Profesjonalne zabiegi pielęgnacyjne do w domu? Maski w czepku L’Biotica.

Zima powoli odpuszcza – a to znaczy, że pora wziąć się wiosenne porządki! Wbrew pozorom nie mam tu na myśli odgracania szaf czy półek, ale… ogarnianie czupryny 😉 Tak naprawdę, nawet, jeśli o włosy dbaliśmy systematycznie przez cały zimowy okres, kosmykom pewnie i tak przyda się mała porcja regeneracji: zmęczone mrozami, wiatrem, suchym powietrzem czy tygodniami podczapkowej niewoli, pukle mogą stać się suche i matowe, a końcówki kruche i rozdwajające się.

Po surowych warunkach zimy, kosmyki zdecydowanie potrzebują zwiększonej porcji wartości odżywczych – takiej dawki uderzeniowej, by wziąć się w garść 😉 Włosowe spa w domowym zaciszu jest jedną z form regeneracji – znając kondycję kosmyków i odczytując (mniej więcej 😉 ) trafnie ich aktualne potrzeby, jesteśmy w stanie zdziałać więcej, niż niejeden profesjonalny  zabieg wykonany w salonie.

Profesjonalna pielęgnacja w domu?

Od niedawna w asortymencie marki L’biotica możemy znaleźć maski w czepku. To dwie nowości, które mają dać efekt profesjonalnych zabiegów, chociaż kuracje przeprowadzamy w domu.

Opakowanie.

Obie maski schowane są w tekturowych, dość eleganckich kopertach. W ich wnętrzu skrywają się plastikowe saszetki zamykane strunowo. Materiał jest na tyle solidny, że woreczki mogą służyć do wielokrotnego użytku – tym bardziej, że są przeurocze! Same czepki wykonane są z grubej folii, wyłożonej w środku  delikatnym materiałem – to właśnie on zawiera w sobie magiczną kremową maseczkę.

Zapach i konsystencja.

Konsystencja masek to gęsty, treściwy krem. Jest go w czepku dość dużo – gdyby się uprzeć, każdego z produktów wystarczyłoby na dwie aplikacje. Maseczki pachną przyjemnie, w charakterystyczny dla kluczowych składników sposób. Zapachy nie są nachalne, intensywne – są delikatne, dzięki czemu zabiegi stają się bardzo relaksujące.

Skład.

Niebieska wersja kokosowa.

INCI: Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Steartrimonium Chloride (środek antystatyczny), Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Cetrimonium Chloride (emulgator), Trideceth-12, Amodimethicone, Paraffinum Liquidum, Cyclohexasiloxane, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Ceramide, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Behentrimonium Chloride (emulgator), PEG-20 Stearate, Hydroxyethylcellulose, Hydrolyzed Collagen, Panthenol, Phytosterols, Vanillyl Butyl Ether, Chlorphenesin, Parfum.

Różowa wersja z olejem monoi. 

INCI: Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Steartrimonium Chloride (środek antystatyczny), Cetrimonium Chloride (emulgator), Amodimethicone, Behentrimonium Chloride (emulgator), PEG-20 Stearate, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Trideceth-12, Cyclohexasiloxane, Paraffinum Liquidum, Butyrospermum Parkii (Shea) Oil, Hydroxyethylcellulose, Panthenol, Keratin, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Extract, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Gardenia Taitensis (Tiare) Flower Extract, Phytosterols, Vanillyl Butyl Ether, Chlorphenesin, Parfum.

Składy kosmetyków nie są złe, chociaż daleko im do naturalność. Obie maski zawierają w sobie silikony i parafinę, które nadają włosom gładkość i blask, ułatwiają rozczesywanie i dociążają.

Mam wrażenie, że wersja różowa jest bogatsza w odżywcze oleje – oprócz wspólnej dla obu masek oliwy z oliwek, zawiera także olej makadamia, masło shea, olej sezamowytytułowy olej monoi. W wersji niebieskiej dodatkowo mamy tylko olej kokosowy i malinowy. Obie maski również humeknatnty (glicerynę i panthenol) oraz proteiny (hydrolizowany kolagen lub keratynę), dzięki czemu są fajnym przykładem PEHowej pielęgnacji.

Działanie.

Pierwsza w ruch poszła wygładzająca maska z olejem monoi. Wzięłam ją ze sobą na krótki wyjazd, by zaoszczędzić w walizce trochę miejsca. Obawiałam się jednak, że ze względu na testowanie w innych (niż domowe) warunkach, produkt nie sprawdzi się na moich włosach tak, jakbym tego chciała. Efekty jednak mnie zachwyciły: już podczas mycia włosy były wyjątkowo miękkie i śliskie. Po wysuszeniu stały się wygładzone, mięsiste i tak przyjemne w dotyku, że miałam ochotę dotykać je cały czas. Stały się sypkie i elastyczne – wystarczyło przeczesanie palcami, by całkowicie je rozczesać.

Ku mojemu zaskoczeniu regenerująca maska z olejem kokosowym sprawdziła się równie dobrze – najwyraźniej włosie zaczęło lubić ten olej 😉 Kosmyki były zdyscyplinowane, lekko odbite u nasady i mega błyszczące, nie puszyły się i nawet końcówki zyskały nawilżenie.

Obie maski sprawiły, że włosy były dogłębnie nawilżone, wygładzone i sprężyste na całej długości. Łuski włosów zostały domknięte, jakby pokryte lekkim filmem. Kosmyki rzeczywiście wyglądały, jak po profesjonalnym zabiegu fryzjerskim – były lśniące i sypkie. Co zaskakujące, rezultaty nie zniknęły podczas kolejnego mycia, chociaż efekt nie był już tak spektakularny 😉

Podsumowanie.

Maski w czepku to rewelacyjna opcja na wyjazdy: nie tylko zajmują mało miejsca, ale mamy też 100% pewności, że nie zaleją bagażu. Ich cena jest całkiem przystępna, tym bardziej, gdy weźmiemy pod uwagę efekty.

Tak naprawdę jedynie mogę doczepić się do proponowanego sposobu aplikacji masek. Producent zaleca bezpośrednie założenie czepka na głowę, a w przypadku włosów długich – związanie ich w kucyk, by ułatwić rozprowadzenie maski.  Sama w obu wypadkach produkt nakładałam dłonią, wygrzebując zawartość z czepka. Nakładając czepek na głowę miałam poczucie, że dobra połowa produktu pójdzie na zmarnowanie. Aplikując maski własnym sposobem, zyskiwałam pewność, że rzeczywiście docierają wszędzie.

Słyszeliście już o tych maskach? A może mieliście możliwość przetestowania ich? Jak się u Was sprawdziły? 😉

 

Wpisy, które mogą zaciekawić:

38 komentarzy

  1. Maski w czepku – brzmi świetnie. Nie miałam jeszcze takich masek, ale powiem szczerzę, bardzo mnie kuszą 😉

  2. Nie wiedziałam, że istnieje coś takiego a tak naprawdę bardzo byłoby mi to potrzebne! Tutaj na nieszczęście nic takiego nie widziałam, ale jak wpadnę do Polski, to poszukam!

    1. Na czepek nakładałam jeszcze taką „saunę”, która wszystko super przytrzymuje 🙂
      Ale nawet bez tego można sobie poradzić – w zestawie jest „naklejka”, którą przykleja się w odpowiednim miejscu juz po nałożeniu czepka na głowę 🙂

  3. Ech tylko ja w domu jakoś nigdy nie mam czasu dla siebie. A jak już ode do kosmetyczki to idę 🙂

  4. Ja bardzo długo szukałam idealnych kosmetyków do włosów, aż w końcu odkryłam szampon Biały Jeleń, który zastąpił mi wszystkie odżywki, olejki i inne wynalazki, a do tego za śmieszną cenę 🙂

    1. Mi akurat pielęgnacja włosów sprawia mega frajdę – dlatego nawet nie chcę myśleć o tym, bym z niej rezygnować 😉

  5. Czytałam już o nich, ale niestety każdy wariant zawiera w sobie jakiś składnik, który moje włosy całkowicie nie akceptują.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *