Przekarmienie włosów, czyli co zrobić, gdy przesadzimy?

Zdarzyło się Wam kiedyś, że maska, która wcześniej działała cuda, nagle zrobiła krzywdę fryzurze? Że zamiast gładkich, jak do tej pory, pasm – włosy wyglądały jak trafione piorunem? Albo w drugą stronę: ulubiony olej spowodował, że kosmyki stały się oklapniętymi, smutnymi strąkami? Nie martwcie się, nie jesteście sami: włosowy kryzys jest rzeczą ludzką i każdemu przytrafił się przynajmniej raz w życiu.

Równowaga PEH.

Tak samo jak dieta, która musi być zbilansowana i dostarczać organizmowi wszystkich niezbędnych substancji, pielęgnacja włosów powinna zawierać elementy każdej grupy odżywczej: proteiny (czyli budulec), emolienty (czyli natłuszczenie) oraz humektanty (czyli nawilżenie). Zachowanie równowagi nie oznacza wcale, by każdego składnika dostarczać w takiej samej ilości – a według indywidualnych potrzeb włosów.

Pogoda, a włosy.

Wygląd włosów w dużej mierze uzależniony jest od aktualnych warunków atmosferycznych. Dlatego tak ważne jest dopasowanie pielęgnacji do pory roku: kosmyki nie lubią ekstremalnych warunków: mroźne powietrzne, palące słońce, silny wiatr czy wilgotne powietrze to dla wielu z nas koszmar. Pod ich wpływem włosy stają się przesuszone i szorstkie lub puszą się, kręcą i wywijają na różne strony – w skrócie: żyją swoim życiem. Niestety żyjemy w takim klimacie, gdzie częste zmiany warunków pogodowych są częstym zjawiskiem. Zamiast płakać nad tym, czego zmienić się nie da, warto znaleźć sposoby, by ułatwić sobie codzienne funkcjonowanie.

Pukle mogą źle wyglądać z różnych powodów, wiele zależy od pory roku, pogody, prawidłowej diety czy długości i kształtu fryzury. Najczęstszą przyczyną kryzysu jest jednak nieznajomość potrzeb swoich włosów, a co za tym idzie – nieodpowiednia pielęgnacja i źle dobrane kosmetyki, których używamy na co dzień. O przekarmienie kosmyków jest szczególnie łatwo, gdy nie do końca wiemy, jak czytać składy produktów pielęgnacyjnych.

Pozbawione objętości i strączkujące się włosy.

Zdecydowanie najłatwiej przesadzić w tej kwestii z emolientami – oleje, ciężkie maski i odżywki, przetrzymane za długo lub niedokładnie domyte są w stanie zniszczyć nawet najpewniejszy efekt. Problemem często jest nie tylko sam produkt, ale także sposób jego aplikacji – im bliżej nasady, tym włosy są zdrowsze, a tym samym łatwiej je obciążyć.  Sama nie raz przesadziłam z emolientami – szczególnie brak wyczucia przy aplikowaniu silikonowego serum powodowało, że włosy u nasady traciły objętość, a końce zbijały się w strąki.

Najbardziej skutecznym sposobem na poradzenie sobie z przeciążeniem włosów jest po prostu umycie ich szamponem z silnym detergentem, który usunie wszystkie nadbudowane produkty, przygotowując pukle do przyjęcia nowej (tym razem właściwie odmierzonej 😉 ) tury kosmetyków.

Puszenie.

Puch puchowi nie jest równy. W zależności od tego, z czym przesadzimy, na głowie możemy zastać:

  • puch suchy i sztywny, który jest efektem przeproteinowania – kosmyki sprawiają wrażenie zniszczonych i szorstkich. Sposobem na poradzenie sobie z nadmiarem protein jest oczyszczenie włosów szamponem z silnym detergentem i zaserwowanie im maski z dużą ilością emolientów i nawilżaczy.
  • puch ciągliwy i gumowy, czyli objaw nadmiaru humektantów – włosy pozostają miękkie, są jednak lekkie i niedociążone. Lekarstwem na przenawilżenie jest wprowadzenie protein.
  • puch lepki i matowy, za który odpowiedzialne jest przekarmienie lub źle dobrany olej – w przypadku włosów o wysokiej porowatości rewelacyjnym przykładem tego zjawiska jest olej rycynowy lub koksowy.

3 x S: suche, szorstkie, sztywne.

Takie właśnie są włosy, gdy przesadzimy z ilością protein w pielęgnacji. Przeproteinowane kosmyki stają się kruche i matowe – wyglądają na bardzo zniszczone, a my tracimy chęci do dalszej walki, skoro pomimo starań kondycja pozostaje fatalna… Tym bardziej, że skutki przeproteinowania czujemy na włosach nawet kilka tygodni.

Przeproteinowane włosy de facto można odratować tylko w jeden sposób: wysyłając je na proteinowy odwyk. Kosmyki należy dokładnie oczyścić mocnym szamponem (chociaż przy bardzo przeproteinowanych włosach w pierwszej kolejności lepiej intensywnie nawilżyć włosy, a dopiero je oczyszczać), by następnie nałożyć na nie silnie emolientową maskę. Istotne jest, by przez czas kuracji stosować nie tylko emolientowe produkty, ale także regularnie nawilżać włosy humektantami – emolienty odpowiedzialne są tylko za natłuszczanie i zabezpieczanie przed utratą nawilżenia.

Zmagacie się z włosowymi kryzysami? Jakie problemy naczęściej Wam towarzyszą? Macie jakieś tajemne sposoby, by ich uniknąć? 😉

Wpisy, które mogą Cię zainteresować:

36 komentarzy

  1. U mnie włosowe kryzysy są w sumie rzadko 🙂 Jedynie po zimie widziałam mocno zniszczone i suche końce, zdarza mi się czasem włosy nadmiernie obciążyć.

  2. Ja dopiero od niedawna zaczęłam dbać o włosy. Wcześniej jakoś specjalnie nie przykładałam do ich pielęgnacji zbyt dużej uwagi. I to był błąd, teraz muszę się trochę natrudzić, żeby cieszyć się ich pięknym wyglądem 🙂

  3. Przekarmienie włosów? Pierwsze słyszę. Moje to chyba wciąż są głodne, ponieważ stosuję różnych środków a one nadal są suche jak siano :-/

    1. A nawilżasz włosy? Jeśli są suche to być może brakuje im humektantów. Lub są przeproteinowane – wtedy też wyglądają na zniszczone, suche i szorstkie 😉

  4. Ostatni rok tak się pilnuję, że na szczęście nie przesadzam z produktami z żadnej grupy. Rotacja chyba weszła mi już w krew, albo to już kolejny etap włosomaniactwa, nie wiem 😉

    1. Mimo, że jestem włosomaniaczką od przeszło 2 lat (albo i jeszcze dłużej:D), zdarzają mi się wpadki i kryzysy. Czasami wystarczy nowy, wcześniej nieznany kosmetyk i tragedia gotowa 😀

  5. Mój najwiekszy problem czyli puszenie, wykręcanie we wszystkie strony i generalnie jak to nazywam trójkąt na głowie pojawia się gdy w powietrzu wisi deszcz. Zazwyczaj po prostu przeczekuję, a potem układam na nowo 🙂

    1. A próbowałaś może pielęgnacji dla włosów kręconych? Już po pierwszym zdaniu mam podejrzenie, że właśnie taką skłonność wykazują Twoje włosy 🙂

    1. Chyba każdemu się zdarzyło – chociaż mi ostatnio częściej przytrafia się przenawilżenie 😀

  6. Kurcze, no dobrze wiedzieć to wszystko 😀 Ile rodzajów puchów, nie spodziewałam się 🙂 I rzeczywiście, pogoda ma wpływ na układanie się włosów, przynajmniej moich 🙂

  7. Moje włosy często żyją swoim życiem, ale ten wpis dał mi do myślenia. Muszę zwrócić uwagę na mój puch 😀

  8. Bardzo często mam przekarmione włosy po odżywkach czy maskach. Nie mogę narzekać na włosy ale chciałabym, żeby były bardziej gładkie i błyszczące. I klops. Odżywki miast mi to oferować, fundują przyklap nie z tej ziemi i już sama nie wiem co gorsze.

  9. Moim wlosom juz nic nie jest w stanie pomoc – sa cienkie , wypadaja i to bardzo, co rano zbieram z poduszki „klebek” wlosow , nawet kiedy dotkne wloso i lekko pociagne tooo wychodza wlosy. Probowalam wielu rzeczy i juz sie poddalam. Zauwazylam iz mam znacznie mniej wlosow na czole i jest juz bardzo widoczne.
    Nie chce juz katowac moich wlosow chemia , kupuje ziolowe szampony i tyle.

  10. No tego się nie spodziewałam ;). Nie jestem jakaś zaawansowana we „włoskich” sprawach, ale zaciekawił mnie ten temat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *