Szybka notka o szybkiej pielęgnacji.

szybka

Wiedziałam od dawna, że dbanie o włosy to nie chwilowy, jednorazowy zabieg, ale wiele godzin przesiedzianych w turbanach, z olejami czy maskami. Myślę, że głównie dzięki intensywnej pielęgnacji przez całe miesiące moje włosy nie poniosły teraz aż takich szkód. Zniszczenia na pewno są, ale wyjdą z czasem. Mogę jednak powiedzieć, że mimo licznych cheat days oraz intensywnej stylizacji na ciepło, póki co nie dostrzegam zwiększonej liczby rozdwojonych czy połamanych końcówek.

Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie prawdziwą jazdą bez trzymanki. Bycie druhną jednak nie jest tym, czym mogłabym się w życiu zajmować 😉 Nie miałam czasu na nic, tym bardziej na bogatą pielęgnację włosów. Starałam się jednak, by przez to całe zamieszanie moje kosmyki nie ucierpiały za bardzo. Jak wyglądało dbanie o pukle, gdy wolny czas ograniczony był do minimum? Czy włosy polubiły się z wybranymi przeze mnie, lekkimi produktami? Jak sprawdziła się taka szybka pielęgnacja?

Miało być szybko, więc nie przeciągam 😉 Szybka pielęgnacja w moim wykonaniu ograniczała się przeważnie do 10-15 minut plus ewentualnie suszenia. Pierwszym krokiem oczywiście było oczyszczanie włosów. Starałam się robić to szamponem delikatnym, moim ulubionym BabyDraem. Chyba tylko raz skorzystałam z czegoś mocniejszego, gdy pukle wyraźnie tego potrzebowały. Następnie na 2-3 minuty nakładałam wybraną maskę. Przeważnie padało na Biovax z olejami lub keratynowy Kallos. Po spłukaniu i osuszeniu ręcznikiem, na włosy wędrował ulubieniec ostatnich miesięcy – Olejek w kremie Elseve Moc Olejków. Za każdym razem było to idealne dopełnienie pielęgnacji, olejek rewelacyjnie nawilżał i wygładzał kosmyki. Jeśli czas naglił i decydowałam się na suszenie suszarką, włosy dodatkowo opryskiwałam mgiełką termoochronną Marion. I tyle 😉

Kosmyki bardzo polubiły się z taką pielęgnacją na szybko. Co dziwne, obyło się więc bez buntów i BHD. Plan dbania na szybko oczywiście został już zapisany, by w razie potrzeby móc z niego skorzystać 😉 Mam jednak nadzieję, że takich potrzeb będzie jak najmniej…;)

A jak u Was wygląda pielęgnacja, gdy brakuje czasu? Często zdarza się Wam mieć takie przymusowe cheat days? 😉

6 komentarzy

    1. U mnie ostatnie 2 tygodnie niestety tez były tak „na szybko”. Teraz trochę odsłonę, więc i dla włosów znajdzie się więcej czasu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *