnionej, jednak po upływie kilkunastu minut różowe barwy ustępują miejsca efektowi wypoczęcia i rozświetlenia. Tak samo serum, jak krem, które stanowią wykończenie wieczornej pielęgnacji, wchłaniają się ekspresowo, a poziom nawilżenia i odżywienia pozostaje na skórze do samego rana.

INCI: Bentonite Clay, Hydrated Silica, CaCO3Sucrose, TiO2,, Zeolite, Magnesium Oxide, Curcuma Longa Root Extract, Magnesium Sulfate, Zincum Oxide, Ruscus Aculeatus Root Extract, Camelia Sinensis Leaf Extract, L-Ascorbic Acid, Ascopylum Nodosum, Polygonum Multiflorum Root Extract, PEG-6000, Pinus Pinastar Bark Extract, PEG-4000, Niacinamide (Vit.B3 ), Pyridoxine (Vit B) Colloidal Silver, Colloidal Gold, Colloidal Platinum.

Mam nadzieję, że nie wyjdę na wariatkę, ale tym, co najbardziej ucieszyło mnie w ostatniej paczce ambasadorki, był… płyn do mycia podłóg i innych powierzchni płaskich od Yope 😉 Jak możemy przeczytać na stronie producenta, płyn stworzony został w 99% ze składników naturalnych lub o niskim stopniu przetworzenia, bezpiecznych dla środowiska i ulegających biodegradacji, nie zawiera parabenów, SLES, PEG, SLS, EDTA, barwników, enzymów, fosforanów, rozpuszczalników organicznych, wosku pszczelego, surowców petrochemicznych. Płyn pachnie delikatnie, subtelnie i świeżo – coś jakby bańki mydlane, tylko zdecydowanie mniej chemicznie. To bardziej zapach szamponu (i to delikatnego!), niż środka czystości.

Płyn jest bardzo wydajny – wystarczy mała zakrętka, by umyć połogi w całym mieszkaniu. Plusem jest również to, że możemy nim wyszorować praktycznie wszystkie powierzchnie płaskie. Bardzo lubię produkty wielofunkcyjne – wystarczy jedna butelka z uniwersalnym detergentem, a wszystko w koło lśni – i na dodatek nie zajmuje dużo miejsca w szafce 😉

Znaliście wcześniej produkty, które otrzymałam od mydlarni? Co zwróciło Waszą uwagę w pierwszej kolejności? Co sami chcielibyście przetestować? 🙂

18 komentarzy

  1. Nie potrafię sobie wyobrazić kosmetyku grejpfrutowo-pomidorowego 🙂 musi być ciekawy. Fajny, bardzo elegancko i estetycznie prowadzony blog, gratuluję 🙂

  2. Nie wyjdziesz na wariatkę ten płyn do podłóg jest świetny 😉 bardzo go lubię, a przy moim alergiku sprawdza się idealnie.

  3. Najbardziej mnie zaciekawił płyn Yope do podłóg i powierzchni płaskich. Niestety to co często zauważam przy tego typu produktach to to że najczęście podają taki ogólny zapis o składzie zamiast dokładnego składu i nie ma jak porównać czy jest on lepszy niż innych dostępnych produktów.

  4. U mnie wiedza o kosmetykach jest właściwie znikoma, a ja sama stosuję przeważnie to, co jest już sprawdzone, żeby za bardzo nie kombinować 🙂

  5. Nie miałam okazji poznać tych kosmetyków a takie paczki to fajna sprawa jao widzę a to fakt ze czas ucieka przez palce

  6. Super wpis, prawdę mówiąc części tych kosmetyków nie znałam wcześniej. Chętnie sama wypróbowałabym to mydełko z masłem shea. Zastanawia mnie ten zapach o którym wspominasz..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *