Sattva by Agnieszka Niedziałek: wcierka blask i miękkość z henną i amlą.

Jesień jest tą porą roku, gdy problem wypadających włosów zdecydowanie się nasila. Dzieje się tak, ponieważ zmęczone latem kosmyki muszą teraz stawiać czoła nowym wyzwaniom – zmieniającej się pogodzie i niedoborom witamin czy minerałów, których znacznie mniej przyswajamy. Dlatego tak istotna w tej kwestii jest zbilansowana dieta, którą na codzień wspieramy suplementacji – naturalną (jak picie olejów albo drożdży) czy farmakologiczną (jak chociażby Biotebal, Merz Special czy Shake Your Hair). 

W zeszłym roku pisałam o tym, dlaczego warto postawić na kurację łączoną – wciąż uważam, że zmasowany atak to najlepszy sposób na wygranie tej walki.

Przygotowania do tegorocznej jesieni, rozpoczęłam jeszcze przed wakacjami – od kilku miesięcy codziennie piję olej lniany, a w ostatnich tygodniach (chociaż z zupełnie innych przyczyn) do diety włączyłam również kolagen w tabletkach.

By wzmocnić działanie kuracji wewnętrznej, systematycznie stosuję również wcierki. Odżywkę blask i miękkość Sattva by Agnieszka Niedziałek w wersji henna i amla zaczęłam używać już w lipcu – teraz nareszcie nadeszła pora, by podzielić się moimi wrażeniami.

Opakowanie.

Tak, jak wszystkie stare wersje wcierek Agi, i ta zamknięta była w plastikowej buteleczce zakończonej zakrętką z dziurką. Nowe butelki mają z kolei atomizer – dla mnie to opcja o wiele wygodniejsza, już w tej chwili wszystkie tego typu odżywki przelewam do butelek ze spryskiwaczami. 

Etykieta utrzymana jest w typowej dla tej serii stylistyce – „rysowana” grafika, otoczona podstawowymi informacjami. Poprzednia wersja posiadała również twarz Agnieszki – bardzo boleję nad faktem, że nowe nalepki pozbawione są jej wizerunku (nie wiem, jak to jest u Was, ale gdy na mnie Aga spogląda z łazienkowej półki, od razu zyskuję nową motywację do wcierania ;))

Zapach i konsystencja.

Zapach jest typowo indyjski – ciężki, kadzidlany, orientalny – chociaż spodziewałam się większego śmierdziucha 😉 Woń nie utrzymuje się na skórze głowy zbyt długo – a nawet jeśli, to jest delikatna i nieuciążliwa.

Konsystencja z kolei – tak, jak w pozostałych dwóch wersjach – jest lekka, i nieobciążająca. 

Skład.

INCI: Aqua, Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice, Lawsonia Inermis (Henna) Leaf Extract, Emblica Officinalis (Amla) Fruit Extract, Acacia Concinna (Shikakai) Fruit Extract, Nardostachys Jatamansi (Spikenard) Root Extract, Chamomilla Recutita Matricaria (Chamomile) Flower Extract, Santalum Album (Sandalwood) Extract, Trigonella Foenum-Graecum Seed Extract, Brassica Alba Seed Extract, Panthenol, Hydrolyzed Soy Protein, Azadirachta Indica (Neem) Seed Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Capsicum Annuum Fruit Extract, Potassium Sorbate, Allantoin, Sodium Benzoate, Citric Acid

Nie jest zaskoczeniem, że wcierka bazuje na soku aloesowym, który nawilża, reguluje pracę gruczołów łojowych, działa przeciwbólowo, kojąco, łagodzącą i oczyszczająco. W jej składzie znajdziemy całe mnóstwo indyjskich ziół:

  • ekstrakt z liści henny wzmacnia cebulki, wygładza, nabłyszcza i pogrubia włosy
  • ekstrakt z owoców amli działa pobudzająco na porost oraz reguluję pracę gruczołów łojowych
  • wyciąg z owoców shikakai normalizuje pracę gruczołów, powstrzymuje łupież, wzmacnia i pobudza cebulki włosowe do wzrostu
  • olej z nasion neem intensywnie odżywia skórę głowy, reguluje wydzielanie sebum i zapobiega łupieżowi
  • olej z nasion kozieradki zapobiega wypadaniu włosów i stymuluje wzrost nowych kosmyków oraz łagodzi podrażnienia skóry głowy 
  • ekstrakt z korzenia nardostachysa wielkokwiatowego (rośliny z gatunku kozłowatych) działa pobudzająco na porost włosów, a jego zapach uspokaja nerwy

Dodatkowo wciera zawiera:

  • ekstrakt z nasion białej gorczycy pobudza krążenie krwi, wzmacnia cebulki włosowe i stymuluje wzrost nowych włosów, działa przeciwłupieżowo i zmniejsza przetłuszczanie się włosów
  • wyciąg z kwiatów rumianku łagodzi zaczerwienienia, stany zapalny, podrażnienie, łuszczenie się i świąd skóry
  • wyciąg z drzewa sandałowego ma działanie  ściągające, antyseptyczne, przeciwbakteryjne, dezynfekujące i przeciwzapalne
  • olejek rozmarynowy działa antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo, pobudza wzrost włosów, przyspiesza procesy regeneracyjne skóry, likwiduje łupież, zmniejsza łojotok, oczyszcza
  • hydrolizowane proteiny soi odpowiedzialne są za utrzymywanie wody w naskórku, dzięki czemu go nawilżają, zmiękczają i wygładzają
  • panthenol działa nawilżająco i przeciwzapalne, przyspiesza procesy regeneracji naskórka
  • ekstrakt z ostrej papryki, który jest naturalnym środkiem rozszerzającym naczynia krwionośne, dzięki czemu stymuluje porost nowych włosów

Działanie.

Podobnie, jak poprzednie wersje, i tę wcierkę stosowałam przez blisko 1,5 miesiąca, codziennie aplikując ją w skórę głowy. Pierwsze efekty pojawiły się równie szybko, jak u poprzedniczek – już po niespełna 2 tygodniach wypadanie kosmetyków praktycznie ustało. Podczas masażu, odżywka powodowała przyjemne ciepło, które – w połączeniu z zapachem – działało relaksująco na cały organizm. 

Czytając opinie w internecie, po tej wcierce do skóry głowy spodziewałam się spektakularnego przyrostu włosów na długości – mam jednak wrażenie, że miesięczny wzrost nie pobił znacząco wyników, które osiągnęły wersje z lukrecją lub szafranem

Pojawiło się za to całkiem sporo nowych bejbików, a te, które wyrosły wcześniej, dzięki wcierce henna amla sięgnęły już długości kitki, dzięki czemu jej odwód zyskał kilka milimetrów – efekty pokazywałam kiedyś na instagramowych stories.

Podsumowanie.

Chociaż ta wersja wcierki Agi Niedziałek okazała się dla mnie najsłabsza (prawdopodobnie przez wygórowane oczekiwania;)), i tak zachwyciła rezultatami: skóra głowy była odżywiona, cebulki wzmocnione, a włosy u nasady zyskały zaskakującą miękkość. Podobnie, jak jej siostry, i ta odżywka wydłużała świeżość kosmyków, co dla mnie jest olbrzymim plusem – dzięki temu nie musiałam kombinować, kiedy ją nakładać 😉

Stosowaliście którąś z wcierek autorstwa Agi? A może zdążyliście już przetestować nowe wersje? Jak wrażenia po kuracji tymi produktami? 

30 komentarzy

    1. Spodziewałam się krótszego składu. Produkt wydaje się fajny ale mimo wszystko obawiam się, że może to obciążyć i przetłuszczyć moje włosy u nasady :/

  1. Ja co roku mam problemy z wypadaniem włosów. Do tej pory nie spotkałam się z polecanymi kosmetykami, ale chyba się skuszę i sama je wypróbuję 🙂

  2. Mam jedną wcierkę/olej tej firmy, ale nie ze współpracy z Agnieszką. Ciągle nie mogę ich dorwać, a jak są dostępne, to ja akurat używam coś innego 😀
    Ale koniecznie muszę sobie zamówić, choć w zapasie mam dwie wcierki, które powinnam zużyć 😀

  3. Gdyby nie to że czasami nie mam siły na regularność to z chęcią juz dawno pobawiłabym się w takie wcierki. A moim biednym włosom przydałoby się takie właśnie wzmocnienie. Może jednak się skuszę 🙂

  4. wcierka raczej nie dla mnie, ponieważ nigdy nie stosowałam i nie mam przekonania, ale wydaje mi się, że moja siostra byłaby zadowolona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *