Trzy złote zasady jak pisać dobre teksty.

Blogerów jest wielu. Blogów – jeszcze więcej. Jak to jest, że tylko niektóre z nich przyciągają naszą uwagę? Dlaczego do niektórych  wracamy, a inne ignorujemy? Co kieruje nami przy wyborze konkretnej strony?

Jasne – w wielu wypadkach to ładne zdjęcia i regularnie organizowane konkursy czy rozdania sprawiają, że ciągniemy do bloga jak miś do miodu. Często jednak to po prostu treść i sposób pisania autora sprawiają, że czujemy się oczarowi – i dlatego systematycznie zaglądamy na stronę.

Wpisując w wyszukiwarce hasło „jak pisać dobre teksty?„, znajdziemy dziesiątki stron ze złotymi radami. Wiele z nich to wskazówki typu „zaciekaw – nie nudź!”, „pisz dynamicznie!” czy „bądź błyskotliwy!” – czyli coś, co teoretycznie każdy z nas już wie; nic odkrywczego. Nie mówię, że nie są pomocne – bo są. Dla kogoś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z pisaniem, są to jednak zwykłe banały, której nie mają „mocy sprawczej”.

Co więc zrobić, by przyciągnąć do siebie tłumy? Jak sprawić, by ludzie chcieli wracać? To moje sposoby na tworzenie coraz to lepszych tekstów 😉

Czytanie pomaga w pisaniu.

I mam tu na myśli nie tylko typowo branżowe poradniki – pochłanianie książek wzbogaca słownictwo, poprawia płynność myślenia i łatwość wysławiania się. Nowe treści to doskonała stymulacja dla mózgu: czytając, tworzymy w głowie obrazy czy nawet całe filmy, dzięki czemu rozwijamy wyobraźnię i pamięć. Słowo drukowane kształtuje i umacnia zdolności analitycznego myślenia, sortowania i przetwarzania danych oraz szybkiego podejmowania decyzji. Dzięki czytaniu doskonalimy umiejętności rozpoznawania i rozumienia ludzkich emocji. To wszystko przekłada się na sprawniejsze diagnozowanie potrzeb naszych potencjalnych czytelników, a co za tym idzie – łatwiej nam nawiązać i utrzymać relację z odbiorcą.

Trening czyni mistrza.

Według teorii Malcolma Gladwella, potrzebujemy 10 tys. godzin, by do perfekcji opanować daną czynność. Zawód pisarza (blogera, dziennikarza) to praca jak każda inna – by być dobrym, trzeba ćwiczyć. Jak każda z umiejętności, pisanie może nam przychodzić z większą lub mniejszą łatwością. Im więcej piszemy – nawet na brudno, do szuflady – tym większą swobodę w tworzeniu tekstów zyskujemy. Musimy ćwiczyć, próbować, praktykować. I popełniać błędy! (bo podobno na błędach człowiek uczy się najlepiej…;))

Ucz się na błędach.

A najlepiej, to na cudzych! 😉 Warto jest słuchać ludźmi, którzy siedzą w tym dłużej. Porady merytoryczne, stylistyczne – jakiekolwiek! –  są bardzo na miejscu. Nikt nie chce przecież zrobić nam krzywdy, a jedynie wspomóc swoim doświadczeniem i wiedzą. Tym bardziej, że wskazówki mogą okazać się genialną inspiracją – wyciągniemy z nich to, co dla nas najistotniejsze. Tu z pomocą przyjdą tematyczne poradniki, kursy i blogi, które bardzo poszerzają piśmiennicze horyzonty, ucząc podstaw tworzenia dobrych tekstów (polecam Magia Słów i Maszyna do pisania – obie napisane w przystępny sposób, zachęcają do pracy nad swoimi tekstami).

Jak widzicie, nie ma gotowego przepisu na sukces – tak samo jak w każdej innej dziedzinie życia. Tworzenie dobrych tekstów to kwestia ciężkiej pracy i wielogodzinnych ćwiczeń: czytanie, pisanie i słuchanie innych to jedynie drogowskazy na drodze do celu.

A jak jest u Was z pisaniem? Macie wrodzony dar, czy to raczej efekt treningu i wyuczenia? 😉

67 komentarzy

  1. Kochana zołzo – proszę o większe literki na przyszłość – wzrok się trochę męczy, ale może to tylko ja marudzę (maruda z zołzą – to się dobrałyśmy :D) Co do pisania… u mnie w 100% efekt treningu. W podstawówce pisałam „rze” i „tag rze” – POWAŻNIE! Nie potrafiłam poprawnie składać zdań i popełniałam błąd za błędem – rodzice wysyłali do poradni, szukali rozwiązania… jakim był – trening! Zaczęłam dużo czytać, pisać opowiadania (dla siebie – „do szuflady”). W liceum pisałam już nie do szuflady, ale dla komisji egzaminacyjnej – maturę z rozszerzonego języka polskiego 😉 Teraz też jestem na studiach humanistycznych 😀 Wszystkiego da się nauczyć – trzeba tylko chcieć 😀

    1. Dokładnie – to tak, jak z nauką tańca, czy gotowania: by być mistrzem, trzeba się ruszyć i zacząć ćwiczyć 🙂

  2. Bardzo ciekawy artykuł o pisaniu, który jest fajna podpowiedzią jak pisać lepiej. Sama korzystam z magi słów i jest tam mnóstwo przydatnej wiedzy.

  3. Zawsze lubilam pisac opowiadania, a skonczylam na kulinarnym blogowaniu Mam jedna zasade, skracam ile.wlezie (pierwotne teksty sa bardzo dlugie)… Bo chce przekazac w danym przepisie jak najwiecej rad, aby Czytelnik nie musial popełniać bledow (kulinarnych) i po lekturze przepisu stac sie specjalista, np.w pieczeniu drozdzowek, czymuffinek

  4. Zgodzę się z Tobą czytanie nas wzbogaca, nie tylko w pisaniu. Uważam, że czytanie wzbogaca nas w każdej dziedzinie życia. Począwszy od wartościowania poglądów, po przez wysławianie się, rozwijanie wyobraźni i wiele wiele innych. „Magię słów” muszę kupić kilka osób mi już ją polecało.

  5. Z tym, że im więcej piszemy, tym robimy to lepiej zgadzam się w 100% 😀 Jak patrzę na swoje początki blogowania to czasem jest mi wstyd i dlatego tyle pierwszych wpisów zostało u mnie zarchiwizowanych 😛 Ja muszę mieć też dobry dzień, a wena jak zwykle przychodzi wtedy, kiedy nie mam czasu usiąść do tworzenia :p

      1. Mój mąż mawia, że żeby coś robić dobrze wcale nie trzeba studiować czy płacić za drogie kursy – wszystkiego jesteś w stanie nauczyć się sama (o ile tylko naprawdę tego chcesz ;))

  6. Proste teksty na bloga jakoś potrafię napisać. Ale przede mną napisanie książki z reportażami literackimi. To dopiero wyzwanie. Boję się bardzo, bo wiem, że lepiej idzie mi tworzenie radiowych opowieści. Obawiam się, że praktyka mi tu nie pomoże, bo muszę wymyślić formę opowieści przede wszystkim.

  7. Niestety w tej działce nie ma złotych i jednych słusznych rad. Pracuję na własny rachunek jako dziennikarz. Piszę teksty dla kilku ogólnopolskich tytułów, każdy wymaga innego stylu i języka. Decyduje grupa docelowa czytelników. Z blogiem chyba jest podobnie, najpierw musisz ustalić swój tzw. target, potem działaj i pamiętaj nigdy nie zadowolisz wszystkich czytelników. Jak spróbujesz zagarnąć zbyt szeroką grupę odbiorców to możesz zrobić produkt miałki i nijaki. W pisaniu musi być to coś, odwaga, świeżość… w sumie to rzeka temat.

    1. Bo wtedy blogi były internetowymi pamiętnikami. Dzisiaj to raczej źródło wiedzy na wszelaki tematy 😉

  8. „pochłanianie książek wzbogaca słownictwo, poprawia płynność myślenia i łatwość wysławiania się” – to prawda, dlatego cieszę się, że uwielbiam czytać i może dzięki temu też tak lubię pisać :))

  9. „Dobre teksty” – to pojęcie bardzo względne. Bo dla jednej osoby dany tekst może być porywający i świetny – a dla innej już denny i o kant d**y rozbić 😉 Na zajęciach ze storytellingu powtarzano mi do obrzydzenia, że tekst ma wzbudzać jakieś emocje – niekoniecznie pozytywne – i tego staram się trzymać.

    1. Myślę, że bez względu na to, czy treść wpisu zostanie odebrana jako dobra lub zła, każdy z tych punktów ma znaczenie – to tak naprawdę uniwersalne podstawy 🙂

  10. Masz rację, że czytanie wpływa pozytywnie na nasz warsztat. Ale co do zasad, hmmm myślę że nie ma jednego ich zestawu i należy szukać swojego stylu, którego będą pragnęli i łaknęli czytelnicy.

    1. No jasne, że tak! Dlatego właśnie moje „zasady” są tak ogólne – to tak naprawdę podstawy. Szukanie stylu, grupy docelowej, robienie researchu do konkretnych wpisów – to już kwestia czysto indywidualna 😉

  11. Twój post zmusił mnie do refleksji dotyczącej co ja czytam i do czego chętnie wracam. Odrzucając koleżanki i kolegów mniej lub bardziej znanych to chyba do tych, którzy nie kreują się na nikogo innego, są sobą. Nie wierzę i nie ufam blogerom „idealnym” zbyt piękne zdjęcia wcale nie są dla mnie magnesem, wręcz przeciwnie. Unikam takich stron bo zwykle są one tylko reklamą.

  12. W sumie nie wiem, może trochę studia dziennikarskie, może to coś innego – np namiętne czytanie jednego autora, który wpływa na mój specyficzny język? Nie mam pojęcia.

  13. Czytam od najmłodszych lat i myślę, że to bardzo pomogło mi w wykształceniu podstawowych umiejętności pisarskich. Teraz pozostaje już tylko trening, trening, trening… Mam nadzieję, że kiedyś osiągnę wysoki poziom w tej dziedzinie! Bardzo ciekawy post, pokazuje proste, ale cenne wskazówki :).

  14. Tak jak piszesz- trening czyni mistrza 🙂 Ja, jako umysł ścisły, z polskim byłam trochę na bakier… Mam nadzieję, że już jest lepiej 🙂

  15. Dla 99% chcących się rozwijać blogerów to chyba oczywiste zasady, szkoda, że nie są one tak oczywiste dla uczniów z którymi pracuję na co dzień, bo są to niezwykle uniwersalne zasady. 😉

    1. Twoi uczniowie dopiero muszą się ich nauczyć!;) A z Twoją pomocą innej opcji nie ma 😉

  16. Wpis czytałam już wcześniej, ale teraz mam zas na konentarz 🙂 Zgadzam się, że czytanie wiele ułatwia. A praktyka czyni mistrza. To fakt 🙂

  17. Ja zauważyłam, że jakoś „ciągnie” mnie do blogów, których autorzy zauważają moją u nich aktywność. Odp. na komentarz, plus czy lajk – i jakoś tak milej się robi.

  18. Trudno mi stwierdzić, czy mam dar. Na pewno korzystam z Twoich rad. Dużo czytam, stale piszę i staram się uczyć na błędach 🙂

  19. Myślę, że kluczowy to jednak trening. Jak zaczynałam pisać, myślałam, ze mam dobre pióro , jednak po dwóch latach niemal codziennego pisania recenzji widzę, że piszę lżej, ale też dużo bardziej merytorycznie. Myślę, że ważna jest też szczerość – jeśli masz ochotę być zabawna w jednym wpisie, bądź zabawna, ale w kolejnym możesz przyjąć zupełnie inną konwencję.

  20. Dla mnie najlepszym sposobem, aby zacząć pisać (a właściwie wrócić do pisania) było czytanie książek. Kilka miesięcy temu miałam straszne problemy ze sklejeniem jednego zdania, po dwadzieścia razy siadałam do tekstu i nie byłam w stanie nic sensownego z siebie wykrztusić, a teraz idzie mi to o wiele lepiej 😉

  21. Ja natomiast zauważyłam, że łatwiej mi się pisze gdy przeczytam właśnie książkę. Nieraz wtedy używam słów/zdań o których bym siebie nie podejrzewała 😀 zawsze miałam w szkole problem ze stylistyką właśnie, bo nieraz dziwnie układam wyrazy w zdaniu 😀 i nieraz pisząc tekst na bloga, czytam sto razy zdanie żeby w końcu zrozumieć, że coś w nim jest nie tak. Mam świadomość swoich błędów, które lubię popełniać i wierze, że w będą one coraz mniejsze i mniejsze 😀

  22. A ja myślę, że liczy się to co masz do przekazania. Forma formą ale jak ktoś leje wody nawet stylistycznie ok to ja tego nie czytam 🙂

  23. Zgadzam się, że regularne ćwiczenie zdecydowanie pomaga w tworzeniu lepszych treści 🙂 PS. tutaj masz błąd „Warto jest słuchać ludźmi, którzy siedzą w tym dłużej.”

  24. Otóż to, tyle jest rad, jak pisać ciekawie i tak, żeby zainteresować czytelników, a kluczem jest chyba trafienie w odpowiednią grupę docelową. Bo co z tego, że mam takie poczucie humoru, lubię podróżować budżetowo, ja jakaś Pani Dyrektorka nigdy się moim blogiem nie zainteresuje, bo ona tylko wakacje all inclusive i najlepiej na drugim końcu świata!

    To jest chyba największy problem, trafić do ludzi, którym spodoba się to co robisz:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *