Ulubieńcy 2019: wszystko, co zachwyciło mnie w tym roku.

Nie przepadam jakoś specjalnie za Sylwestrem. Może to po prostu starość, ale mam wrażenie, że jest to dzień, gdy ludziom trochę odbija: wielkie podsumowania, jeszcze większe plany na przyszłość – od jutra będę lepszy, od jutra wszystko się zmieni, od jutra stanę się poukładany, mądry, fit. Szkoda, że to jutro rzadko nadchodzi – albo trwa mega krótko (inaczej Blue Monday nie miałby racji bytu).

Nie mówię, że to źle, gdy staramy się być lepsi – szkoda, że na staraniach przeważnie poprzestajemy. Urzeczeni poświąteczną magią, czujemy w sobie moc, życzliwość, empatię, które po powrocie do noworocznej rzeczywistości pękają jak bańki, a my na nowo stajemy się starymi sobą: marudnymi, podrzucającymi świnie na każdym kroku krytykami wszystkich i wszystkiego. Wiem, wiem – brzemię teraz jak stary zgorzkniały cynik. Ten rok jednak dał mi tak popalić, że naprawdę cieszę się, że już dobiega końca. Być może trochę naiwnie, ale wierzę, że kolejny będzie lepszy.

Mimo licznych rozczarowań, wielu stresów, kilku naprawdę złych decyzji i nieprzyjemnych zbiegów okoliczności, co jakiś czas pojawiały się małe iskierki, dzięki którym w ogóle chciało mi się wstawać z łóżka; to drobiazgi, które sprawiały, że uśmiech wracał, nawet w ciężkich chwilach.

Ludzie.

W tym roku po raz pierwszy zauważyłam, ile sztuczności i kłamstw tworzy blogosferę. Dostrzegłam, że część koleżanek i kolegów po fachu jest jak chorągiewki na wietrze – skierują się w stronę tych, którzy mają większe zasięgi; z nimi się zaprzyjaźnią, byle tylko zyskać nowych obserwujących, dostać kolejne lajki. Wcześniej hipokryzja internetowych twórców była dla mnie jak miejska legenda – nie bez powodu mówi się, że w każdej legendzie jest ziarenko prawy.

Mazgoo, IG | Minimalniee, IG | HairWitchProject, IG | Barbrafeszyn, IG

Mimo tego, że całkiem spora grupa mocno rozczarowała mnie swoją postawą, nie mogę stwierdzić jednoznacznie, że blogerzy są do kitu 😉 Chociażby te cztery dziewczyny ze zdjęcia ratują honor i godność całej reszty. Dla mnie pozostają autentyczne, a przy tym są nieziemsko sympatyczne! Przeglądanie ich blogów czy instagramowych profili to czysta przyjemność – tak samo, jak rozmowy (nawet te króciutkie!) działają kojąco na układ nerwowy 😉

Kultura.

I to szeroko pojęta: od filmów i seriali (których obejrzałam naprawdę mnóstwo!), przez muzykę i podcasty, na książkach kończąc. 

W pierwszej podkategorii z miażdżącą przewagą wygrywa Joker – film zachwycił mnie opowiadaną historią – historią, de facto, ofiary systemu, pozostawionej samej sobie. Chociaż na codzień nie lubię „odwracania ról” i wybielania czarnych charakterów, tutaj poczułam współczucie i pewnego rodzaju zrozumienie – film bardzo mocno gra na emocjach. Do tego Joaquin Phoenix, odtwórca głównej roli, rozwalił mój system – on nie wcielił się w postać tytułowego bohatera, on Jokerem był.

Z początkiem roku, gdy zainwestowaliśmy w Netflixa, przepadłam w serialowym świecie. Serio, w ciągu kilku tygodni nadrobiłam wszystkie zaległości w tej dziedzinie i nawet wyrównałam się z nowościami. Było dużo hitów: Stranger Things, Umbrella Academy, Sex Academy, La Casa de Papel, Rick i Morty13 powodówKominsky Method. Były też klasyki, jak Przyjaciele czy Jak poznałem waszą matkę, oglądane po kilka (no dobra – kilkanaście) razy. Oprócz moich ukochanych Przyjaciół, w tym roku jednak zauroczył mnie zupełnie inny serial: Jane the Virgin. Lekki, zabawny, w delikatny sposób prześmiewczy, dający chwilę czystego relaksu. Serio. 

Dlatego właśnie, że tak wchłonął się świat Netflixa, odpuściłam czytanie – w tym roku sięgnęłam po 20 książek. Raczej była to typowo kobieca, lekka literatura – zdecydowanie polecam Sagę Nadmorską Magdaleny Majcher. Książką, która wywołała we mnie największe uczucia była jednak Halo, pan Bóg? Tu Anna. Pierwszy raz czytałam ją w gimnazjum do jakiegoś konkursu polonistycznego. Tak samo wtedy, jak i teraz, po dobrych 15stu latach, sprawiła, że chciałam się na chwilę zatrzymać. I chociaż tytuł tak sugeruje – nie jest to książka religijna – nie w typowy, męczący dla tego rodzaju literautury sposób. Ona nie skłania do konkretnej wiary – nie zachęca, nie zmusza, nie wciska nam jej na siłę. Daje pewnego rodzaju wolność – niech każdy bierze z niej co chce, a jeśli nie znajdzie w niej nic godnego uwagi – niech nie bierze nic.

Muzycznie, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu ten rok zdominował Taco Hamingway (tak, tak Enrique mógł się nawet poczuć zazdrosny). Nie wiem, jak to się stało, bo długie miesiące broniłam się przed twórczością tego typa, ale jakoś na przełomie lutego i marca przepadłam, zauroczona Marmurem. Do wakacji ogarnęłam cały solowy dobytek, potem wyszła Pocztówka z WWA, w październiku i listopadzie, głównie podczas wieczornego biegania, towarzyszyła mi SOMA. Teraz z utęsknieniem wyczekuję już marca 2020 i koncertu w katowickim MCKu.

W drugiej połowie roku poznałam jeszcze jedną Panią, która swoim głosem i historiami umiliła mi niejedno popołudnie – mowa o Asi Okuniewskiej i jej podcastach: Tu Okuniewska i Ja i moje przyjaciółki Idiotki. Każdy jeden z przesłuchanych odcinków robił mi dzień – historii słucha się, jakby gadało się ze starą znajomą przez telefon: pełen luz, zero cenzury i tematów tabu. Poczuciem humoru Okuniewska celnie trafia w moje poczucie sarkazmu i życiowej ironii. 

Na koniec chcę jeszcze krótko powiedzieć o… gadżecie? który ostatnim dniom tego roku nadał przyjemny, chociaż lekko kłujący ton. Mowa tu o macie do akupresury typu Pranamat – na punkcie oryginału już od kilku miesięcy szaleje pół Instagrama. Mimo, że z bólami pleców zmagam się (z różnymi efektami) od dawna, bądźmy szczerzy – wydatek w granicach 8 stów to jednak kosmos. Już miałam obejść się smakiem, gdy na jednej z facebookowych grup ktoś polecił zamiennik z Aliexpress. Przyjrzałam mu się bliżej, podpytałam i zamówiłam – no risk, no fun. Wtedy, na początku grudnia cena maty (wraz z poduszeczką i torbą ochronną) wahała się w okolicy 200 zł (teraz zestaw z wysyłką kosztuje niespełna 150 zł). Finalnie mata stała się moim prezentem gwiazdkowym od najbliższych – nie testuję jej więc za długo, ledwo tydzień z hakiem (już przed wigilią było pierwsze testowanie…;)), jednak już mogę powiedzieć, że jestem pozytywnie zaskoczona jakością: kolce kłują jak diabli, materiał to lniana bawełna, która wewnątrz wypełniona jest włóknami z palmy kokosowej, więc dodatkowo cudownie pachnie sinem. Pierwsze efekty jej działania też są już odczuwalne – nie, nie, ból kręgosłupa nie zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki 😉 Jednak napięcie mięśniowe w plecach zdecydowanie się obniżyło – a więc i odczuwalny dyskomfort zmalał.  

To chyba tyle. A jak to było u Was? Zachwyciło Was coś w tym roku? A może wręcz przeciwnie – wywołało rozczarowanie, smutek, żal?

Bez względu na to, jaki był 2019 – niech 2020 będzie lepszy! Wam, i sobie, życzę na ten Nowy Rok trochę więcej spokoju. Trochę więcej szacunku do innych i takiej ludzkiej wyrozumiałości. Zanim otworzymy usta, dajmy myślom chwilę na przetrawienie się – być może oszczędzimy komuś trochę przykrości 🙂

80 komentarzy

    1. Masz rację! Odkąd z niej systematycznie korzystam, ból pleców jest zdecydowanie mniejszy – nawet źródło bólu stało się mniej dotkliwe! 🙂

  1. Ojej, taką matę sama chętnie bym wypróbowała, chyba się skuszę – w końcu wyzwanie na nowy rok 😉

    1. Nie mam postanowień, chyba że realizuję od razu. Sylwestra nie lubię ze względu na przerażenie moich kotek, które drżą ze strachu, a idioci mają gdzieś, gdzie rzucają petardami. Właśnie ze względu na ten fałsz nigdzie nie zgłaszałam się zeszłego roku. Po ostatnim spotkaniu, gdzie się nabijano jak to pomyliłam pociągi, czuję jeden niesmak. Pamiętam, jak kilka lat temu nagle skoczyły mi statystyki, to było domniemanie, że sobie sztucznie nabijam. Jak tylko mi spadły i poprosiłam o pomoc, żeby ktoś coś wytłumaczył, nagle cisza. Wszyscy piszą z pasji i nie interesują się statystykami. Hipokryzja goni hipokryzję, dlatego olewam, robię swoje, idę dalej… Wszystkiego najlepszego w nowym roku 🙂

    1. W zależności od „nastroju” – czasami leżę w cienkiej koszulce, czasami bez; czasami kładę matę na podłodze, czasami na kanapie czy łóżku. Staram się dopasować warunki to bieżących potrzeb pleców i skóry 🙂

  2. Pierwsze do mi przyszło do głowy to dwa seriale. Jeden mnie zachwycił a drugi rozczarował. Obydwa na Netflixie. Czarnobyl to absolutny hit, oglądałam i ponownie wróciłam do dokładnych opisów sytuacji faktycznej. Od dawna mnie to fascynuje, może dlatego że jestem z pokolenia dzieci, które już były na świecie w trakcie katastrofy. Za to nowy sezon The Crown mnie znudził. Coś poszło nie tak. Nie mogę przekonać się do obsady, jakoś mi to nie gra. A szkoda, bo dwa pierwsze sezony obejrzałam jednym tchem i bardzo czekałam na kolejny.

    1. Myślałam o podobnej macie, daj znać za jakiś czas jakie są efekty.

      Co do hipokryzji w blogosferze jeszcze się z nią nie spotkałam – chyba zawieram internetowe znajomości z właściwymi osobami. 🙂 życzę więc w nowym roku dużo życzliwości.

  3. … w tym roku zachwyciły mnie właściwości niektórych ludzi … ich umiejętność budowania relacji, przyjazne nastawienie do drugiego człowieka, widzenie mocnych stron każdej spotkanej osoby … wspaniałe … wiele się od tych osób nauczyłam i wiele jeszcze przede mną …

  4. Bardzo fajne podsumowanie 🙂 marzy mi się taka mata. Wiem o czym mówisz pisząc o „koleżankach” blogerkach, dla których ważniejsza jest statystyka niż dana osoba…. To smutne…

  5. Piszesz:
    „jutro rzadko nadchodzi – albo trwa mega krótko (inaczej Blue Monday nie miałby racji bytu”)
    Dlaczego?Dlaczego najbardziej depresyjny dzień w roku nie miałby racji bytu bez jutra?

  6. Mój rok 2019 był dość ciężki, dużo się działo i wiele rzeczy mnie zmieniło. Mam nadzieję, że ten będzie bardziej przyjemny i nie da mi zbyt w kość

  7. Nie robiłam w sumie takiego postanowienia. Ale im bardziej myślę o tym co się tam działo w 2019 roku to na myśl jako pierwsze przychodzi mi rozczarowanie z najbliższego kręgu, nie blogerskiego.

  8. Joker to niesamowity film, byłam pod wrażeniem po obejrzeniu go. A mata o której piszesz była mi dotąd nieznana.

  9. Postanowienia noworoczne? Nie robię ich! Po prostu cały czas dbam o to, aby być szczęśliwą i uszczęśliwiać innych 🙂

    Jokera oglądałam, świetny film, a aktor naprawdę dał z siebie wszystko, to widać!

  10. Zgadzam się z Jokerem na 100 % . Świetny film, którego tak bardzo brakowało w naszej kulturze.

  11. Ta mata do masażu też mi się marzy od dawna. Niestety jej cena zawsze odstraszała i musiałam rezygnowac z zakupu. Poszukam jej w sugerowanym miejscu i mam nadzieję, że dobrze mi posłuży.

  12. Ja, na szczęście, miniony rok mogę zaliczyć do udanych, choć pod wieloma względami był trudny i skomplikowany. Ale odebrałam lekcje i mam nadzieję, że nauka nie pójdzie w las 😉
    A jeśli chodzi o ulubieńców, to ja też w tym roku oglądałam kilka seriali. Z Twoich ulubionych, znam The Kominsky Method i oczywiście Przyjaciół 🙂 A taka mata, marzy mi się od dawna 😉

  13. Dla mnie największym zachwytem jest rok rocznie Pyrkon, festiwal fantastyki, na który od kilku lat jeżdżę. Co roku jest większy i ma więcej do zaoferowania, co mnie cieszy.

  14. Joker był jednym z trzech najlepszych filmów, jakie widziałam w 2019, a widziałam ich sporo. Marzy mi się ta mata, ale oryginalna. Na Netflix odkryłam mnóstwo świetnych seriali.

    1. Ja też marzyłam o oryginalnej macie – ale teraz nie żałuję już, że jej nie kupiłam. Moja „podróbka” robi taką robotę, że przed wczoraj przez pół dnia miałam kropeczki na plecach, tak mocno kłuje 😉

  15. Też uwielbiam serial Jane the Virgin. Szkoda, że już dobiegł końca, ale sympatycznie się go oglądało. Co do blogosfery to rzeczywiście nie dzieje się dobrze, jednak znajdzie się kilka fantastycznych osób, które robią świetną robotę i walczą z algorytmem instagrama 🙂

  16. joker jeszcze przede mną, ale mam nadzieję, że szybciej niż wiedźmin 😉 nie robiłam podsumowania, ale myślę, że tamten rok był bardzo fajny <3

    1. Dla mnie był raczej nieprzyjemny – dlatego bardzo cieszę się, że już się skończył 😉

  17. U mnie dużo się wydarzyło w 2019 roku. Zmarło kilku moich znajomych, miałem wypadek samochodowy, dostałem podwyżkę, otrzymałem certyfikat z języka angielskiego. Jeżeli chodzi o pisanie zaszła znacząca zmiana. Od tamtego roku nie ma już Bloxa, z którym byłem związany, a swoją twórczość wrzucam na WordPress.

  18. Ciężko mi powiedzieć, co mnie zachwyciło w tamtym roku To były dla mnie ciężkie miesiące. U Ciebie zainteresowała mnie ta mata, może sobie taką sprawię.

  19. Blogosfera od zawsze była podzielona na twórców i naśladowców szukających zasięgów w każdym możliwym miejscu. Szkoda, że nic się nie zmienia mimo upływu lat.

  20. Też mam zamiennik i kocham tą matę! <3
    A z blogosferą- to prawda, cięzko o wartościowe relacje, ale z tych wymienionych to Madzię tez uwielbiam za całokształt i szczerość!

  21. Uwielbiam film Joker i nie dziwie się, że znalazł się on w Twoich ulubieńcach. Ja bardzo lubię różne filmy i książki, a podsumowania i początek Nowego Roku sprawiają, że z większą chęcią i zapałem poznaje się nowe treści.

  22. Na filmie Joker byłam nawet z bratem w kinie i bardzo podobał mi się ten w sumie teatr jednego aktora. Nie umiem jednak wskazać jednego najlepszego filmu zeszłego roku.

  23. Ja z seriali netflixowskich polecam Peaky Blinders – wymiata <3
    A co do maty – czemu nie zdecydowałaś się na oryginał od Pramat? O ile to oczywiście nie jest zbyt intymne pytanie 😉

  24. Nigdy nie mogę przekonać się do filmów, które są od razu ogłaszane wielkim arcydziełem. Tak samo mam z Jokerem. Obejrzę pewnie za rok czy dwa, jak już miną fanfary na każdym rogu internetu.

  25. Mi mate polecił mój fizjoterapeuta, kazał mi kupić taką w sklepie z sprzętem rehabilitacjnym pokryta srebrem i czymś jeszcze ale nie pamiętam już czym (max używa się jej 3 lata) po powinno się je myć po użyciu. Koszt około 300zl, więc i tak taniej niż te mega popularne ostatnio w sieci

  26. Bardzo fajni ulubieńcy 🙂 Co do Jokera – mega film, ja wyszłam z kina z tyloma różnymi emocjami, że nie wiem. A podcast Tu Okuniewska też słucham i bardzo lubię 🙂

  27. Wpis w punkt.
    Właśnie dziś miałam podobne rozkminy.
    Kiedyś miałyśmy okazję się poznać na którymś z poznańskich blogerskich zjazdów Kasiu 🙂
    Odniosę się do pierwszej części. Hipokryzja, zakłamanie i szukanie korzyści… staje się jakąś normą, która osobiście mnie odrzuca i wkurza.
    Matą mnie zainspirowałaś 🙂

  28. Mnie w 2019 roku zachwycił ponownie świat, bo odbyłam sporo mniejszych i większych podróży. Joker też jest moim ulubionym z roku 2019 i super, że główny bohater otrzymał Oskara:)

  29. W sumie zaczęłam się przez ciebie nad minionym rokiem. I jeśli mogłabym coś polecić, to Roztocze. Magiczna kraina, zarówno do wycieczek pieszych i rowerowych. Jakbyś miała okazję – jedź! I nie ma tłumów, co jest bardzo na plus. W strefie blogowej raczej milczałam, nie licząc jednego tekstu w wakacje, więc o nastrojach panujących ciężko coś powiedzieć.
    Ostatnio zastanawiałam się nad obejrzeniem czegoś na Netflixie i chyba skorzystam z poleceń 😉

  30. Marmur wymiata, uwielbiam jego melancholijny klimat, do tego zachwyca mnie za każdym razem na nowo intertekstualność tekstów Taco, mam wrażenie, że ciągle odkrywam kolejne warstwy.

    Co do Netflixa…to uwielbiam klimat ich seriali dla nastolatków. Sex Education jest genialne, ostatnio zacząłem „It is not OK”. Porywa mnie to, że seriale przedstawiają świat, którego już nie ma, a zarazem nigdy nie było i nie będzie.

    Niby wszystko wygląda jak wyjęte z lat ’90, może nawet ’80, jednak ma się poczucie, że dzieje się tu i teraz. Ech, chyba staję się na starość melancholijny.

  31. Z Twoich kulturalnych ulubieńców, mogę się podpisać pod kilkoma rzeczami – Joker – mega, świetny, trudny, mroczny film, który trzeba obejrzeć. Też bardzo lubię podcast Tu Okuniewska – tak jak piszesz, poprawia humor i robi dzień 🙂

  32. Te podsumowania roku i plany są moim zdaniem bez sensu, ja sobie daję czas na takie rzeczy. Cele wyznaczam regularnie i nowy rok nic w tym nie zmienia 🙂

  33. W 2019 roku wyszłam za mąż. I aż strach pomyśleć, że początkowo planowaliśmy wesele na maj tego roku, żeby mieć więcej czasu na przygotowania.
    Zachwytów było dużo, ale cały rok opanował stres i spowodowane stresem pogorszenie zdrowia. Na szczęście nie przyćmiło to tych dobrych stron.

  34. Nie mogę uwierzyć, że nadal nie obejrzałam „Jokera”, a słyszałam o nim wiele pozytywnch opinii. Uwielbiam kiedy postać jest niejednoznaczna charakterologicznie i wymaga „osobistego rozpracowania”!

  35. Bardzo mnie ciekawi ta mata. Tyle osób ją poleca, że może warto wypróbować? A „Jokera” muszę koniecznie obejrzeć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *