Recenzja: odżywka Dove Youthful Vitality.

dove4

Zdarzają się takie dni, kiedy nagle zdajmy sobie sprawę, że mimo olbrzymiej kolekcji włosowych produktów czegoś nam brakuje. I nie chodzi tu o zachciankę czy zwyczajną modę na dany kosmetyk. Poznając swoje włosy, z czasem jesteśmy w stanie mniej więcej określić ich aktualne potrzeby czy braki, a co za tym idzie – móc je uzupełnić.

Nie wiedzieć czemu, pakując się na półroczny wyjazd z Polski, nie wzięłam ze sobą ani jednego produktu zawierającego proteiny. O ile w Norwegii włosy cieszyły się z jakiejkolwiek pielęgnacji, o tyle w Anglii, gdy wszystko się już unormowało, pukle zaczęły krzyczeć o proteinową bombę. Ze względu na to, że przez cały miesiąc nie umiałam znaleźć w tutejszych sklepach żelatyny, a domowe maseczki na bazie jajek i mleka jakoś nie specjalnie się sprawdzały, musiałam zainwestować w drogeryjny produkt. Po przejrzeniu składu i kilku dniach przemyśleń (no przecież postanowiłam, że nie kupuję niczego bez zastanowienia!) mój wybór padł na Dove Youthful Vitality.

dove1

Opakowanie.

Odżywka mieści się w plastikowej, wygodnej tubie o pojemności 250 ml. „Stoi na głowie”, a więc nie sprawia żadnych problemów z wydobyciem kosmetyku z opakowania. Szata graficzna jest minimalistyczna, typowa dla marki Dove, utrzymana w kolorystyce bieli połączonej z odcieniem fioletu.

Zapach i konsystencja.

Zapach odżywki jest dość intensywny, chociaż przyjemny. Przywodzi na myśl profesjonalne, fryzjerskie kosmetyki. Woń długo utrzymuje się na włosach – związanych w kitkę czy koczek nawet do następnego wieczora.

Odżywka jest biała, kremowa, dość gęsta jak na tego typu kosmetyk. Nie utrudnia to jednak aplikacji produktu na włosach.

dove2

Działanie.

Wbrew temu, że już na trzecim miejscu w składzie znajduje się olej kokosowy, który solo niekoniecznie dobrze działa na moje włosy, odżywka spisała się świetnie. Kosmyki były wygładzone i odżywione. Również po wysuszeniu, włosy były miękkie, wręcz jedwabiste, do tego zyskały delikatny połysk.

Fakt, trzeba uważać, ponieważ przy zbyt długim czasie aplikacji na pukle, odżywka zwyczajnie je przeciąża – stają się wtedy oklapnięte, jakby niedomyte, takie bez życia.

Podczas miesięcznej kuracji kosmetykiem nie zauważyłam „objawów” przeproteinowania – mimo, że w składzie odżywki dość wysoko znajdują się keratyna, elastyna i kolagen. Produkt stosowałam co drugie mycie, po olejowaniu, na kilka minut.

dove3

Podsumwoanie.

Jak pisze producent „Wraz z wiekiem włosy tracą składniki odżywcze, stają się bardziej cienkie, suche, mniej gęste co sprawia, że stają się trudne do ułożenia i bardziej podatne na zniszczenia”. Mimo, że cała seria Dove Youthful Vitality przeznaczona jest do włosów dojrzałych, odżywka dobrze sprawdza się także na tych trochę „młodszych” kosmykach. Moje włosy bowiem nie należą ani do „dojrzałych”, ani tym bardziej „doświadczonych” (intensywnymi stylizacjami, koloryzacją czy innymi inwazyjnymi zabiegami fryzjerskimi;)), a produkt świetnie je odżywił, dociążył i wygładził.

Stosowaliście któryś z produktów z serii Dove Youthful Vitality? Jak sprawdziły się na Waszych włosach?

16 komentarzy

  1. Tej serii kosmetyków nie znam, choć wygląda ciekawie. W sumie dosyć dawno nie miałam nic z Dove i w sumie chętnie bym coś wypróbowała, jak tylko pomniejsze swoje zbiory:)

  2. Miałam jedną odżywkę z Dove i nie byłam z niej jakoś bardzo zadowolona, ja jednak jestem zdania, by firma została przy żelach pod prysznic i balsamach do ciała, bo to wychodzi im genialnie.

    1. Myślę, że najlepiej jest połączyć w pielęgnacji kosmetyki kilku firm – ja sama bardzo cenie produkty z serii Magiczna Moc Olejków od Loreal 🙂

  3. Ja od siebie mogę polecić odżywki z marki Vianek – mają świetny naturalny skład i dobre ceny. Mają też rewelacyjny normalizujący tonik-wcierka do skóry głowy.

  4. Moje włosy dość sceptycznie podchodzą do drogeryjnych odżywek proteinowych 😀 Póki co nigdzie jej nie widziałam, nie mogę też znaleźć składu, ale podejrzewam, że jeszcze wejdzie na nasz polski rynek, a dzięki Tobie na pewno zwrócę na nią uwagę skoro jesteś z niej tak zadowolona 🙂

  5. Ja jeszcze nie stosowałam nic z tej serii ale chętnie wypróbuję tą odżywkę. Dziękuję za świetną recenzję… jak zwykle zresztą 🙂

  6. Nie stosowałam i nie znam. Ale zastanowiło mnie jedno zdanie z Twojej recenzji: „przy zbyt długim czasie aplikacji na pukle, odżywka zwyczajnie je przeciąża” – czyli kluczem nie jest ilość produktu a czas jego trzymania?

    1. W moim wypadku – zawsze tak. Mam tak z każdym produktem, który trzymam na włosach za długo. Nieważne potem, ile razy bym zmywała kosmetyk szamponem – zawsze włosy zostają przeciążone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *