Ulubione wcierki na porost włosów do codziennego stosowania.

Moja przygoda z włosomaniactwem rozpoczęła się od tego, że 3,5 roku temu za bardzo ścięłam włosy 😉 Od tamtej pory przetestowałam naprawdę dużo specyfików na porost – kiedyś pisałam już nawet o topowych kuracjach. Dzisiaj chcę Wam pokazać ulubione wcierki do codziennego używania. Wystarczy raz dziennie zaaplikować je na skórę głowy, by już po niespełna miesiącu zobaczyć efekty. Ciekawi?

Skóra mojej głowy nie należy do wybrednych. Z jednej strony łatwo na nią wpłynąć, stymulując porost, z drugiej ciężko uczulić czy podrażnić – dlatego nie obawiam się sięgnąć nawet po pozornie hardcorowe metody działania (jakimi było stosowanie kropli żołądkowych czy maści końskiej). Mimo skłonności do ryzyka ;), w codziennej pielęgnacji skóry głowy decyduję się raczej na pozycje łagodniejsze – i to tylko dlatego, że podczas kuracji stosuję je każdego dnia (a jak mawia przysłowie co za dużo, to i świnia nie zje ;)). Liczę, że testowane preparaty nie tylko poprawią porost czy zahamują wypadanie, ale wpłyną również na kondycję skalpu – nawilżą, odżywią i zregenerują.

Bursztynowy Jantar – Farmona.

Zestawienie rozpocznę od klasyka gatunku – wcierki Jantar. Pierwszy kontakt miałam z nią na kilka lat przed włosomaniactwem. Jest stosunkowo tania, łatwo dostępna i w większości przypadków przynosi oczekiwane rezultaty. Do kuracji podchodziłam kilka razy – za każdym wcierka sprawdziła się u mnie na medal: włosy rosły po niej zdecydowanie szybciej, pojawiały się baby hair, a w połączeniu z bursztynowym szamponem wpływała również na hamowanie wypadających kosmyków. Wcierka wydłużała też świeżość pukli, delikatnie usztywniając je u nasady.

INCI: Aqua (Water), Propylene Glycol, Glucose, Amber Extract, Hedera Helix (Ivy) Extract, Lamium Album (White Nettle) Extract, Arnica Montana (Mountain Arnica) Flower Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Arctium Majus (Burdock) Root Extract, Officinalis (Marigold) Flower Extract, Pinus Sylvestris (Pine) Bud Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract, Nasturtium Officinale (Watercress) Extract, Calendula Tropaeolum Majus (Nasturtium) Flower Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Extract, Arginine, Biotin, Zinc Gluconate, Acetyl Tyrosine, Niacinamide, Panax Ginseng Root Extract, Hydrolyzed Soy Protein, Calcium Pantothenate, Ornithine HCI, Polyquaternium-11, Citrulline, PEG-12 Dimethicone, Glucosamine HCI, Panthenol, Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Polysorbate 20, PEG-20, Zinc PCA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Diazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum (Fragrance), Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

Skład wcierki jest delikatny, nie zawiera alkoholu. Zawiera za to całą listę ekstraktów i wyciągów (z bursztynu, bluszczu pospolitego, jasnoty białej, arniki górskiej, rumianku pospolitego, kwiatów nagietka, korzenia łopianu, sosny cedrowej, liści rozmarynu, szałwii lekarskiej, rukwi wodnej, nasturcji, skórki cytryny, żeń-szenia), plus cynk, biotynę, argininę, panthenol, proteiny soi czy witaminę E.

Ajurwedyjski tonik do włosów – Orientana.

To już drugi produkt Orientany, który znalazł się w topowych stymulatorach porostu – ajurwedyjski olejek był hitem przełomu roku 2016/2017. Najwyraźniej skóra mojej głowy lubi mieszanki indyjskich ziół, bo i tym razem tonik zdziałał na głowi cuda. Stosowałam go regularnie, przez ok. 2 miesiące (ta mała buteleczka okazała się naprawdę wydajna!) – w tym czasie zauważyłam spory przyrost długości włosów. Tonik zadziałał też na samą skórę głowy, która stała się wyraźnie odżywiona i odświeżona, dzięki czeku dłużej pozostawiała świeża.

INCI: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Emblica Officinalis Fruit Powder, Melia Azadirachta Extract, Glicerin, Simmondsia Chinensis Seed Extract, Centella Asiatica Extract, Eclipta Alba Extract, Acacia Concinna Fruit Powder, Trigonella Foenum-Graecum Seed Extract, Nymphaea Lotus Flower Extract, Polysorbate 20, Lawsonia Inermis Extract, Ocimum Sanctum Leaf Extract, Lavandula Angustifolia Extract, Arnica Montana Flower Extract, Rosmarinus Officinalis Extract, Thymus Serpyllum Extract (wyciąg z ziół macierzanki piaskowej), Camphor, Menthol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.

Wcierka zawiera w składzie nawilżający wyciąg z liści aloesu i glicerynę, odżywcze zioła indyjskie – amlę, bringraj, lawsonię, neem, a także ekstrakty: z orzechów jojoby, wąkroty azjatyckiej, nasion kozieradki, grzybieni egipskich, lawendy, rozmarynu, arniki i ziół macierzanki piaskowej, które działają antybakteryjnie, przeciwzapalnie, pobudzająco i ochronnie na skórę głowy.

Wcierka do włosów przetłuszczających się, stymulująca wzrost – EoLab.

Wcierka dedykowana jest przetłuszczającej się skórze głowy – wydłuża świeżość włosów, lekko odbijając je u nasady. Ze względu na to, że sama nie mam raczej problemów z nadmiernym przetłuszczaniem, stosowałam ją jako klasyczny produkt stymulujący porost. Chociaż efekt nie był tak spektakularny, jak przy poprzednikach, wcierka Eolab również przyspieszyła miesięczny przyrost – dodatkowo na plusie zyskiwałam niespełna 1 cm.

INCI: Aqua, Organic Hibiscus Extract, Glycerin, PROCAPIL [(Butylene Glycol (and) Water (and) PPG-26-Buteth-26 (and) PEG-40 Hydrogenated Castor Oil (and) Apigenin (and) Oleanolic Acid (and) Biotinoyl Tripeptide-1)], Sorbitan Olivate, Melaleuca Essential Oil, Organic Cypressus Oil (organiczny olej z cyprysa), Organic Citrus Paradisi Essential Oil, Perfume, Lactic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.

Kompleks Procapil odżywia i wzmacnia cebulki włosowe, spowalnia starzenie się kosmyków, chroni je i zapobiega ich wypadaniu. Hamuje tworzenie się DHT (dihydrotestosteron), który jest źródłem utraty włosów (łysienie androgenowe), pobudza krążenie krwi, stymulując porost.

W składzie znajdziemy też organiczny ekstrakt z hibiskusa, olej z drzewa herbacianego, olej z cyprysa i olej grejpfrutowy, które regenerują i wzmacniają włosy, stymulują ich wzrost, odnawiają komórki skóry, eliminują łupież, a także regulują pracę gruczołów łojowych i działają tonizująco.

Pokrzywowa wersja Banfi.

Klasyczną wersję Banfi testowałam na początku roku. Wtedy miesięczny przyrost wynosił średnio 2 cm. Liczyłam, że wersja z pokrzywą pobije tamten rekord. Efekt jednak był podobny – w pierwszy miesiącu testowania włosy urosły ok. 2,5 cm, w drugim – niespełna 2. Średnia wynosi więc plus-minus 2 cm miesięcznie. Oprócz tego na głowie pojawiło się mnóstwo baby hair – to właśnie ten produkt w ostatnich miesiącach najbardziej przyczynił się do zagęszczenia czupryny. Jedynym minusem tej wcierki jest fakt, że przyczyniała się do przetłuszczania włosów u nasady.

INCI: Aqua, Alcohol, Urtica Dioica Leaf/Stem Extract (ekstrakt z pokrzywy zwyczajnej), PEG-40 Hydrogenated Castor Oil (uwodorniony olej rycynowy), ParfumPhenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Citric Acid, Hexyl Cinnamal, Linalool, Buthylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Hydroxycitronellal, Amyl Cinnamal, Coumarin.

Ze względu na zawartość alkoholu, wcierka może uczulać lub podrażniać – szczególnie polecam więc zrobienie testu alergicznego, by sobie nie zaszkodzić.

Stosujecie wcierki, by pobudzić włosy do wzrostu? Które preparaty spisały się u Was najlepiej? Znane Wam są te, które pokazałam we wpisie? 😉

 

Wpisy, które mogą zaciekawić:

32 komentarze

    1. Wcierki na pewno pomagają, gdy chcemy włosy zapuścić lub walczyć z wypadaniem 🙂 Są taką natychmiastową porcją stymulacji 😉

  1. Bardzo ciekawy post. Ja nigdy nie stosowałam wcierek, ale włosy super mi rosły po szamponie kawowym z Rossmanna (pisałam o nim na blogu)

    1. Ja nie wierzę za bardzo w moc szamponów – bo stosuję je za rzadko, jedynie raz na 2-3 dni. Są więc dla mnie tylko dodatkiem do kuracji wcierkami 🙂

  2. Nigdy nie stosowałam tego typu preparatów. Ale ostatnio stwierdziłam że zapyszczam włosy więc chętnie wybiorę któryś z polecanych przez Ciebie

    1. Wcierki na pewno pomogą przy zapuszczaniu! 🙂 Podstawą jednak jest zbilansowana dieta – nie zapominaj o niej! 🙂

  3. U mnie Jantar i Vianek niestety nie potrafiły zahamować wypadania włosów ale na porost włosów i baby hair zadziałały świetnie. Natomiast Orientana to mój prawdziwy hit – włosy mniej wypadają, skóra głowy nawilżona i ukojona. Plus dla niej też za zapach 🙂

    1. W kwestii wypadani – ostatnio testuję wcierkę Dermedic i po miesiącu jestem bardzo pozytywnie zaskoczona 😉

    1. W pierwszej kolejności okreś, co jest źródłem problemu – być może to „grubsza sprawa” i niezbędna będzie wizyta u lekarza!

    1. Z Alpecinu to ja bardzo lubiłam kofeinowy szampon- a i Pan Mąż do tej pory o niego zagaduje 😀

    1. I jak Radical się spisuje? U mnie okropnie przetłuszczał włosy u nasady – a ogólne efekty nie były wcale aż tak zadowalające…

  4. Z zaprezentowanych produktów kojarzę jedynie Jantar. Skusiłam się kiedyś na ten produkt ze względu na bursztyn, ale nie powróciłam już do tego kosmetyku. Trendy Mama

  5. Też kiedyś używałam wcierki Jantar, ale ogólnie znowu regularnie ścinam włosy więc na ich poroście już mi nie zależY:)

  6. Wiesz co, weszłam na Twoją stronę i pierwsze co mi się rzuciło w oczy, to Twoje zdjęcie i opis na bocznej szpalcie. Wyglądasz na przemiłą dziewczynę, nie wierzę, żeby to był blog zołzy :))))

    A wpis bardzo fajny. Lekko i miło się czyta. Z wymienionych odżywek kojarzę Jantar, moja mama bardzo go sobie chwali 🙂

  7. Właśnie jestem na etapie testowania wcierki Jantar (około 3 tygodni) i z niecierpliwością czekam na efekty;) wcześniej stosowałam wcierkę Babci Agafii, ale mam wrażenie, że tylko nasiliła ona wypadanie włosów:(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *