Piramida pielęgnacji włosów – to co, po co i jak ją stworzyć?

Pielęgnacja włosów to proces, który stale ewoluuje: nie raz przecież zdarzyło się, że „święty graal” po czasie zaczął szkodzić, a to, co wcześniej powodowało puch – teraz sprawia, że kosmyki są idealnie gładkie i dociążone. Nic w tym dziwnego – potrzeby kosmyków ulegają zmianie w zależności od pory roku, warunków atmosferycznych czy swojego widzi-mi-się 😀

Po co tworzyć piramidę pielęgnacyjną?

Efektywne dbanie o kosmyki wymaga determinacji i sumienności w aplikacji produktów pielęgnacyjnych, i wykonywaniu określonych czynności. Starając się nadążyć za wymaganiami, warto ustalić bieżący „plan działania” w formie piramidy pielęgnacyjnej. To uproszczony schemat pozwalający usystematyzować aktualne zabiegi upiększające, dzięki czemu łatwiej o wyrobienie w sobie nawyków regularnego dbania o pukle. Piramida ułatwia rozplanowanie w czasie wszystkich czynności oraz ocenienie, które z nich są wykonywane zbyt często lub za rzadko – a co za tym idzie korygowanie na bieżąco swoich działań.

Jak skonstruować piramidę pielęgnacji?

Wbrew pozorom nie jest to wcale takie trudne – wystarczy na spokojnie usiąść z kartką papieru i wypisać wszystkie zabiegi pielęgnacyjne, jakie wykonujemy. Tworząc schemat, dzielimy go na kilka kategorii (np. „raz w miesiącu”, „okazjonalnie”, „raz w tygodniu”, „co 2-3 dni”, „codziennie”) i do każdej z nich przyporządkowujemy wypisane wcześniej czynności. Część zabiegów będzie zależna od częstotliwości mycia głowy.

Jak wygląda schemat mojej pielęgnacji?

  • Codziennie

Każdego dnia czeszę swoje kosmyki szczotką z naturalnego włosia dzika, która w moim odczuciu jest najlepszą opcją dla włosów cienkich. Poranki rozpoczynam od użycia wcierki, która nie tylko stymuluje porost czy hamuje wypadanie włosów, ale także wydłuża ich świeżość. Codziennym rytuałem jest dla mnie zabezpieczanie końcówek: rano stosuję olej lub olejek, wieczorem – silikonowe serum, dzięki czemu pukle nie są tak bardzo wrażliwe na wszelkie uszkodzenia mechaniczne. Rozczesane i zabezpieczone włosy przeważnie spinam w luźny koczek lub warkocz: w ciągu dnia zapewnia mi to wygodę, w nocy z kolei chroni podczas starciem z poduszką 😉

Podstawą pielęgnacji moich kosmyków jest przede wszystkim zrównoważona dieta, bogata w witaminy, minerały i NNKT – codziennie piję więc łyżkę oleju lub jem siemię lniane.

  • Co 2-3 dni, czyli przy każdym myciu

Odpukać w niemalowane – moje włosy nie przetłuszczają się za bardzo, dzięki czemu mogę pozwolić sobie na mycie ich do 2-3 dni. Ze względu na to, że ostatnio nie mam za wiele czasu, często sięgam wyłącznie po łagodny szampon i „szybką” odżywkę ułatwiającą rozczesywanie. Staram się, by na skórze głowy, chociaż na 10 minut, lądowała bogatsza wcierka, odżywka czy olejek stymulujące porost.

  • Raz w tygodniu

Regularne oczyszczanie zarówno skóry głowy, jak i samych włosów jest obowiązkowym elementem mojej pielęgnacji. Dlatego raz w tygodniu sięgam po peeling i mocniejszy szampon. W ten sposób pozbywam się nie tylko kurzu czy zrogowaciałego naskórka, ale także nadbudowanych substancji – włosy zyskują lekkość i świeżość, a skalp od nowa może chłonąć wartości odżywcze, dzięki czemu cebulki stają się zdrowe i mocne 😉

Po dokładnym oczyszczeniu przeważnie nakładam na włosy bogatszą maskę – czyli PEHowy mix, który dostarcza kosmykom również proteiny i nawilżacze. Dopiero po zmyciu mikstury, na włosach ląduje olej – to za sprawą odkrycia przeze mnie odwróconej kolejności pielęgnacji. By mój blond nie stał się żółtym pisklaczkiem, raz w tygodniu także serwuję puklom kolorową płukankę – w zależności od nastroju sięgam po fiolet gencjanowy lub po jedną z dwóch opcji Delii. Przez to, jak wygląda teraz moje życie, w tygodniu zmuszona jestem do tego, by kosmyki suszyć. Staram się rozplanować mycie głowy w taki sposób, by suszarki używać jak najrzadziej, dlatego zdarza się, że świeżość włosów przedłużam suchym szamponem.

  • Co 2-3 miesiące

By poznać rzeczywisty stan kosmyków, raz na jakiś czas podejmuję moje własne naked hair challenge. Wówczas jedynym zabiegiem, jaki stosuję, jest dokładne oczyszczenie włosów: nie olejuję włosów, nie nakładam maseczek, odżywek czy zabezpieczeń – pozwalam im na pełną naturalności swobodę.

  • Okazjonalnie

Ze względu na to, że przez 1,5 roku mojej świadomej pielęgnacji włosy stały się zdecydowanie bardziej elastyczne, końcówki nie wymagają już tak częstego podcinania. Teraz fryzjera odwiedzam średnio 2 razy w roku, głównie po to, by odświeżyć kształt fryzury.

Myślę, że również i sporadyczne używanie prostownicy czy lokówki przyczynia się do dobrej kondycji końcówek, które teraz zdecydowanie mniej się łamią i rozdwajają.

Jestem ciekawa, jak wygląda Wasza aktualna piramida pielęgnacji włosów 🙂 Które zabiegi wykonujecie najczęściej, które rzadziej? Dużo zmieniło się na przestrzeni ostatnich tygodni lub miesięcy? 😉

47 komentarzy

  1. Mam bardzo cienkie włosy (blond) i aktualnie mierzę się z problemem wypadania,więc z chęcią dostosuję się do porad 🙂 Z pewnością wypróbuję kosmetyki, które polecasz 🙂
    Pozdrawiam
    Gaba 🙂

    1. Polecam zajrzeć do wpisów dotyczących wypadania włosów i jesiennej pielęgnacji – być może problem jest tylko przejściowy, związany ze zmianą pory roku 🙂

  2. Świetny post, pielęgnowanie włosów to moja ulubiona rzecz. Co do prostownicy i lokówki to się zgodzę. Ja nie używam, a jak już używałam to zaledwie kilka razy w ciągu całego życia i włosy są o wiele zdrowsze niż znajomej, która bardzo często z tego korzysta i ma je zniszczone. Ja się w ogóle źle czuje, jeśli już jestem zmuszona takich przyrządów użyć. 🙂

  3. Post ciekawy i gdybym miała czas i chęci to może bym to wszystko robiła… W takich chwilach ciesze się, że moje włosy nie wymagają dużej pielęgnacji a i tak są całkiem ładne 😀

  4. Wow! Piramida do pielęgnacji włosów? Nigdy bym na to nie wpadła! 🙂 Ale fakt, powinnam się bardziej przyłożyć do ich pielęgnacji!

  5. Zdecydowanie zgadzam się z Twoją piramidą, usunęłabym tylko ten suchy szampon, bo on nie potrzebny 😛 a często ludzie z nim przesadzają 🙂 Przypomniałaś mi, że skończyła się moja odżywka bez spłukiwania 😉

    1. U mnie ten szampon jest jedynie na sytuacje awaryjne – staram się tak planować mycie, by nie musieć z niego korzystać 😉

  6. Ja obecnie po 3 ciążach borykam się z wypadaniem włosów. Obciełam je na krótko, twoje porady bardzo cenne. Problem jest taki że przy małych dzieciach totalny brak czasu. Z pewnością wypróbuję Franciszkańki preparat 🙂 lubię tego typu kosmetyki.

    1. Ja dopiero zaczęłam go testować – mąż kupił „przy okazji”, jak wracał z imprezy 😉

  7. Wiesz co, aż sobie zapisałam ten wpis. Ostatni łamią mi się włosy, więc każda informacja jest dla mnie na wagę złota i ta szczotka z włosia dzika, myślę, że niedługo u mnie zagości 🙂

    1. POlecam też wymienić ręcznik na bawełnianą koszulkę! 🙂 Regularne olejowanie i zabezpieczanie końcówek też dużo daje 🙂

  8. Zawsze jak czytam takie posty, mam wyrzuty sumienia, że nie poświęcam moim włosom dostatecznie dużo uwagi. Bo chyba nie wiedziałabym co wpisać w taką piramidę… serio. Na szczęście mam grube, gęste włosy, które tej uwagi zbyt wiele nie wymagają.

  9. Bardzo przydatna i myślę, że czas wcielić ją w moje życie. Włosy to mój największy problem. Rzadko kiedy jestem z nich zadowolona.

    Pozdrawiam cieplutko :*

    1. Ta grafika to tylko przykładowy plan pielęgnacji – polecam samodzielnie taki przygotować! 🙂

  10. Ja dopiero od dwóch miesięcy wzięłam sobie poważnie do serca temat pielęgnacji włosów. Choć długa droga jeszcze przede mną, dzięki za tą listę!, to już wiem, że jestem na dobrej drodze. Niby dwa miesiące a włosy mniej wypadają, są mocniejsze, dużo lepiej się układają. I wcale nie zajmuje to dużo czasu. A jako mama, cenię sobie wszystko co nie pożera zbyt wiele cennych minut, bo doba i tak na wszystko za krótka 🙂

    1. Jest odrębny wpis o moim topowych kuracjach na porost KLIK.
      Z produktów do stosowania codziennego polecam klasyczny Jantar i ostatnio testowaną przeze mnie wcierkę Pharmaceris 🙂

  11. Tyle razy gościłaś na moim blogu. Czas na rewanż No i co… na to trafiam? Na wpis o ulubionej tematyce – pielęgnacja włosów
    Stosuję wiele metod: co 3dni mycie, co 2 tyg peeling skory głowy, olejowanie włosów, maski do włosów, co 3miesiace wizyta u fryzjera (końcówki ciach! Sauna i inne zabiegi pielęgnacyjne). Aaa co najważniejsze, to przestałam się kłaść spać z mokrymi włosami – efekt widoczny gołym okiem. Szczotka TT i AT – najlepsze dla moich włosów. Mniej prostownicy a jeśli już to ochrona termoaktywna
    Ale się rozpisałam

    1. To ja zapraszam do częstszych odwiedzin – cały blog jest przecież o pielęgnacji włosów! 🙂

  12. fajny wpis! ja właśnie jestem na etapie poszerzania produktów do pielęgnacji włosów, a w ostatnich dniach testuję Davines  ( o czym zresztą zrobiłam dzisiejszy wpis), znacie, używacie?

  13. Temat dla mnie bardzo na czasie, bo właśnie dwa dni temu przez mój brak pielęgnacji musiałam obciąć ponad 10cm włosów i jestem załamana 🙁 Ale teraz biorę się za siebie i już nie będzie żadnych zniszczonych końcowek!

  14. Bardzo ciekawy post i ciekawe porady 🙂 Od dłuższego czasu borykam się z problemem wypadania włosów i ogólnym powooolnym rośnięciem. Niby staram się o nie dbać, ale widocznie za mało… Postaram się zastosować do Twoich wskazówek, oby mi pomogły 🙂 Trzymaj kciuki za mnie i za moje włosy 🙂 Dam znać jak nam poszło 🙂

    1. Dobór szamponu ma bardzo duże znaczenie 🙂 Sama też stosowałam kiedyś dziecięce szampony – teraz jednak podjęłam decyzję, by „dorosnąć” 😉
      A jaki szampon stosujesz?

    1. Przede wszystkim czytaj składy kosmetyków – wiele z nich zawiera w sobie złe alkohole. Do codziennego użytku polecam emolientowe maski i odżywki, a od święta proteinowe i humektantowe 🙂

  15. Muszę wypróbować siemię lniane! Po porodach mam mocno zniszczone włosy ale odkad odkrylam szampony babuszki agafii jest duzo lepiej.

  16. Dziękuję za konpleksowe porady odnośnie pielęgnacji włosów. Muszę sprawdzić polecane przez Ciebie wcierki

  17. Włosy traktuje po macoszemu. Nie mogę sobie odmówić codziennego mycia bo czuję, że włosy tego potrzebują, a ja bardzo lubię. Może najwyższy czas by rozszerzyć pielęgnacje o proponowane przez Ciebie rzeczy. NO może nie wszystkie, bo mam wrażenie, że wtedy zajmowałabym się tylko włosami 😀 😀 :D, a ja czasem nie mam czasu nawet ich uczesać 😛

    1. U mnie z czasem tez ostatnio kiepsko – dlatego coraz częściej olej nakładam na noc 😉

  18. Przyznam szczerze, że nie przywiązuję uwagi do włosów aż tak bardzo – myję, jak ty, co 3 dni, codziennie co najwyżej przeczesuję, czasem upinam. Do fryzjera na farbowanie i podcinanie chodzę co 3-4 miesiące. Natomiast od tygodnia stosuję właśnie wcierkę z bursztynu – słyszałam sporo dobrego, więc postanowiłam wypróbować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *