Recenzja: Aussie Winter Miracle.

aussie 4

Nie jest żadną tajemnicą, że w czasie zimy nasze włosy potrzebują specjalnego zaopiekowania. Niskie temperatury, zimne wiatry i często ujemna temperatura nie sprzyjają lekkiej, naturalnej pielęgnacji – włosy trzeba systematycznie dociążać, by się nie elektryzowały; zabezpieczać, by końcówki się nie rozdwajały; a przy tym wszystkim nie można przecież zapomnieć o skórze głowy, która znacznie częściej się przetłuszcza za sprawą noszonej czapki.

By sprostać oczekiwaniom, coraz więcej producentów decyzuje się na wypuszczanie zimowych serii. W tym roku i ja postanowiłam przetestować jedną z nich: Aussie Winter Miracle.

Opakowania.

Wszystkie 3 elementy zestawu mieszczą się w charakterystycznych dla tej marki opakowaniach. Szata graficzna jest estetyczna, utrzymana w zimowym klimacie, z „pruszącymi” płatkami śniegu. Olbrzymim minusem jest dla mnie fakt, że wszystkie zapakowane są w plastikowe, zupełnie nieprześwitujące butelki – nawet „pod światło” ciężko jest wypatrzeć, ile produktu zostało.

Szampon.

300 ml perłowego produktu – nie ma się co dziwić, według etykiety zawiera puder perłowy. Niestety, w składzie z tyłu opakowania nie potrafię go dostrzec – zamiast tego wyczytać mogę mocny środek myjący i całą tonę silikonów. Wychodząc jednak z założenia, że zimą silikony nie są wcale takie złe – przymykam na to oko, ponieważ szampon nie oblepia włosów. Dzięki dwóm mocnym detergentom, produkt świetnie domywa włosy, są odbite u nasady, świeże, nieprzeciążone.

aussie

Odżywki.

Każda z nich to 250 ml potencjalnego szczęścia. Obydwie mają za zadanie wygładzić, dociążyć i nabłyszczyć kosmyki – to wszystko za sprawą emolientów, a szczególnie silikonów, jakie znajdują się w ich składzie. W odróżnieniu od szamponu, obie odżywki mocno przeciążają włosy, no chyba, że zmywamy je od razu po nałożeniu. Tak naprawdę, w wersji „3 Minute Miracle” innej opcji nie widzę – w składzie znajduje się Alcohol Denat, który znacząco może wpłynąć na przesuszenie pukli. Z kolei dwa składniki, którymi seria jest promowana, czyli ekstrakt z żeń-szenia australijskiego i proszek perłowy, znajdują się daleko za perfumami, czyli są w ilości znikomej.

Zapach i konsystencja.

Zapach całej serii jest spójny, słodki, kojarzący się trochę z landrynkami. Nie ciężko więc domyślić się, jak szybko ów aromat staje się męczący – tym bardziej, że bardzo długo utrzymuje się na włosach.

Konsystencja z kolei typowa jest dla tego rodzaju produktów, nie ma więc dużego zaskoczenia – póki co nie miałam problemów z wydobyciem mazideł z opakowań, z czasem jednak trudności pewnie się pojawią: butelki są wykonane z dość twardego plastiku, który może stawiać opór czy ostatnich mililitrach.

aussie 3

Podsumowanie.

Seria Winter Miracle od Aussie tak naprawdę nie jest niczym szałowym. Owszem, w okresie zimowym może wspomóc pielęgnację: zawarte silikony ochronią kosmyki przed uszkodzeniami mechanicznymi, równocześnie zapobiegając elektryzowaniu się włosów.

O ile szampon sprawdza się u mnie całkiem nieźle, o tyle odżywki są jedynie wykończeniem rzeczywistej, wartościowej pielęgnacji: stosuję je naprzemiennie jako ostatni z elementów rytuału, dzięki czemu moje kosmyki są nabłyszczone, dociążone i zabezpieczone.
Mam jednak wrażenie, że efekty, jakie można uzyskać po zastosowaniu całego zestawu, dalekie są od obiecywanego zimowego cudu

10 komentarzy

    1. U mnie, jak widać, też szału nie zrobił. Bardzie maskuje niedoskonałości, czy rzeczywiście działa na włosy 😉

  1. Do tej pory z Aussie miałam jedynie suchy szampon, którego nie stosuję,bo nie lubię tego typu kosmetyków. Ale też jakoś niespecjalnie zależało mi na kupnie i przetestowaniu czegoś innego.Może to i dobrze? 😉

  2. Wiele słyszałam już o tej marce i były to różne opinie może spróbuję przekonać się na własnej skórze to znaczy głowie

  3. Przygodę z Ausssie zaczęłam parę lat temu za namową koleżanki, która twierdziła, że to bardzo dobre i naturalne produkty. Spróbowałam ich szamponów i odżywek ale pamiętam, że zostawiały moje włosy dość spuszone. W zeszłym roku skusiłam się na ich odżywki w sprayu – Alcohol Denat tak mi wysuszył końcówki, ze trzeba było ściąć 🙁 już się raczej kolejny raz nie skuszę na produkty Aussie…

    1. Tak naprawdę i dla mnie była to pierwsza i ostatnia próba z tą marką…;) Zużyję do końca, ale więcej na pewno nie włożę do koszyka 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *