Recenzja: Seria Magiczna Moc Olejków Elseve L’oreal Paris.

mmo4

Rzadko kiedy inwestuję w całe serie kosmetyków do pielęgnacji włosów. Przeważnie jest tak, że tylko jeden element zestawu robi furorę – i to właśnie na niego decyduję się podczas zakupów. Tym razem jednak nie tylko kupiłam wszystkie produkty z serii – ja po prostu oszalałam na ich punkcie!

O efektach miesięcznej pielęgnacji kosmetykami z serii Magiczna Moc Olejków mogę powiedzieć jedno: WOW. Gdy po wakacjach włosy nie potrafiły się ogarnąć przez cały wrzesień, już na początku października zrobiły się gładkie, błyszczące, mniej zbuntowane. To wszystko za sprawą sześciu olejków, które znajdujemy w każdym z produktów linii L’oreal.

Największym pozytywnym odkryciem okazała się odżywcza maska balsam. Tak naprawdę jej skład teoretycznie nie powala: już na drugim miejscu znajduje się parafina (która początkowo lekko mnie przeraziła!), z kolei „magiczne olejki” są dopiero mniej więcej w połowie drogi. Działanie jednak jest więcej niż zachwycające. Bez znaczenia było, czy stosowałam ją „na szybko”, bo akurat nie miałam czasu, czy trzymałam na głowie 30-40 minut: włosy zawsze były mięsiste, jakby grubsze, bardziej odżywione i lśniące. Mimo gęstej, zbitej konsystencji maska nie działała obciążająco – mam wrażenie nawet, że po jej zastosowaniu pukle dłużej pozostawały świeże u nasady.

mmo1

O wiele słabiej działała kremowa odżywka – jest chyba najsłabszym ogniwem serii. Niby żadnej szkody na włosach nie robi – ale to dlatego, że jest raczej nijaka. Owszem, ułatwiała rozczesywanie, delikatnie wygładzała i zmiękczała włosy, ale na tym jej moc się chyba kończy. Plusem produktu jest kremowa konsystencja, która jest wręcz idealna i nie spływa z kosmyków, nawet tych niedokładnie odciśniętych z wody. Przy dłuższej aplikacji odżywka może przeciążyć włosy, które stają się oklapnięte i szybciej się przetłuszczają.

Co zaskakujące, odżywczy szampon spisał się na medal. Rzadko się zdarza, by sam szampon wystarczał w pielęgnacji – tutaj, gdyby się tak uprzeć – dałoby się obyć bez masek czy odżywek. W składzie produktu znajdują się bowiem roślinne ekstrakty, substancje nawilżające i olejki. Po umyciu włosy są nie tylko dobrze oczyszczone, ale także bardziej zdyscyplinowane i ujarzmione, łatwiej je układać czy stylizować. Szampon jest bardzo wydajny, mocno się pieni, więc nie potrzeba go wiele: po miesięcznym użytkowaniu przez dwie osoby wciąż pozostało 2/3 butelki. Dodatkowym atutem jest delikatny, kwiatowo-owocowy zapach.

mmo2

Olejek w kremie już kiedyś recenzowałam. Teraz dodać mogę jedynie tyle, że wciąż działa rewelacyjnie – zaczynam właśnie trzecie opakowanie. Oprócz wspomnianego kiedyś stosowania na wilgotne włosy, krem świetnie spisuje się także w codziennym ujarzmianiu suchych kosmyków oraz w roli lekkiego serum zabezpieczającego końcówki. W październiku kremowałam nim włosy na długości i pozostawiałam minimum na godzinę – nikogo nie zaskoczy, że i w takiej formie działanie olejku w kremie całkowicie mnie zadowoliło: każdorazowo włosy stawały się bardziej sypkie, odżywione, gładkie.

Ostatnim z testowanych z serii produktów jest eliksir odbudowujący. Mimo, że po szamponie i masce (lub odżywce) włosy nie wymagają w zasadzie dodatkowego wygładzenia, po użyciu serum stają się po prostu bajeczne. Kosmetyk stosowałam każdego dnia (jak nie dwa razy dziennie!) i nie zdażyło się, by pukle były przeciążone, strączkujące się – to wszystko dzięki nietłustej konsystencji. Końcówki włosów z kolei stały się bardziej sprężyste i elastyczne, mniej się łamały i rozdwajały. Tak, jak i pozostałe elementy zestawu, serum jest bardzo wydaje i ładnie pachnie.

mmo5

Jak widzicie, praktycznie cała seria była dla mnie strzałem w dziesiątkę. Mimo, że moje włosy nie były ani specjalnie zniszczone, ani po drastycznych przejściach – ich stan był jednak wystarczający, by linia Magiczna Moc Olejków mogła zdziałać cuda. I to w stosunkowo niewysokiej cenie – tak dobrych efektów spodziewałabym raczej po drogich, profesjonalnych kosmetykach, a nie sieciówkowych produktach.

Stosowaliście któryś z produktów z tej serii? Jak spisały się u Was? Koniecznie podzielcie się opiniami! 🙂

6 komentarzy

    1. Ja go znowu uwielbiam! Sprawdza się u mnie w każdej formie – będę za niedługo rozpoczynać trzecie opakowanie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *