Delikatna odżywka do włosów wrażliwych Clochee.

Pisałam kiedyś na Instagramie, że do marki Clochee jestem nastawiona sceptycznie. Wiele miesięcy temu wymyśliłam sobie, że to jedna z tych firm, które wspierają testowanie na zwierzętach – i uparcie trwałam w swoim (błędnym!) przekonaniu. Dopiero we wrześniu podczas Targów Beauty Days, Mazgoo zasiała we mnie ziarenko zwątpienia – poszperałam więc, poczytałam i okazało się, żę Clochee ma czyste sumienie!

Korzystając z okazji współpracy z internetową drogerią eZebra.pl, zdecydowałam się przetestować delikatną odżywkę do włosów wrażliwych, właśnie od Clochee. To polska firm, zajmująca się tworzeniem najwyższej jakości, ekologicznych produktów do pielęgnacji  twarzy, ciała i włosów. To zdrowe, naturalne kosmetyki, których stylistyka jest są przyjemna dla oka, a zawartość opakowań – dla ciała 😉 Dbanie o ekologiczną naturę produktów nie wyklucza estetycznych doznań. 

Opakowanie.

Odżywka schowana jest w klasycznej, plastikowej tubie o pojemności 100 ml. Stylistyka produktu jest utrzymana w typowej dla marki bieli z delikatnymi, eleganckimi elementami. Nie wiem, czy to działa tylko na mnie, ale już samo opakowanie daje poczucie prestiżu, jakbym sięgała po produkt z najwyżej cenowo półki.

Zapach i konsystencja.

Konsystencja odżywki jest równocześnie lekka i treściwa, gęsta i kremowa. Podczas aplikacji produkt nie spływa z włosów, nie przecieka przez palce, dzięki czemu możemy wykorzystać go w 100%. Zapach z kolei jest mieszanką naturalnych olejków eterycznych – jest delikatny i przyjemny, działa otulająco na zmysły, chociaż można wyczuć w nim energetyzujące aromaty. Na szczęście odżywka nie pachnie lukrecją, którą znajdziemy w składzie – obawiałam się anyżowej woni 😉

Skład.

Skład odzywki jest dość krótki i treściwy. Wszystkie składniki to certyfikowane surowce organiczne, które pochodzą z naturalnych źródeł.

INCI: Aqua**, Cetearyl Alcohol**, Behenamidopropyl Dimethylamine***, Glycerin**, Hydrolyzed Oats**, Bisabolol**, Glycyrrhiza Glabra Extract**, Equisetum Arvense Extract**, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil**, Tocopherol**, Alcohol**, Caprylic/Capric Triglyceride**, Ascorbyl Palmitate**, Ascorbic Acid**, Citric Acid**, Hydroxyethylcellulose***, Potassium Sorbate**, Sodium Benzoate**, Lactic Acid***, Parfum*** (* Certified ingredients, ** Natural raw materials, *** Approved for natural cosmetics.)

  • hydrolizowane proteiny owsa – wiążą wodę we wnętrzu włosa, przenikając przez jego łuski, aż do korzenia – dzięki temu pośrednio nawilżają kosmyki. Wykazują działanie ochronne, kondycjonujące i wzmacniające, ułatwiają rozczesywanie włosów
  • bisabolol – działa antyseptycznie, łagodząco i przeciwzapalnie
  • ekstrakt z korzenia lukrecji – łagodzi podrażnienia, przyśpiesza gojenie, zmniejsza zaczerwienienia, regeneruje i odżywia, działa wygładzająco
  • wyciąg ze skrzypu polnego – wzmacniających cebulki włosów, hamuje wypadanie, przyspiesza regenerację naskórka, działa przeciwzapalnie, ściągająco i antyoksydacyjnie
  • olej ze słodkich migdałów – nawilża i natłuszcza włosy, nadaje połysk i miękkość. Zawiera też kwas oleinowy i linolowy, wygładza i nawilża skórę głowy
  • witamina E – działa antyoksydacyjne, ujędrniająco, odżywczo i przeciwstarzeniowo na skórę, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, przyspiesza regenerację i chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi

Działanie.

Producent zaleca, by odżywkę aplikować na oczyszczone włosy i skórę głowy na kilka minut. Sama przetestowałam produkt w różnych opcjach czasowych: ekspresowo, gdy nie miałam za bardzo możliwości, czasu lub ochoty na zabawę w włosing ;), a także w dłuższych wersjach – specyfik trzymałam nawet 40 minut.

Na długości włosów odżywka spisała się świetnie! Być może to kwestia protein, których moje kosmyki ostatnio potrzebowały, ale po kuracji produktem Clochee pukle zyskały sypkość i blask. Były odżywione, dociążone i bardzo miękkie, chociaż równocześnie delikatnie „usztywnione” (szczególnie u nasady). Po każdym użyciu tego preparatu zaliczałam good hair day.

Chociaż odżywka przeznaczona jest przede wszystkim do pielęgnacji włosów, rewelacyjnie sprawdziła się jako kosmetyk do skóry głowy. Dzięki zawartości lukrecji i skrzypu polnego, specyfik działa antybakteryjnie, ochronnie i nawilżająco. Stosowany systematycznie reguluje pracę gruczołów łojowych, zmniejsza problem nadmiernego przetłuszczania, a także wzmacnia cebulki i hamuje wypadanie kosmyków. Odżywka stosowana na skórę głowy dodawała objętości włosom u nasady oraz wydłużała ich świeżość.

Podsumowanie.

Odżywka Clochee dedykowana jest pielęgnacji kosmyków wrażliwych, cienkich i osłabionych. Dzięki zawartości naturalnych surowców tworzy skuteczną barierę ochronną przed wpływem szkodliwych czynników zewnętrznych, regeneruje, nawilża i odbudowuje włosy w ich wewnętrznych strukturach, hamuje nadmierne procesy tworzenia się łoju oraz przeciwdziała wypadaniu poszczególnych kosmyków.

Testowaliście delikatną odżywkę do włosów wrażliwych od Clochee? A może w ręce wpadły Wam inne produkty tej marki? 🙂

 

Wpisy, które mogą zaciekawić:

26 komentarzy

  1. Tez staram się zwracać uwagę na testy na zwierzętach przy zakupie kosmetyków. 😉 Dobrze, ze jest coraz więcej świadomych ludzi i firm, które nie praktykują tego okrucieństwa.

  2. Na swoim przykładzie pokazujesz że nie warto pochopnie oceniać danej marki i czasami trzeba bardziej zgłębić się w temat.
    Co do samej odżywki to chętnie wypróbuję

  3. Hahahah, jejku jaki fajny tytuł bloga! 😉 Tych kosmetyków akurat nie testowałam, ale mnie cięzko przekonać fo testowania nowości kosmetycznych.

  4. Ceny tych kosmetyków są dość…zaporowe 🙂 A biorąc pod uwagę jaką ilość muszę nałożyć na swoje aby je jako tako okiełznać to pewnie bym zbankrutowała 😀 Dlatego nawet nie biorę się za testy 😉

    1. Co zaskakujące, odżywka jest badzo wydajna. Ale fakt faktem – moje włosy nie potrzebują zbyt dużych ilości kosmetyków 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *