Sposób na idealnie gładkie włosy? Maski Sessio Jelly Fruit z efektem laminowania do każdej porowatości.

Laminowanie włosów jest tym zabiegiem, który od dawna robi w internecie furorę. Najpierw był szał na kuracje z żelatyną, potem z owocowymi galaretkami – nie ma się co dziwić, że te kuchenne składniki znalazły tak wielką rzeszę włosomaniczych fanów, bo w większości przypadków sprawiały, że kosmyki stawały się cudowne wygładzone i sypkie.

Z definicji samo laminowanie polega na pokrywaniu lub powlekaniu powierzchni (np. podłóg, mebli, dokumentów) specjalnym materiałem, w celu ich zabezpieczenia np. przed zniszczeniami czy wilgocią. Podobnie sprawa ma się w przypadku włosia – aby uchronić je przed uszkodzeniami, nakładamy na nie cieniutki film ochronny, która dodatkowo wygładza,  nabłyszcza i dodaje objętości.

Maski Sessio Jelly Fruit mają dawać właśnie taki efekt laminowania – sypkie, wygładzone kosmyki, bez nadmiernego przeciążania u nasady.

Kosmetyki dopasowane są do trzech porowatości włosia: maski malinowa, borówkowa i agrestowa dedykowane są kolejne kosmykom o wysokiej, średniej i niskiej porowatości.

Opakowania.

Wszystkie trzy maski zamknięte zostały w plastikowych, szerokich słojach – dzięki temu ich zawartość da się wydobyć do ostatniej kropli! Etykiety są ładne, jakby rysunkowo-akwarelowe i zawierają podstawowe informacje o produktach, ich składnikach oraz sposobie użytkowania.

Konsystencja i zapachy.

Konsystencja masek jest lekka, żelowa – trochę przypomina kisiel (a biorąc pod uwagę owocowe zapachy wcale nie trudno o pomyłkę!;)). Ich zapachy są z kolei bardzo… smakowite! Naprawdę trzeba się hamować, by ich nie skosztować…;)

TUTAJ

Składy.

Malinowa do wysokiej porowatości: Aqua, Coco-Caprylate/Caprate, Isoamyl Laurate, Hydroxyethylcellulose, Peg-12 Dimethicone, Amodimethicone/ Silsesquioxane Copolymer, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Fragaria Ananassa Fruit Extract, Rubus Idaeus Fruit Extract, Rubus Fruticosus Fruit Extract, Polyquaternium-37, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Cetrimonium Chloride, Trideceth-5, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Polysorbate 20, Glycerin, Phenoxyethanol, Parfum, Citric Acid, Caprylyl Glycol, Ppg-1 Trideceth-6,pentasodium Pentetate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Limonene, CI 16185.

Borówkowa do średniej porowatości: Aqua, Hydroxyethylcellulose, Peg-12 Dimethicone, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Polyquaternium-37, Isoamyl Laurate, Amodimethicone/ Silsesquioxane Copolymer, Glycerin, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract, Cetrimonium Chloride, Polysorbate 20, Parfum, Phenoxyethanol, Trideceth-5,caprylyl Glycol, Citric Acid, Tetrasodium EDTA, Potassium Sorbate, Isopropyl Alcohol, Sodium Benzoate, Hexyl Cinnamal, CI 60730.

Agrestowa do niskiej porowatości: Aqua, Hydroxyethylcellulose, Bis-(Isostearoyl/oleoyl Isopropyl) Dimonium Methosulfate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Amodimethicone/ Silsesquioxane Copolymer, Glycerin, Ribes Grossularia Fruit Extract, Palmitamidopropyltrimonium Chloride, Polysorbate 20, Phenoxyethanol, Parfum, Cetrimonium Chloride, Trideceth-5,guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Hexyl Cinnamal, Linalool, CI 19140, CI 42090.

Głównym zadaniem masek jest porządne wygładzenie kosmyków na długości. Ich składy są więc mocno emolientowe – mają w sobie sporo silikonów i naturalne oleje. Oprócz tego znajdziemy też ekstrakty roślinne i nawilżającą glicerynę.

Działanie.

Takie kompozycje składników sprawiają, że maski zupełnie nie obciążają kosmyków – są rewelacyjną propozycją dla posiadaczy cienkich włosów! Działają otulająco, „domykając” łuski – po zastosowaniu ich pukle stawały się jakby „wypolerowane”: miękkie, lśniące, sypkie.

Wszystkie maski przetestowałam na różne sposoby – finalnie każdą w podobnych warunkach (dlatego też testy wymagały tak dużo czasu!;)) Trzymałam je na włosach od 20 do nawet 60 minut. Aplikowałam je solowo, pod olej lub jako wykończenie włosingu. Dla mnie najlepsza okazała się wersja borówkowa – co tylko potwierdza fakt, że porowatość moich kosmyków w ostatnim czasie uległa obniżeniu 😉 Już podczas spłukiwania jej z czupryny dało się wyczuć tafle – kosmyki sprawiały wrażenie „śliskich”! Po wysuszeniu włosy każdorazowo stawały się mięsiste i sprężyste, równocześnie pozostając odbitymi u nasady i nieprzeciążonymi na końcach.

Podsumowanie.

Maski Sessio Jelly Fruit nie są produktami silnie odżywczymi dla włosów, mają wizualnie poprawiać ich wygląd. Są więc idealną opcją na większe wyjście, gdy zależy nam, by kosmyki prezentowały się jak z reklamy: były lśniące, mięsiste, sypkie. Myślę, że te owocowe kosmetyki okażą się też świetne w typowo letniej pielęgnacji, gdy włosie często narażone jest na działanie promieni UV czy słonej, morskiej wody – otulając kosmyki warstwą ochronnego filmu zabezpieczą je przed działaniem czynników zewnętrznych.

Zdążyliście już poznać nowość Sessio? Która z tych masek najbardziej do Was przemawia? 😉

14 komentarzy

    1. Tak, jak napisałam – zadaniem tych masek jest zadbanie wyłącznie o wygląd 🙂 Nie mają odżywiać, a jedynie wygładzać i nabłyszczać 😉

  1. Bardzo mnie zaciekawiłaś tymi maseczkami! Chętnie sprawdzę jedną z nich za jakiś czas 🙂 Borówkowa mnie kusi najbardziej! 🙂

  2. Nie słyszałam o tej masce. Koniecznie muszę ją wypróbować. Jestem ciekawa efektu na moich włosach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *