Testowanie kosmetyków na zwierzętach – niby nie wolno, ale…?

testowanie

Delikatne, niezawodne, o ładnym zapachu i skutecznym działaniu – kosmetyki, czyli wszystkie szampony, maski, odżywki, pasty do zębów, kremy, balsamy. Kiedy sięgamy po nie na drogeryjną półkę, zwracamy uwagę na opakowanie, cenę, markę, czasami wczytujemy się w skład. Mało kto kupuje świadomie, dlatego tak często sięgamy po produkty testowane na zwierzętach.

O kampanii przeciw testowaniu na zwierzętach zrobiło się niedawno głośno na mojej facebookowej ścianie, gdy na jednej z grup ktoś rozpoczął wątek przeciwko marce L’Oreal. Po nitce do kłębka – pogłębiałam temat, robiąc coraz to większe ze zdziwienia oczy.

Pośród tych najpopularniejszych firm, które testują swoje produkty (lub ich składniki) na zwierzętach, znajdują się L’Oreal, Schwarzkopf, Dove, Nivea, Garnier, Pantene, Aussie, John Frieda, Head&Shoulders, Herbal Essences czy nawet Yves Rocher, Neutrogena i Vichy. Pełną listę marek znajdziecie tutaj, chociaż co do niektórych z nich zdania są podzielone – mam tu na myśli np. Organix Haircare czy Victoria’s Secret, które według innych źródeł są bezpieczne dla życia najmniejszych istot.

Sama jestem mocno rozdarta: wielu z moich ulubieńców niestety zajmuje miejsce na czarnej liście. Pomimo tego już teraz zdecydowałam nie powiększać kolekcji produktów pielęgnacyjnych o te testowane na zwierzętach – będę szukać bezpiecznych odpowiedników.

F_17591

Oczywiście, nie chcę nikogo oceniać czy osądzać – to kwestia własnego sumienia, zarówno firm, jak i użytkowników. Jest to temat mocno kontrowersyjny, bo choć wiele się o tym mówi, dużo robi, to wciąż testowanie na zwierzętach jest problemem ogólnoświatowym – przepisy prawne można obejść, a pisemne deklaracje niejednokrotnie pozostają jedynie na piśmie.

Większość z nas wykazuje szczere zamiłowanie do zwierząt: lubimy przecież marnować czas przeglądając internetowe obrazki z kotkami, pieskami, małymi króliczkami – rozływamy się wtedy w ich słodkości.

Tak naprawdę jednak mało kto zdaje sobie sprawę, że sam przyczynia się do ich nieszczęścia. Jak? Zwyczajnie kupując drogeryjne kosmetyki – znacząca część producentów wciąż testuje swoje produkty na zwierzętach.

Polecam zajrzeć również do wpisów Elwiry i Marty – zdecydowanie pomagają poszerzyć wiedzę w tym temacie. Inne przydatne linki:

88 komentarzy

  1. Kiedyś nie przywiązywałam do tego tematu takiej wagi jak teraz. Staram sie nie kupować kosmetyków testowanych na zwierzętac, aczkolwiek zdarza mi sie to robić niekiedy nieświadomie.

    1. Masz rację, na różne rzeczy zwracam uwage oglądając opakowanie, ale na to nigdy nie patrzyłam. A jednak używma kosmetyków prawie wszystkich wymienionych przez Ciebie marek…Czas zainteresować się tym tematem.
      Dzięki za ten post!

  2. W zasadzie dość niedawno zainteresowałam się tym tematem. Do niedawna wydawało mi się oczywiste, że już się takich rzeczy nie robi. Jednak wraz ze świadomością pozbyłam się wszelkich dylematów, nie używam kosmetyków marek testujących, zawsze przed zakupami sprawdzam na jakiej liście jest dana firma. Nawet ulubiony kosmetyk nie jest tego wart żeby wspierać testy na zwierzakach.

  3. Jestem temu bardzo przeciwna i staram się wybierać firmy kosmetyczne, które tego nie wykonują….

  4. Niby w Europie nie dozwolone ale… wiele firm zleca badania na terenach poza UE, bo są tańsze, może też pewniejsze? Właściwie chyba prawie każdy składnik kosmetyków został już przetestowany na zwierzętach, dlatego producent organicznego szamponu może umieścić przekreślonego króliczka na butelce i żyć z czystym sumieniem, że sam nie zlecił tych badań tylko skorzystał z tych, które już były. Możemy tylko sobie gdybać jak to tak na prawdę wygląda. Mimo wszystko staram się nie kupować marek znanych z takich praktyk.

  5. Oj kochana dla mnie również to kontrowersyjny temat. Ale nie powiedziałabym tak odważnie, że idąc do drogerii sięgamy po produkty testowane na zwierzętach. Od kilku ładnych lat jest to w europie zakazane. Zarówno samo badanie w ten sposób jak i używanie w produkcji testowanych na zwierzętach substancji. Nie oskarżałabym też konkretnych marek chyba, że miałabym wystarczające dowody na ich działania. Bo z tego co sama zagłębiam się w ten temat – po pierwsze to igranie z prawem, po drugie te badania są bez sensu bo są niewymierne, a badania dermatologiczne są tak tanie w porównaniu do pozostałych obowiązkowych badań, że nie wyobrażam sobie, żeby ktoś próbował to prawo obejść.

    1. A jednak – wielu prawo obchodzi. Do tego, wiele z popularnych marek, wchodząc na rynek chiński, musi przetestować swoje produkty na zwierzętach – tego wymaga tamtejsze prawo. Są zresztą oficjalne listy – praktycznie wszystkie drogeryjne firmy się na nich znajdują, a nie mówi się o pozwach czy sprawach sądowych o zniesławienie – a to też o czymś świadczy…

      1. First of all – nie chcę żebyś poczuła się urażona ;D Nie mówię, że nie masz racji w swoim stanowisku, bo całą sobą jestem przeciwko tym praktykom! Kwestią jest bardziej mój chory obiektywizm ;D
        Nie powiedziałabym, że producenci obchodzą prawo. Jeśli produkują np. na Chiny – dostosowują się do obowiązujących tam norm (owszem – nikt im nie kazał i również w moich oczach te marki będą postrzegane mega słabo), ale idąc do np. polskich sklepów nie masz prawa spotkać tam produktów testowanych na zwierzętach, ani zawierających takich półproduktów. (Inną kwestią jest, że praktycznie nie ma na świecie substancji, która nie byłaby kiedyś przetestowana na zwierzętach.)
        Chodzi mi o to, że na europejskim rynku nie mają prawa być sprzedawane produkty testowane, a nawet to, co sprowadza się z rynków azjatyckich musi mieć oświadczenie o użyciu metod alternatywnych i nie testowaniu na zwierzętach. Nie wiem czy ja to logicznie napisałam 😀

        1. A jeśli chodzi o te czarne listy – kiedyś i w Europie były stosowane takie metody ze względu na brak prawnych alternatyw więc jeśli mówimy o markach, które mają kupę lat to obawiam się, że nie miały innego wyjścia (nie usprawiedliwiam, stwierdzam fakt). Stąd pewnie na listach niektóre firmy będą widnieją jako te, które zawiesiły procedury tesktów na zwierzętach?

        2. Broń Boże urażona nie poczułam się ani przez chwilę! 😀

          Z tego, co udało mi się wyczytać w sieci, również na stronach fundacji zajmujących się walką z testowaniem na zwierzętach, da się europejskie prawo obejść, i to dość łatwo: w ustawach mowa jest tylko o zakazie testowania kosmetyków czy produktów na futrzakach. Dlatego, podobno, wiele firm testuje swoje produkty poza granicami UE i umieszcza na opakowaniach lub w oficjalnych pismach informacje, że tutaj ich kosmetyki nie były testowane. Co innego, że były testowane poza granicami – np. w Chinach, gdzie to jest wymagane.
          Z tego, co udało mi się rownież dowiedzieć, wielu producentów zaznacza, iż sami nie testują w ogóle produktów na zwierzętach, JEDNAK ich dostawcy prawdopodobnie w ten sposób działają.

    1. Ja z kolei wolę żyć w świadomości – prawdopodobnie bierze się to z mojej manii kontrolowania:D Lubię wiedzieć na czym stoję, co stosuję, co jem, w co się ubieram – chcę, by każdy z wyborów był w pełni świadomy 😉

  6. Dla mnie to przerażające… Takie informacje powinny być podawane do wiadomości publicznej! I każdy świadomy konsument, a nawet i nie powinien o tym wiedzieć! :c Dla wielkich koncernów zapłacenie grzywny za testowanie na zwierzętach to nic w porównaniu z zyskami – robić tak będą, prawdopodobnie dalej, o ile nic nie zmienią w swojej polityce.

    O L’Oreal wiedziałam od dawna, niestety… Może też dlatego wybieram od lat produkty w 100 % naturalne – nie potrafię znieść myśli, że zwierzęta cierpią dla naszej zachciewajki i wygody… EH.

  7. Ja zainteresowałam się tym tematem niedawno i byłam w szoku jak wiele firm (których również używam) testuje na zwierzętach. I to bardzo mocno kłóci się ze mną – bo niektóre marki lubię bardzo, ale nie aż tak by przez moje „lubię” jakiekolwiek istnienie na świecie musiało cierpieć… I to jest bardzo smutne, że w takim świecie żyjemy, że aby „uszczęśliwić człowieka” poddajemy złemu traktowaniu inne żywe istoty.

  8. Ja zwracam na to uwagę! Nie wierzę, jak można być takim okrutnym i znajdować kruczki w prawie, aby nadal testować na zwierzętach. Ludzie wydają tysiące na kosmetyki z wysokiej półki, a nawet nie wiedzą, że zanim one powstały giną też tysiące zwierząt… Dobrze, że ktoś w końcu porusza taki temat!

  9. Kiedyś zwracałam na to o więcej uwagi niż teraz.. ale dzięki temu obecnie jakoś podświadomie wybieram kosmetyki które nie testują na zwierzętach. Nie udaje mi się to w 100% ale tych nietestowanych mam w swoich zbiorach o wiele więcej niż testowanych.. jedynie w produktach do makijażu nie jest już tak kolorowo.. ale coraz częściej myślę o tym aby przejść na mineralny makijaż, a to problem by rozwiązało 😀
    Bardzo fajnie, że o tym piszesz. Często zapominamy o tym i warto co jakiś czas przypomnieć o małych stworzeniach, które giną przez to, że chcemy wyglądać ładniej i to w dodatku za jak najniższą kwotę. W większości wypadków wystarczy do kwoty dorzucić te 5 zł i wybrać marę która nie zabija.
    Aż ciarki mnie przechodzą gdy pomyśle ile niewinnych zwierzą zginęło gdy pisałam ten komentarz ;-(

  10. Jakoś ciężko mi w to uwierzyć, że ludzie zrezygnują z testowania na zwierzętach nie tylko kosmetyków ale i leków czy tez innych substancji. Ja sama zwracam na to uwagę, ale zwracam tez uwagę na zasobność mojego portfela. Szczerze to jestem zaskoczona że Clinique czy Dior też testują na zwierzętach.

  11. Szczerze mówiąc kupując kosmetyki nigdy nie myślałam nad tym, czy były testowane na zwierzętach. Zawsze kieruję się składem. Myślałam, że wielkie, znane i szanowane firmy nie praktykują takich metod testowania… A okazuje się, że na liście znajduje się mójj ukochany Yves Rocher o którym miałam bardzo dobre zdanie. Zawsze uważałam, że to taka fajna firma, bo produkują naturalne kosmetyki i dbają o środowisko. Zbierają pieniądze na sadzenie nowych drzew, a tu testy na zwierzętach 😮 Jestem rozdarta

  12. Poruszyłaś bardzo ważną kwestię. Sprawdzam, czy kosmetyk, na który mam ochotę był testowany na zwierzętach, ale wielu ludzi to za bardzo nie obchodzi. I to jest bardzo smutne. Może takie teksty, jak Twój, zwiększą świadomość. Pozdrawiam serdecznie!

  13. strach pomyśleć, co się działo w czasach, kiedy nikt nie zwracał uwagi na takie problemy. Chociażby dlatego warto wesprzeć zwierzaki i bojkotować firmy, które wykorzystują je do testów.
    Albo stosować kosmetyki naturalne, własnej produkcji. Próbowałaś?

  14. Dla mnie to dość trudny temat. Niby nie popieram, ale przyznam się bez bicia – nie sprawdzam tego, czy produkty są testowane na milusińskich. Chyba wolę nie wiedzieć i żyć w nieświadomości. Wiem, że to złe, ale też chcę uniknąć popadnięcia w paranoję przy cotygodniowych zakupach.

  15. Ostatnio jest taki wybór kosmetyków organicznych i nie testowanych na zwierzętach. Można znaleźć coś dla miłośniczki obrony zwierząt. Ale czy zawsze te kosmetyki są dobre? Czasem można kupić kosmetyk nie zgodny do końca z naszymi przekonaniami co do jego produkcji. Przecież chodzi o to aby był dobry dla nas. Prawda?

    1. Tu się niestety nie potrafię zgodzić. Sama nie jestem w stanie przekładać własnej wygody nad dobro innych – w tym także zwierząt.
      To jednak jest indywidualna sprawa – każdy ma przecież prawo do własnych wyborów 🙂

  16. Temat stary jak świat, większość faktów nie jest już aktualnych tylko niepotrzebnie powielanych. Warto dodać że lista pety co jest dostępna w sieci, jest mocno naciągana szczególnie że prawo w Chinach zmienia się cały czas. I to na lepsze, prawda że firma wchodząca na rynek do nich musi zapłacić za testy na zwierzętach albo może ominąć to wybierając składnik z ich listy co jest przebadany przez ich rząd. A co za tym idzie kosmetyk zmienia lekko formułę, wszyscy przyczepiają się L’oreala itp owszem testują/ testowały na zwierzętach. Ale dlaczego zawsze powielane są bzdury które były aktualne parę lat temu? Temat bardziej grający na ludzkich emocjach…

    1. Masz rację, że temat rzeczywiście jest mocno kontrowersyjny. Nie napisałam tego jednak po to, by kogokolwiek krytykować – a jedynie zwiększyć świadomość, ponieważ wiele wciąż w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy.
      Czuję się jednak trochę urażona określeniem treści jako „bzdury”. To, że prawo się zmienia, nie jest żadną nowością. Nie masz jednak pewności, że dany producent rzeczywiście korzysta z listy składników przebadanych przez rząd – to tylko optymistyczne założenie, bo równie dobrze każda z marek może wybrać samodzielne testy 🙂

  17. Generalnie jestem weganką, ale jeśli chodzi o kosmetyki to niestety nie zawsze podczas zakupów zastanawiam się, czy dany produkt jest testowany na zwierzętach. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że to hipokryzja z mojej strony, ale niestety jest część kosmetyków, które mi bardzo pomagają i póki co nie znalazłam innego zamiennika (a niestety nie mam pewności, czy to co używam przypadkiem na zwierzakach testowane nie jest).

    1. To ja z kolei wolę jeść mięso czy produkty pochodzenia odzwierzęcego, rezygnując z kosmetyków testowanych na futrzakach 😉

  18. Ja nie jestem rozdarta. Wyobraź sobie testowanie preparatów przez inną wyższą rasę na ludziach…Kto dał ludziom do tego prawo??? Sami sobie je dali, nie używam kosmetyków a jak je używałam to wybierałam te z informację, że są nietestowane na zwierzętach. Pełno zwyrodnialców, pedofili, morderców siedzi w więzieniach więc jest materiał badawczy…

  19. Absolutnie się nie zgadzam na testy na zwierzętach, dlatego się zmartwiłam widząc ostatnio na FB informacje, że jedna z moich ulubionych firm czyli L’Oreal (kupuję kosmetyki do włosów) robi takie testy… .:(
    Z drugiej jednak strony myślę sobie – na kim mieliby to testować? Czy kobiety nawet za pieniądze, wzięłyby na siebie ryzyko ewentualnego oszpecenia? Ciężki temat :/

    1. Zwracając uwagę na to, że i w tej chwili na całym świecie wielu ludzi godzi się na przeprowadzanie na nich eksperymentów, chociażby medycznych, też o czymś świadczy.
      Wydaje mi się, że ochotnicy by się znaleźli i w kontekście testów dermatologicznych czy po prostu kosmetycznych. I tu właśnie jest różnica: ludzie robiliby to dobrowolnie. Zwierzęta niestety wyboru nie mają…

  20. Kilka lat temu pisałam post o testowaniu na zwierzętach. Jaką burzę wywołałam tym postem. Pojawiły się komentarze, że jak mają testować, że kosmetyki okej nie muszą, ale leki tak. Ja jestem wege od prawie 3 lat. Szanuję zwierzęta i ich życie. Mamy adoptowanego uszaka, który jest naszym oczkiem w głowie 🙂

  21. Staram się zwracać uwagę na to, czy kosmetyki nie są testowane na zwierzętach, ale jednak nie zawsze o tym pamiętam. Zmartwiłaś mnie wymieniając te znane i lubiane marki 🙁

  22. Kiedyś czytałam ciekawy artykuł o tym, że firmy które deklarują, że sprzedają kosmetyki nietestowane na zwierzętach, zlecają te testy innym firmom lub używają produktów, które były już kiedyś testowane. Dzięki temu mają czyste sumienie i mogą zrobić piękną etykietę ”not tested on animals”. Pomijając już takie zagrywki i nawet jeśli firma faktycznie na zwierzętach nie testowała, to jeśli wypuszcza swoje kosmetyki na rynek chiński, to możemy być pewni że testy i tak się odbyły.

  23. Niestety firmy testują mimo zakazów. Bardzo łatwo można to obejść – zlecając testy innej firmie. My oprócz tego, że patrzymy na składy to również zwracamy uwagę na to, czy produkt był testowany na zwierzętach. To temat bliski naszemu sercu, bo mamy adoptowanego uszaka i widzieliśmy uszole zabrane z pseudohodowli, a także z laboratoriów. Coś strasznego.

  24. Szczerze mówiąc, nigdy nie zwracałem na to uwagi. Ale z drugiej strony wiem, że jeśli takie informacje przebiłby się do mainstreamu, bojkot konsumencki takich firm mógłby być naprawdę skuteczną bronią w walce o prawa zwierząt.

  25. Aż ciężko uwierzyć, ze te najbardziej znane marki testują swoje produkty na zwierzętach! Nie umiem sobie nawet wyobrazić cierpienia tych małych stworzonek 🙁 Od teraz wrzucam wszystkie produkty tych marek na swoją czarną listę!

  26. Przerażające 🙁 Ostatnio czytałam opis badań na zwierzętach nowego leku na raka… Poraziło mnie jak przeczytałam na czym ono polegało 🙁

  27. Dobrze, że poruszasz ten temat. Niby świadomość konsumentów rośnie, ale jednak… Kiedy jako społeczeństwo dojdziemy do tego, by się przeciwstawić męczeniu zwierząt? Jedne kochamy, inne zjadamy, na innych eksperymentujemy…

    1. Pewnie nigdy. Zawsze znajdzie się ktoś ponad. Sama tak naprawdę mięso zwierzęce jem. Wychodzę jednak z założenia, że podczas „uboju” zwierzęta nie cierpią: staram się wybierać takie produkty, które pochodząc z ekologicznych farm, na których zwierzęta żyły w dobrych warunkach

  28. ja nie wiem czy to jest prawda. Wiekszosc producentow zapiera sie, ze nie testuje, a moze to byc ruch konkurencji – oskarzanie o cos takiego.
    Z jednej strony to jest nieludzkie – tak traktowac zwierzeta, ale z drugiej – jedzac mieso tez zabijamy, krowy i świnki, co tez jest przykre… Zostają wege one nie przestaną być zabijane.
    I mysle, ze tu tak samo. Moze jak zapotrzebowanie bedzie mniejsze, to moze zmienia polityke, ale tak naprawde nie wiadomo, czy te firmy faktycznie testują te kosmetyki na zwierzątkach.

    1. Wiesz co, tego nikt na 100% nie sprawdzi. Jednak, te oficjalne listy też skądś się wzięły.
      Co do jedzenia mięsa i zabijania dla niego zwierząt – to chyba trochę inna kwestia jednak. Podczas testowania futrzaki cierpią, i to w bardzo okrutny sposób.
      Myślę, że wybór jest kwestią sumienia – nie mnie to osądzać. Każdy z nas ma swoje sumienie i postępuje według niego

  29. Nic nie da się na 100 proc. sprawdzić. Aby dbać o środowisko i mięsa wypadałoby nie jeść, i unikać kosmetyków testowanych na zwierzętach, nie kupować ubrań, nie jeździć samochodem bo to spaliny, nie stosować pampersów u dzieci i wogóle nie produkować śmieci. Im starsza jestem to czuję się co raz bardziej zagubiona w tego typu tematach. Mam na razie na to jedno rozwiązanie: Kupować wszystkiego mniej, a kosmetyki tylko te na prawdę potrzebne. I zwracać uwagę na skład

  30. Temat trudny i bardzo kontrowersyjny. Generalnie jestem przeciwny takim testom. Kosmetyki są dla ludzi więc testowanie ich na innych formach życia oznacza chyba jakieś pewne ograniczenie…

  31. Na szczęście coraz więcej się o tym mówi i powoli, ale skutecznie te informacje przenikają do masowego odbiorcy. Dla wielu z nas młodych ludzi informacje z internetu są łatwo dostępne, lecz dla tych co w większości kupują znane marki już niekoniecznie. Zmienia się to oczywiście na plus, chociażby dzięki takim wpisom. Im więcej osób nie zapomni o tym po odejściu od komputera i przystanie choć na chwilę dłużej przy półce z kosmetykami, tym większy będzie sukces takich informacji.

    Warto o tym pisać. Warto o tym rozmawiać. Warto przypominać. Pozdrawiam ;).

  32. Jestem weganką i ta kwestia przy wyborze kosmetyków jest dla mnie kluczowa. Na początku przejście z kosmetyków popularnych, reklamowanych mocno w gazetach i tv może się wydawać trudne. Jednak ze swojego doświadczenia powiem, że warto.

    Dzięki temu zaczęłam stosować kosmetyki bardziej naturalne, eko i szukając marek cruelty – free można odkryć mnóstwo cudownych marek i rewelacyjnych kosmetyków. Te najpopularniejsze reklamowane marki o których piszesz we wpisie to dla mnie teraz jest największy wyreklamowany shit o fatalnym składzie – nie wzięłabym tego za darmo i wrogowi nie dała 😉

    Sporo fajnych wegańskich kosmetyków można znaleźć na Iherb – zajrzyj do mnie do wpisu.

  33. również używam kosmetyków nietestowanych na zwierzętach. A to od wtedy, kiedy zaczęłam unikać kosmetyków drogeryjnych i przerzuciłam się na wersje eko. Nie cierpi ani moja skóra, ani zwierzątka;-)

  34. Ja od dawna stosuję jedynie kosmetyki naturalne, które nie są testowane na zwierzętach.

  35. Może to głupie pytanie, ale i tak je zadam- skąd wiemy, że dany kosmetyk testowany jest na zwierzętach? Ja nie mam o tym pojęcia i dlatego się pytam, gdzie to można sprawdzić? Mam mieszane uczucia co do tego tematu, bo nie wiem, czy tym zwierzętom podczas testowania dzieje się krzywda. Jeśli tak, jestem na nie.

    1. W sieci znajdziemy oficjalne „czarne listy” tych firm, które na zwierzętach testują kosmetyki, składniki lub półprodukty. Teoretycznie kosmetyki nietestowane mają logo króliczka z tyłu na etykiecie, gdzieś przy składzie kosmetyku

  36. Mój wewnętrzny wilk absolutnie nie godzi się na taki stan rzeczy. Myślę sobie naiwnie, że świat byłby o wiele fajniejszym miejscem, gdyby zwierzęta mogły mówić.

  37. Fajnie, że o tym napisałaś. Przemysł kosmetyczny to druga obok ferm futrzarskich najbardziej zbrodnicza działalność ever – moim zdaniem oczywiście. Mimo, że od kilkunastu lat nie jem mięsa, jestem w stanie jakoś racjonalnie wytłumaczyć funkcjonowanie ubojni. Ale kosmetyków testowanych na zwierzętach – absolutnie nie! Z kosmetyków L’Oreala nie korzystam od lat, podobnie z innych znanych koncernów, które mają sporo za uszami. W unikaniu ich bardzo przydatne są aplikacje na telefon, które pozwalają na bieżąco skanować kody kreskowe i sprawdzać okoliczności wyprodukowania tych rzeczy. Tyle chociaż możemy zrobić dla biednych, bezbronnych zwierząt…

    1. Podziel się ze mną ta aplikacją – mimo, że staram się omijać szerokim łukiem niepewne marki, wciąż muszę się dużo nauczyć!

  38. Moim zdaniem powinna zostać wprowadzona unijna dyrektywa zakazująca testowania kosmetyków na zwierzętach na terenie UE, a co najważniejsze – zakazująca sprzedaży takich kosmetyków na terenie całej UE – to pokazałoby tym wszystkim drogeryjnym kolosom, że STRACĄ potężny, wart wiele milionów jeśli nie miliardów euro rynek! A to zmusiłoby te firmy do zaprzestania badań na zwierzętach.

    1. Teoretycznie zakaz testowania na terenie UE jest. Jednak, wszystkie wielkie marki, które są na chińskim rynku, swoje produkty lub ich skłądniki testują. W najlepszym wypadku „jedynie” ich dystrybutorzy to robią (takie trochę umywanie rąk)

  39. To jest przykre że znakiem naszych czasów są testy na zwierzętach, okrutne warunki hodowli np. drobiu oraz skażona żywność. Ale to właśnie od nas zależy co z tym zrobimy, dobrze że o tym piszesz na blogu.

  40. Przykre to wszystko.
    A najgorsze, że firmy nie ponoszą za to żadnych konsekwencji.
    Lista długa. Widziałam gdzieś zdjęcia z tego testowania. Okropne.:((

  41. No tak, ale z jednej strony chcemy używać kosmetyków – rzekłabym, że się nie możemy bez nich obyć – ale przecież nikt świadomie nie zrobi z siebie testera. Poza tym myślę, że z testowaniem kosmetyków jest trochę jak ze zjadaniem zwierząt – przecież los tego królika może zaprowadzić wprost na talerz. Powinniśmy raczej mówić, że ten proceder – mam na myśli testowanie – nam się nie podoba. Gdybyśmy byli przeciw – nie kupowalibyśmy kosmetyków, futer, nie jadalibyśmy itd.

    1. Jak o nikt nie zrobiłby z siebie testera? Przecież już teraz ludzie, za odpowiednią opłatą, godzą się na testowanie lekarstw czy innowacyjnych metod leczenia (nie mają pewności o skutki uboczne).
      I o ile na jedzenie zwierzęcego mięsa jestem w stanie się zgodzić, o tyle na testowanie nie potrafię – zwierzęta cierpią przez ludzką próżność

  42. kiedyś sporo czytałam o tym, jak firmy obchodzą ten zakaz. już nie pamiętam, o co dokładnie chodziło. tak czy inaczej o ile testowanie leków jestem w stanie zrozumieć, bo chodzi o zdrowie i życie ludzi, to znęcanie się nad zwierzętami w tak przyziemnym celu jak mazidła poprawiające urodę moim zdaniem jest nie fair.

    1. Ja uważam, że w żadnym przypadku nie powinno testować się na zwierzętach, a właśnie na ludziach. Dlaczego? Po 1. to co zadziała na zwierzę może nie zadziałać na człowieka (i w drugą stronę). Po 2. w przypadku ludzi byłby to świadomy wybór, którego futrzaki są pozbawione.

  43. Ja od 11 roku życia jestem wege, pierwszą gazetą jaką w tym okresie obejrzałam to było bravo girl gdzie dali artykuł o zwierzętach od kosmetyków. Do tej pory pamiętam moment gdy oglądałam te zdjęcia jako dziecko i byłam przerażona, załamana, zniszczona. Nie miałam pojęcia, że świat tak wygląda, że można kogoś krzywdzić, by zrobić dobry krem. Tu nie ma ale 🙂 Kosmetyki i firmy powinny zniknąć, bo to jest zabijanie niewinnych zwierząt, niczym się nie różni od zatłuczenia psa kub kota.

  44. Przeraża mnie, że sięgam po produkty tych marek i daje im pozwolenie na to. Zazdroszczę trochę tym, którzy żyją w totalnej nieświadomości.

  45. Jak wszyscy używam wielu różnych marek, ale zapewne nie o wszystkich wiemy jak powstają i w jaki sposób są testowane. Obawiam się, że tego nie unikniemy, chociaż świadome zakupy to już duży krok w zapobieganiu złych praktyk.

  46. Nawet nie sądziłam, że tak się jeszcze robi. Myślałam, że testowanie na
    Zwierzętach jest już zabronione. Jeszcze będąc dzieckiem, pamietam, jak moja
    Mama szukała na opakowaniach napisu „Nie testowane
    Na Zwierzętach”

  47. Ja zawsze sprawdzam w internecie informacje na temat marek. Nie chcę przyczyniać się do krzywdzenia niewinnych zwierząt.

  48. Szczerze Ci powiem, że myślalam że już się nie robi takich rzeczy. Będę teraz baczniej przyglądać się kosmetykom które kupuję. Dzięki za listy firm z pewnością tam zajrz.

  49. Nauczyliśmy się już czytać etykiety produktów spożywczych. Powoli małymi kroczkami zaczyna rosnąć świadomość, że etykiety produktów kosmetycznych też należy czytać.

  50. Kupuję od lat jedne i te same kosmetyki i unikam niesprawdzonych marek. Niestety uważać trzeba nie tylko na to co się nakłada na twarz czy dłonie ale też na to co się je czy używa do sprzątania.

  51. Trudno mi się odnieść do tematu, nie jestem wielka miłośniczka zwierząt. Nie mam zwierzaka w domu i jakos nie myślę specjalnie żeby mieć. Czytając temat o testowaniu na zwierzętach mysle po prostu ze szkoda zwierząt, ale Ci ktorzy całe życie maja pupila w domu pewnie cierpia razem z nimi czytając taki lub podobny artykuł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *