Testowanie kosmetyków na zwierzętach – niby nie wolno, ale…?

testowanie

Delikatne, niezawodne, o ładnym zapachu i skutecznym działaniu – kosmetyki, czyli wszystkie szampony, maski, odżywki, pasty do zębów, kremy, balsamy. Kiedy sięgamy po nie na drogeryjną półkę, zwracamy uwagę na opakowanie, cenę, markę, czasami wczytujemy się w skład. Mało kto kupuje świadomie, dlatego tak często sięgamy po produkty testowane na zwierzętach.

O kampanii przeciw testowaniu na zwierzętach zrobiło się niedawno głośno na mojej facebookowej ścianie, gdy na jednej z grup ktoś rozpoczął wątek przeciwko marce L’Oreal. Po nitce do kłębka – pogłębiałam temat, robiąc coraz to większe ze zdziwienia oczy.

Pośród tych najpopularniejszych firm, które testują swoje produkty (lub ich składniki) na zwierzętach, znajdują się L’Oreal, Schwarzkopf, Dove, Nivea, Garnier, Pantene, Aussie, John Frieda, Head&Shoulders, Herbal Essences czy nawet Yves Rocher, Neutrogena i Vichy. Pełną listę marek znajdziecie tutaj, chociaż co do niektórych z nich zdania są podzielone – mam tu na myśli np. Organix Haircare czy Victoria’s Secret, które według innych źródeł są bezpieczne dla życia najmniejszych istot.

Sama jestem mocno rozdarta: wielu z moich ulubieńców niestety zajmuje miejsce na czarnej liście. Pomimo tego już teraz zdecydowałam nie powiększać kolekcji produktów pielęgnacyjnych o te testowane na zwierzętach – będę szukać bezpiecznych odpowiedników.

F_17591

Oczywiście, nie chcę nikogo oceniać czy osądzać – to kwestia własnego sumienia, zarówno firm, jak i użytkowników. Jest to temat mocno kontrowersyjny, bo choć wiele się o tym mówi, dużo robi, to wciąż testowanie na zwierzętach jest problemem ogólnoświatowym – przepisy prawne można obejść, a pisemne deklaracje niejednokrotnie pozostają jedynie na piśmie.

Większość z nas wykazuje szczere zamiłowanie do zwierząt: lubimy przecież marnować czas przeglądając internetowe obrazki z kotkami, pieskami, małymi króliczkami – rozływamy się wtedy w ich słodkości.

Tak naprawdę jednak mało kto zdaje sobie sprawę, że sam przyczynia się do ich nieszczęścia. Jak? Zwyczajnie kupując drogeryjne kosmetyki – znacząca część producentów wciąż testuje swoje produkty na zwierzętach.

Polecam zajrzeć również do wpisów Elwiry i Marty – zdecydowanie pomagają poszerzyć wiedzę w tym temacie. Inne przydatne linki:

10 komentarzy

  1. Kiedyś nie przywiązywałam do tego tematu takiej wagi jak teraz. Staram sie nie kupować kosmetyków testowanych na zwierzętac, aczkolwiek zdarza mi sie to robić niekiedy nieświadomie.

  2. W zasadzie dość niedawno zainteresowałam się tym tematem. Do niedawna wydawało mi się oczywiste, że już się takich rzeczy nie robi. Jednak wraz ze świadomością pozbyłam się wszelkich dylematów, nie używam kosmetyków marek testujących, zawsze przed zakupami sprawdzam na jakiej liście jest dana firma. Nawet ulubiony kosmetyk nie jest tego wart żeby wspierać testy na zwierzakach.

  3. Jestem temu bardzo przeciwna i staram się wybierać firmy kosmetyczne, które tego nie wykonują….

  4. Niby w Europie nie dozwolone ale… wiele firm zleca badania na terenach poza UE, bo są tańsze, może też pewniejsze? Właściwie chyba prawie każdy składnik kosmetyków został już przetestowany na zwierzętach, dlatego producent organicznego szamponu może umieścić przekreślonego króliczka na butelce i żyć z czystym sumieniem, że sam nie zlecił tych badań tylko skorzystał z tych, które już były. Możemy tylko sobie gdybać jak to tak na prawdę wygląda. Mimo wszystko staram się nie kupować marek znanych z takich praktyk.

  5. Oj kochana dla mnie również to kontrowersyjny temat. Ale nie powiedziałabym tak odważnie, że idąc do drogerii sięgamy po produkty testowane na zwierzętach. Od kilku ładnych lat jest to w europie zakazane. Zarówno samo badanie w ten sposób jak i używanie w produkcji testowanych na zwierzętach substancji. Nie oskarżałabym też konkretnych marek chyba, że miałabym wystarczające dowody na ich działania. Bo z tego co sama zagłębiam się w ten temat – po pierwsze to igranie z prawem, po drugie te badania są bez sensu bo są niewymierne, a badania dermatologiczne są tak tanie w porównaniu do pozostałych obowiązkowych badań, że nie wyobrażam sobie, żeby ktoś próbował to prawo obejść.

    1. A jednak – wielu prawo obchodzi. Do tego, wiele z popularnych marek, wchodząc na rynek chiński, musi przetestować swoje produkty na zwierzętach – tego wymaga tamtejsze prawo. Są zresztą oficjalne listy – praktycznie wszystkie drogeryjne firmy się na nich znajdują, a nie mówi się o pozwach czy sprawach sądowych o zniesławienie – a to też o czymś świadczy…

    1. Ja z kolei wolę żyć w świadomości – prawdopodobnie bierze się to z mojej manii kontrolowania:D Lubię wiedzieć na czym stoję, co stosuję, co jem, w co się ubieram – chcę, by każdy z wyborów był w pełni świadomy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *