Podsumowanie wyzwania „30 dni do kręconych włosów”.

Ci z Was, którzy śledzą mnie na facebooku, wiedzą, że w listopadzie podjęłam wyzwanie „30 dni do kręconych włosów”. Listopad skończył się już dawno, pora więc na podsumowanie akcji – czy zostałam kręconowłosą? 😉

Przygotowania.

Starając się ogarnąć kręconą pielęgnację, systematycznie męczyłam Curly Madeleine pytaniami o podstawy. Nie zdawałam sobie sprawy, że to tak ciężka robota! Zapomniałam, jak to jest, gdy nawet podstaw włosomaniaczej wiedzy, a każde zagadnienie staje się sporym wyzwaniem. Nawet teraz, po miesiącu, gdy co-nie-co już wiem, wciąż czuję się jakbym błądziła w dzikim gąszczu (loków i fal:D).

Wspólny mianownik.

Bez względu na to, czy włosy mamy proste jak druty, czy kręcone jak ogon świnki – istnieje kilka wspólnych podstawowych zasad pielęgnacji, które obowiązują zawsze i wszędzie:

  • dieta bogata w tłuszcze, białka, witaminy i minerały jest najważniejszym elementem pielęgnacji, bez niej nie pomogą nawet najdroższe kosmetyki
  • pielęgnacja skóry głowy jest równie istotna, co dbanie o włosy na długości
  • do codziennego, częstego użytku nadają się łagodne produkty bez SLS/SLeS w składzie
  • zamiast frotowego ręcznika, warto używać bawełnianego tshirt – jest delikatniejszy dla włosów
  • zabezpieczeanie końcówek olejkiem lub silikonowym serum pomoże ochronić kosmyki przed mechanicznymi uszkodzeniami
  • stosowanie odpowiednio dobranych produktów pielęgnacyjnych według zasadad PEHowej równowagi sprawi, że włosy odzyskają zdrowie, elastyczność i blask

Pielęgnacja pielęgnacji nierówna.

W związku z tym, że włosy kręcone różnią się strukturą i typem od włosów prostych, wymagają innego traktowania. Już nawet w codziennych czynnościach pojawiają się znaczące różnice, które dla prostowłosej włosomaniaczki są nie do przyjęcia;)

Na co dzień rozczesywanie włosów jest zakazane. Wyjątek stanowią kosmyki mokre, zaraz po nałożeniu na nie odżywki/myjadła i to grzebieniem z szeroko rozstawionym zębami. Loki rozczesane na sucho zmieniają się w trójkątny puch, tracąc przy tym urokliwe spiralki (tzw. „efekt pudla”:D).

Zamiast szamponu podczas mycia włosów na długości zalecane jest używanie odżywki-myjadeł. Wiąże się to z porowatością i strukturą tego typu włosów: loki są z natury bardzo suche, więc potrzebują regularnego nawilżania. Mycie ich detergentami, nawet tymi bardzo łagodnymi, może działać wysuszająco, przez co kręciołki tracą swoją elastyczność i sprężystość.

Tym, co podkreśla skręt włosów jest wygniatanie ich z ociekającej po myciu wody. W mokre/wilgotne kosmyki można również wgniatać stylizator, który zdefiniuje i utrwali fale czy loki.

Wybór odpowiedniego środka do stylizacji jest kwestią kluczową, to taka kropka nad i całej pokręconej pielęgnacji. Przeważnie trafienie na ideał jest trudne i wiążę się z kilkoma rozczarowaniami. Podobno, warto jednak testować – ten jeden jedyny jest w stanie rozwiązać kilka znaczących problemów kręconowłosych 🙂 ***

Czy mnie do końca pokręciło?

Jak dotąd moje prościutkie kosmyki nie wykazywały praktycznie żadnych chęci, by się pokręcić. Tym większe było moje zdziwienie, gdy już po pierwszej specjalistycznej pielęgnacji pojawiły się fale w typie 2B. Fakt faktem – nie utrzymały się za długo, bo już po niespełna godzinie zaczęły wracać do naturalnej, prostej formy. Tak było za każdym razem – bez względu na wybór stylizatora fale nie trzymały się dłużej niż 2-3 h. Po tym czasie koncówki przeważnie zaczynały się puszyć, by finalnie stać się smutnymi strąkami, które niechlujnie wisiały z kitki.

Przez cały miesiąc nie byłam w stanie znaleźć sposobu na utrwalenie skrętu. Najlepiej (i najdłużej!) włosy prezentowały się po glutku lniany. By efekt był zadowalający, żel musiałam wgniatać co 1,5-2 godziny, co okazało się uciążliwe i mało praktyczne.

Nie tylko próby zachowania skrętu na dłużej stały się wyzwaniem – tym, co rozczarowało mnie najbardziej była kondycja. Kosmyki, które z natury są proste, cienkie i delikatne, mocno ucierpiały podczas kręconych zabiegów. Rozczesywanie na mokro, wygniatanie wody, wgniatanie stylizatora, odmienny sposób suszenia – to wszystko spowodowało, że końce włosów zaczęły się rozdwajać czy nawet kruszyć. Szczególnie rozjaśniona partia pukli postanowiła się teraz zbuntować: kosmyki zdecydowanie bardziej plączą się i elektryzują, a na zimową odzież reagują kołtunami (i to nie tylko nad karkiem!).

Powrót do prostowłosej pielęgnacji rozpoczęłam więc od podcięcia końcówek. Teraz częściej olejuję kosmyki i zabezpieczam je silikonym serum już od wysokości ucha. Mam nadzieję, że w ten sposób nie tylko ochronię je przed uszkodzeniami mechanicznymi, ale także dociążę, dzięki czemu nie będą jak naelektryzowane piórka 😉

Mimo, że kręcona pielęgnacja nie wyszła moim włosom na dobre, nie żałuję, że podjęłam wyzwanie. Dzięki temu zrozumiałam, jak wiele pracy i czasu trzeba poświęcić, by kosmyki kręciły się jak trzeba 🙂

***Pod względem wartości merytorycznej „kręcona” część wpisu została sprawdzona i zatwierdzona przez Curly Madeleine. Dziękuję bardzo za pomoc! :*

40 komentarzy

    1. Ja moje proste w zasadzie lubię 😉 Wyzwanie podjęłam, by się czegoś nowego nauczyć 🙂

  1. Potwierdzam, zawsze chcemy coś innego niż mamy, proste za kręcone, blond za ciemne, krótkie za długie. Ale to dobrze. Te małe marzenia też są ważne.

  2. Mam kręcone włosy i nie widzę większej problematyki w ich pielęgnacji 🙂 chyba że zachce mi się ich prostowania 🙂 a nie użyje dobrej prostownicy i odpowiednich środków 🙂 to potem zaczynają się schody 🙂

  3. Moje włosy ostatnio zdecydowanie chętniej się kręcą 🙂 zastanawiam się, czy ma to związek z moją ciążą i zmianami hormonalnymi, czy też z faktem, że zaczęłam olejować włosy przed każdym myciem. W każdym razie efekt bardzo mi się podoba 🙂

  4. Ciekawe, czy mnie by się udało…. moje włosy są podatne, choć na pierwszy rzut oka zdecydowanie bliżej im do prostych. Jednak w wakacje (inna wilgotność powietrza, słona woda, no i ta ich podatność) stają się bardziej falowane. Może przy odpowiedniej pielęgnacji udałoby mi się wyciągnąć z nich skręt zimą?

  5. Powiem tak. Dzięki, że to sprawdzilaś. Ja raczej odpadam w takich wyzwaniach, które są tak wymagające (z racji, że teraz jak pracuję tylko z domu to nie miał by kto tego za bardzo podziwiać a i mi by się to znudziło raz dwa).

  6. Moje włosy są pofalowane. Zazwyczaj męczę je prostownicą, bo lubię jak są ogarnięte… Ale dbam o pielęgnację, aby były zdrowe. 😀 Czekam na kolejne wpisy 😀

  7. Kiedy byłam w ciąży, włosy kręciły mi się od samego wgniatania w nie kosmetyków. Teraz mam włosy proste jak druty i ani myślą się kręcić, chyba, że całą noc śpię w papilotach, a potem poprawię je lokówką. 🙂

  8. Nietypowe wyzwanie 🙂 Ja mam niestety strasznie sztywne włosy i ciężko je zakręcić. Jakie było moje zdziwienie, gdy moja fryzjerka na mój ślub z prostownicy wyczarowała mi loki! Mało tego, trzymały się cały wieczór i następny dzień. Poprzednie fryzerki, do których chodziłam, nie potrafiły mi zakręcić nawet ednego loka. zawsze mi powtarzano, ze moe włosy są dobre do ścinania a do układania…masakra!

  9. Wszystko ma sens z tego co piszesz o pielęgnacji kręconych włosów. Zawsze chciałam mieć chociaż fale. Muszę kupić grzebień z rozstawionymi zębami, bo jak rozczesuję włosy po warkoczach, to wyglądam jak rasowy lew 😀

  10. Ha! Nie spodziewałam się!
    Gratuluję wytrwałości, moja kręcona pielęgnacja teraz dla mnie wydaje się oczywista, bo już długo śpię z mokrymi i czeszę tylko mokre. O dziwo moje włosy nie niszczą się jakoś specjalnie bardziej na mokro, a końcówki zaczęły się rozdwajać dopiero po rozjaśnianiu, obecnie marzę o zejściu z ombre, a jak się uda to niskopory mnie zabiją i będzie po falach (tak myślę, bo zawsze górę mam prawie prostą… 🙁 )
    A w prostych chodzę jak wybitnie nie mam czasu! Dlatego też dopiero pierwszy raz zaglądam do Ciebie, a powinnam zdecydowanie częściej!
    Pozdrawiam cieplutko!

    P.S. Druga gruba robota wchodzi jutro na bloga 😀

  11. Kiedyś zazdrościłam siostrze kręconych włosów – kiedy się dowiedziałam, jak trzeba o nie dbać, zaczęłam doceniać moje włosy 😉
    PS. z tym T-shirt zamiast ręcznika mnie zaskoczyłaś!

  12. ciekawa byłam jak się skończy Twoje wyzwanie. Widać natura naturą, trzeba się cieszyć z tego, co się ma i szanować co się ma. Ja tam lubię moje włosy ale chyba z sympatii do nich powinnam bardziej o nie dbać, póki jeszcze jest na to czas.

  13. Moje włosy nawet jak się je zakręci to od razu się porstją. U mnie zdecydowanie to wyzwanie by nie wyszło, ale fajnie, że wzięłaś w nim udział 🙂

  14. Podobno jak się ma blond to chce się czarne, jak się ma proste to chce się kręcone… 🙂 moje druty niestety nie zwracają uwagi na moje „chcenia”. Jedyne co się trzyma to karbowanie na imprezy typu „lata 90” 😉

    1. Ja ogólnie to lubię moje włosy. To było tylko wyzwanie, by się czegoś nauczyć – dowiedziałam się tyle, że kręconych bym jednak nie chciała mieć 😀

  15. Czytam i zastanawiam się jakie właściwie mam włosy pozostawione do wyschnięcia kręcą się, ale bardziej w sterczącą „szope” niż fajne loki (choć zdarza im się dobry dzień i ladne loki). Suszone suszarką pro stują się, ale dość szybko puszą, a.końce się zawijają. Myślisz, ze odpowiednia pielęgnacja może pomóc im odzyskać kręcony wygląd? Czy raczej puszą się i kręcą od niewłaściwej pielęgnacji prostych włosów? Będę wdzięczna za radę, w którą stronę zacząć przygodę z prawidłową pielęgnacją włosów- prostych czy kręconych 🙂

    1. No jasne! Nawet z moich włosów byłam w stanie wydobyć fale, mimo, że naturalnie mam je proste jak druty! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *