Prebiotyczna kuracja na włosy: Sessio Prebiotic Hair Shot.

Niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że moja przygoda z kosmetykami Sessio trwa od przeszło 3 lat! W tym czasie poznałam chyba wszystkie linie pielęgnacyjne i zdążyłam znaleźć swoich ulubieńców, których polecam każdemu i przy każdej możliwej okazji 😉 Tym razem chciałabym Wam przedstawić serię Prebiotic Hair Shot – myjących shaków i jogurtowych masek do trzech porowatości włosia.

Czym są prebiotyki?

Ogólnie mówiąc, prebiotyki to substancje, które wspierają rozwój dobrych bakterii odpowiadających za prawidłowe funkcjonowanie ludzkiego organizmu na wielu poziomach, równocześnie hamując rozwój niepożądanych szczepów drobnoustrojów. Są niestrawne, przechodzą w niezmienionym stanie przez układ pokarmowy człowieka, ponieważ enzymy żołądkowe na nie nie oddziałują. Dopiero na etapie trawienia w jelicie grubym prebiotyki ulegają procesowi fermentacji.

Każda partia ludzkiego ciała posiada typowy dla siebie, niepowtarzalny mikrobiom – zestaw bakterii. Najbardziej popularnym mikrobiomem jest ten jelitowy – to właśnie o nim słyszymy w reklamach jogurtów z żywymi kulturami bakterii 😉

Prebiotyki w  pielęgnacji włosów i skóry głowy.

Podobnie jest ze skórą głowy – jej mikrobiom powinien pozostawać w biologicznej równowadze. Tak, jak drzewo potrzebuje żyznej gleby, by już od korzeni rosnąć silne i majestatyczne, tak i włosom konieczna jest zadbana skóra głowy, aby od samych cebulek były zdrowe i piękne.

Przyjazne bakterie są dla skalpu niewidoczną tarczą, która utrzymuje go w dobrej kondycji, dbając równocześnie o odpowiedni poziom pH oraz chroniąc przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Prebiotyki wzmacniają naturalny układ odpornościowy skóry, dzięki czemu ograniczają powstawanie szkodliwych mikroorganizmów prowadzących do rozwoju różnych chorób (jak chociażby łupieżu czy grzybicy). Dodatkowo posiadają zdolność zatrzymywania na skórze i włosach składników aktywnych.

Sessio Prebiotyk Hair Shot.

Marka Sessio oferuje (po raz zresztą kolejny!) kosmetyki dopasowane do każdej z trzech porowatości:

  • inulina i mleko sojowe dla wysokiej porowatości
  • inulina i mleko migdałowe dla średniej porowatości
  • linia i mleko owsiane dla niskiej porowatości

Opakowania.

Wszystkie kosmetyki tej serii zamknięte zostały w plastikowych butelkach do złudzenia przypominających jogurty pitne – w ubiegłym roku, gdy stały na łazienkowej półce, odwiedzający mnie goście dopytywali, dlaczego trzymam nabiał w tak dziwnym miejscu…;)

Co da się zauważyć na pierwszy rzut okna, poszczególnie linie różnią się kolorami. Do tego, by ułatwić sprawę, opakowania szamponów zachowane zostały w kolorze białym, maski – są kolorowe. Ich stylistyka jest bardzo delikatna, mleczna, kobieca – ozdobione licznymi kwiatuszkami i roślinami nawiązującymi do cech każdego z zestawów.

Zapachy i konsystencja.

Wonie wszystkich sześciu specyfików są łagodne i lekkie – typowo jogurtowe 😉 Ciężko jest mi wybrać ulubiony zapach, każdy jest bardzo przyjemny.

Konsystencje szamponów są typowe dla tego rodzaju produktów – płynne, ale nie rzadkie, dzięki czemu nie spływają z dłoni. Są, a jakże!, w mlecznych odcieniach, adekwatnych do kolorów konkretnej linii. Podobnie barwy masek. Tu jednak konsystencja jest treściwa, kremowa, otulająca – przez co mogą pojawiać się trudności z wydobyciem kosmetyków z opakowań. Mam wrażenie, że przy tej gęstości mazideł lepiej mogłyby się sprawdzić słoje z szerokimi otworami (jak np. w galaretkach Jelly Fruit).

Składy.

Linia żółta z mlekiem sojowym.

Szampon: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Coco Glucoside, Sodium Lauroyl Methyl Isethionate, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Sodium Chloride, Glycerin, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, Inulin,Hydrolyzed Soy Protein, Bis-(Isostearoyl/Oleoyl Isopropyl) Dimonium Methosulfate, Parfum, Sodium Levulinate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Potassium Sorbate, Styrene/Acrylates Copolymer, Sodium Benzoate, Citric Acid, Gluconolactone, Phenethyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Calcium Gluconate, CI 15985.

Maska: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Methosulfate, Coco-Caprylate/Caprate, Propanediol, Glycine Soja Oil, Inulin, Polyquaternium-37, Hydrolyzed Soy Protein, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Isoamyl Laurate, Panthenol, Phenoxyethanol, Parfum, PPG-1 Trideceth-6,Caprylyl Glycol, Gluconolactone, Pentasodium Pentetate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenethyl Alcohol, Calcium Gluconate, Citric Acid, CI 15985.

Linia różowa z mlekiem migdałowym.

Szampon: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Coco Glucoside, Sodium Lauroyl Methyl Isethionate, Disodium Laureth SulfosuccinateSodium Chloride, Glycerin, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, Inulin, Prunus Amygdalus Dulcis Fruit Extract, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Zea Mays Starch, Bis-(Isostearoyl/Oleoyl Isopropyl) Dimonium Methosulfate, Parfum, Sodium Levulinate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Potassium Sorbate, Styrene/Acrylates Copolymer, Sodium Benzoate, Citric Acid, Gluconolactone, Polyglyceryl-4 Caprate, Xanthan Gum, Tocopherol, Calcium Gluconate, CI 16185.

Maska: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Methosulfate, Isoamyl Laurate, Coco-Caprylate/Caprate, Propanediol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Shea Butter Ethyl Esters, Polyquaternium-37, Inulin, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Prunus Amygdalus Dulcis Fruit Extract, Glycerin, Zea Mays Starch, Parfum, Phenoxyethanol, Panthenol, Citric Acid, Caprylyl Glycol, Gluconolactone, Polyglyceryl-4 Caprate, Pentasodium Pentetate, Xanthan Gum, Tocopherol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Calcium Gluconate, PPG-1 Trideceth-6, CI 16185.

Linia zielona z mlekiem owsianym.

Szampon: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Coco Glucoside, Sodium Lauroyl Methyl Isethionate, Disodium Laureth SulfosuccinateSodium Chloride, Glycerin, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, Inulin, Avena Sativa Kernel Extract, Helianthus Annuus Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Bis-(Isostearoyl/Oleoyl Isopropyl) Dimonium Methosulfate, Parfum, Sodium Levulinate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Potassium Sorbate, Styrene/Acrylates Copolymer, Sodium Benzoate, Citric Acid, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, CI 19140, CI 42090.

Maska: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Methosulfate, Coco-Caprylate/Caprate, Propanediol, Avena Sativa Kernel Oil, Isoamyl Laurate, Inulin, Polyquaternium-37, Avena Sativa Kernel Extract, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Phenoxyethanol, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Caprylyl Glycol, Panthenol, Glycerin, PPG-1 Trideceth-6, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Citric Acid, Pentasodium Pentetate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, CI 19140, CI 42090.

W składzie każdego z kosmetyków znajduje się tytułowa inulina – humektant, który tworzy na skórze film, ograniczając nadmierną ucieczkę wody z wnętrza włosia. Oprócz niej, w zależności od linii, znajdziemy proteiny sojowe, olej sojowy, ekstrakt i olej ze słodkich migdałów oraz wyciąg i olej z nasion owsa. Szampony bazują na delikatnych detergentach, mają też w sobie glicerynę oraz substancję antystatyczną, która wygładza, ułatwia rozczesywanie i zmniejsza elektryzowanie się włosia. Maski z kolei są emolientowe, chociaż w każdej znajdziemy coś nawilżającego: panthenol, glicerynę, skrobię ziemniaczaną. Ze względu na obecność delikatnej substancji myjącej, możemy używać do emulgowania oleju. Seria owsiana ma w sobie także olej słonecznikowy i wyciąg z liści rozmarynu.

Działanie.

Mówiłam to już wiele razy: od szamponów wymagam wyłącznie tego, by myły; uważam, że to nie ich zadaniem jest nawilżanie czy odżywianie kosmyków. Każdy z shaków okazał się dobrym myjadłem, spełniającym swoją misję. Wystarczyła niewielka ilość, by dokładnie umyć skórę głowy – produkty cudownie się pieniły. Już po samym użyciu szamponów każdorazowo kosmyki były gładkie i miękkie. Mam wrażenie, że wersja dla włosów wysokoporowatych była najłagodniejsza – nie zawsze radziła sobie z domywaniem cięższego oleju (nauczyłam się z czasem, że przy jego użyciu niezbędne jest emulgowanie ;)).

Wśród masek moje serce najbardziej skradła różowa wersja migdałowa – była po prostu idealna do moich średnioporowatych włosów. Nie zawiodła mnie nigdy, niezależnie od całokształtu pozostałej pielęgnacji – za każdym razem otulała pukle, sprawiając, że stawały się dociążone, gładkie i sypkie. Wersja zielona, dedykowana niskoporowcom, które lubią się przeciążać, w wersji solowej dla mnie okazywała się trochę za lekka. Rewelacyjnie za to spisywała się jako drugie O w myciu MOMO – cudownie zmiękczała kosmyki, pozostawiając je lśniącymi i lejącymi. Żółta linia sojowa, stworzona dla włosów o wysokiej porowatości, w moim wypadku czasami przyczyniała się do przeciążenia, a co z tym idzie – lekkie przyklapu. Fenomenem za to okazała się w formie odkładu pod olejowanie lub pierwszego O w moim myciu: głęboko odżywiała, nawilżała i zmiękczała włosy – to taki mocno regeneracyjny shot dla suchych, matowych i szorstkich kosmyków.

Podsumowanie.

Kosmetyki Sessio uwielbiam miłością pierwszą i bezgraniczną! Produkty z serii Prebiotic Hair Shot okazały się nadzwyczaj wydajne: w przypadku masek wystarczyła ilość wielkości ziarenka ciecierzycy, by pokryć włosie na całej długości. Biorąc pod uwagę ich działanie i dodając do tego naprawdę fajne składy, uważam, że cena jest nieadekwatna do jakości – zdecydowanie zaniżona! Dzięki temu produkty Sessio stają się cudownie dostępne dla wszystkich – oprócz tego, że dostaniemy je w wielu sklepach internetowych, znajdziemy je także w drogeriach stacjonarnych (np. Hebe czy Naturze).

Mieliście już do czynienia z tą serią? Która z linii najlepiej się u Was sprawdziła: żółta, różowa czy zielona? 🙂

26 komentarzy

  1. Ale mają świetne opakowania! I kosmetyki też wydają się interesujące, więc chętnie je wypróbuję.

  2. Bardzo ciekawe produkty, jestem ciekawa jak zadziałałyby na moje włosy, muszę koniecznie wypróbować 🙂

  3. Nie znam ich więc nie wypowiem się jak i która wersja się u mnie sprawdziła. Ale chetnie poznaję nowości włosowe, więc te są przede mną w testowaniu.

  4. Wersje dla włosów średnio porowatych i może nisko chętnie bym sprawdziła u siebie. Lubię kosmetyki przeznaczone do porowatości, wtedy nie muszę zbyt przykładać uwagi do składów

  5. Widzę, że nie jestem pierwsza, która pomyliła to zjogurtami pitnymi :D. Trzeba przyznać, że są łudząco podobne. Ja niestety nie mogę używać nic z owocami na skórę głowy, ale super że tobie pomagają.

  6. Czyli jedzonko do włosów:) W składzie jest chyba nieco chemii z tego, co widzę. Jednak na pewno warto sięgnąć po nowości, bo nauka podpowiada co jest ważne dla ciała i włosów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *