Przyjaciel czy wróg, czyli o nafcie kosmetycznej z Barbeo.

barbeo

Podobnie jak silikony, i nafta kosmetyczna dzieli włosomaniczki na dwie grupy: ma swoje zwolenniczki i przeciwniczki. Być może dlatego, że podobnie jak silikony, nafta tworzy na powierzchni włosów szczelny film, zabezpiecza końcówki, chroni przed uszkodzeniami i wygładza łuski. Jednak, jej działanie zdaje się być raczej powierzchniowe.
W związku z tym, że sama nafty nigdy na włosach nie testowałam i mam za dużego pojęcia o jej działaniu, o przybliżenie tematyki poprosiłam Barbeo.

Nasze babcie miały przez wiele lat zerowy dostęp do kosmetyków. Ratowały się innymi, domowymi sposobami, na przykład naftą. Jak jej użyć, żeby nie zaszkodzić?14877274_356280981388408_1135667027_n

W obecnych czasach mamy dostęp do takiej ilości kosmetyków i półproduktów, że nigdy nie uda przetestować się ich wszystkich. Nafta od jakiegoś czasu jest mocno demonizowana w sektorze kosmetycznym. Mówi się, że albo się naftę kocha, albo nienawidzi. Czym w ogóle jest nafta?

Na pierwszym miejscu w składzie znajdziemy parafinę. Parafina natomiast jest to substancja otrzymywana w procesie destylacji ropy naftowej. Sama w sobie nie ma żadnych wartości odżywczych, więc wszelkie efekty są jedynie wizualne. Wiemy, że tworzy grubą warstwę okluzyjną, którą bardzo ciężko się zmywa, tak więc będzie świetnie zabezpieczać końcówki włosów przez zimnem, uszkodzeniami mechanicznymi, a także stylizacją. Parafinę znaleźć można w wielu kosmetykach – balsamach, kremach do twarzy, olejkach – ponieważ jest stosunkowo tanią substancją.

14813700_356280971388409_384450803_n

Ciekawostką jest, że w blogosferze jest mocno odradzana, ponieważ zapycha pory, niszczy skórę, ogólnie – nie jest pożądana, a wręcz napiętnowana. Dlaczego to taka ciekawostka? Ponieważ jakieś 90%-95% kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji delikatnej skóry dziecka zawiera parafinę, ponieważ jest to jedna z substancji, która powoduje niewielką ilość alergii skórnych. Dodatkowo zawarta jest w kosmetykach do skóry wrażliwej, odwodnionej czy atopowej.

Skąd więc się wzięła taka nienawiść do parafiny?

Ja sama nie dotarłam do takiego źródła, jednak mogę się domyślać, że jest to właśnie sprawa jej dostępności, niskich kosztów i natychmiastowych efektów wizualnych. Myślę, że blogerki, które kiedyś demonizowały SLS, silikony i inne, popadały w pewne paranoje, ponieważ jeśli kosmetyk zawierał daną substancję, to był od razu skreślony jako całość, mimo że w składzie mogły się znajdować cuda natury, a ta wspomniana parafina była jedynie wspomagająca.

14877160_356280974721742_2130686555_n

Jak użyć nafty do pielęgnacji włosów?

Wróćmy jednak do użycia nafty na włosy. Jest to niestety bardzo indywidualna sprawa. Jedne włosy od razu zareagują pozytywnie, będą pięknie błyszczeć, będą gładkie i śliskie. Inne natomiast mogą nie chcieć się domyć, będą spuszone, matowe i sztywne. Nie da się przewidzieć, czy danej osobie nafta podpasuje. Wiele z Was wciąż się waha, jednak naprawdę warto spróbować. Szczególnie, że jest niesamowicie tania i ogólnodostępna.

Moja wersja z czarną rzepą teoretycznie wspomaga porost włosów. Jest to bardzo możliwe, jednak sama nie mogłam się o tym przekonać, gdyż sama nafta nałożona na moje włosy stworzyła okropną masakrę. Nigdy więcej nie zdecydowałam się nałożyć jej na skórę głowy ani na włosy w pojedynkę. Wymyśliłam natomiast, że będę dodawać łyżeczkę nafty do mieszanki maski i oleju. Po wymieszaniu otrzymuję jednolitą „maskę”, którą nakładam na całe włosy, pomijając skórę. Czasem zostawiam taką maseczkę na kilka godzin, czasem na całą noc. Zawsze myję włosy szamponem z SLS, przez co nie boję się uczucia niedomycia włosów. Już podczas spłukiwania czuć ogromną różnicę – włosy są jakby grubsze, bardziej mięsiste i gładkie. Najlepszy efekt otrzymuję po wysuszeniu włosów i ich wyprostowaniu. Błyszczą się jak nigdy dotąd, są miękkie, gładkie, puszyste. Tworzą niesamowitą taflę, która bosko odbija światło. Na zdjęciach widać efekt bez suszenia włosów, bez dodatkowych silikonów i olejków i w bardzo pochmurny dzień. Jeśli będzie okazja, mogę się podzielić pielęgnacją full wypas 😉

14877127_356280984721741_970319626_n

Ponieważ mimo wszystko parafina lubi czasem zbyt obciążyć włosy, nie stosuję tej mieszanki częściej niż raz na 2-3 tygodnie. Raz w tygodniu myję włosy tylko szamponem z SLS, dzięki czemu nie boję się zbyt mocnego oblepienia włosów przez parafinę.

Z mojej podpowiedzi na temat mieszanki skorzystały minimum dwie blogerki, które były zaskoczone i zachwycone efektami. Jeśli i Wy boicie się zastosować naftę solo – dodajcie ją do maski i oleju i wymieszajcie – efekty powalające! Podzielcie się zdjęciami w komentarzu!

Jak się niedawno okazało, testowana ostatnio maska na pierwszym miejscu ma parafinę. Co dziwne, moje włosy po niej są zaskakująco błyszczące, miękkie i dociążone – już dawno, dawno, dawno nie miałam tak zadowalających efektów po jakimkolwiek włosowym produkcie 🙂

Stosowaliście naftę w pielęgnacji swoich włosów? Okazała się przyjacielem, czy raczej była wrogo nastawiona do Waszych włosów?

14 komentarzy

  1. Nie mogę się napatrzeć na Twoje włosy! Wyglądają cudownie *.*
    Nigdy nie testowałam nafty, jestem ciekawa jak moje włosy by na nią zareagowały 🙂

  2. czasem stosuję naftę w pielęgnacji włosów. Nakładam ją solo przed myciem albo dodaję do maski, świetnie wygładza włosy 🙂

  3. Faktycznie parafina w odżywkach (Ziaja b/s) sprawdza się u mnie w porządku, nie mam co do niej zastrzeżeń, jednak na skalp w życiu bym jej nie nałożyła, a i w maskach diy preferuję zdrowsze składniki niż pochodna ropy naftowej 😀 Zapewne wszelkie uprzedzenia biorą się właśnie stąd, „ropa” nie brzmi zachęcająco 😀

  4. ja lubię parafinę w pielęgnacji włosów, jednak gdzie indziej odpada 😀
    najlepiej spisuje się u mnie dodana do maski albo wtarta w długość na 10 minut przed myciem 😉

  5. Nigdy nie stosowałam nafty, ale sylikony i SLSy moje włosy bardzo lubią. Myślę, że takie obciążające substancje w niesprzyjających warunkach mogą być dla włosów ratunkiem przed szkodliwymi czynnikami. Świetny wpis, a naftę chętnie wypróbuję 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *