Prasówka #2 | lenistwo, słowiańskie wierzenia, nagrody i spełnienie marzenia.

Kolejny miesiąc dobiegł końca. Pora więc na najnowsze sprawozdanie. Pierwsza odsłona #prasówki okazała się dość popularna – cieszę się, że do tak wielu z Was dotarłam z informacją o aplikacji Moja woda! 🙂 Mam nadzieję, że i tym razem uda mi się zarazić Was rzeczami, które cieszyły mnie w lutym! 🙂

Leniuchowanie jest przywilejem.

Luty śmignął szybko i prawie niespostrzeżenie. Niby cały czas byłam w biegu, niby ciągle coś się działo – w tym miesiącu jednak udało mi się wyhaczyć kilka chwil tylko dla siebie, dzięki czemu mogłam systematycznie regenerować siły: długa, gorąca kąpiel, jogowe sekwencje czy porywająca książka pozwalały się zrelaksować i odpocząć.

Cały miesiąc uczyłam się odpuszczać – nie jestem przecież człowiekiem ze stali czy superbohaterem, dlatego momenty słabości powinny być normalnym elementem mojego życia. Do tej pory często miałam problem z zaakceptowaniem słabości, chciałam udowodnić wszystkim w koło, że dam radę. Oczywiście dawałam (bo jakże inaczej!) – tylko koszt niejednokrotnie okazywał się bardzo wysoki, a ja nie miałam już sił na rzeczy, które lubię.

W lutym postanowiłam wsłuchać się w moje potrzeby. Starałam się nie robić niczego na siłę, a gdy tylko w głowie pojawiała się myśl „muszę” (ćwiczyć, napisać dzisiaj post, posprzątać mieszkanie) – rezygnowałam, zajmując się sprawami, które w danej chwili sprawiały mi przyjemność.

Niespodzianka!

Mimo, że na codzień nie lubię niespodzianek, luty pozytywnie zaskoczył mnie rozwijającymi się współpracami, kilkoma wygranymi konkursami i… zaproszeniem na Meet Beauty! Jest to dla mnie olbrzymi sukces, na który tak naprawdę pracowałam przez cały rok; jest to kolejne z moich marzeń, które mogę odhaczyć na liście.

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że każde marzenie da się spełnić. Wystarczy wziąć się w garść i działać (lub uzbroić się w cierpliwość;)). Ja wiem – „łatwo się mówi, trudniej robi”. Mam jednak wrażenie, że jeśli na jakimś etapie odpuszczamy realizację planu – to znaczy, że marzenie wcale nie było tak ważne, jak się nam początkowo wydawało. Nie mówię, że to źle – to po prostu cudowny sposób na weryfikowanie rzeczywistych chęci i priorytetów. Kiedy, zamiast szukać sposobów, by działać, szukamy powodów, by działania odsuwać w nieskończoność – to znak, że warto zmienić marzenie. Po co zawracać sobie głowę sprawami, które tylko pozornie są dla nas ważne?

Słowiańskie wierzenia w nowoczesnym wydaniu.

Już dawno żadna książka nie wciągnęła mnie tak bardzo, jak cała seria „Kwiat Paproci”. Mimo, że początkowo do sprawy podchodziłam dość sceptycznie (Mieszko I radoście hasający w XXI wieku? No średnio), już przy pierwszej części nie potrafiłam oderwać się od lektury. Szeptuchę  Noc Kupały, czyli dwa dość opasłe tomiska pochłonęłam w 6 dni. Teraz jest w połowie Żercy i szczerze wierzę, że do piątku i z tą częścią się „uporam” 😉

Wszystkie trzy książki są napisane lekkim językiem, który w prosty i nienachalny sposób przybliża słowiańskie wierzenia i zwyczaje. Fabuła książek to mieszanina realistycznych wątków z regionalnymi mitami. Autorka pisze w taki sposób, który pozwala na szybkie zżycie się z bohaterami – aż korci nas w środku, by dowiedzieć się, co będzie dalej!

A co u Was działo się w lutym? Mam nadzieję, że nie zamarzliście przez te ostatnie mrozy! 😉

46 komentarzy

  1. Mi zdecydowanie ten miesiąc uciekł za szybko. Chociaż był on w trybie slow, bo ciągle choroby i chęć czytania pod kocem mnie przyciągały. Mam nadzieję, że marzec będzie bardziej aktywny 🙂

  2. Bardzo jestem ciekawa słowiańskich mitów, i oczywiście serii ,,Kwiat paproci” oraz całej teórczości tej autorki, a Ty tym bardziej zachęciłaś mnie, by po nią sięgnąć 🙂

    1. Ja już przebieram nogami, bo niedługo ma pojawić się czwarta, ostatnia część serii! 😉

  3. Fragment o odpuszczaniu – jakbym czytała o sobie. Też się tego uczę i to jedna z niewielu cech, w których nie umiem sobie wypracowywać perfekcjonizmu. 😉 Powodzenia dla nas obu!

  4. Właśnie omal nie zamarzłam 🙂 Nie mogę się do tych mrozów przyzwyczaić 🙂
    A z aplikacją moja woda mocno się zaprzyjaźniłam i prawie cały luty spędziłyśmy wspólnie 😉

  5. Ja też u siebie wprowadziłam sprawozdanie/ podsumowanie miesiąca. To świetna inicjatywa i możliwość przypomnienia sobie najfajniejszych chwil. Przecież wciąż jesteśmy zabiegani, a życie tak szybko mija! Trzymam kciuki za kolejne spełnione marzenia i dalszą drogę odpuszczania, ja też się staram, ale raczej kiepsko wychodzi.

  6. Zgadzam się w stu procentach z tym co napisałaś na temat spełniania marzeń. Wydaje mi się, że wiele ludzi chciałoby mieć wszystko na już, bez jakiegokolwiek nakładu pracy, więc wolą poddać się na starcie.

  7. Bardzo jest ciekawe to co mówisz na temat dążenia do realizacji swoich planów i odpuszczania kiedy się okazuje że plany nie wychodzą bo nie mamy determinacji. Wydaje mi się że wielu osobom determinacji nie brak ale brakuje czasu na realizację tego co zaplanowali albo odwagi aby odłożyć na pewien czas codzienne obowiązki i zająć się tym co dla nich naprawdę ważne.

  8. Dla mnie luty też szybko minął i był w dodatku bardzo intensywny. Zainteresowała mnie wzmianka o książkach z nutką słowiańszczyzny 🙂 Już od jakiegoś czasu mam na nie chrapkę 😀

  9. Mnie w lutym rozłożyło przeziębienie i też musiałam odpuścić. Bardzo zainteresowała mnie ta słowiańska seria książek. Muszę się w nie wyposażyć!

  10. Super! Będziemy mogły się spotkać na Meet Beauty 😀
    Ja ostatnio sobie kiepsko radzę z odpuszczaniem i znajdowaniem czasu tylko dla siebie. Jest tyle rzeczy do zrobienia… 😉

  11. Tak czytam i stwierdzam, że to był pozytywny miesiąc 🙂 Pewnie, że wszystko można. Trzeba działać i być cierpliwym (czasami to bardziej niż cierpliwym). Gratuluję otrzymania zaproszenia na wydarzenie! Trzeba spełniać swoje marzenia <3

  12. Podoba mi się Twoje dewiza, żeby robić co się lubi, a nie musi – teraz to ja spróbuję żyć według tego 🙂 Gratuluję zaproszenia na Meet Beauty – mimo, że samo wydarzenie nie dotyczy mnie bezpośrednio, to wiem, że nie jest łatwo się tam dostać 🙂 A seria „Kwiat Paproci”? Dzisiaj zaczynam drugi tom, po długiej przerwie od pierwszego 😉

    1. Ja kończę powoli tom trzeci – i już niecierpliwie czekam na początek maja, na kolejny tom!:)

  13. ,,Kwiat paproci” czytałam, najbardziej podobała mi się pierwsza część 🙂 Wciągająca historia, bardzo ciekawie wplecione słowiańskie legendy 🙂
    Hmm, chyba się zainspiruję i pomyślę na swoimi potrzebami i tym, co mogę robić, aby być bardziej dla siebie.

  14. Z przykrością muszę napisać, że moja miłość do czytania jest bardzo zaniedbana. Mam tyle obowiązków, że nad każdą książką zasypiam 🙁

  15. Ja troszeczkę też zaczynam zmieniać podejście do życia i to mi się podoba 🙂 Teraz pełna nadziei czekam na wiosnę, godzinne spacery z aparatem i słoneczko 🙂
    A „Kwiat Paproci” świetny a na Meet Beauty będzie jeszcze lepiej 😀

  16. Mówiłam, że w tyjm roku się dostaniesz na Meet Beauty i tak jest 😀 Ja też jadę, więc może uda nam się w tym tłumie spotkać! 😀 Co do potrzeb, w lutym miałam na nie czas, bo były ferie, gorzej natomiast z marcem… Liczę na powrót lepszych czasów 😛

  17. Udało mi się nie zamarznąć Blog cały luty leżał odłogiem, głównie czytałam książki w wolnych chwilach

  18. U mnie luty był bardzo pracowity. Dom, dzieci, praca i Akcja. Wszystko się udało. Już czekam na twoją relację z kwietniowego eventu 🙂 Mnie w tym roku również czeka pierwsze spotkanie z blogerami.

  19. O wow, tytuł książki zapisuję, bo opis zdecydowanie mnie zaciekawił :). U mnie luty jakoś szybko przemknął, teraz cieszę się nadchodzącą wiosną!

  20. Luty o tyle nie fajnie się zakończył bo rozłozyła nas wszystkich grypa.
    Marzenia, są do spełnienia – lecz są marzenia na które mimo wszystko nie mamy wpływu lub szans. Sama zawsze marzyłam by latać albo by być wojowniczką i ratować ludzi. Niestety – lipa.
    Marzeniem może być np. wyjazd do dalekiego kraju jak w moim wypadku, lecz ciągle jakieś kłody pod nogi. Teraz mam męża więc musimy raz tyle naoszczędzać. Mimo to nie rezygnuję.
    Pozdrawiam.

  21. Zajrzałem widząc zajawkę o słowiańskich zwyczajach. To temat trochę w Polsce omijany, nasi nacjonaliści utożsamiają się z oprawcami i obchodzą hucznie imieniny Hitlera, w szkołach uczą o początkach państwa dopiero od momentu przyjęcia przez Mieszka I chrztu, zupełnie jakbyśmy do tego momentu żyli jak dzikie małpy na drzewie. W tym temacie mamy dużo do nadrobienia.

  22. Fajnie się Ciebie czyta. Ostatnio także często powtarzam sobie, że czasem, aby osiągnąć sukce/ spełnić marzenie itepe, wystarczy po prostu… wytrwać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *