Jak działają suplementy na włosy? Moje wrażenia po miesięcznej kuracji Shake Your Hair od Anwen.

Nawet najdroższe, najbardziej skuteczne kosmetyki na nic się zdadzą, gdy nie zadbamy o zbilansowaną dietę i dostarczane w posiłkach wartości odżywcze. Dlatego racjonalne żywienie jest tak istotne – ciało potrzebuje tak samo białek, tłuszczy i węglowodanów, co witamin, minerałów i nawodnienia. Gdy zaczyna ich brakować, to właśnie włosy cierpią w pierwszej kolejności – organizm stara się zapewnić „ważniejszym” organom chociaż minimum potrzebnych składników, a dopiero kiedy ich potrzeby zostaną zaspokojone, kolejno odżywiane są skóra, włosy i paznokcie.

Napiszę to od razu: żadne suplementy nie zastąpią diety! Są jedynie jej uzupełnieniem. Szczególnie, gdy żyjemy aktywnie, takie dodatkowe wsparcie może okazać się przydatne – suplementy są skoncentrowanym źródłem witamin, minerałów i innych substancji odżywczych.

Jak działają suplementy na włosy?

Zadaniem suplementów jest uzupełnienie niedoborów. Jak, i czy w ogóle, zadziałają, zależy od tego, w jakim stanie aktualnie jest ciało: czy czegoś mu brakuje? A może wszystkie parametry są w granicach normy? Im mniej deficytów odżywczych w organizmie, tym lepsze efekty działań na włosach będziemy w stanie dostrzec – przecież kosmyki są na końcu listy potrzebujących 😉  Dlatego też jeden konkretny suplement może różnie spisać się u różnych osób – organizm każdego z nas ma inne potrzeby i braki do zaspokojenia.

Shake Your Hair – nutrikosmetyk Anwen.

To jedna z ostatnich nowości, która wyszła spod skrzydeł Ani. Produkt dedykowany jest przede wszystkim osobom, które zmagają się z problemem nadmiernego okresowego wypadania, a także chcą przyspieszyć porost i zawalczyć o gęstość kitki. 

Skład.

Suplement zawiera w składzie hydrolizat kolagenowy, witaminy (C i z grupy B) i minerały: cynka, miedź, selen i krzem, a także aminokwasy (L-metionina i L-cysteina) niezbędne w prawidłowej syntezie keratyny. Nie jest wegański – bazuje na izolacie białek serwatkowych pochodzenia odzwierzęcego. 

Opakowanie, zapach, smak.

W fioletowej, dość solidnej puszcze skrywa się rzekome 30 porcji suplementu (360 g) – według zaleceń producenta 4 płaskie miarki (12 g) zapewnia dzienną dawkę przez cały miesiąc. Rzekome, bo po 34 dniach kuracji w mojej puszce wciąż pozostało ok. 1/5 początkowej ilości – myślę, że przez najbliższe 5-6 dni będę mogła jeszcze cieszyć się smakiem produktu. Sam proszek jest lekki, łatwo rozpuszcza się w wodzie, pachnie i smakuje owocowo – w zależności od nastroju da się wyczuć nuty bananowe, innym razem – truskawkowe, jeszcze innym razem suplement smakuje jak pinacolada 😉 

Działanie.

Mówi się, że przy tego rodzaju produktach potrzebne są 2-3 miesiące, by przekonać się o ich rzeczywistym działaniu – podobno przez pierwszy miesiąc „wyrównują” się braki w organizmie 😉

W moim najwyraźniej nie było zbyt wielu deficytów, bo na pierwsze efekty nie musiałam długo czekać – już po niespełna 2 tygodniach dało zauważyć się zmniejszone wypadanie kosmyków. Włosy zaczęły też szybciej rosnąć – na początku grudnia mierzyły trochę ponad 61 cm, z kolei 3 stycznia, czyli po 32 dawkach (w ciągu tego miesiąca 2 razy zapomniałam zażyć SYH) – zaskakujące 64 cm! Wcześniej takie rezultaty otrzymywałam przy kuracjach łączonych, tym razem zrezygnowałam ze stosowania wcierek, dzięki czemu mam pewność, że przyrost to zasługa wyłącznie Shake Your Hair. Dodatkowe centymetry na długości są ważne – dla mnie jednak ważniejszy jest proces zagęszczania włosia. SYH i w tej sferze spisało się na medal – na instagramowym story w przypisanej relacji możecie zobaczyć, jak dużo baby hair pojawiło się przez miesiąc suplementacji. Te, które wcześniej wyrosły dzięki listopadowemu wcieraniu cynamonowej Sattvy, odrosły na tyle, że ciężko je teraz okiełznać 😉

Podsumowanie.

Decydując się na testowanie suplementu Anwen, spodziewałam się, że efekty będą świetne – Ania to w  końcu jedna z włosomaniaczych guru, która realnie ma pojecie o tym, co robi. Nie sądziłam jednak, że miesiąc kuracji przyniesie tak spektakularne wyniki – zmniejszone wypadanie, las baby hair i przyspieszony wzrost to 3 aspekty, które są tak istotne przy zapuszczaniu zdrowej czupryny.

Wspomagacie się takimi kuracjami wewnętrznymi? Testowaliście już suplement Shake Your Hair? A może znacie inne tego rodzaju produkty, które dają tak zachwycające efekty? 🙂

 

Wpisy, które mogą zaciekawić:

76 komentarzy

  1. Nie znam tej firmy, chętnie skorzystam, bowiem ostatnio bardzo zaniedbałam swoje włosy poprzez ciągłe suszenie, farbowanie itd.

    1. Ja też systematycznie suszę – chłodnym nawiewem, po użyciu termoochronnej mgiełki 🙂

    2. Trzy razy tak, tylko wewnętrzna suplementacja, zdrowa dieta działa cuda. Produkt godny zainteresowania.

    3. Chyba powinnam się bliżej przyjrzeć temu specyfikowi bo efekty są zadowalające a moje włosy po zimie zawsze wyglądają fatalnie (i zawsze w tym okresie więcej wypadają, ale jak pisałaś może to też być wina diety)

    1. Nie wspomagam się takimi suplementami, ale data ślubu już wyznaczona, więc może popracuje nad materiałem do fryzury ślubnej 😀

  2. Zgadzam się z tobą w 100%. Jednak nie ma co rezygnować z suplementów, bo czasami one na prawdę pomagają. Jednak tak jak z odchudzaniem tak też z dbaniem o włosy. Trzeba połączyć wszystko razem, aby zobaczyć fajne efekty.

  3. Nie wiedziałam, że Anwen w swojej ofercie ma również suplementy. Zaciekawiła mnie ta kuracja, niestety zawsze mam problem z regularnością i często zbyt szybko się poddaję.

    1. Ja teraz co wieczór przed spaniem przypominam sobie o suplemencie – jest moim elementem obowiązkowym 😉

      1. Dobry pomysł. Ja nawet myślałam o ustawieniu sobie przypomnienia w telefonie, może to byłaby dobra opcja aby brać suplementy regularnie. 🙂

  4. Mnie na szczęście włosy nie wypadają. Są naturalnie gęste i szybko rosną, więc nigdy nie musiałam szukać takich kosmetyków. Dobrze jednak wiedzieć, że są produkty, które naprawdę działają i to w tak krótkim czasie.

  5. co jedzą włosy <3<3<3 brałam już sporo suplementów, ale niestety nie widziałam żadnych efektów wow, może tylko trochę, ale ten produkt jest mi nieznany i chętnie wyrpróbuję 🙂

    1. Nie znam tego produktu, jednak przyznam, że suplementy średnio wzbudzają moje zainteresowanie. Zgadzam się z Tobą, że odpowiednią dieta i właściwą pielęgnacja to najlepsze, co możemy dać swoim włosom.

    2. Rzadko stosuję suplementy, włosów nie farbuję, więc nie cierpią szczególnie, a i tak szybko rosną, może kiedyś wypróbuję 🙂

    3. Nie testowałam. Kiedyś brałam Biotebal i podobne tabletki. Ale nigdy nie ukończyłam pełnego opakowania

  6. Ciekawi mnie bardzo ten suplement, tym bardziej że kurację Merzem musiałam przerwać po 2 tygodniach bo zaczęło mnie po nim wysypywać tak jak mnie ostrzegały dziewczyny

    1. Na mnie Merz Special działał wyłącznie na włosy – na skórze na szczęśnie nie pojawiały się żadne nieprzyjemne niespodzianki 😉

  7. Jadłyśmy kiedyś tylko witaminy na włosy w postaci żelków 🙂 Ale to tylko jedno pudełko, bo dostałyśmy w prezencie, więc zmian nie zauważyłyśmy 😉

    1. Z tego, co czytałam żelkowe suplementy nie mają w sobie za wiele składników odżywczych – aczkolwiek sama ich nigdy nie testowałam 😉

  8. Cieszę się, że ten specyfik sprawdził się u Ciebie. Może, gdybym miała problem z włosami, sięgnęłabym po coś takiego. Chociaż najpierw próbowałabym zaradzić w inny sposób. Na szczęście nie muszę 😉

    1. Ja problemów jako takich też nie mam – ale na szybkim wzroście zawsze mi zależy (a teraz szczególnie, bo ostatnio pozbyłam się 9 cm ;))

  9. O, nawet nie wiedziałam, że Anwen ma swoją markę suplementów. Myślę, że dobrze, bo nie tylko przecież działanie z zewnątrz poprawia stan włosa, ale rpzede wszystkim bogata dieta.

    1. Dieta to podstawa – pisałam o tym wiele, wiele razy 🙂 Bez niej żadne suplementy, ani tym bardziej kosmetyki, nie będą w stanie zadziałać 😉

  10. To prawda, że jeśli nie odżywiamy się prawidłowo, żadna odżywka od zewnątrz cudów nie uczyni. Szczerze mówiąc nigdy nie interesowałam się sublementami, ale ten tu brzmi korzystnie.

  11. Dobrze, że na wstępie zaznaczyłaś, że takie proszki, to musi stanowić uzupełnienie , a fundamentem jest racjonalne żywienie 🙂 Niestety wciąż spora część ludzi , szuka magicznych kapsułek na swoje problemy, zapominając o podstawach

    1. Masz rację – niby żyjemy w czasach, gdy ludzie są coraz bardziej świadomi, a wciąż żyją złudzeniami, że tabletki pomogą na wszystko…

  12. Wygląda to świetnie i myślę, że przetestuję sama. Jak dotąd moja główna wewnętrzna suplementacja – o ile w ogóle można to tak nazwać – to popijanie pokrzywy, ale efektów za bardzo nie widać…

    1. Oczywiście, że picie pokrzywy to też suplementacja! Ja od kilku miesięcy piję olej lniany – a to tez naturalny suplement 🙂

  13. Stosuje różne suplementy diety i robię sobie co jakiś czas takie kuracje na włosy. Tego suplementu nie miałam jeszcze..

  14. Ja po konsultacji z dermatologiem przyjmuję w tej chwili witaminę D i tabletki Kerabione, po których widzę znaczną poprawę i zdecydowanie mniej wypadających włosów – ale tym suplementem również mnie zaintrygowałaś, chętnie przyjrzę mu się bliżej 🙂

  15. Na szczęście jeszcze (odpukać) nie martwię się takimi rzeczami, bo moje włosy żyją same bez wspomagaczy 🙂

  16. Nigdy nie stosowałam żadnego suplementu ani na włosy ani na paznokcie. To szczęście mam, że nie miałam z nimi problemu 🙂 Ale warto wiedzieć, że suplement nie zastąpi zdrowej diety 🙂

  17. Gdzieś czytałam bardzo nieprzychylne komentarze właśnie odnośnie tego, że Ania swoje produkty wyprowadziła. Ale nie jestem w temacie tbh.

  18. Moje włosy mają wiele do życzenia, szczególnie w okresie jesienno zimowym, jednak przyznam szczerze, że nigdy nie próbowałam tego zmienić od środka, przyjmując suplementy. Może w ten sposób uda mi się polepszyć wygląd i kondycję moich włosów.

  19. bardzo ciekawy produkt. Ja od lat suplementuję się i chyba żadne maski ani odżywki nie pomogłyby mi gdyby nie pomoc od wewnątrz

  20. Mam cieńkie i rozjaśnione włosy.Uzywam kreatyny ,odżywek…ale chyba najbardziej na nasze włosy wpływa nasza dieta, unikanie stresu i milion innych czynników.
    Tego produktu nie używałam.Testuję co się da, więc i ten przetestuję.
    Pozdrawiam!

  21. Niestety, ale taka forma suplementów zdecydowanie nie jest dla mnie. Obecnie staram się w miarę systematycznie brać witaminy w tabletkach i mam nadzieję, że w końcu mi się uda.

  22. Nie wiedziałam, że pierwszy miesiąc organizm uzupełnia braki i niektóre produkty mogą działać nie tak, jakbyśmy chcieli. Ja uważam, że takie suplementy raczej nie zaszkodzą.

  23. mam wysokoporowane włosy na które kompletnie nic nie działa, dzisiaj próbuję oleju z gojnika bo mam na stanie 😉

  24. Kupiłam ten produkt z myślą, że czas zrobić coś dobrego dla swoich włosów, a że był zachwalany za smak to pomyślałam „dlaczego nie” no i tu się pojawił problem… Smak tak bardzo mi nie podszedł, że nie jestem w stanie tego pić. Zastanawiam się, czy jest możliwość dodania tego proszku np do ciasta na naleśniki, czy może temperatura zabije wszelkie witaminy 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *