Kraj na opak, czyli angielskie absurdy.

absurdy2

Tak, jak już kiedyś napisałam, Anglia jest krajem na opak. Mimo, że przecież to nie drugi koniec świata, mieszkaniec środkowej Europy może przeżyć niemały szok kulturowy. Bo pomijam już charakterystyczną dla Wysp jazdę lewą stroną ulicy – takich nonsensów jest tutaj więcej!

Lewostronny ruch nie jest jedyną znaczącą różnicą widoczną na drogach – system miar także może wprowadzić w zakłopotanie. Prędkość tutaj mierzy się nie w kilometrach, a w milach na godzinę; nie ma metrów – tylko jardy. Dla kogoś, kto z natury ma problem z wizualizacją własnego systemu miar (ja na przykład nie jestem w stanie pokazać, ile to 60 cm, a odległości zawsze podaję źle – na moje oko każdorazowo konkretny obiekt znajduje się znacznie dalej lub znacznie bliżej rzeczywistego położenia), obce miary są już w ogóle abstrakcją w czystej formie;)

Nie tylko dla kierowców Anglia jest zaskoczeniem – pieszy na tutejszej drodze jest panem i władcą! Przyzwyczajeni do czających się w krzakach Panów Policjantów Polacy przeważnie nie ogarniają, co się dzieje: czerwone światło, auta jadą, a Typowy Anglik przechodzi przez ulicę, i to jeszcze po przekątnej! Co zaskakujące, i dla kierowców jest to normą, by nie tylko nie rozjeżdżać pieszych, ale nawet ich przepuszczać. O ile dźwięk klaksonu można usłyszeć często, szczególnie w godzinach szczytu, o tyle żaden z nich nie zostaje użyty przeciwko jednostce przemieszczającej się na własnych nogach.

absurdy4

Nie da się ukryć, że architektura na Wyspach jest charakterystyczna. Urocze, jednopiętrowe domki, wąskie na długość auta – to typowy widok dla angielskiej ulicy. Do tego duże okna, otwierane na zewnątrz. Niby da się to racjonalnie wytłumaczyć: wiejący tutaj wiatr połączony z zacinającym deszczem dociska okno do ramy, dzięki czemu łatwiej o jego uszczelnienie. Jednak, umycie otwieranego na zewnątrz okna graniczy z cudem. No, chyba, że: a). Nie boimy się prac na wysokościach lub b). Mamy długi, ale to naprawdę długi kij, którym dosięgniemy do samej góry.

Chociaż, tak sobie teraz myślę, czy warto męczyć się z czystymi oknami, skoro pogoda przez większą część roku i tak te okna szybko brudzi?;)

absurdy5

Wchodząc z kolei do angielskiego mieszkania pierwsze co rzuca się w oczy to… zbieractwo. I to patologiczne! O ile skandynawski wystrój jest minimalistyczny, przejrzysty, jasny, o tyle pomieszczenia w Wielkiej Brytanii sprawiają wrażenie zagraconych. Figurki, modele, książki, sterty archiwalnych gazet czy komiksów: wszystko i wszędzie. Nie powiem, ma to swój urok, jednak z natury nie jestem zwolennikiem „zbieraczy kurzu”, przemawia do mnie bardziej designerska skromność.

Chyba nigdzie indziej, niż właśnie na Wyspach, nie zobaczymy tylu wykładzin. Anglicy kładą je dosłownie wszędzie – w jednym z mieszkań wykładzina była nawet na suficie! Pewnie ma to stwarzać przytulny klimat i dosłownie ocieplać wnętrze, mi jednak bardzo, ale to bardzo kojarzy się z dziecięcym pokojem…;)

Tym, co na pewno zasługuje na uwagę, jest angielska łazienka – światło na sznurek, dwa krany, brak gniazdka. Na wszystko tutejsi architekci mają wytłumaczenie – bezpieczeństwo, oszczędność, dbanie o środowisko. Niestety, dla większości turystów wszystkie te „dziwactwa” są uciążliwe – zanim zwykły Europejczyk ogarnie funkcjonowanie w takich warunkach, prawdopodobnie będzie już musiał wracać do Ojczyzny 😉

absurdy1

Każdy kraj ma swoją historię, swoją tradycję i kulturę. Każdy jest wyjątkowy – dlatego tak bardzo lubimy podróżować i poznawać nowe miejsca. Nie mówię, że angielskie „absurdy” są złe – nie! Są zaskakujące, ciekawe, nietypowe – są tym, co na pewno warto przeżyć 🙂

33 komentarze

  1. ciekawe 🙂 nigdy nie byłam w Anglii, ale mam nadzieję, że kiedyś to nadrobię – póki co lubię czasem poczytać takie ciekawostki 🙂

  2. Jak tak mówisz o tym zagraceniu pokoi, to aż stanęły mi przed oczami sceny z Harry’ego Potter’a <3 a najbardziej zdziwiłam się przy tej samowolce w przechodzeniu przez ulicę, u nas nie dość że prawiepewnaśmierć to jeszcze mandat dwa miliony :/

  3. Nigdy nie byłam w Anglii i to jeden z tych krajów, do których jakoś mnie nie ciągnie. Wolę kraje niemieckojęzyczne i te w basenie Morza Śródziemnego <3 Jedynym krajem północnym, który chętnie bym odwiedziła, jest Norwegia.

  4. Faktycznie w Wielkiej Brytanii dużo rzeczy jest inaczej niż u nas. Też zwróciłam uwagę na to, że wszyscy przechodzą na czerwonym świetle. W sumie skoro kierowcy są uważni i piesi też to jest to całkiem wygodne. Nie kojarzę, żeby było u nich więcej wypadków niż u nas. Szczęśliwego nowego roku swoją drogą! 🙂

    1. Dziękuję! Tobie również wszystkiego najlepsze w tym roku! 🙂
      Anglicy mają inne podejście do życia – w tym również do bezpieczeństwa na drodze i w ogóle kultury jazdy. Myślę, że to właśnie to ostatnie stanowi największą różnicę 😉

  5. Jak dla mnie nic nie przebije jednak absurdu kranów z dwoma oddzielnymi kurkami z ciepła i zimna wodą bez wspólnej wylewki. Nie byłbym w stanie chyba się przestawić. Ale fakt, wszelkie inności dodatkowo wzbudzają ciekawość i zachęcaja do podróżowania 🙂

    1. Ale ja broń Boże nie mówię, że wszyscy mamy być tacy sami! Zwyczajnie lubię wynajdować różnice;)

      1. Gdybyś tego nie zauważyła to byś nam tego nie pokazała – choć dla wielu osób będzie to oczywiste, to znajdą się i tacy, dla których będą to absurdy. 😉

  6. Jazda lewą stroną ulicy to zdecydowanie absurd, a kiedy taki samochód pojawia się w Polsce, to już w ogóle. Pamiętam, jak kiedyś siedziałam na przystanku autobusowym i pomyślałam, że facet siedzi na miejscu pasażera, a samochód sam jedzie. Jak się później uświadomiłam, samochód musiał pochodzić właśnie z Wysp i był przystosowany do jazdy lewą stroną ;p
    Pozdrawiam,
    Marzena

  7. Jazda lewostronna była dla mnie zabawna, bo jako pasażerka wsiadałam na miejsce kierowcy 🙂
    Największy szok kulturowy przeżyłam w … Tk Maxxie, gdzie pani nie pozwoliła wejść mojemu mężczyźnie na korytarzyk w przymierzalni żeńskiej- wiesz, żeby stał przy kabinie i doradzał, jak to powszechnie się robi w Polsce. Ale ona też chyba w szoku była, robiła wielkie oczy, że MĘŻCZYZNA w przymierzalni DAMSKIEJ??!

  8. Będąc w Londynie ciężko mi było się przyzwyczaić do lewostronnego ruchu – cały czas myślałam, że jadę w złą stronę 🙂

  9. Każdy kraj ma jakieś swoje absurdy. Ciekawi mnie kto kurz sprząta z tych wszystkich bibelotów. I jakoś ciężko mi zrozumieć rozdzielność kranów. Już kiedyś nad tym dumałam po co to tak 🙂

    1. Kwestia rozdzielnych kranów wywodzi się z historii – by nie marnować wody pod prysznicem, nalewano wodę ciepłą i zimną, które łączyły się w wannie 😉

  10. Zgadza się, mamy tu w UK ciekawie 😀 Dla mnie najbardziej uciążliwe są dwa krany i wykładziny zbierające kurz :/ a cała reszta to sam urok tego miejsca 🙂

    1. Te wykładziny są straszne – chociaż Ukochany do tej pory marudzi, byśmyw polskim domu też tak zrobili 😀

  11. Hm, chyba nic nie zaskoczyło mnie w Anglii. W sensie tak, te wszystkie rzeczy albo spotyka się na co dzień (ruch lewostronny, wiadomo), albo raz na jakiś czas (specyficzne angielskie łazienki), ale w żaden sposób mnie to szczególnie nie zaskoczyło. Ale pogoda… No pogoda sprawia, że to absolutnie nie jest kraj dla mnie 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *