Dlaczego szampony w piance robią taką furorę? | Sessio Green Therapy.

O tym, jak ważny jest wybór odpowiedniego myjadła do włosów i skóry głowy – już kiedyś pisałam. Nie ma jednego idealnego szamponu dla wszystkich, tak samo, jak i różne metody mycia sprawdzą się u różnych osób – ile głów, tyle preferencji 😉

Jednym ze sposobów na delikatne oczyszczenie skóry głowy jest rozcieńczanie i spienianie szamponu – dlatego właśnie spieniacze i butelki spieniające są ostatnio tak popularne.

Dlaczego warto spieniać szampon? 

Powodów jest kilka. Po pierwsze, i chyba najważniejsze – piana jest o wiele delikatniejsza, niż szampon sam w sobie. Koncentrat nałożony prosto z butelki może wysuszać skórę, podrażnić czy nawet spowodować stan zapalny. Niespienione myjadło może negatywnie wpłynąć również na kondycję włosów: przesuszając delikatne kosmyki, sprawiać, że łatwiej będą się plątać, na czym bardzo ucierpią końcówki – zaczną się rozdwajać i kruszyć.

Spienianie szamponu jest też bardziej ekonomiczne (zużywamy mniej produktu, bo wystarczą proporcje 1:5 myjadła względem wody) i ekologiczne (pianę możemy aplikować bez wcześniejszego zwilżenia włosia i łatwiej ją wypłukać, dzięki czemu nie potrzebujemy tyle wody). Oszczędzamy w ten sposób czas i pieniądze, a efekty są conajmniej tak samo dobre, jak przy używaniu klasycznej wersji szamponów.

Wychodząc naprzeciw potrzebom i pomysłowości włosomaniaków, producenci kosmetyków coraz częściej decydują się na spienioną formułę szamponów. Do niedawna myjadła w piance mogliśmy znaleźć np. u Anwen. Teraz marka Sessio także wypuściła linię Green Therapy – dwa piankowe szampony, których zadaniem jest dokładne, chociaż bardzo delikatne oczyszczanie skóry głowy i włosia.

Sessio Green Therapy: szampon do normalnej i przetłuszczającej się skóry głowy z szałwią i granatem oraz szampon do suchej i wrażliwej skóry głowy z cicą i ostropestem.

Zapach, konsystencja, opakowanie.

Obydwa produkty zamknięte są w butelkach z wygodnymi pompkami spieniającymi. Etykiety są dość przejrzyste i proste, zawierają wyłącznie najważniejsze informacje. 

Chociaż każdy z szamponów pachnie inaczej, obie wonie są bardzo delikatne i przyjemne. Są łagodne, słodkie, lekko cukierkowe, jednak nie przytłaczają, nie przyprawiając o mdłości 😉

Konsystencja szamponów jest bardzo rzadka, płynna, dzięki czemu łatwo spienia się przy aplikowaniu. Sama pianka jest leciutka, jak chmurka – wystarczą 2-3 pompki, by umyć skórę całej głowy.

Składy.

Szampon do normalnej i przetłuszczającej się skóry głowy z szałwią i granatem: Aqua, Sodium Lauroyl Methyl Isethionate, Coco-Glucoside, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, Salvia Officinalis Leaf Extract, Punica Granatum Fruit Extract, Barosma Betulina Leaf Extract, Glycerin, Butylene Glycol, Polysorbate 20, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Hydroxypropyl Methylcellulose, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Coconut Acid, Sodium Chloride, Sodium Methyltaurate, Citric Acid, Limonene, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone.

Szampon do suchej i wrażliwej skóry głowy z cicą i ostropestem: Aqua, Sodium Lauroyl Methyl Isethionate, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Coco-Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Centella Asiatica Extract, Enteromorpha Compressa Extract, Silybum Marianum Fruit Extract, Ocimum Sanctum Leaf Extract, Polyquaternium-22, Hydroxypropyl Methycellulose, Propanediol, Glycerin, Polysorbate 20, Parfum, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Hexyl Cinnamal.

Obydwa szampony bazują na delikatnych detergentach. Zawierają w sobie również ekstrakty i wyciągi roślinne: ekstrakt z szałwii lekarskiej, sok z granatu, wyciąg z liściu Buchu, ekstrakt z wąkroty azjatyckiej, wyciąg z plechy algi, ekstrakt z owoców ostropestu oraz tulsi – indyjskie zioło.

Działanie.

Szampon z szałwią i granatem dedykowany jest normalnej i przetłuszczającej się skórze głowy. Działa oczyszczająco, antybakteryjnie i ściągająco. Jego zadaniem jest także regulowanie wydzielanie sebum – ma dawać uczucie świeżości. Dzięki obecności szałwii, produkt wzmacnia i odżywiać włosy oraz skórę głowy, wspomagając walkę z łupieżem, z kolei dzięki ekstraktowi z owoców granatu działa przeciwstarzeniowo i fotoochronnie.

Wersja do suchej i wrażliwej skóry głowy z cicą i ostropestem jest jeszcze łagodniejsza – nawilża, poprawia mikrokrążenie skóry głowy, dotlenia i wzmacnia cebulki. Działa kojąco, zmniejszając swędzenie i zaczerwienienie podrażnionej skóry, niweluje uczucie nieprzyjemnego pieczenia. 

Obydwa szampony nie naruszają bariery hydrolipidowej skóry głowy, dzięki czemu są idealne nawet do częstego stosowania. 

Podsumowanie.

W codziennym użyciu lepiej sprawdziło się u mnie myjadło z granatem i szałwią – mimo, że bardzo delikatne, rewelacyjnie domywało nawet naolejowanie włosie. Sprawiało, że kosmyki u nasady zyskiwały objętość i świeżość. Szampon z ostropestem i cicą z kolei był na tyle łagodny, że nie radził sobie z olejami – włosy pozostawały niedomyte i smętne. Cudowanie za to spisywał się jako jedyny produkt pielęgnacyjny – po jego użyciu maska czy odżywka okazywała się zbędne, bo pukle i tak były mięciutkie i sypkie. 

Żaden z szamponów nie sprawiał mi przykrości 😉 Przez cały okres testowania nie pojawiły się zaczerwienia, swędzenie czy jakiekolwiek alergie. Produkty nie wpłynęły również negatywnie na wypadanie włosów – a nawet mam lekkie wrażenie, że troszeczkę wspomogły walkę z tym problemem 🙂

Mieliście już do czynienia z szamponami w piance? A może wolicie klasyczne, żelowe wersje? Dajcie znać, jakie konkretne produkty najlepiej sprawdzają się u Was przy myciu skóry głowy!

31 komentarzy

  1. O szamponach w piance już nieraz słyszałam, kiedyś już nawet taki używałam, ale z tej marki nie miałam okazji uzywać 🙂

  2. Jestem ciekawa też tego zapachu cukierkowego 🙂 Dla mnie wersja myślę, najlepsza by była do suchej i wrażliwej skóry głowy.

  3. Nie wiedziałam, że szampony w piance stają się coraz popularniejsze. W sumie sama zmieniam szampon rzadko

  4. Lubię szampony w kostce, ale mam wrażenie że nie zawsze dobrze się u mnie sprawdzają. Mam gęste włosy, trudne czasem w myciu i gdy stosuje oleje przed takie szampony ich nie domywaja

  5. Ja najczęściej używam klasycznych, żelowych szamponów, ale taki w piance też raz miałam. Był aptecznej marki pharmaceris emotopic i naprawdę dobrze go wspominam 🙂

  6. Szamponu w piance to ja jeszcze nigdy nie używałam, ale czas to zmienić, bo lubię taką konsystencję w kosmetykach. 😀 Wersja z granatem i szałwią mnie kusi. 🙂

  7. Pierwszy raz słyszę o szamponie w piance, ale jak najbardziej chętnie bym wypróbowała. Otóż ja mam taką przypadłość, jak chyba spora część naszego społeczeństwa i nakładam szampon bezpośrednio na włosy i skórę głowy, a przecież to jest grzech ciężki! 😉 Dlatego coś mi się wydaje, że szampon w piance może być rozwiązaniem „instant” mojego problemu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *