Włosowa aktualizacja: lipiec 2019.

Czas pędzi nadzwyczaj szybko! Dzisiaj zdałam sobie sprawę, że od ostatniej włosowej aktualizacji, w czerwcu minęły 3 miesiące – a ja bym sobie dała rękę uciąć, że nie dalej, jak kilka tygodni temu pisałam o tym, co dało mi farbowanie ziołami! Pora najwyższa nadrobić zaległości i pokazać Wam bieżący stan włosia – tym bardziej, że niedawno kosmyki zaliczyły i kolejne ziołowanie, i podcinanie końcówek 😉

Kondycja włosów.

Przez nadmiar życiowych obowiązków i sporą niechęć do jakiegokolwiek ponadprogramowego działania, włosy poszły w odstawkę. Serio, pielęgnacja ograniczała się do niezbędnego higienicznie minimum: szampon, odżywka, od czasu do czasu serum na końce czy całonocne olejowanie. Używałam głównie kosmetyki Anwen – chyba tylko dzięki temu udało mi się jako-tako zachować twarz 😉 Pojedyncze włosingi były bardziej skomplikowane – wtedy przeważnie testowałam kosmetyczne nowości (o których już niebawem będziecie mogli przeczytać 😉 ). W czerwcu nawet wcieranie zaniedbałam – to pierwszy miesiąc od początku roku, gdy olałam walkę o przyrost.

Efekt takiej „pielęgnacji” nie był dla mnie zaskakujący – na cienkie włosy przecież wystarczy tylko krzywo spojrzeć, by zaczęły się rozdwajać i kruszyć 😉 Końcówki, które wciąż jeszcze pamiętają rozjaśnianie przed 2,5 roku, poszły na pierwszy odstrzał: stały się szorstkie i matowe, łatwo się plątały i chyba na każdym pojedynczym włosku pojawiły się charakterystyczne białe kuleczki – a to  oznaczało tylko tyle, że włosie będzie się kruszyć.

Pomijając kwestię samych końcówek, mogę uczciwie stwierdzić, że kosmyki na długości pozostały w dość dobrej kondycji: chociaż straciły swój po-ziołowy blask, wciąż były miękkie, sypkie i sprężyste – mam nawet wrażenie, że porowatność lekko się obniżyła, dzięki czemu teraz włosy znacznie mniej się puszą. Jedynie partia kosmyków z prawej strony postanowiła się mocno przerzedzić, przez co od wysokości ucha dyndały smętne strąki.

Ogólną sytuację zdecydowanie ratowały włosy u nasady – dzięki systematycznemu wcieraniu we wcześniejszych miesiącach, udało mi się nieznacznie zagęścić kitkę. Baby hairy, które od stycznia regularnie pojawiały się po stosowaniu wcierki Nowa Kosmetyka oraz dwóch wersji Sattva by AN (cynamonowej i anyżowej), teraz sięgają już nawet 10 cm, dzięki czemu obwód kucyka zyskał kilka milimetrów.

To co teraz?

Kilka dni temu końcówki zostały podcięte maszynką – ze względu na to, że robiłam to całkowicie samodzielnie, linia nie jest idealnie równa (zdjęcie po lewej stronie) 😉  Najważniejsze, że pozbyłam się tych najbardziej zniszczonych kosmyków.

Zdjęcie po prawej stronie pokazuje, jak włosy wyglądały w ostatnią sobotę, po odświeżeniu koloru u nasady Sattvą Orzechowy Brąz i odżywieniu ich mieszanką ziół na długości (mixem Sattvy Ciemny Blond,  głożyny i Sattva Orzechowy Brąz). Wtedy też jeszcze troszeczkę podcięłam kilka milimetrów końcówek, które po użyciu ziół stały się lekko sztywne i szorstkie w dotyku. I chociaż dolna partia włosia wciąż prosi się o kolejne ciachnięcie, ponowne użycie maszynki mam w planie dopiero w okolicy września.

W planie pielęgnacyjnym na najbliższe tygodnie mam teraz kilka punktów:

  1. wrócić do codziennego wcierania: od początku lipca wzięłam się za testowanie ostatniej wersji Sattva by AN – wcierki z henną i amlą. Liczę po cichu, że efekty okażą się równie spektakularne, co wcześniej stosowanych odżywek z tej serii 😍
  2. zadbać o równowagę PEH: ostatnio kosmyki często były przeciążone, bo najłatwiej przecież stosować emolienty. Zdarzało się, że nawet po myciu włosy nadawały się co najwyżej do upięcia w koczek 🤦🏻‍♀️
  3. regularnie ziołować: co najmniej dwa razy w miesiącu planuję nakładać bezbarwne, wzmacniające zioła – właśnie wypełniłam wirtualny koszyk w sklepie napieknewlosy.pl ♥️
  4. dbać o końcówki: bez odpowiedniego zabezpieczenia końców wszelkie starania pójdą przecież na marne – narażone na urazy mechaniczne włosy będą się kruszyć i łamać (a co za tym idzie – nie będą wyglądać zdrowo, a i długość nie ruszy z miejsca) 🤷🏼‍♀️

A jak u Was z kondycją włosia? Powoli do przodu? Czy, podobnie jak ja, zaliczacie teraz mały regres pielęgnacyjny? 😉

 

Wpisy, które mogą zaciekawić:

41 komentarzy

  1. Masz ambitne plany na najbliższy czas 🙂 Ja dawniej też regularnie robiłam wcierki i efekty były super, ale teraz zazwyczaj brakuje mi motywacji. A do kosmetyków Anwen przymierzam się już chyba z pół roku. Polecasz?

  2. Świetnie dbasz o włosy. Ja używam ziołowych szamponów i skrzypu polnego w sprayu. Czasami robię maseczki i to tyle. Po skrzypiec widzę ogromną różnicę w kondycji moich włosów. Jest na duży plus.

  3. Ja jakoś ciągle ograniczam się do standardowej pielęgnacji. Może dlatego, że moje włosy jakoś nie potrzebują szczególnego kopa energetycznego. Wiele razy mówiłam sobie, że fajnie byłoby zrobić coś „ponadto” ale wiesz jak to jest z czasem. Póki nie wyglądają na zmęczone i spragnione większej uwagi, to jakoś motywacji mi brak 😛

  4. Włosy piękne. Odkăd zamieszkałam na wsi, nie farbuję, za to stosuję dostępne na łąkach i w lesie zioła. Różnicę widać od razu ( pomijam, że jak na babcię przystało, jestem siwa)

  5. U mnie do przodu 🙂 Ostatnio zakochałam się w nakładaniu oleju na żel aloesowy – no cudo! Moje włosy pokochały aloes! Pięknie błyszczą i świetnie się rozczesują. Solo też świetnie się sprawdza. 🙂

  6. U mnie jest spoko póki co, włosy są piękne i lśniące no i szybko rosną – właśnie muszę je podciąć 😉

  7. Nigdy nie byłam dobra w określeniu kondycji moich włosów. Przyznam, że traktuje ten temat trochę po macoszemu. Ale używam masek i odżywek, więc nie jest źle. 🙂

  8. Dawno nie robiłam aktualizacji, choć kiedyś była na porządku dziennym. Piękne te Twoje włoski, choć o wiele ciemniejsze niż gdy Cię ostatnio widziałam .Moje powinny iść pod nożyczki

    1. Farbowanie ziołami uzależnia – chociaż teraz staram się już nie przyciemniać koloru…;)

  9. U mnie zwykle brakuje czasu, ale widzę, że warto ten czas znaleźć… Farbowałam włosy ziołami raz – pamiętam, że trwało to dość długo, ale efekt był bardzo fajny. Włosy były odżywione i błyszczące.

  10. Ja teraz trochę zaniedbałam włosy ale powoli wracam do normy. Muszę wypróbować te wcierki bo już nie pamiętam jak wygląda baby hair.

  11. Może masz coś na włosy świeżo po zmianie kolory na blond? 🙂
    choć jak na zmiane z ciemnego uważam, że są w mega dorbym stanie

    1. Zniszczenia po rozjaśnianiu na blog lubi wychodzić nawet po kilku miesiącach – moje końce wciąż pamiętają ombre i mimo świadomej pielęgnacji i farbowania ziołami – wciąż kruszą się i rozdwajają…

  12. Moje włosy w ostatnim czasie bardzo się poprawiły. Stosowalam tabletki Skrzypovita. Mam wrażenie, że zgęstniały. Są zdrowsze;) trzymam kciuki żeby Ci się udało.

  13. Bardzo zainteresowała mnie kwestia farbowania włosów ziołami. Chętnie przeczytałabym, jak samodzielnie przygotować takie mieszanki ziołowe z sezonowych ziół zebranych na okolicznych polach 🙂

    1. Nie wiem, czy polskie zioła farbują – sama korzystam wyłącznie z ajurwedyjskich mieszanek 😉

  14. Sama byłam kiedyś włosomaniaczką i mi wzięło przeszło. A włosy wołają o ratunek, tylko że moje są chyba zupełnie innego rodzaju niż Twoje

      1. U mnie odrost na szczęście nie jest aż tak widoczny – jakoś tak nie rzuca się bardzo w oczy 😀 a zioła i tak kładę 1-2 razy w miesiącu 🙂

  15. Fajnie, że znalazłaś chociaż chwilę, żeby jakkolwiek dbać o włosy. 🙂

    U mnie z pielęgnacją w porządku, mam swój plan i staram się dbać o równowagę PEH. 🙂

Pozostaw odpowiedź Marlena H. Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *