Prasówka #1 | nauczę się pić!, kawowy detoks i nagradzanie samej siebie.

Od dawna zastanawiałam się, jak na włosomaniaczego bloga przemycić odrobinę lifestylu. Nowy rok stał się dla mnie idealną sposobnością do tego, by rozpocząć tutaj nową serię, taki nowy start.  Chcę w ten sposób podsumować mijający miesiąc, tym samym wpuszczając Was odrobinę do mojego świata.
Prasówka będzie zbiorem moich przemyśleń i przeżyć; będzie spisem książek, filmów czy piosenek, które mnie urzekły; będzie tym, co mnie inspiruje – a być może zainspiruje i Was!

Nauczę się pić!

Od zawsze regularne nawadnianie organizmu było dla mnie dużym wyzwaniem. Nie pamiętałam o tym, by pić. Nieraz zdażyło mi się, że koło godziny 14 orientowałam się, że wypiłam dopiero kubek kawy od rana! Mimo, że od kilku dobrych miesięcy staram się pilnować, pamiętanie o wodzie wciąż było uporczywym problemem. Żadne sposoby motywacji nie działały, po pierwszych dniach entuzjazm opadał, a ja wracałam do mojej normy. 

Od połowy stycznia, codziennie korzystam z aplikacji Moja Woda, którą poleciła Ania Maluje. Dzięki niej każdego dnia monitoruję ilość dostarczonych napojów i nawodnienia organizmu. Aplikacja uwzględnia nie tylko rożne rodzaje napojów, ale także Za osiągniecie 100% oczekiwanego poziomu, przyznawana jest symboliczna „nagroda” – na mnie taki sposób działa! 😉

Powrót do formy.

Wielokrotnie obiecywałam sobie powrót do regularnej aktywności. Sama sobie mówiłam, że muszę, bo do lata jeszcze tylko chwila; że muszę, bo przecież ślub znajomych już za miesiąc; że muszę, muszę, muszę. Nie musiałam. I dlatego właśnie, wcześniej czy później, ćwiczenia odpuszczałam.

Tym razem jest inaczej. Zamiast mówić muszę, mówię chcę!. I dlatego od końca grudnia praktycznie każdego dnia działałam. Nie robię tego po to, by schudnąć czy popisać się przed znajomymi. Tym razem ćwiczę dla siebie, bez wewnętrznego napięcia czy przymusu. Postanowiłam nawet nie mierzyć efektów, nie robić zdjeć porównawczych – ćwiczenia stają się powoli sposobem na rozładowanie codziennych napięć i stresów. Poranna joga działa na mnie lepiej, niż kawa, a wieczorny wycisk uspokaja i wycisza przed snem. Odkąd zaczęłam się ruszać, ani razu nie bolał mnie kręgosłup, nie bolała głowa. Być może to efekt placebo, ale czuję, że mam w sobie więcej mocy i chęci do działania 😉

Kawowy detoks.

To najbardziej abstrakcyjny z pomysłów, na jaki mogłam wpaść! Jeszcze 10 dni temu nie wyobrażałam sobie zaczynać dnia bez tego czarnego płynu. Nie wyobrażałam sobie, by tak dla towarzystwa, nie wypić chociaż małej filiżanki kawy.

Zaproponowałam zakład (sic!), wiec nie mogłam się wycofać. Samą siebie skazałam na odwyk, który już trwa dziewiąty dzień. Spodziewałam się katuszy, odchodzenia od zmysłów i ciągłego bólu głowy. Zespół odstawienia dotknął mnie tylko raz, po 2 czy 3 dniach. Potem poszło już z górki. Z każdym dniem czuję się lepiej, lżej – chodzę później spać i budzę się jeszcze przed budzikiem… i to wyspana!

Za wysiłki trzeba się nagradzać.

Bez względu na to, czy w tym miesiącu przebiegliśmy maraton, czy tylko nie podjadaliśmy przed snem – za każdy podjęty wysiłek i każde zrealizowane postanowienie należy się nagroda! Wzmocnienie pozytywne działa bowiem o wiele skuteczniej, niż kara. Zamiast ganić się, bo coś mi nie wyszło, nagradzam samą siebie za sukcesy.

Bym nie dała się ponieść wyobraźni, wyznaczyłam sobie finansowy próg: co miesiąc mogę wydać maksymalnie 50 zł. Obiecałam też sobie, że nagrodami nie staną się rzeczy potrzebne, konieczne – zależy mi, by było to coś, co chcę, takie moje widzi-mi-się, na które wcześniej było mi szkoda pieniędzy.

Za styczniowe wysiłki nagrodziłam się dwiema książki: Make Photography Easier i Jak zostać gwiazdą Instagrama. Nie mówię, że jest to literatura najwyższych lotów. Obie pozycje jednak chodziły za mną już od dawna, a ich łączny koszt nie przekraczał 5 dyszek – czyli spełniały warunki umowy 😉

A jak Wam minął styczeń? Jesteś gotowi na nowy miesiąc? 😉

93 komentarze

  1. Ja za to pije bardzzzzzzzzzo duzo. Woda, herbata zielona, herbaty owocowe i ziolowe. Uzaleznienie jakies ; )

  2. Sama od dawna mysle ze nie wprowadzić krótkiego podsumowania na blogu, gdzie będzie więcej prywaty i to co ciekawego uda mi się odkryć w danym miesiącu. Lubię takie posty u innych 🙂 jestem gotowa na nowy miesiąc chociaż sesja wcale mnie nie cieszy xD

  3. Styczeń tak szybko przeleciał – jestem pod wrażeniem biegnącego do przodu czasu.
    Woda – ważna sprawa. Też się staram. Ogólnie nienawidzę pić, ale zmuszam się dla zdrowia. Bywały dni, miesiące że jedynym napojem była zupa z obiadu 😀
    Pozdrawiam.

  4. Styczeń minął bardzo szybko. Ja nadal nie wyobrażam sobie dnia bez kawy, a widać można 🙂 Woda- staram się pić jej więcej, ale z różnym skutkiem. 🙂

  5. Podobają mi się nagrody za wysiłek:) Każdy może przełożyć to na swoje wyzwanie, któremu w danej chwili próbuje sprostać 🙂
    pozdrawiam

  6. Ja na detoks kawowy nigdy bym nie poszła. Kocham kawę i zawsze mówię, że gdy przyjdzie taki dzień, w którym nie sięgnę po kawę, to będzie oznaczało, że koniec już bliski 😉 Ogólnie bardzo lubię dużo pić różnych rzeczy, więc w tym akurat cię wspieram myślami!

  7. Ja też jestem właśnie na detoksie kawowym 😛 Ale u mnie efekty odstawienia trzymały przez trzy dni. I to było straszne, bo musiałam pracować, a nie potrafiłam się skupić na niczym 🙁
    Ale po detoksie wracam do kawy, tylko w mniejszych ilościach!

    1. Jeśli to rytuał – to może nie warto z niego rezygnować? W moim wypadku był to bardziej „przymus” organizmu, do rytuału temu daleko: na syzbko, podczas malowania się i ubierania do pracy 😉

  8. Ja akurat z piciem wody nie mam żadnego problemu, pije od dziecka zanim jeszcze nastała moda 🙂 Styczeń był naprawdę bardzo dobry dla nas mimo iż spędziliśmy kilka dni w szpitalu z córką. Luty też zapowiada się produktywnie!
    http://www.majciakombinuje.pl

  9. Fajne podsumowanie stycznia. Mnie motywują kary finansowe 🙂 Nieduże 10 groszy, a na koniec roku zamierzam przeznaczyć je na cel charytatywny. Ale może pójdę też za Twoim przykładem i wprowadzę motywację pozytywną. Będę podwójnie zmotywowany.

  10. Widzę, że jeszcze więcej nas łączy! Ja tez mam problem z nawadnianiem…może temu moje włosy są takie suche? Chyba też zainstaluję tą aplikację!

    1. Polecam! Polecam również picie oleju – przy regularnym stosowaniu poprawia się kondycja nie tylko włosów, ale też skóry i paznokci! 🙂

  11. Świetny ten Twój nowy cykl! Zaintrygowałam mnie aplikacją monitorującą nawodnienie, muszę ją sprawdzić. No i kawa… Uwielbiam. Nauczycielami się już nie pić jej zaraz po otwarciu oczu, ale i tak nie potrafię (nie chcę?) z niej zrezygnować. Uwielbiam jej smak!

    1. Smak to jedyne, czego mi teraz brakuje! Oszukuję samą siebie, dolewając odrobinę mleka do czarnej herbaty…;)

  12. O piciu wody zaczęłam pamiętać, odkąd musiałam mocno ograniczyć ilość wypijanej czarnej i zielonej herbaty (wcześniej byłam przyklejona do kubka z jakimś gorącym naparem non stop). Na szczęście woda poszła w ruch.
    Kawa <3 kawy nie potrafiłabym odstawić, ale nie widzę takiej potrzeby, bo i tak nie piję więcej niż jedną małą filiżankę dziennie, co prawda codziennie 😉 ale nie muszę się martwić, że będzie więcej. Organizm sam sobie sobie reguluje i na drugą kawę w ciągu jednego dnia nie mogę nawet spojrzeć. 😀

  13. Znam ten ból z piciem, herbata czy kawa nie zastąpią wody, a jej pije mało i też trzeba to zmienić.
    Gratuluję wytrwałości w ćwiczeniach, to godne podziwu :). U mnie z regularnością było okej, do czasu wakacji :D, potem odpuściłam, a teraz zaczynam małymi krokami obecnie od skakanki 🙂
    Detoks kawowy i małe nagrody? No i znowu się powtórzę, gratulacje :). Nie tak prosto wprowadzać zmiany!

    1. A właśnie – ta aplikacja uwzględnia wszelkie spożyte napoje, obliczając poziom nawodnienia 🙂 Sama wody pić za bardzo nie potrafię – szczególnie teraz, zimą. Ratuję się herbatą, sokami i mlekiem 😉

    2. (nie wiem, czy nie dodałam tego komentarza w złym miejscu, więc na wszelki wypadek wrzucam raz jeszcze :* )
      Stan błogosławiony Przez herbatę rozumiem herbatę typu czarna, zielona i tak dalej. Owocowych nie lubię, trochę popijam teraz ziołowe, ale to nie to samo niestety.
      Z zielonej, którą kiedyś piłam litrami w ogóle zrezygnowałam, bo mnie do niej przestało ciągnąć, a czarną piję na zmianę z kawą (jeśli była już filiżanka kawy, to raczej czarną herbatę sobie daruję tego dnia).

  14. Kawy nie piję, bo mam uczulenie 🙂 więc jedno z głowy. Wodę zawsze mam na biurku w pracy i to działa ! pozdrawiam u.

  15. Ja również w styczniu zaczęłam się ruszać po długiej przerwie :). Mnie czekają aż 3 śluby w tym roku i nie chciałabym mieć problemów ze znalezieniem sukienki ;). Zredukowałam też spożycie kawy do 2-3 w tygodniu bo magnez mi się strasznie wypłukał.

  16. Ja w styczniu nauczyłam się pić 2 l wody dziennie – na początku było ciężko, ale teraz aż suszy i piję bez problemu. Ćwiczyć też zaczęłam ale tydzień temu. Robię tak bo chcę – faktycznie pomaga myśl „chcę” a nie „muszę”

    1. Moim celem na luty są 2 l wody – aplikacja początkowo wyliczyła mi zapotrzebowanie na 1,8 l. Ostatnio coraz częściej się zdarza, że 100% osiągam już o 18/19 😉

  17. Ciekawa forma zachęcania do picia wody, na pewno skuteczna dla wielu osób. Ja z kolei nie mam problemu z piciem wody, tylko z tym, że od mojego mieszkania studenckiego sklep jest nieco oddalony i miałabym problem, żeby przynieść tyle butelek wody, ile potrafię wypijać, gdy mam do niej dostęp :D…
    Z ćwiczeniami mam podobne przeżycia – zaczęło wychodzić, gdy zniknął przymus, wkroczyły chęci i przerodziły się w nawyk.
    A detoks kawowy podziwiam i… Dzięki Tobie wpadłam na pomysł realizacji kolejnego mini wyzwania. Tobie gratuluję, życzę powodzenia, a sama też biorę się do roboty!

    Pozdrawiam 🙂

    1. Może warto w tym wypadku zainwestować w dzbanek z filtrem? Oszczędzisz sobie targania ciężkich butelek! 😉

  18. Mam tak samo z wodą. Piję bardzo mało, czasem dwie szklanki na cały dzień. Rzadko kiedy odczuwam pragnienie i po prostu o tym zapominam.

  19. Naprawdę cieszę się, że styczeń jest już za mną, bo nie był to łaskawy miesiąc. Mnóstwo zaliczeń, odrabianie zajęć i fakultetów, ciągły niedoczas :O Muszę wrócić do tych aplikacji przypominających o piciu wody – bez tego mogłabym nie pić cały dzień i szybko się przez to odwadniam :C

    1. Miałam podobnie! Teraz picie wpisane jest już w mój rytm dnia! 🙂 A w lutym nawet zwiększyłam poziom nawodnienia do 2l dziennie! 😀

  20. Tą apkę na ilość wypitej wody muszę koniecznie zainstalować staram się pić codziennie 2 l ale nie zawsze wychodzi 😀 Kawy nigdy nie piłam więc nie musiałam odstawiać od czasu do czasu jakaś latte ;p

  21. Hmmm…. Chyba tez powinnam się nagradzać sama za swoje małe sukcesy!;) To doskonały pomysł!

  22. Niestety mała ilość pitej wody, to mój problem. Pomimo tego, że jestem świadoma jak bardzo jest to ważne, to po prostu zdarza mi się o tym zapominać (zwłaszcza, gdy się zatracę w pracy).

  23. Też powinnam zacząć więcej pić, zwłaszcza, że niemal każdy dzień zaczynam od kawy… Chętnie zapoznałabym się z tym gwiazdorzeniem na insta 😀

    1. Pozycja przyjemna i lekka. Zawiera kilka porad technicznych, więcej w niej jednak inspiracji – już sama analiza zdjeć, stylu autorów, ich profili na Instagramie naprawdę otwiera oczy!

  24. Trzymam kciuki za wytrwałość ja ostatnio też sobie na za wiele pozwalałam więc od lutego pilnuje diety. Z napojów piję tylko kawę, herbatę i właśnie wodę choć często zapominam o odpowiedniej ilości i żadne przypominajki nic nie dają

  25. A ile masz wytrwać bez kawy? Ja bym nie mogła a raczej nie chciała ;).
    A seria super- nareszcie coś o Tobie <3
    ps.Tylko serio załóż w końcu disqussa 🙂

    1. Zakład już wygrałam – Ukochany pierwszy poległ 😉 Mimo to, teraz się odzwyczaiłam i chyba nie chcę się znowu uzależniać 😉

      Ps.Tylko serio disqussa nie chcę 😉

  26. Kawowy detoks brzmi jak kiepski horror pomimo tego, że pijam głównie kaw∑ rozpuszczalną i to bardzo słabą. Ale gratuluję wytrwałości! I oby udało się wygrać zakład <3

  27. Podoba mi się ta zajawka lifestylowa! 🙂
    Ta aplikacja to dobry pomysł…Chyba zaraz sama sobie ściągnę 😉
    Do aktywności powróciłam i ja, tym razem naprawdę chcę zrealizować cel w 100% i zwieńczyć to pewnym marzeniem w okolicach września. Zobaczymy co z tego wyjdzie 😀

    1. Trzymam kciuki za cel! U mnie jest o tyle łatwiej, że określonego celu po prostu nie mam 😀

  28. Też zdecydowanie muszę sobie zrobić kawowy detoks, potrafię wypić ich kilka dziennie! Muszę sięgnąć po obie książki, też od dłuższego czasu za mną chodzą

  29. Ja po wielu, wielu latach w końcu nauczyłam się pić co najmniej 2 litry płynów w ciągu dnia! Kiedyś mogłam spokojnie przeżyć na jednej szklance wody i wcale nie odczuwałam potrzeby, by wypijać więcej. Od jakiegoś czasu pilnuję się i…jest znacznie lepiej niż myślałam. Ale z czystej ciekawości wypróbuję aplikację, nie znam jej kompletnie 🙂

  30. Myślę, że znalezienie wewnętrznej motywacji do aktywności (żebyśmy chcieli ją realizować, a nie musieli), to kluczowy krok do regularnych ćwiczeń.

  31. Chyba każdy musi znaleźć własne sposoby :-)Podoba mi się pomysł z nagradzaniem siebie rzeczami chcianymi, a nie tymi, które są przydatne czy użyteczne. Fajnie czasem zrobić sobie prezent – pytanie czy musi być nagrodą za coś czy czasem może być tak po prostu?
    Myślę, ze dzieciństwie czasem bywamy obdarowywani tym co użyteczne lub nagradzani za coś, a później kiedy mamy możliwość wybierania właśnie tego, co chcemy (oczywiście z pewnymi ograniczeniami np. finansowymi) bywa, że trudno tak wewnętrznie sobie na pewne rzeczy pozwolić.

    1. Dlatego ja daję sobie takie przyzwolenie (oczywiście w graniach finansowego rozsądku;))
      Czasem i podarunek bez okazji się trafi 😉

  32. Muszę wypróbować tą aplikację. Mam straszne problemy z piciem wody. We wszystkim się potrafię zdyscyplinować, a tu jakoś nie wychodzi. A książka Kasi Tusk jest super! Mam, korzystam i polecam 🙂

    1. A mnie ona bardzo rozczarowuje – właśnie kończę ją czytać 😉 Zdecydowanie bardziej inspirująca okazała się dla mnie „Jak zostać gwiazdą Instagrama” 🙂

  33. Bardzo mi się podoba Twoje podejście do ćwiczeń <3 Taka sama jest moja motywacja, chociaż kiedyś najbardziej chciałam schudnąć. Teraz uczę się akceptować swoje ciało, nawet jak ma więcej tu i ówdzie 🙂

    1. Mam podobnie – kiedyś chciałam schudnąć, zabłysnąć przed koleżankami. Teraz to olewam. Ćwiczę, by czuć się lepiej – cała reszta jest tylko „efektem ubocznym” – o ile taki wystąpi 😀

    1. Polecam. Czasami sama łapię się na tym, że mówię do siebie „muszę to zrobić”. I wiesz, co wtedy robię? Zupełnie odpuszczam, daję sobie nawte kilka dni przerwy 🙂

  34. Z nieba mi spadłaś z tą aplikacją o wodzie! Sama staram się to monitorować, ale nie zawsze wychodzi jak trzeba! Potrzebuję takiego „bata” nad sobą 🙂

  35. Kawowy detoks jest najlepszy. Kiedy zachorowałam w Święta i nie musiałam być przytomna przestałam pić kawę. W końcu jakbym poczuła się zmęczona mogłam zawsze pójść spać. O dziwo spać mi się nie chciało. Wróciłam po chorobie do pracy i wciąż kawy nie piję. Całe życie myślałam, że cholerykiem jestem, a to jednak wina kawy, no teraz jestem łagodna jak baranek (^_^)

  36. Czytam Cię dziś popijając w ramach własnego kawowego detoksu kawę zbożową :)Dzień 1 u mnie.

    1. Mój detoks się już zakończył – ale nie wróciłam do nałogowego picia kawy. Zielona herbata mi ją zastąpiła i tylko od wielkiego dzwonu (lub w sytuacjach bardzo kryzysowych:D) sięgam po kubek kawy 🙂

  37. Nagradzanie się to superważna sprawa. Mówię to jako osoba, która dwa lata temu zmieniła tryb życia na zdrowy i schudła 30 kg 😉

  38. Bardzo fajne podsumowanie Co do nawadniania ja też je monitoruje, tylko bardziej w staromodny sposób w habit tracker’ze w bullet journal.
    A nagradzanie się za wysiłki jest bardzo ważne, aby utrzymać motywację do działania

  39. Bardzo podoba mi się ta seria wpisów 🙂 Oby udało Ci się we wszystkim wytrwać 🙂 Ja na picie wody mam metodę (bez niej mi się nie udaje) – wlewam sobie do butelki 2 l wody z samego rana i piję, aż będzie pusta 😀 To moja motywacja 😉 A metoda z drobnym nagradzaniem jest świetna!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *