Pielęgnacja podczas spania, czyli nocne fryzury.

Kiedy już zdecydujemy się na świadomą pielęgnację, o włosy musimy dbać całą dobę, również wtedy, gdy odpływamy w świat sennych marzeń 😉 Podczas snu nasze włosy narażone są na ciągłe uszkodzenia: są zgniatane, szarpane, ocierają się o poduszkę. Na to jak śpimy, nie mamy niestety wpływu, nikt przecież nie będzie nastawiał budzika tylko po to, by skontrolować, w jakiej akurat pozycji śpi…;) Mimo to, możemy zabezpieczyć włosy tak, by ograniczyć szkody do minimum.

  1. Najważniejszą zasadą jest chodzenie spać z suchymi włosami. Mokre lub wilgotne pukle są o wiele bardziej wrażliwe i podatne na uszkodzenia.
  2. Poduszka. Warto jest zaopatrzyć się w taką „śliską”: satynową lub jedwabną. Najgorzej na nasze pukle działają faktury i chropowate tekstury. Powłoczki z kory do kosza!
  3. Niedawno pisałam o tym, jak ważne jest zabezpieczanie końcówek w codziennej pielęgnacji. Oczywiście kwestia ta dotyczy także (a może przede wszystkim) ochrony podczas snu. Każdej nocy przynajmniej 8-10 razy zmieniamy pozycję, a co za tym idzie – kręcimy głową, ocierając kosmykami o powierzchnię poduszki. Silikonowe sera, jedwabie czy naturalne oleje tworzą warstwę osłaniająca pojedynczy włos, dzięki czemu nasze pukle mniej się wycierają i łamią.
  4. Ostatnią, ale równie ważną kwestią jest uczesanie. Nie tylko sama nocna fryzura, ale także to, czym włosy spinamy ma olbrzymie znaczenie w walce o kondycję naszych pukli. Gumki z metalowymi elementami odpadają. Tak samo gumki zbyt mocno uciskające włosy i oczywiście recepturki. Dobrą inwestycją z kolei okażą się wszystkie miękkie, puchate i delikatne gumki oraz klamerki-żabki, które zatroszczą się komfortowy odpoczynek dla naszych włosów 😉

jakzrobicklosa.jpg

Jakie fryzury najlepiej sprawdzą się na noc?

  1. Wszelkie upięcia typu luźny warkocz, francuz, kłos. Dla mnie najlepszy typ fryzury. Włosy są upięte, ale nie ściśnięte, nic mnie nie uwiera, nic nie gniecie i nie przeszkadza. Teraz, gdy moje włosy są już dość długie, warkocze nie rozplątują się nawet przez całą noc, co stało się dodatkową zaletą.
  2. Kok. Ślimak, „robiony” na skarpecie, na czubku głowy lub na samym dole. To, jaki typ koka wybierzemy, zależy tylko od naszych indywidualnych preferencji. Trzeba przetestować różne opcje, by wybrać tą najwygodniejszą. Dla mnie olbrzymią zaletą tego upięcia jest odbicie włosów od nasady oraz delikatne pokręcenie ich zwierzchniej warstwy. Mam również wrażenie, że tak zawinięte pukle mniej się przesuszają, są bardziej elastyczne i błyszczące.
  3. Jest jeszcze jeden typ koka – „pętelka”. Jest to w zasadzie mój ulubiony sposób spinania włosów w ciągu dnia 😉 Na noc jednak fryzura póki co jest zbyt luźna – włosy wyślizgują się w zwykły kucyk, przez co ich końce w żaden sposób nie są zabezpieczone.
  4. Na koniec zostawiłam fryzurę dla tych mniej aktywnych przez sen 😉 Jeśli śpicie spokojnie i nie wiercicie się, dobrym upięciem będzie zwykłe przerzucenie włosów przez poduszkę (tym bardziej, jeśli macie poduszkę jedwabną lub satynową). Jest to bowiem najwygodniejsza nocna fryzura. Ja jednak nie mogę sobie na nią pozwolić, przez sen wiercę się do tego stopnia, że nie raz zdarza mi się budzić po niewłaściwej stronie 😉

sleeping-beaut

Napiszcie koniecznie, czy Wy upinacie włosy na noc. Jeśli tak, to jaką senną fryzurę preferujecie?;)

12 komentarzy

  1. Och moje włosy i ich okiełznanie na noc to istna katorga! Loki są ciężkie w pielęgnacji- zwykle po nocy są wymięte, pogniecione.. Żadna z wymienionych przez Ciebie form spięcia na noc się nie sprawdza. Ostatnio zaczęłam myć je na noc i pozostawiać same sobie- ale boję się, że po dłuższym czasie źle wpłynie to na ich kondycję.

    Czekam na powrót i szczegółową relację z podróży! 😉

    1. A próbowałaś fryzurę na ananasa? Podobno sprawdza się właśnie przy kręconych włosach 😉

  2. Kiedyś spałam tylko w koczkach, ale odkąd mam problem z włosami nad karkiem, staram się spać albo w naolejowanych, albo w warkoczach, chociaż nie mam ulubionej fryzury, wszystkie mnie gniotą, albo mam brzydko poodkształcane włosy 😀

    P.S. zapraszam na rozdanie 🙂

    1. U mnie wyboru fryzury do spania dokonuje Ukochany, przeważnie na chybił-trafił 😀

    1. Moje włosy póki co są za krótkie, by koczek robić na samym czubku. Ale taki teochę niżej- jak najbardziej mi odpowiada!:)

  3. Moje włosy są chyba skazane na porażkę, ponieważ:
    1. Zawsze zasypiam z mokrymi, bo myję je przy wieczornej kąpieli, gdyż długo mi schną i nie mogę tego zostawić na rano.

    2. Śpię na zwykłej bawełnie i wątpię, żebym przed wyprowadzką ‚na własne’ zdołała mamę jakkolwiek namówić do zmiany na satynę lub jedwab 😛

    3. Pozycja snu – Nie ocierać końcówkami, więc winno się spać niemal na twarzy. Zaś kilka dni temu czytałam, że z kolei dla twarzy i zdrowia cery wskazane jest spać na plecach na głowie, żeby cera nie dotykała poduszki bo się brudzi i ‚spłaszcza’ ;p
    4. Puchate i delikatne gumki oraz klamerki-żabki- nie ma szans, żeby to utrzymało moje włosy podczas snu ;P od razu by spadły, jedynie mocno ściągające trzymają, ale te z kolei dziwnie ‚kształtują’ i odwijają włosy…

    i co zrobisz- nic nie zrobisz 🙁

  4. Zawsze chodzę spać z całkowicie suchymi włosami, spanie w mokrych to dla nich jak zabójstwo. Zasypiam w lekkim warkoczu, kucyku, nic „uciskającego” bo mój skalp by płakał. Czasem też właśnie zarzucam włosy, ale to wtedy kiedy lenistwo bierze góre.

    1. Jestem teraz na etapie wymyślania nowej fryzury do spania – koczek ślimaczek zaczął powodować okropny ból głowy i szyi rano. z kolei warkocz – nawet francuz – ostatnio mi się rozwala. Tzn. dół włosów trzyma się świetnie – za to pukle przy głowie są całkowicie zmierzwione od poduszki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *