Najlepszy sposób walki z wypadaniem włosów – kuracja łączona.

Wypadanie włosów jest problemem, z którym najczęściej zmagamy się jesienią. Nic w tym dziwnego, to właśnie teraz zmęczone po lecie włosy muszą stawić czoła nowym wyzwaniom. Nie tylko trudniejsze warunki atmosferyczne przyczyniają się do osłabienia cebulek, ale także i niedobór witamin czy minerałów, których zdecydowanie mniej przyjmujemy w świeżych warzywach i owocach. 

Zanim organizm przyzwyczai się do zmian, może trochę szaleć – nadmierne wypadanie włosów może być jednym z objawów tego szaleństwa 😉  O tej porze roku nie jest to więc zjawiskiem nadzwyczajnym, to kwestia całkowicie normalna – o ile nie przeciąga się w nieskończoność i nie odbiega znacząco od naszej indywidualnej normy (jeśli tylko zaczniemy podejrzewać, że coś jest nie tak, konieczna jest konsultacja z lekarzem!).

Kuracja łączona: najskuteczniejszy sposób walki z wypadającymi włosami.

Kuracja łączona to nic innego, jak równoczesne stosowanie wewnętrznej suplementacji  i podjęcie działań zewnętrznych – stosowanie wcierek, odżywek, olejów czy szamponów na skórę głowy.

Metoda jest o tyle skuteczna, że działamy na kilku frontach: dzięki wcieraniu preparatów w skalp pierwsze efekty widzimy już po kilku tygodniach (czasami wystarczą jedynie dwa!), w tym czasie witaminy i minerały z suplementów zaczynają powoli działać od środka, uzupełniając braki w organizmie.

Suplementacja.

To nie tylko gotowe tabletki, które możemy kupić w aptece.  Z produktów aptecznych sama mogę polecić Merz Special i Biotebal – obydwa nutrikosmetyki pomogły uporać się z nadmiernym wypadaniem. Kurację pierwszym z nich przeprowadzałam nawet kilka razy, tak bardzo zadowalały mnie jego rezultaty. Drugi z nich stosowałam z kolei 2 lata temu po norweskich wojażach, które okropnie osłabiły cebulki, przez co kosmyki znacząco się przerzedziły. Pierwsze efekty dostrzegłam już na początku drugiego miesiąca kuracji: nie tylko mniej włosów wypadało, ale także na głowie zaczęły pojawiać się pierwsze baby hair. Pukle zdecydowanie się wzmocniły, dzięki czemu także rosły szybciej – w 3 miesiącu kuracji byłam w stanie „wyciągnąć” z nim nawet 3-4 cm! (co były efektem właśnie kuracji łączonej, ponieważ w tamtym czasie w skórę głowy intensywnie wcierałam przeróżne preparaty;))

Przy stosowaniu farmakologicznej suplementacji musimy pamiętać o czasie trwania kuracji. Zaleca się przerwy 3:1 w dawkowaniu tabletek: 3 miesiące kuracji – miesiąc przerwy; lub 3 tygodnie kuracji i tydzień przerwy (kuracja powinna trwać maksymalnie 3 miesiące).

Pamiętajmy, że suplementacja jest wyłącznie dodatkiem. To zdrowa, zbilansowana dieta i naturalne składniki, które dostarczamy organizmowi każdego dnia stanowią podstawę pielęgnacji włosów od środka.

Naturalna suplementacja to głównie produkty, które możemy znaleźć we własnej kuchni. Działają one nie tylko na włosy, ale także na skórę, paznokcie czy ogólną odporność. Picie oleju, ziół (pokrzywy, skrzypu) czy drożdży zdecydowanie poprawia funkcjonowanie całego organizmu. W moim wypadku najskuteczniejszymi metodami naturalnej suplementacji było codzienne picie oleju lnianego i jedzenie siemienia – na efekty musiałam trochę poczekać, ale przeszły one moje najśmielsze oczekiwania: w obu wypadkach włosy przestały wypadać, pojawił się cały las baby hair, a miesięczny przyrost wahał się nawet między 3-4 cm. Ponadto skóra na całym ciele stała się bardziej odżywiona, napięta i nawilżona, a ja przestałam chorować (nawet, jeśli przypałętało się jakieś przeziębienie znikało zdecydowanie szybciej, a samo chorowanie odbywało się o wiele łagodniej).

Kuracja zewnętrzna.

Stosując specyfiki do zewnętrznego działania, również możemy działać na kilka sposobów. Przede wszystkim jednak warto zatroszczyć się o ogólny stan skóry głowy – odpowiednio dobrany szampon, regularne peelingowanie, odżywianie i natłuszczanie zdecydowanie pomogą w walce z wypadaniem.

Wcierki do codziennego użytku przynoszą przeważnie najszybciej zauważalne efekty – głównie dlatego, że stosujemy je każdego dnia. Pierwszych rezultatów możemy oczekiwać nawet po 2 tygodniach – to taka dawka uderzeniowa przeróżnych wartości odżywczych. W ostatnim czasie przetestowałam kilka nowości – wszystkie spisały się na medal! Z ręką na sercu mogę polecić ajurwedyjski tonik Orientany, wcierkę Banfi (również w wersji łopianowej) oraz wcierkę EOLAB do włosów przetłuszczających się.

By wzmocnić ich działanie, warto sięgnąć po produkty stosowane przed myciem: olej rycynowy, czarnuszkowa odżywka Vatika czy maść końska dodatkowo odżywiają skórę głowy, dzięki czemu cebulki włosów wzmacniają się, a same kosmyki mniej wypadają.

Ważnym elementem walki z wypadającymi włosami jest delikatność w codziennych nawykach, rozczesywanie kosmyków od dołu, luźne upięcia czy wyeliminowanie suchych szamponów, lakierów i pianek stylizujących oraz samej stylizacji na gorąco. Masaż skóry głowy, który wykonujemy przy okazji mycia czy wcierania preparatów także powinien być subtelny i niegwałtowny.

Jak u Was wygląda sytuacja z sezonowym wypadaniem? W tym roku jesień okazała się łaskawa, czy wręcz przeciwnie – kosmyki lecą na potęgę?

54 komentarze

  1. Rozpoczęłam pewną kurację ampułkową na wypadanie włosów. Wolę wcześniej zacząć dbać o włosy, które i tak w tym okresie jesienno-zimowym lubią często wypadać.

  2. Mi juz od jakiegos czasu wypadaja wlosy wiec nie jest to problem tylko sezonowy. Mysle, ze to jakis brak witamin i tak jak napisalas wazne jest to co sie spozywa a nie tylko kosmetyki na zewnatrz. Bardzo ciekawy wpis, szkoda tylko ze ja za granica, ale jak bede w Polsce to sprawdze te kosmetyki.

    1. Ja też zaczynam nim kurację. Jednak w tej kwestii nie potrafię zmusić się do systematyczności…;)

  3. Chya wreszcie skuszę się na odżywkę Biotebal.
    Mam straszny problem z wypadającymi włosami i przetestowałam już mnóstwo produktów, jednak bezskutecznie 🙁

  4. Jedynie co miałam z tej serii to były tabletki, i widać było po nich różnicę, przed i po miałam więcej hair baby, i były wzmocnione, wcale mi nie wypadały.
    Pozdrawiam serdecznie:)

  5. Mi tak lecą włosy od sierpnia już. Wyniki ok. Kupiłam vitapil, ale nie mogę tego połknąć. Tabletki ogromne. Czy ten biotebal ma duże tabletki, albo czy można je gryźć w razie problemu z połknięciem?

    1. Nie, tabletki Biotebal są malutkie 🙂 Ja też mam problem z dużymi tabletkami, przeważnie utykają w gardle, a ja zaczynam się dusić 😀

    1. Spróbuj w pierwszej kolejności określić źródło problemu – czy to tylko okresowe wypadanie, czy ciągnie się dłużej? Być może brakuje Ci konkretnych witamin i minerałów, a może masz problemy z hormonami?

    1. Jest rewelacyjna! Musisz tylko być cierpliwa – efekty po siemieniu widać dopiero w okolicy 3. miesiąca kuracji…;)

  6. Niestety wypadanie włosów jest moim koszmarem. Co prawda to skutek uboczny choroby, ale mimo wszystko trudno coś takiego zignorować. Biotebal (tabletki) w połączeniu z szamponem i odżywką Jantar (odżywka do wcierania) i masą leków dały rezultaty.
    Ważne żeby poznać przyczynę takiego stanu rzeczy, ale przyznaję rację, że te specyfiki pomogły

    1. Masz rację! Rozpoznanie źródła problemu to podstawa – inaczej działamy na oślep…

  7. Mnie ten problem totalnie nie dotyczy, ale podrzucę koleżance, której okresowo włosy wypadają wręcz garściami :/

  8. Miesiąc temu urodziłam dziecko i już włosy zaczynają mi wypadać. Zastanawiałam się nad Biotebalem. Jednak raczej postawiłbym na szampon i odżywkę niż na tabletki.

  9. Chyba będę musiała to przetestować 🙁 Tyle specyfików, co już próbowałam i prawie żaden nie pomagał 🙁 A tak, jak piszesz na jesień wylatuje mi włosów jescze więcej!

  10. Wewnętrznych nigdy nie stosowałam. Zewnętrznie dbam o włosy. Mimo tego zawsze cś pozostaje na szczotce. Jestem za naturalnymi metodami. Zawsze się sprawdzają.

  11. Właśnie po lecie mam teraz problemy z włosami. Wypadają i sa matowe, dlatego bardzo chętnie skorzystam z tego zestawu. Pozdrawiam

  12. Żebyś Ty wiedziała ilu sposobów teraz używam, to byś się za głowę złapała 😀 I leki i suplementy, ziółka i herbatki, wcierki, szampony, maski – no wszystko! Ale w końcu nie zatykam odpływu <3

  13. Moje włosy ostatnio są w coraz gorszej kondycji, więc chyba muszę sięgnąć po Biotebal, aby trochę je wzmocnić. 🙂 Widzę, że przez internet można go kupić w dobrej cenie, np. w aptece Melissa, więc wieczorem muszę zrobić zamówienie.

  14. Biotebal, zażywany regularnie i w kuracji 3 miesięcznej, potrafi zdziałać cuda. Mnie uchronił przed nadmierną utratą włosów po operacji. Stosowałam też szampony, wcierki i peeling naszej polskiej firmy Bandi, które również sprawdziły się bardzo dobrze.

  15. U mnie lecą, ale chyba na serio zaczynam się do tego przyzwyczajać 😉 Najlepsze jest to, że wypadają a objętość dalej dobra, prześwitów też jakoś brak 😉
    Ja jestem za kuracją łączoną, ale suplementacją tylko dobraną pod konkretne niedobory lub „ułomność” organizmu. Podstawą i tak pozostaje po prostu dieta, woda i ogólny styl życia 😀

  16. Ja stosowałam tabletki biotebal i jestem bardzo zadowolona. Do tego przyjmowałam jeszcze cynk w tabletkach do ssania (tak jak mi poradziła farmaceutka) i to połączenie sprawdziło się u mnie idealnie 🙂 włosy wypadają mi już w o wiele mniejszym stopniu!
    Pozdrawiam 🙂
    Magda W.

  17. U mnie doskonale spisują się dermokosmetyki BASIC LAB (szampon i odżywka przeciw wypadaniu włosów) oraz oczywiście peeling skory głowy.
    Póki co mam spokoj ale jeśli problem z nadmiernie wypadającymi włosami by się (nie daj Boshe) powtórzył to chceniem sięgnę po którąś z polecanych przez Ciebie wcierek

  18. Ja od ok. dwóch miesięcy biorę tabletki biotebala z biotyną. Zdecydowanie widzę poprawę, bo włosów teraz wypada o wiele mniej i się ogólnie wzmocniły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *