Moje sposoby na nadmiar kosmetyków do włosów.

Ile razy zdarzyło się, że pomimo postanowienia wyzbycia się kosmetycznych zapasów, szafa wciąż wypełniona była po brzegi produktami do pielęgnacji? 😉 Jak to możliwe, że zużywając całe tony kosmetyków, cały czas jest ich więcej i więcej? 😉

Często  nie zdajemy sobie sprawy z powagi sytuacji do momentu, aż te wszystkie szampony, maski i olejki nie zaczną wysypywać się z szuflady czy uporczywie przewracać na brzegu wanny, doprowadzając nas do białej gorączki.

Myślę, że zaczynajac przygodę z włosomaniactwem, chyba każdy z nas przez to przechodził. Nie ma się co dziwić: blogowi specjaliści, recenzje na forach i reklamy cud-produktów dają poczucie, że wszystkie są idealne i niezbędne do osiągnięcia celu – posiadania pięknych włosów.

Trzymając rękę na pulsie.

Warto jest co kilka miesięcy przeglądać wszystkie swoje kosmetyki i pozbywać się tych, z których nie korzystamy. Produkty przeterminowane przeważnie lądują w koszu (chociaż szampony możemy zużyć jako płyn do mycia podłóg 😉 ). Kosmetyki, które wciąż mają aktualną datę ważności, ale nam nie służą (lub wiemy, że nie zdążymy ich zużyć), możemy oddać bliskim albo wykorzystać w domowych porządkach.

Bo była promocja…

Promocja jest wrogiem umiaru. Niejednokrotnie dajemy się złapać na marketingowy haczyk super okazji: kup dwa, trzeci gratis; kup cztery, piąte za grosz; przy zakupie za 150 zł, wysyłka za darmo. W ten sposób, zamiast kupować tylko to, czego potrzebujemy, gromadzimy na zapas. Finalnie wydajemy więcej – jeden szampon w regularnej cenie jest przecież tańszy (i zajmuje zdecydowanie mniej miejsca w szafie! 😉 ), niż cztery produkty w promocji.

Świetnym sposobem na zapanowanie nad kosmetycznym chaosem jest wprowadzenie na codzień zasady jeden za jeden: po nowy kosmetyk sięgam dopiero wtedy, gdy stary dotknie dna. Pozwala mi to na systematyczne zużywanie zgromadzonych zapasów oraz kontrolowanie stanu magazynowego – a gdy tylko czegoś zaczyna brakować, ląduje na oficjalnej zakupowej liście.

Jedynym wyjątkiem są dla mnie zakupy internetowe. Aby nie płacić iks razy za wysyłkę, staram się w jednej paczce zmieścić wszystkie kosmetyki, które  kończą się aktualnie lub skończą w przeciągu najbliższych tygodni/miesięcy. Nawet w takich momentach staram się zachować zdrowy rozsądek i umiar – tu z pomocą przychodzi lista zakupów, na której znajdują się wyłącznie deficytowe pozycje.

Podział nie zawsze jest zły. 

Dzielenie produktów na kategorie bardzo ułatwia opanowanie sytuacji: zamiast jednolitej masy pudełek i buteleczek, wyłaniają się grupki kosmetyków ukierunkowanych na konkretne działanie. Dzięki temu wiemy, co mamy w szafkach, a czego brakuje.

  1. szampony:
    a). delikatne, do codziennego użytku
    b). oczyszczające, do stosowania raz na 1-2 tygodnie
  2. maski i odżywki:
    a). treściwe, ciężkie maski, które zmywam szamponem
    b). lekkie odżywki z bogatym składem, które wystarczy spłukać wodą
    c). odżywki do „szybkiego” opłukiwania, które pomagają w rozczesywaniu włosów.
  3. pielęgnacja skóry głowy:
    a). wcierki do używania każdego dnia (przeważnie jedna butelka wystarcza na conajmniej miesiąc użytkowania)
    b). 
    wcierki (oleje, maski, odżywki) stosowanie przed myciem
    c). 
    peelingi
  4. oleje, olejki, sera silikonowe:
    a). oleje spożywcze i naturalne olejki trzymam przeważnie w lodówce, by dłużej zachowały swoją świeżość i wartości odżywcze
    b). silikonowe serum jest jednym z tych produktów, które kupuję bardzo rzadko – stumililitrowa buteleczka wystarcza u mnie na dobry rok

W łazience staram się trzymać tylko po jednym produkcie z danej kategorii. Summa summarum i to i tak dość sporo – przeważnie w szafce mam ok. 7-9 opakowań produktów pielęgnacyjnych, trzy najczęściej stosowane stoją pod prysznicem 😉

A jak to wygląda u Was? Macie problem z nadmiernym gromadzeniem produktów do pielęgnacji? Czy raczej zużywanie na bieżąco, nie chomikując w szafie zapasów na czarną godzinę? 😉

55 komentarzy

  1. Teraz trochę więcej zakupiłam produktów do włosów. Przeważnie takich do szybkiego włosingu. Jednak są też moje must have, np kallos. Jedynym myjadłem, które kupiłam to krem myjący z L’oreala. W następnym miesiącu planuje półprodukty kupić to wszystko.

  2. Kosmetyki, które wyrzucam, gdy są przeterminowane to u mnie te z kolorówki 🙂 Jeszcze nigdy nie udało mi się dobić do dna któregoś z nich 🙂

    Pielęgnacyjne zużywam na bieżąco, nie mam problemów z chomikowaniem kosmetyków, ale zdarzają się sytuację, gdy przez jakiś czas mam zrobiony konkretny zapas, szczególnie produktów do włosów 😉 Ale, tak jak sugerowałaś w poście, ja także je kupuję kategoriami, więc po boomie zakupowym zużywam je „na spokojnie”, wszystkie denkuję, no a potem znów zakupy 😉 Zdecydowanie wolę robić większe sprawunki „włosowe” raz na jakiś dłuższy czas, może dlatego, że te są przeze mnie najskrupulatniej planowane i to właśnie na długi okres 😉

  3. U mnie najgorsza mania zakupowała dotyczyła preparatów związanych z rozjaśnianiem i utrzymywaniem jasnego szarego odcienia. W pewniej chwili odczuwałam potrzebę aby spróbować dosłownie wszystkich możliwych. Łudziłam się, że to umożliwi mi wybranie tego jedynego najlepszego.

    Pozdrawiam
    Juju

  4. Zasada 1za1 jest super! Często też nietrafione zakupy wymieniam lub oddaje siostrom i mamie 🙂 U rodziców zawsze dom pełny i ktoś wykorzysta.

    1. U mnie w rodzinie jest mało osobników płci żeńskiej – dlatego zdarza się, że jedna osoba jest obdarowywana co chwila! 😀

  5. Och tak czesto kupuje a potem nie używam i córka ma porzytek po robi z tych kosmetyków mikstury i eksperymenty. Odrzywka do włosów i maka ziemniaczana super pisek ala kinetyczny.

  6. Akurat włosowe kosmetyki raczej nigdy nie są u mnie w nadmiarze, raczej uzupełniam na bieżąco. Gdy mam więcej to zwykle do zastosowań specjalnych i jeszcze nie zdarzyło mi się takich kosmetyków wyrzucić 🙂

  7. Ja akurat nie mam problemu z nadmiarem kosmetyków do włosów, korzystam z jednego szamponu, jednej odżywki i jednej maski i w zapasie mam po jednym z tych kosmetyków, ponieważ nie lubię latać specjalnie do sklepu, bo „aaaaa, skończyło się!”, ale co do wszelkiego rodzaju promocji – często się na to łapię, ale to raczej w przypadku kolorówki – ileż ja mam paletek, róży, bronzerów i innych specyfików, olaboga!

  8. Jeśli chodzi o kosmetyki do włosów, to nie mam problemów z ich gromadzeniem, ale jeśli chodzi o pielęgnację twarzy… Mam ich całą szafkę haha.

  9. Jeśli chodzi o kosmetyki do włosów, to nie mam problemów z ich gromadzeniem, ale jeśli chodzi o pielęgnację twarzy… Mam ich całą szafkę haha.

  10. Metoda 1 za 1 jest bardzo dobra sam zaczęłam ja stosować i chyba mam więcej miejsca w łazience. Bardzo przydatny artykuł 🙂 pozdrawiam 😀

  11. Nad pielęgnacją raczej panuję, jedno – dwa opakowania otwarte na raz. Za to kolorówka to już prawdziwy skarbiec pełen cudów, czasem ciężko się tam odnaleźć 😀

  12. Zgadzam się, też mam problem z ilością kosmetyków do pielęgnacji. Głównie z kremami do twarzy. Kupuje co chwilę nowy, a stary ledwo zaczęty się kurzy :/

  13. Był czas, że moja szafa pękała w szwach od kosmetyków. Takie zbieractwo, które nie miało końca. Aż pojawiły się dzieci i zajmują tyle przestrzeni, że człowiek chcąc nie chcąc staje się minimalistą 🙂 Skończył się problem z nadmiarem moich kosmetyków.

  14. Kosmetyków do włosów mam aktualnie mało, ale pamiętam jak borykałam się z problemem wypadania włosów i szafka była dosłownie zasypana produktami typu cud, które mają mi pomóc. Aktualnie mam poukładane wszystkie kosmetyki działami i wyjmuję jeden po drugim 🙂

  15. Zanim kupię kosmetyk zawsze zastanawiam się, czy go potrzebuję. I przypominam sobie, jaki wpływ na środowisko ma zarówno on, jak i jego opakowanie.
    To bardzo pomaga w trzymaniu w ryzach swojej pasji zakupowo -poznawczej 😉

  16. Thank you, thank you, thank you! Excellent material, you”ve added the missing layer and given me something to think about for book 2. I knew there was something not quite right and this was it! My antagonist had his reasons, obviously, but the idea behind them hadn”t really crystallised in my head. Now that it has, all those other pieces that seemed to be relevant, but never really fit suddenly form a perfect picture. And OF COURSE I should have realised it”s a theme from my everyday life. I know that all sounds very vague, I just wanted to say thanks

  17. Nie mam problemów z promocjami, jeśli czegoś nie potrzebuję, to po prostu je omijam. 🙂
    Nadmiar kosmetyków niby mi się nie zdarza, ale z drugiej strony na półce w łazience – bałagan. Sama nie wiem, jak i skąd.

  18. Tak to zdecydowanie mi też się zdarza! Dlatego staram się przeglądać zapasy które posiadam i dodatkowo zakupy robię bardziej przemyślanie. Zawsze zastanawiam się czy przypadkiem nie mam już np maski w domu i czy potrzebuję kolejnej.

  19. U mnie niestety często… brakuje mi czegoś! Nie raz już zdarzyło mi się, że chciałam umyć włosy/wziąć prysznic…a kosmetyków brak. W swoim codziennym roztargnieniu zdarza mi się o tym zapominać…

    1. A to u mnie też się zdarza – chociaż bardziej są to środki higieniczne typu szczoteczka, waciki, patyczki 😀

  20. Ja zrezygnowałam z nadmiaru kosmetyków do włosów około rok temu 🙂 Zaczęłam czytać skład kosmetyków i odnaleźć idealne dla moich włosów- teraz używam 2-3 rzeczy i służą mi super!

    1. Myślę, że panowie-włosomanicy, mogą pochwalić się większą kolekcją kosmetyków 😀

  21. Dużo przydatnych wskazówek. Ja na szczęście wyleczyłam się z gromadzenia kosmetyków do włosów (włosmaniactwo wyjątkowo mi nie służyło – chyba nie umiałam się nim obsłużyć). Teraz mam inny problem – gromadzenie kolorówki. I najgorsze – naprawdę używam wszystkiego, co kupię! Nawet nie mogę zastosować techniki – „nie używasz – nie kupuj”:).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *