Prasówka #9: jak ogarnąć życie, internetowe mądrości i trochę przyjemności.

Ostatnie tygodnie upływają mi pod znakiem ciągłej gonitwy. Niby mam więcej wolnego czasu, bo pracuję przecież na rano,  jednak w praktyce ilość spraw, które muszę załatwić wzrasta z każdym tygodniem – a przez to i popołudnia tracą swoją wolność 😉 Czas zasuwa jak najęty – grudzień już w kalendarzu. Wy też macie takie wrażenie, że to najkrótszy miesiąc roku – mimo tego, że trwa całe 31 dni? 😉

Wielki Ogarniacz Życia.

Powiem Wam szczerze, że odkąd zmieniłam pracę i rozpoczynam ją o 7, mam olbrzymi problem z organizacją dnia. Cały czas ciężko przestawić mi się na poranne funkcjonowanie – teraz wychodzę z domu wcześniej, niż we wrześniu wstawałam! Niby to dobrze, bo dzień staje się dłuższy, bo więcej mogę zdziałać – tylko co z tego, skoro już o 16, 17 praktycznie zasypiam na stojąco? Moja produktywność kończy się przeważnie zaraz po śniadaniu, kolejne kilka godzin staram się jako tako przepracować, by chociaż zaległości w papierkach się nie powiększały. Kiedy przychodzę do domu, czuję się jakbym nie spała od dobrego tygodnia – dlatego przeważnie kładę się i śpię.

Ja wiem, w świecie perfekcjonizmu i bycia idealnym w każdym calu całkowicie wybijam się ze schematu – wyżej niż wysprzątane na błysk mieszkanie stawiam samą siebie, swoje samopoczucie i aktualne potrzeby. Ale tak na logikę: co mi po lśniących czystością podłogach, pachnącym świeżością praniu i wypolerowanych blatach w kuchni, kiedy ze zmęczenia staję się tak marudna i zmierzła, że wystarczy krzywo na mnie spojrzeć, by wywołać tornado? Tak naprawdę, to ja nie z lenistwa odpuszczam, ale dlatego, by uchronić świat przed zagładą!

Czasami warto po prostu odpuścić – świat się nie zawali przez nieposkładane ubrania czy nieumyte okna. Lepiej jest odpocząć, usiąść pod kocem z dobrą książką czy kubkiem ulubionej herbaty przed telewizorem i porobić NIC.

Właśnie o tym, jak być szczęśliwym, nie robiąc niczego jest książka Pani Bukowej. Szczerze? Wielki Ogarniacz Życia to chyba najlepsze, co przeczytałam w tym roku. Mam wrażenie, że autorka wie o życiu o wiele więcej, niż ci wszyscy znani kołczowie razem wzięci –  zapiski są pewnego rodzaju przeciwieństwem wszystkich popularnych ostatnio poradników, z których dowiadujemy się, jak łatwo zmienić życie, jak łatwo przejść na dietę, jak łatwo znaleźć pracę czy drugą połówkę – przecież wystarczy tylko dostosować się do pierdyliarda mądrych wskazówek i rad, które (tak po prawdzie) niewiele mają wspólnego z codziennymi realiami. Książka jest cudownym sposobem, by nabrać dystansu do współczesnych standardów modnego życia. Jest idealna na jesienną chandrę, na zimowe długie wieczory – niejednokrotnie sprawiła, że  dosłownie płakałam ze śmiechu.

Mądrości prosto z internetów.

Podobnie reaguję na instagramową gwiazdę (jak sama o sobie mówi :D) – Katiczikss. Nie wiem, czy o niej słyszeliście – ja poznałam ją dopiero w październiku. Zdaję sobie sprawę, że taka forma nie do każdego dotrze. Do mnie dociera jednak w 100% – nie raz i nie dwa zdarzyło mi się już wyć, o parskaniu ze śmiechu nie mówiąc. Prosto, dosadnie i przeważnie na temat. Odkąd Mazgoo mi ją pokazała, każdego dnia oglądam stories Katiczikss. Sposób, w jaki ona komunikuje się ze światem – robi mi dzień, każdy jeden, bez wyjątku.

Wydaje mi się, że takich ludzi brakuje w internetach – i niestety w życiu codziennym też. Niby wszyscy pokazują się jako wyluzowani, pewni siebie, otwarci na zdanie innych – większość niestety otwiera się tylko na pochlebstwa i przytakiwanie. Ci sami, którzy promują szerokopojętą wolność, mają w tyłkach tak długie kije, że wychodzą im one nosem – wystarczy tylko słowo sprzeciwu, słowo krytyki – i bach! niewygodnych obserwatorów usuwają z grona wybranych.

A tak z zupełnie innej beczki.

Podobno szczęśliwi czasu nie liczą – liczą za to kroki, przemierzone kilometry i spalone kalorie 😉 Tak, tak – chociaż na codzień nie jestem gadżeciarą (a tym bardziej nie jestem fit), dałam się namówić na smartband. To taki niby-zegarek, który nie tylko podlicza dzienną aktywność (lub jej brak, bo kiedy człowiek się zasiedzi, opaska nagle daje znać, że pora się ruszyć), ale po synchronizacji z telefonem sygnalizuje też, że coś się dzieje. Pozornie zbyteczny gadżet, w praktyce fajna zabawka, która co-nie-co ułatwia funkcjonowanie – nie zawsze przecież słuchać, że ktoś dzwoni, o smsach czy innych powiadomieniach nie wspominając.

Lubię otaczać się fajnymi rzeczami – nieważne, czy to mała czarna opaska na rękę, kolorowy szal czy książka, która chodziła za mną już od dobrych kilku miesięcy. Chyba na początku roku pisałam o tym, że warto nagradzać samych siebie – chociażby za przeżycie kolejnego miesiąca 😉 Drobiazgi, które poprawią humor, a nie kosztują fortuny – albo w ogóle nie kosztują nic, bo przecież niematerialne nagrody też działają!

A jak Wam minęły ostatnie tygodnie? Mieliście chwilę, by złapać oddech? Czy zasuwacie raczej jak małe mróweczki, dzielnie odliczając dni do przerwy świątecznej? 😉

55 komentarzy

  1. Nie słyszałam do tej pory o książce, ale wydaje sie być dobra. I też jestem za tym, aby dobrze się czuć i być wypoczętym zamiast mieć czyste mieszkanie (na błysk) swoim kosztem 😉

    1. A mi tak właśnie ostatnio jakoś nie podchodzi 😀 Zdecydowanie częściej sięgam po Berry Nude 🙂

      1. A ja właśnie Zołzo kupiłam lakiery z Twojego polecenia 😀 co do odliczania dni to u mnie to wygląda trochę inaczej. Ostatnie miesiące po porodzie to jazda bez trzymanki. Ogarnianie życia, bloga i tych wszystkich social mediów jest mega trudne przy takim bobasie, ale działam. Chciałabym, żeby ten czas wolniej mijał. Aod porodu mam wrażenie, że dni znacznie szybciej upływają, a jeszcze tyle do zrobienia jest.
        Tytuł wielkiegoogarniacza jest bardzo chwytliwy 😀

  2. Też miałam podobnie, kiedy pracę rozpoczynałam o 7:30 lub o 7:00 poranne funkcjonowanie to nie dla mnie 😀 ale z czasem to kwestia przyzwyczajenia 🙂

    1. Ja ogólnie jestem przyzwyczajona do wczesnego wstawania – zazwyczaj budzę się koło 6.30, nawet w weekendy. W tygodniu jednak łapie mnie spadek energetyczny – czasami nawet kawa nie pomaga 😀

    1. Być może – ja pracę zaczęłam w paź∂zierniku, więc rzeczywiście nie mam porównania z wiosenno-letnimi warunkami wstawania 😉

  3. To coś dla mnie 🙂 odkąd skończyłam studia ciężko mi się zorganizować… a do tego jesienna aura nie sprzyja mojej produktywności

  4. Ja już bardzo odliczam czas do Świąt – potrzebuję trochę odpoczynku. Też wpadłam ostatnio na pomysł ogarniania swoich aktywności (kategoria: spacery z psem), więc ściągnęłam aplikację do mierzenia kroków. Motywuje o tyle, że chętniej przedłużam spacery, żeby potem dostać od apki brawa za wyrobienie normy 😉

    1. Ja tak działałam z aplikacją do liczenia wypitej wody – piłam ją głównie po to, by na koniec dnia dostać „nagrodę” 😀

  5. Mam opaskę Mi Band do liczenia kroków i bardzo sobie chwalę. Kupiłam sobie w zeszłym roku na święta. W sumie to nie wyobrażam sobie dnia bez niej na ręku, A co do Wielkiego Ogarniacza, to ja śledzę autorkę na insta. Książka tylko by się kurzyła.
    Ps. Zostaję na dłużej. Mam nadzieję, że dowiem się więcej jak pielęgnować moje cieniutkie włosy. 😉

  6. zasuwam…. nie wiem jak i nie wiem gdzie podziały się te wszystkie miesiące ale odkąd mam w domu maluszka, pracę i bloga…. zapamiętuję momenty wstawania rano i kładzenia się spać wieczorem 😉 a no i te nocne pobudki 😀

  7. Wielki Ogarniacz Życia poleciła mi moja przyjaciółka. Mam i do tej pory do niego wracam 😉

    1. To nie jest tak, że nie lubię – bo przeważnie wstaję z pierwszym budzikiem 😉 Jednak organizm wciąż się nie przestawił, przez co w połowie dnia łapie mnie spadek energetyczny 😀

  8. Dostała tą książkę od brata i na razie leży na półce i czeka na lepsze czasy, ale po twojej recenzji dziś po południu po nią sięgnę 🙂

    1. To miłe! Książki Bukowej polecam obie – chociaż do drugiej dopiero się przymierzam! 😉

  9. Nie powinnam się cieszyć, ale leżę z dzieckiem w szpitalu już trzeci dzień, no niemalże jak wakacje;) a.mialam prać i prasować firanki

  10. Nie tylko Tobie brakuje czasu, teraz każdy się na to skarży. Sama często wydłużyła bym dobę o kilka godzin i podgoniła obowiązki ale cóż nie da się

  11. U mnie zazwyczaj tematyka beauty ale lubię wpaść do kogoś i przeczytać coś na luzie. Pozdrawiam!

  12. Ja nie wiem jak żyję. Od kiedy urodziła mi się córka (a ma 2 lata ponad) to czas znika mi błyskawicznie – wydaje się, że dopiero wstałam a już trzeba kłaść się spać. Ehhh.. życie.

  13. Organizacja dnia jest ważna. Czasami jednak warto odpuścić, choć niełatwo pogodzić różne obowiązki. Książka, kawa, a może spacer… Tego też potrzebujemy…

  14. Ja muszę zdecydowanie odpuścić bo mi życie przez palce ucieka jadąc cały czas na ścierce, odkurzaczu i mopie.

    Pozdrawiam i obserwuje. 🙂

  15. Rok zleciał w zasadzie nie wiadomo kiedy, już grudzień i kolejne dni które mijają jeszcze szybciej… Przygotowania do świąt trochę rekompensują mi wszystkie trudy dnia codziennego. Uwielbiam ten czas, Mimo zaczynającej się gonitwy…

  16. Wielki ogarniacz życia mi by się przydał, ale takie gadżety to nie moja bajka, dla mnie są zbędne, kiedyś zamontowałam sobie krokomierz w telefonie i mi się znudziło po paru tygodniach więc z opaską byłoby tak samo 😉

  17. Silne zmęczenie po pracy potrafi skutecznie uprzykrzyć życie, znam to. Żyję od weekendu do weekendu ;). Czy to Mi Band?

  18. Mi udało się ogarnąć większość prezentów do początku grudnia, a w międzyczasie musiałam przez mole spożywcze zrobić wielkie porządki, więc teraz faktycznie łapię oddech i może uda mi się odpocząć do tych Świat

  19. Chyba oglądamy te same strony w internecie, bo mam podobne odkrycia w ostatnim czasie 😀
    A u mnie w styczniu będzie konkurs i będzie do wygrania druga część Bukowej 😉 tylko ćśśśś… to tajemnica! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *