Codzienny makijaż w 10 minut z marką Lily Lolo.

Jestem tym typem dziewczyny, która rano woli dłużej pospać, niż poświęcać czas na zaawansowany make up. Dlatego mój codzienny makijaż to podstawy podstaw, które zajmują mi co najwyżej 7-10 minut – a i tak czasami mam wrażenie, że to zdecydowanie za długo! 😉

Pisałam już kiedyś, że nie wyobrażam sobie codziennego makijażu bez odpowiedniej pielęgnacji. Odżywcze serum i krem nawilżający stanowią dla mnie bazę wyjściową: nie tylko wpływają na kondycję skóry, ale także pozwalają na zachowanie świeżości na dłużej i trwalszy make up. Bez pielęgnacji, moja sucha skóra lubi się łuszczyć (szczególnie w okolicy nosa i policzków), przez co po kilku godzinach wyglądam jak obraz olejny, z którego odchodzi farba – a nie o taki efekt przecież chodzi! 😉

Krok 1: korektor pod oczy.

Gdy cera jest już odpowiednio wypielęgnowana, na pierwszy rzut idzie korektor. Ze względu na to, że skóra w tej okolicy jest wyjątkowo wrażliwa, stawiam na produkty płynne lub kremowe – wszelkie sypkie kosmetyki zwyczajnie przesuszają sferę pod oczami i uwydatniają zmarszczki. W ostatnich tygodniach moim hitem stał się primer Lily Lolo – szczególnie jego beżowa część świetnie spisuje się w roli korektora. Produkt równocześnie rozjaśnia cienie (dzięki zawartości miki) i cudownie odżywia sferę pod oczami (dzięki witaminie E, olejowi arganowemu i jojoba). Skóra po kilku godzinach wciąż pozostaje miękka i nawilżona, a zmarszczki optycznie wygładzone.

INCI: Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax, Argania Spinosa Kernel Oil, Mica, Tocopherol, [MAY CONTAIN CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77491 (Iron Oxide), CI 77492 (Iron Oxide), CI 77499 (Iron Oxide)].

Fajną opcją jest również łączenie sypkich kosmetyków (cieni, korektorów, podkładów) z kremem lub serum pod oczy – w ten sposób otrzymujemy produkt o kremowej konsystencji, który kryje niedoskonałości i pielęgnuje delikatną skórę pod oczami.

Krok 2: tusz do rzęs.

Chociaż moje rzęsy nie są jakoś krótkie, są za to bardzo jasne – niepomalowane sprawiają, że oko wygląda jak golas😉 Tusz powoduje, że rzęsy zyskują kolor, a co za tym idzie 0 ich długość zostaje podkreślona.

Maskara Lily Lolo to prawdziwa perełka – sprawdza się nie tylko w swojej roli, pogrubiając i wydłużając, ale także pielęgnuje rzęsy. Już dawno nie testowałam tak dobrego kosmetyku – większość drogeryjnych odpowiedników wcześniej lub później osłabiała moje rzęsy, przyczyniając się do ich wypadania. Produkt Lily Lolo- dzięki świetnemu składowi – sprawił, że rzęsy się zagęściły – i to nie tylko wizualnie! 😉

INCI: Aqua (Water), Myrica Pubescens Fruit Cera (Myrica Pubescens Fruit Wax), Propanediol, Copernicia Cerifera Cera (Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax), Polyglyceryl-6 Distearate, Sucrose Stearate, Acacia Senegal Gum, Glyceryl DibehenateHelianthus Annuuss Seed Cera (Helianthus Annuuss (Sunflower) Seed Wax), Lactobacillus Ferment Bis-Octyldodecyl Dimer  Dilinoleate/Propanediol Copolymer, Polyglyceryl-10 Myristate, Oryza Sativa Bran Cera (Oryza Sativa (Rice) Bran Wax), Glyceryl Caprylate, Rosa Canina Fruit Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Xanthan Gum, Potassium Sorbate, Glyceryl Undecylenate[MAY CONTAIN CI 77499 (Iron Oxide)]

Krok 3: podkład.

Ze względu na to, że przeważnie nie mam większych problemów ze stanem skóry, mój podkład nie musi być mocno kryjący. Jego głównym zadaniem jest delikatne wyrównanie kolorytu – kosmetyki Lily Lolo nadają się do tego idealnie. Są lekkie, o jedwabistej konsystencji i dodatkowo zawierają naturalny filtr SPF 15. Jeśli jedna warstwa to za mało – ich olbrzymią zaletą jest możliwość aplikowania kilku warstw, które zapewniają krycie, ale dają cerze oddychać i nie zapychają porów. Dzięki zawartości miki, podkłady Lily Lolo nadają skórze promienny, świeży, zdrowy wygląd – odbijają światło, zmniejszając widoczność drobnych zmarszczek i przebawień.

INCI: Mica, Zinc Oxide [+/- CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77492 (Iron Oxide), CI 77491 (Iron Oxide), CI 77499 (Iron Oxide)].

Krok 4: brwi.

To ta strefa makijażu, która sprawia mi najwięcej problemów – tak naprawdę to codziennie gram w rosyjską ruletkę z moimi brwiami 😀 Odkąd na codzień stosuję paletkę Lily Lolo, częściej wygrywam – cień o kremowej konsystencji zdecydowanie ułatwia batalię. Co dla mnie okazało się mega zaskakujące, produkt jest mocno napigmentowany – wystarczy niewielka ilość, by brwiom nadać ładną linię.

Drugim elementem paletki jest wosk, który nadaje finalny kształt brwiom. Jest lekki i nie obciąża włosków. Wosk utrwala także makijaż brwi, dzięki czemu cień tak łatwo się nie wyciera i przez cały dzień wygląda świeżo i naturalnie.

INCI: WAXKaolin, Ricinis Commenis Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Cera Alba, Candelilla Cera, Zinc Stearate, Hydrogenated Castor Oil, Copernicia Cerifera Cera, CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77491 (Iron Oxide), CI 77492 (Iron Oxide). POWDER – KaolinSimmondsia Chinensis Seed Oil, Zinc Stearate, TocopherolHelianthus Annuuss Seed Oil, [+/- CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77491 (Iron Oxide)CI 77492 (Iron Oxide)CI 77499 (Iron Oxide)].

Krok 5: konturowanie.

W moim wypadku to naprawdę po jednym maźnięciu pędzlem, bez zbędnych ceregieli. Najpierw aplikuję bronzer – mniej więcej w połowie policzka, by trochę „wyszczuplić” moje pucki 😉 Róż nakładam powyżej i delikatnie blenduję, by kolory stworzyły płynny gradient. Na koniec, na kościach policzkowych ląduje rozświetlacz. Ten z Lily Lolo jest przegenialny – idealnie sprawdza się w codziennym makijażu. Jest delikatny, nienachalny, nadaje skórze naturalnego blasku. Im więcej warstw nakładamy, tym efekt staje się coraz bardziej intensywny, więc także na większe okazje będzie świetnym rozwiązaniem.

Krok 6: puder.

To ostatni krok mojego codziennego makijażu. Od pudru nie wymagam za wiele – jego zadaniem jest delikatne zmatowienie skóry i utrwalenie całości. Przeważnie sięgam po produkty lekko rozświetlające, które dają satynowe wykończenie i optycznie niwelują pierwsze oznaki starości (:D). Pudry typowo matujące za bardzo wysuszają moją i tak już suchą gębę 😉 – po kilku godzinach skóra zaczyna się łuszczyć w newralgicznych miejscach, co po prostu wygląda bardzo nieestetycznie.

A jak to wygląda u Was? Przykładacie dużą wagę do codziennego makijażu? Czy – podobnie jak ja – wybieracie najłatwiejszą opcję? 😉

 

Wpisy, które mogą zaciekawić: 

36 komentarzy

  1. Nie pomyślała bym że można połączyć sypkie kosmetyki z kremem, faktycznie może to być ciekawy efekt 😉

  2. Lubię tę markę, ale akurat z maskary byłam niezadowolona. Efekt był tak naturalny, że aż słabo widoczny. I bardzo szybko mi zgęstniała.

  3. U mnie też makijaż rankiem trwa bardzo krótko. A co do kosmetyków Lily Lolo, to uwielbiam, mam ich nawet sporo i każdy jest perełką 😉

  4. Piękne zdjęcia. Ja na codzień raczej robie pełny makijaż ale nie mam problemu iść do pracy bez makijazu, Używam podkład, puder, róż, brązer, rozświetlacz, tusz, kredke do oczu i kredke do brwi. Zajmuje mi on 15 minut, Uważam ze jest minimalistyczny i naturalny. 😉

  5. Uwielbiam kosmetyki LilyLolo i mam w domu całkiem pokaźną ich kolekcję. Ostatnio wielkie wrażenie zrobił na mnie rozświetlacz – cudowny!

  6. Nie znam tych produktów jednak jestem bardzo ich ciekawa, podobają mi się. Ja w swoim makijażu stawiam na delikatny make-up. Podkład, jasny cień, tusz, kreska na powiece no i róż. 🙂

  7. Proszę, proszę ile dobroci. Chyba muszę zakupić sobie w końcu takie produkty, bo coraz bardziej mnie kuszą.

  8. W moim przypadku pielęgnacja to również najważniejszy krok w każdy dzień. Makijaż dzienny ograniczam tylko do korektora, pudru i bronzera. Jednak jak mam czas to bardzo lubię sobie powariować z makijażem oczu 😉

  9. Ja zazwyczaj się nie maluję, nawet do pracy. Przy dzieciach nie mam na to po prostu czasu, bo trzeba im pomóc wyjść z domu i zaprowadzić do placówek. Jak będą starsze i bardziej samodzielne, to wrócę pewnie do mojego makijażowego minimum. 🙂

  10. Nie znam tej marki 🙁
    Na codzień wykonuje dośc szybki makjiaż, ale musi być 🙂 Na „wyjścia” maluje się nieco dokładniej i bardziej…..wyraziście 😉

  11. U mnie też makijaż zajmuje około 10 minut a nakładamy podkład, puder ryżowy, bronzer, rozświetlacz, cienie i kredke do powiek i tusz do rzęs przy moim dwulatku doszłam do perfekcji w ekspresowym tempie ❤️

  12. O kosmetykach słyszałam ale nigdyyich nie miałam. Mój codzienny makijaż jest ekspresowy. Przy dwójce małych dzieci doszłam wręcz do perfekcji. U mnie przynajmniej klrem do twarzy bb lub lekki podkład i koniecznie tusz do rzęs no i jakaś pomadka ochronna. Gdy mam więcej czasu, nawet kreseczkę na powiece namaluje.

  13. U mnie ten żółty korektor w kamieniu się sprawdzał jako baza pod makijaż :). Podkład uwielbiam i mi przypomniałaś że mam przecież piękny róż od nich! Idę szukać bo ostatnio córka wynosi wszystkie moje kosmetyki i potem nie wiem gdzie co mam 😀

  14. Czasem bym chciała, aby moja skóra pozwoliła mi na codzienny makijaż, w końcu to drugi ubiór kobiety, ale muszę zadowolić się okazjonalnym upiększaniem. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *