Prasówka #4 | odpuszczanie win, przepis na szybki relaks i spotkania blogerskie.

Kwiecień skończył się równie szybko i nagle, jak się rozpoczął. Dni stawały się coraz dłuższe, a pogoda rozpieszczała, dzięki czemu czas pędził w tempie super-turbo. Dużo się u mnie działo, zaczynając od zmian w życiu prywatnym, przez świętowanie urodzin, i konferencję Meet Beauty, a na zaproszeniach na kolejne eventy kończąc. Z lepszym lub gorszym efektem, ale starałam się nadążać – a to naprawdę jest duży sukces 😉

Diabeł tkwi w szczegółach.

Każdego dnia starałam się cieszyć drobiazgami. Przeważnie do szczęścia nie potrzeba wiele, wystarczy powietrze pachnące wiosną, przepyszne śniadanie czy ulubiona poduszka, na której śpi się najlepiej na świecie. Trening wdzięczności pomaga dostrzec codzienne detale, z których tworzymy naszą rzeczywistość. To, czy świat dookoła będzie szary i bury, czy we wszystkich odcieniach tęczy zależy tylko od nas. Ta sama szklanka, która dla jednego jest do połowy pełna, innemu ratuje życie. Bądźmy wdzięczni za to, co mamy, bo to właśnie tworzy nasze szczęście.

W kwietniu uczyłam się wykorzystywać krótkie momenty na relaks – leniwe pół godziny na włosing, czytanie czy odcinek ulubionego serialu okazywało się równie regeneracyjne, co weekendowe spa. W ciągu dnia łapałam pojedyncze chwile, by kolejny raz przesłuchać nową piosenkę Enrique, która jest tak melodyjna i optymistyczna, że z marszu poprawia mi humor – dzięki niej na te kilka minut mogłam oderwać myśli od codziennych zmartwień.

I odpuść nam nasze…

W tym miesiącu, po bardzo długiej przerwie, sięgnęłam znowu po książkę Janusza Leona Wiśniewskiego. Nie jest tajemnicą, że dla mnie najlepszym polskim pisarzem – uwielbiam jego styl i formę pisania. Jak chyba nikt inny potrafi w jednej powieści umieścić historie tylu ludzi – i to takie historie, że długie lata potem je czytelnik pamięta.

Teoretycznie I odpuść nam nasze… opowiada o dwukrotnym zabójstwie sprzed lat. W praktyce to historia człowieka – mordercy – który po latach spędzonych w więzieniu wychodzi na wolność. Pełen wyrzutów sumienia i powracających koszmarów przeszłości, próbuje zacząć od nowa, próbuje żyć.

Tym, co jest w powieści uderzające to to, że my – ludzie, nie potrafimy wybaczać. Nawet, jeśli sprawa nie dotyczy nas bezpośrednio, nie potrafimy odpuścić win. Nie znając całej historii, a jedynie jej fragmenty, osądzamy – nie spoglądając przy tym w lustro, bo widok mógłby przestraszyć.

Marzenia się spełniają.

Kwiecień był miesiącem małych sukcesów. Nie tylko wzięłam udział w konferencji Meet Beauty, ale także dostałam zaproszenie na kolejne eventy: SeeBloggers, Blogotok i Beauty by Bloggers (chociaż ostatnie z zaproszeń przyszło do mnie wczoraj, ale wciąż  łapie się do prasówki!;)). Bardzo się cieszę, bo tego typu wydarzenia są świetnym motywatorem: człowiek spotyka podobnych sobie wariatów, których na codzień czyta w internecie, a którzy tak bardzo inspirują. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że blogerzy to normalni ludzie (serio!), z którymi można pogadać o wszystkim i o niczym, z którymi można się pośmiać i ponarzekać na blogerski los 😉  Bez względu na to, czy to konferencja dla kilkuset osób, czy małe spotkanie blogerskie – zawsze do domu wracam z uśmiechem na twarzy, serduchem pełnym wspomnień, a głową blogowych planów.

Ale to jeszcze nie wszystko!

W kwietniu na kanale włosym Agnieszki pojawił się film o pielęgnacji cienkich włosów, w którym  Aga wspomina i o mnie – poleca Zołzę z kitką jako dobry blog o cieniaskach. Mimo, że nie jest to taki typowo mój-mój sukces, jest mi bardzo miło, że ktoś docenił moją pracę. Zdarzają się przecież momenty, gdy mi-się-nie-chce; gdy zastanawiam się nad sensem blogowania. Takie wyróżnienie, to olbrzymi kop motywacyjny – że jednak ktoś mnie czyta! 😉

Najlepsze jednak zostawiłam na koniec! Dokładnie 30 kwietnia na zołzowym fanpage stuknęło 1000 fanów! Kiedyś ta liczba była niewyobrażalna – to trochę tak, jak będąc dzieckiem, wydaje ci się, że 30letni człowiek jest już tak stary, że powoli szykuje się na tamten świat. Od kilku dni jestem po drugiej stronie drogi – czuję się, jakbym weszła na wyższy level; jakbym blogowo dorosła i przestała być już takim maleństwem 😉

A jaki był Wasz kwiecień? Aktywny i pełen wrażeń? Czy raczej minął spokojnie i leniwie? 😉

53 komentarze

  1. Początek wiosny to idealny moment, żeby praktykować wdzięczność 🙂 Świetna sprawa. I też bardzo lubię Wiśniewskiego 🙂

  2. No gratki spełnienia marzeń! 😀
    I fajnie że pokazałaś buzię na awatarze blogowym 🙂
    ps.A coż to za zamiany w życiu osobistym? 🙂

    1. Zakończyłam etap jeden z prac – przez rok opiekowałam się małym chłopczykiem, którego traktowałam już własne dziecię. Przez to całkowicie zmienia się mój plan dnia: wcześniej wychodziłam z domu o 7.30 (do niego), by wrócić koło 22 (po własnym lokalu). Teraz został mi tylko lokal – i całe poranki wolne! 😀

  3. Zazdroszczę trochę takiego wyjazdowego planu 🙂 u mnie niestety nieco się to pozmieniało, choć kombinuję aktywnie z SeeBloggers – oby choć to się udało 🙂

  4. Gratuluję i życzę kolejnych 1000 fanów 🙂 Z pewnością każde choćby najmniejsze docenienie sprawia, że człowiek dostaje kopa i chce więcej, więc oby było ich jak najwięcej 🙂 Przyznam szczerze, że jeszcze nie czytałam żadnej pozycji Wiśniewskiego, chociaż siostra namawiała mnie na „Samotność w sieci”. Może powinnam przeczytać coś tego autora skoro tak dobrze pisze 🙂 Pozdrawiam 🙂

  5. To zawsze miłe, być docenionym 🙂 Gratuluję tysiąca – to jest dla mnie taka liczba, po osiągnięciu której uznam, że całe to blogowanie się udało 🙂 Na razie daleka droga przede mną, ale wiem, że kiedyś się uda 🙂

  6. Przekroczenie tego symbolicznego tysiaca – to jest takie podswiadome przejscia na wyzszy level… Gratulacje. Chyba kazdy bloger ma takie momenty zwatpienia, kiedy patrzy na innych i nieopatrznie porownuje to, co nie jest porownywalne. Ale taka jest natura ludzka. Pozdrawiam serdecznie Beata

  7. Widzę, że wiele mniejszych i większych sukcesów spotkało Cię w ostatnim czasie – gratulacje 🙂 Spotkania blogerskie też bardzo lubię, można spotkać osoby, z którymi wspaniale się rozmawia!

  8. Sporo się u Ciebie działo! U mnie „blogowo” niewiele, prywatnie bardzo dużo 😉 ps. też lubię książki J.L. Wiśniewskiego 😀

    1. Ja mam sentyment do pana Janusza – S@motność w sieci trafiała w taki moment mojego życia, że czułam, jakby była pisana specjalnie dla mnie 🙂

  9. Tak chciałabym wrócić do regularnego czytania… ah, szkoda, że doba ma jedynie 24 godziny!
    Enrique to moja miłość z dzieciństwa, tę piosenkę uwielbiam tak samo mocno, jak jego starsze kawałki!

    1. Ja Enrique też uwielbiam z dobre 20 lat – chociaż zdecydowanie wolę go w nowszej wersji. Mam wrażenie, że jest jak wino – im starszy, tym lepszy 😀

  10. U mnie w kwietniu trochę mniej się działo na blogu – a więcej w życiu 😉 Pogoda piękna, więc za nami mnóstwo podróży, zwiedzania i rowerowych wycieczek. Do komputera jakoś mniej mnie teraz ciągnie 😉 Ale na SB też się dostałam 🙂

  11. Bardzo ciekawy wpis, aż zachęciłaś mnie, abym powróciła u siebie na blogu do tygodniówek 🙂 gratuluje tylu osób obserwujących 🙂

  12. Cha! Do szczęścia niewiele potrzeba, ale jednak ciężko docenić to co mamy, kiedy się człowiek nad tym swoim dniem nie pochyli odpowiednio dokładnie 🙂
    Zainteresowałaś mnie tą książką. To prawda, że rzadko kiedy potrafimy wybaczać – lepiej się odwrócić na pięcie, uciąć temat, nawet nie próbować zrozumieć… udawać, że temat nie istnieje. A czasami, że człowiek nie istnieje. Cóż, moim zdaniem ludzka bezwzględność na wielu płaszczyznach po prostu nie zna granic…

  13. Gratuluję liczby 1000 fanów Myślę, że wdzięczność pomaga nam docenić i cieszyć sie z tego co juz mamy. Ciekawie piszesz o pielegnacji włosów, więc super, że zostałaś w ten sposób doceniona

    1. Ja byłam na razie raz – i podobało mi się bardzo! A dodatkowy sentyment mam dlatego, że był to mój pierwszy blogerski event 😉

  14. Fajnie się czyta o małych radościach i małych sukcesach. Jesteśmy w tym samym wieku, jednak ja jeszcze parę miesięcy mam spokój od kryzysu wieku średniego. Mam bloga dopiero 2,5 miesiąca jednak bardzo fajnie czytać takich pozytywnych ludzi i dostawać codzienną dawkę powera i motywacji

    1. Do kryzysu wieku średniego to mi jeszcze daleko – raczej przechodzę teraz mentalny bunt nastolatka 😀

  15. Byłaś na Blogotoku? Żałuję, że się nie poznałyśmy 🙂 Agnieszkę i jej piękne włosy miałam okazję poznać i przyznaję, to niesamowita dziewczyna! A wyróżnienie z jej ust to według mnie ogromny sukces! Gratulacje! 🙂

  16. Widzę, że kwiecień był pasmem sukcesów. 🙂 Gratuluję dostrzeżenia w sieci, zaproszeń na blogerskie spotkania i znajdywania małych chwil na relaks.
    Trzymam kciuki, by maj był równie pozytywny! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *