Pielęgnacyjne podsumowanie ostatnich miesięcy.

Ostatnią włosową aktualizację pokazywałam Wam na początku października. Pora więc najwyższa, by nadrobić zaległości – warto podsumować te kilka miesięcy, by Nowy Rok rozpocząć z czystą kartą 😉

Zużywanie zapasów.

Nie tylko przez ostatni kwartał, ale w zasadzie cały rok starałam się ograniczyć pielęgnacyjne zakupy. Dużo produktów dostałam w ramach współpracy z markami czy jako upominki podczas blogerskich spotkań, przez co koniec końców zapasów wcale nie ubyło 😉 Sama kupowałam niewiele, bo naprawdę brakujące już kosmetyki: potrzebne do kręconego wyzwania stylizator i maska Kallos Color; zdenkowany delikatny szampon – Biolaven; produkty do codziennego wcierania – upolowane w biedronkowej promocji ampułki Herbal Care ze skrzypem polnym,  Banfi i HerbaVita Arnika ze sklepu napieknewlosy.pl. Jedynym, bez czego byłabym w stanie się obyć,  były kolorowe płukanki Delia Cosmetics – zaszalałam i kupiłam opcję różową i srebrną 😉

Bieżąca sytuacja.

Moim postanowieniem na ten rok było zapuszczenie włosów. Marzyłam o długości sięgającej conajmniej zapięcia stanika. Dzięki stosowanym wcierkom i regularnemu piciu oleju w pierwszej połowie roku, cel udało mi się osiągnąć – i to z małą nawiązką! Teraz kosmyki mierzą 61 cm i brakuje jedynie niecałych 15 cm, by sięgnęły wcięcia w talii (a ja mogła wygrać zakład 😉 )

Mimo stosowanych zabiegów, włosów nie udało mi się zagęścić: objętość kucyka wciąż wynosi niecałe 7 cm. Las baby hair miałam niby cały czas, jednak pod wpływem stresu, przemęczenia i złego odżywiania w ostatnich miesięcach, sporo kosmyków zostawało na szczotce.

Tym, co irytuje mnie najbardziej, są w tej chwili koncówki moich włosów, które nadal nie potrafią dojść do siebie po kręconym wyzwaniu. Mimo podcięcia, systematycznej pielęgnacji i regularnego zabezpieczania serum lub olejkiem, wciąż płaczą się i kołtunią, przez co wyglądają na spuszone i zaniedbane.

Pielęgnacja ostatnich miesięcy.

Stymulacja porostu: przez ostatnie tygodnie roku, codziennie wycierałam zawartość ampułek ze skrzypem polnym z serii Herbal Care od Farmony. Wcześniej testowałam produkty Pharmaceris, w tym rownież preparat do pielęgnacji skóry głowy.

Przed myciem kosmyków starałam się zostawiać na 20-30 minut franciszkański ziołowy preparat na włosy, który zadziałał podobnie do maści: każdorazowo rozgrzewał skórę głowy, przyczyniając się do produkcji baby hair i zdecydowanego przyspieszenia porostu.

Oczyszczanie skóry głowy: przez to, że w okresie jesienno-zimowym codziennie chodzę w czapce, włosy cześciej się przetłuszczały. Nie zawsze miałam czas (lub siły czy chęci;) ), by pozwolić sobie na mycie, dlatego zdarzało mi się użyć suchego szamponu. By dokładnie oczyścić z niego skórę głowy, raz w tygodniu stosowałam mocniejszy, szampon z SMS – micelarny szampon Pharmaceris. Produktem z tej samej firmy mniej więcej 2-3 razy w miesiącu peelingowalam skórę głowy. Pozwalało mi to na odświeżanie włosów u nasady, dzięki czemu zaraz po zastosowaniu peelingu dłużej pozostały w dobrym stanie 😉

Olejowanie: nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że moim zdecydowanym ulubieńcem całego roku jest olej lniany, który włosy dosłownie pokochały! Gdy tylko miałam chwilę, produkt na puklach lądował nawet na kilka godzin. Przeważnie jednak, szczególnie w ostatnich tygodniach, czasu brakowało, dlatego często decydowałam się na dodawanie oleju do maski (lub mixu produktów) i przez 30-40 minut robiłam przyspieszony włosing 😉

Maski i odżywki: biorąc pod uwagę porę roku, która dla włosów jest dość wymagająca, sięgnęłam po grubszy arsenał. Po roku od zakupu (!)  zdecydowałam się wreszcie na stosowanie produktów kupionych w Anglii – w ruch poszły treściwa maska-majonez ORS i lżejsza odżywka Noughty. Kupiony do wyzwania Kallos Color jest teraz produktem bazowym, do którego dodaję olej lub półprodukty – głównie nawilżający panthenol lub proteinowe kapsułki MarmaMax, które wygrałam kiedyś w konkursie u aGwer.

Zabezpieczanie końcówek: w tym roku nie zdecydowałam się na zakup nowego silikonowego serum – starałam się zużyć otwarte obecnie produkty. Na zmianę stosowałam kokosowy olejek OGX i Mythic Oil od L’Oreal. W okolicy listopada do pielęgnacji włączyłam również olejek ElfaPharm – stosowałam go głównie wieczorem, by podczas nocy kosmyki rownocześnie pozostawały zabezpieczone i chłonęły z niego jak najwięcej.

Plany na najbliższy czas.

Tak, jak wspomniałam na początku, zależy mi, by wygrać pewien zakład: dokładnie 4 września włosy muszą sięgać conajmniej talii 😉 By zrealizować cel, już od początku stycznia codziennie działam z  wcierką Banfi, a przed każdym myciem chcę naprzemiennie stosować nawilżająca odżywkę Bionigree i ajurwedyjski olejek Orientany. W dalszych planach mam również wcierkę HerbaVita Arnika, testowanie kropli żołądkowych i powrót do maści końskiej. Po cichu liczę, że wszystkie te preparaty pomogą mi rownież zagęścić pukle, zwiększajac objętość kucyka.

Wiele razy pisałam na blogu, że to wewnętrzna pielęgnacja jest najważniejsza: obiecałam sobie wrócić do regularnego picia oleju. Wciąż nie jestem w stanie przełknąć go w wersji solo, dlatego kombinuję jak mogę, by łyżkę oleju dodawać do śniadania.

Chciałabym rownież wytrwać w postanowieniu  nawadniania organizmu: 1.5-2 l każdego dnia. Wiem, że wpłynie to korzystanie nie tylko na kondycję włosów, ale także skory, paznokci i narządów wewnętrznych.

A jak u Was wyglądał ubiegły rok pod względem pielęgnacji? Udało się osiągnąć wszystkie zamierzone cele? 😉

50 komentarzy

  1. Jednym tchem przeczytałam, bo moje włosy w okresie jesienno zimowym błagają o pomoc 😀 Na dniach będę przycinać końcówki i muszę wytoczyć większe działo na przywrócenie ich do porządku! Dzięki 🙂

  2. Nigdy nie używałam oleju lnianego. Ciągle o nim zapominam, a wiem, że u wielu osób się sprawdza, jest więc i szansa na to, że i u mnie zdziała cuda 😀 U mnie okryciem poprzedniego roku były zdecydowanie peelingi skóry głowy!

    A zapasy na szczęście maleją 😀 I też skusiłam się niedawno na zakupy u Agi 😀

  3. Ja jakoś ostatnio zaniedbałam włosy. Do tej pory nie trafiłam ani na serum, ani na odżywkę, która by zdecydowanie poprawiła jakość moich włosów…
    Pozdrawiam

  4. U mnie podsumowanie tylko ostatniego półrocza, bo dumną włosomaniaczką jestem dopiero od końca weekendu majowego! Niebawem też będę kombinować z porostem, póki co walczę z myślą o ścinaniu włosów. Kosmetyków oczywiście też mam więcej niż zuzywam, ach, trzeba częściej myć głowę mój ulubiony peeling to po prostu glinka i odżywka, u mnie do delikatnego skalpu sprawdza się super, ale mam też dwa bardziej działające na zasadzie chemii i złuszczania.
    Spektakularnych przyrostów na nowy rok! ❤️

    1. Za mną tak chodziło rozjaśnianie w 2016 roku. Teraz niby żałuję – bo chciałabym już wrócić do naturalnego koloru 😀 Ale wiem, że i tak byłabym nieszczęśliwa, gdybym ich wtedy nie rozjaśniła 😀

  5. Mi kiedyś włosy rosły bardzo szybko teraz rosną wolno i nie wiem sama dlaczego,a pielęgnuje je tak samo jak i wcześniej.
    Olej lniany pomaga włosom, ale w jako sposób bo nie jestem w temacie?

    1. U mnie spisał się zarówno w pielęgnacji zewnętrznej (olejowałam nim włosy), jak i wewnętrznie – przez picie każdego dnia 🙂

    1. Moje też były kiedyś marne – dlatego przez większość życia miałam je ścięte co najwyżej do końca szyi;)

    1. Nie zawsze trzeba wydawać dużo – wiele z kuchennych półproduktów możemy również wykorzystać w pielęgnacji (i to nie tylko włosów!;))

      1. Z takich rzeczy to jedynie oleju kokosowego używam- ale przyznam, że jednak kolorówka bardziej mnie kręci 🙂 Z pielęgnacyjnych to używam kremu do twarzy, peelingu, kilku produktów do włosów i jak mnie akurat na tawrzy wysypie to okazjonalnie maseczek 🙂

  6. Jedynie co zrobiłam lub aż przebadałam się, zrobiłam badania. Jeśli chodzi o pielęgnację szału nie było. Może w tym roku się poprawię.

    1. Ja mam w planach tonowanie koloru – mam wrażenie, że bardzo widać różnicę między naturalną częścią, a rozjaśnionymi końcówkami 😉

    1. Witaminy polecam w owocach i warzywach – sama staram się jak najmniej stosować tabletek. Nawet farmakologiczną suplementację stosuję przeważnie raz do roku 😉

  7. U mnie włosy błyskawicznie urosły tuz po wakacjach po serum Halier (każdy pyta się co zrobiłam, że tak błyskawicznie)
    Oprócz tego pielęgnacja bardzo okrojona. Brak czasu na maski, olejki itp. Tylko szampon i lekka odżywka :/ Muszę wreszcie to zmienić.

    1. Musiałabym spróbować produktów Halier – chociaż Hairvity nie zrobiło u mnie szału 😉

  8. Ja przyznam, że nie bardzo znam się na kosmetykach i nie używam ich zbyt wielu, dlatego zawsze lubię takie listy i podsumowania, aby znaleźć może jakąś inspirację kosmetyczną dla siebie. Przydało by mi sie coś, do pielęgnowania końcówek włosów. Twój kokosowy olejek brzmi dobrze;)

    1. A jak pachnie! Jedynie, trzeba uważam, by nie przesadzić z nim: nałożony w nadmiarze skleja i przeciąża włosy 😉

  9. O mamo, podziwiam Cię. Ja przez prostowanie włosów strasznie je zniszczyłam i przesuszyłam i niestety musiałam sporo podciąć, bo okropnie się rozdwajały. Staram się teraz bardziej o nie dbać, ale DALEKO mi do Ciebie. Picie wody i zażywanie oleju tez czekają na realizacje 😀

  10. Wiele ciekawych propozycji……Powiedź mi tak szczerze, które tak naprawdę działają….ja używam tylko szamponu i nic więcej…od czasu do czasu odzywki…..włosy rosa jak chcą….często rozwichrzone…..niesforne……….PS. Zajefajna nazwa bloga

  11. Trzymam za Ciebie mocno kciuki, aby udało Ci się wygrać zakład!:)
    Chętnie wypróbuję olej lniany jak tylko skończę moje zapasy 🙂

    1. Tego OGX? Bardzo! Ale zajęło mi trochę czasu zanim nauczyłam się odpowiednio go dawkować 😀 Początkowo byłam rozczarowana, bo bardzo sklejał i przeciąż mi włosy. Z czasem zmądrzałam, że może warto dawać mniej niż cała pompka…:D I to był strzał w dziesiątkę 😉

    1. U mnie ta marka nie zagości – YR wciąż „macza palce” w testowaniu kosmetyków na zwierzętach, czemu ja się przeciwstawiam 🙂

    1. Różowa robi… różowe 😀 W zależności od tego, jakie jest jej stężenie, od golden rose blond po neonówkę 😀

  12. Też powinnam spróbować tego typu wcierki – może i moje włosy przekroczyłyby by wówczas magiczną granicę zapięcia stanika 😀
    A o oleju lnianym słyszałam już tyle dobrego – muszę w końcu spróbować! 🙂

    1. POlecam! Tak samo do picia, jak i zewnętrznego stosowania w pielęgnacji (nie tylko włosów;))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *