Najlepsze włosowe kuracje według Woreczka Inspiracji.

wlosowe

Ile na świecie włosomaniaczek, tyle też pomysłów na walkę o zdrowe i piękne włosy. Niezależnie od koloru pukli, ich porowatości i typu, każda z nas na własnej skórze przetestowała już pewnie wiele terapii, tych zewnętrznych i tych stosowanych od środka – z różnymi skutkami. Dzisiaj Woreczek Inspiracji opowie Wam o swoich ulubionych kuracjach, które przyniosły najlepsze efekty – nie tylko przyspieszyły wzrost włosów, ale przede wszystkim je wzmocniły i wspomogły walkę z wypadaniem.

Cześć dziewczyny! 🙂 Chcę Wam dziś przedstawić kilka włosowych kuracji, zarówno tych zewnętrznych jak i wewnętrznych, które sprawdziły się u mnie najlepiej. Od miesięcy „kombinuję” z włosami pijąc różne napary lub aplikując wcierki. Myślę, że zastosowane przeze mnie kuracje można już liczyć w dziesiątkach,  jednak tych które są naprawdę skuteczne jest o wiele mniej.

Warto pamiętać, że bez odpowiedniej, zdrowej diety żadna z kuracji nie ma najmniejszych szans zadziałać na włosy. Włosy i paznokcie stoją na samym końcu kolejki po witaminy, więc aby pukle były piękne i błyszczące najpierw musimy zapewnić organizmowi dzienną dawkę witamin potrzebnych do życia, jeśli zostanie nam zapas to zostanie on przekazany mniej ważnym  elementom organizmu takim jak włosy.

brown_girl_by_michael_fertig_uhd
Kuracje wewnętrzne

Kuracja drożdżowa

To jest zdecydowany numer jeden! Nic tak nie przyspiesza wzrostu, nie nadaje blasku i nie wzmacnia włosów jak bomba witamin z grupy B zawarta w kostce drożdży. Ponad to znajdują się tam liczne mikro- i makroelementy (cynk, sód, potas, jod, magnez, selen…), które wzmacniają od wewnątrz cały nasz organizm.

Drożdże piłam przez calutkie 3 miesiące. Codziennie rano rozpuszczałam połowę kostki drożdży w szklance wrzątku i wypijałam jak było już chłodne – do tej pory nie wiem jakim cudem zdołałam się zmusić do picia tego obrzydlistwa przez kwartał 🙂

Efekty:

  • szybszy wzrost włosów
  • wizualne polepszenie ich kondycji
  • blask
  • giętkość
  • lepszy stan cery 🙂

Picie skrzypu i pokrzywy

Tak zwana kuracja skrzypokrzywą, czyli nic innego jak zaparzenie skrzypu i pokrzywy w jednym kubeczku. Bardzo lubię tę kurację i regularnie do niej wracam. Zaczęłam ją stosować na długo przed moją włosomaniacką przygodą przez wzgląd na cerę.

Jak wygląda kuracja skrzypokrzywą? Raz lub dwa razy dziennie zaparza się torebeczkę skrzypu i pokrzywy i wypija jak herbatę. Tę kurację również stosowałam przez 3 miesiące – myślę, że kwartał to optymalny czas, by zobaczyć efekty kuracji wewnętrznych.

Mi osobiście smak ziół bardzo pasował, ale wiem, ze są osoby, które muszą dodać odrobinę soku malinowego, bo nie mogą znieść tego smaku.

Efekty:

  • szybszy porost włosów
  • wzmocnienie cebulek
  • lepszy stan cery
  • mocniejsze paznokcie

Glutek z siemienia lnianego

Z nim w moim odczuciu było więcej roboty. Codziennie zaparzałam niewielką ilość ziaren lnu (ok. 1-2 łyżeczki) w szklance, a następnie jak przestygło dodawałam do jogurtu naturalnego. Dla odmiany ta kuracja jest raczej bezsmakowa. Glutek ma specyficzną galaretowatą konsystencję, przez co jest trochę obrzydliwy, ale idzie się przyzwyczaić 🙂

Efekty:

  • niestety na włosach brak 🙁
  • zdecydowanie mocniejsze i szybciej rosnące paznokcie
  • nawilżona skóra

hair-577540_960_720
Kuracje zewnętrzne

Te najczęściej stosuję przez miesiąc, a następnie oceniam efekty (szczegółowy opis wszystkich kuracji można znaleźć u mnie).

Wcierka Jantar

Każdy kto zajrzał kiedyś na mojego bloga lub instagrama, wie że jantar to mój Złoty Graal w pielęgnacji włosów. Sprawdza się świetnie pod wieloma względami, nie tylko jako wcierka, ale też jako zabezpieczenie przed słońcem, delikatne usztywnienie fryzury czy przygładzenie babyhair.

Jedyną wadą jantaru jest to, że (u mnie) nie przyspiesza wzrostu. Ale coś za coś, i tak jestem z niego bardzo zadowolona.

Efekty miesięcznej kuracji:

  • ogromna ilość babyhair – była to pierwsza kuracja, która wywołała u mnie burzę bejbików. Nigdy wcześniej mnie to nie spotkało.
  • zatrzymanie wypadania włosów

Wcierka Radical

To jest z kolei pierwsza wcierka, która tak przyspieszyła mi wzrost włosów. Urosły 2,5 cm w miesiąc, gdzie normalnie rosną 1 cm 🙂 Niestety ta kuracja nie jest dla każdego, ponieważ wcierka jest na bazie alkoholu. Moje włosy się z nim polubiły, ale i tak bałam się stosować ją dłużej niż miesiąc. Stosowałam również ampułki Radical, jednak nie sprawdziły się tak dobrze jak wcierka.

Efekty:

  • superszybki przyrost włosów 🙂

Obydwie wcierki aplikowałam codziennie wieczorem i wykonywałam przy tym masaż skalpu. W sumie zajmowało mi to jakieś 2-3 minuty dziennie, a efekty były godne podziwu 🙂


Wszystkie 5 kuracji polecam z całego serduszka przez wzgląd na ich działanie na włosy oraz skórę i paznokcie. Mam nadzieję, że przyda Wam się ten post, zwłaszcza na jesieni, gdy sezonowe wypadanie daje się we znaki.

Pozdrawiam Was serdecznie!

rozwiane-wlosy-298419-article

A jak u Was z kuracjami? Preferujecie wewnętrze, czy raczej zewnętrzne sposoby walki o piękne włosy?  Podzielcie się koniecznie swoimi terapiami – szczególnie tymi, które przyniosły widoczne efekty! 🙂

20 komentarzy

  1. Przetestowalam już skrzypopokrzywe i jantar, drożdże biorę w tabletkach,bo narazie nie mogę przekonać się do ich picia 😉

    1. Ja także Jantar polecam, z całego serca 😉 Stosuję go od dobrych kilku lat. W połączeniu z szamponem – wcierka pomogła również na wypadające garściami włosy 😉

  2. Kurację drożdżową przechodziłam i właśnie się zbieram już 3 tydzień, by do niej wrócić. Nawet drożdże mam. Tylko na wspomnienie tego smaku mnie odrzuca, dlatego już 3 kostkę musiałam do kosza wyrzucić, bo się przeterminowała 😉

  3. Ciekawe kuracje, musiałbym przedstawić je swojej ukochanej żonie, która ma piękne i długie blond włosy, a czasami poszukuje nowych pomysłów na ich pielęgnację 🙂

    1. Tak naprawdę tu nie potrzeba za wiele czasu – na wcierki wystarczy po 3 minuty każdego dnia!

  4. Dobre rzeczy słyszałam o skrzypie, no a siemię to już w ogóle jest mega 🙂 Mnie ten glutek kojarzy się z takim kisielkiem, nawet go lubię 🙂 Ale chyba nie trzeba go robić, można zmielone siemię dorzucać „na sucho” wszędzie gdzie się da 🙂 A glutek można też położyć na włosy jako maseczkę 🙂

  5. Rozmawiałam z moją koleżanką ostatnio i produkt Wcierka Jantar został przywołany i moja znajoma też bardzo chwaliła ten specyfik. Muszę go kupić w najbliższym czasie.

  6. Muszę spróbować wcierki z Jantara i picia skrzypu i pokrzywy 🙂 Lubię zielsko, ale ten skrzyp zawsze mnie jakoś odstraszał.
    Dzięki za tą listę! 🙂 Była bardzo pomocna!

  7. skrzypokrzywę, glutka i wcierkę Jantar testowałam i również polecam 🙂 wcierki Radical jeszcze nie próbowałam, a do picia drożdży jakoś nie mogę się przekonać 😀

  8. bardzo przydatne dla mnie są Twoje rady 🙂 obecnie walczę jak mogę o lepszą kondycję włosów. Osobiście również lubię skrzypokrzywę i chyba wrócę do tej kuracji. Zastanawiam się jeszcze nad tą z drożdżami- efekty zachęcają, jednak nie wiem, czy się przekonam do wypicia tego specyfiku. Do kleiku z siemienia się nigdy chyba nie zmuszę 😛
    Pozdrawiam

  9. Raczej preferuję zewnętrzne kuracje: wcierki i masaże. Od wewnątrz – głównie zdrowa dieta. Jednak od czasu do czasu sięgam po suplementy, piję herbatki. Najlepsze efekty widziałam po kuracji drożdżowej i herbatce pokrzywowej 🙂

  10. Właśnie kolega mi włosy pofarbował- znaczy rozjaśnił i jakąs plukankę fioletowa polał i miał byc srebrny a jest ZÓŁTY ?! Jakieś rady?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *