Moje wieczorne rytuały pielęgnacyjne twarzy.

Jeszcze dwa lata temu nie ogarniałam pielęgnacji twarzy – skoro zapomniałam o tym, by rano zadbać o cerę, tym bardziej nie myślałam o wieczornych rytuałach. Teraz nie wyobrażam sobie, by pójść spać w makijażu – wtedy było to normą. Kiedyś wystarczył jeden uniwersalny krem nawilżający, chociaż zdarzało się, że i ten element pomijałam – teraz pielęgnacja dopasowana jest do bieżących potrzeb skóry, zmienia się wraz z porami roku, a poranne i wieczorne rytuały zdecydowanie się od siebie różnią.

Na czym polega wieczorna pielęgnacja twarzy?

Tak naprawdę wystarczy 10 minut każdego wieczoru, by zapewnić skórze świeżość, zdrowy wygląd i młodość na dłuuuugie lata 😉 Wieczorna pielęgnacja przygotowuje skórę do regeneracji. W nocy, gdy cały organizm odpoczywa, skóra staje się bardziej ukrwiona i napięta, szybciej się odnawia i pozbywa zanieczyszczeń. Dlatego tak istotny jest optymalny czas snu, odpowiednia temperatura w sypialni oraz stan cery, gdy kładziemy się spać.

Demakijaż i oczyszczanie.

Aby pozbyć się resztek makijażu, całodniowego brudu i nagromadzonego sebum, konieczne jest wykonanie demakijażu. Od dobrego roku sama sięgam w tym celu po olejki – rewelacyjnie rozpuszczają niechaciane na twarzy substancje, przy okazji odżywiają i natłuszczają suchą cerę.

Ulubieńcem w ostatnich miesiącach stał się wielofunkcyjny olejek Stay Calm od Annabelle Minerals. To wersja dla skóry suchej, wrażliwej i naczynkowej, której zadaniem jest nie tylko dokładne usuwanie makijażu, ale także przywracanie poziomu nawilżenia oraz ochrona naczynek przed pękaniem. Dzięki zawartości naturalnych olejów oraz olejków eterycznych, specyfik łagodzi podrażnienia, odżywia i przywraca zmęczonej skórze blask.

Olejek do demakijażu pozostawiam na twarzy na kilka minut, zanim zmyję go przy użyciu gąbeczki ciepłej wody. Gąbeczka typu Calypso to koszt jedynie kilku złotych, a cudownie usuwa olejek z pozostałościami makijażu i zanieczyszczeniami. Przy okazji pozwala na delikatny peeling, pozbywając się zrogowaciałego naskórka, dzięki czemu skóra pozostaje gładka i nie zapycha się tak łatwo.

Drugim etapem wieczornej pielęgnacji jest oczyszczanie: używam do tego celu płynu micelarnego, który dokładnie zbiera resztki po olejowym demakijażu. Płyn również tonizuje skórę, przygotowując ją do procesu nawilżania.

Odżywianie. 

Podobnie, jak w porannej pielęgnacji, tak samo i wieczorem sięgam po serum. To ten rodzaj kosmetyku, który w składzie zawiera wysokie stężenie substancji aktywnych.

Liq Ce to dwufazowe serum regenerująco-odżywcze dedykowane nocnej pielęgnacji – stosowane regularnie odżywia, regeneruje i łagodzi podrażnienia, zapewniając komfort skórze. Dzięki wysokiemu stężeniu witaminy E skóra staje się bardziej napięta i elastyczna, a proces starzenia spowolniony. Kwas hialuronowy i ksylitol – czyli humektanty – zapewniają wielogodzinne nawilżenie i ulgę odwodnionej cerze.

Regeneracja.

Kiedy śpimy, skóra odpoczywa, relaksuje się i regeneruje po całym dniu – w tym czasie komórki zostają odżywione, dzięki czemu naskórek szybciej się odnawia. Nocą skóra lepiej oddycha, zwiększa się jej przepuszczalność, dzięki czemu łatwiej i skuteczniej wchłania substancje aktywne. Kremy dedykowane nocnej pielęgnacji z założenia zawierają więcej składników odżywczych, nie posiadają za to substancji matujących i filtrów UV – w czasie snu są one zwyczajnie niepotrzebne 😉

Odżywczy, przeciwzmarszczkowy krem-maska Pollena Eva z linii Dermo to treściwy produkt, który rewelacyjnie zadziałał na skórę mojej twarzy: sprawił, że była wyraźnie nawilżona i odżywiona, a ja odczuwałam przyjemną ulgę bez efektu ściągnięcia. Ku mojemu zdziwieniu, produkt delikatnie wygładził pojedyncze zmarszczki, z każdym użyciem skóra stawała się bardziej elastyczna i zregenerowana.

Od połowy lipca do codziennych wieczornych rytuałów włączyłam także specjalistyczny krem pod oczy na noc od Louisa Widmera – otrzymałam go podczas katowickiego spotkania blogerek. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, jak ważny jest ten element pielęgnacji – skóra wokół oczu jest bardzo delikatna i szybko traci nawilżenie. Dlatego to właśnie tam pojawiają się pierwsze oznaki mijającego czasu. Krem od Louisa Widmera to bardzo treściwy, gęsty produkt – tak naprawdę już po pierwszym użyciu zdarzyła się magia. Byłam zaskoczona jego działaniem – skóra pod oczami pozostała silnie nawilżona do samego rana. Mam wrażenie, że po kilku tygodniach regularnego stosowania sińce pod oczami delikatnie się rozjaśniły, a skóra sprawia wrażenie bardziej wypoczętej i zdrowej.

Cotygodniowe dogłębne oczyszczanie.

Obowiązkowym, chociaż nie codziennym elementem wieczornej pielęgnacji jest stosowanie peelingu. Zabieg ten pozwala na dokładniejsze oczyszczenie cery i pozbycie się zrogowaciałego naskórka, dzięki czemu skóra twarzy staje się świeża i gotowa do przyjmowania wartości odżywczych.

Wieczorem skóra jest mniej wrażliwa i podatna na podrażnienia – dlatego właśnie peelingowani powinno odbywać się o tej porze dnia. Dodatkowo podczas snu łatwiej o regenerację i wypoczynek – rano obudzimy się nie tylko z czystą, ale także z odżywioną i zrelaksowaną cerą.

A jak to wygląda u Was? Skupiacie się na wieczornych rytuałach pielęgnacyjnych? Czy raczej stawiacie na minimalizm: demakijaż i nawilżanie? Dajcie znać w komentarzach, jakie produkty najlepiej spisują się u Was! 🙂

Wpisy, które mogą zainteresować:

28 komentarzy

  1. Ja staram się od jakiegoś czasu prowadzić pielęgnację, której nauczyły mnie koleżanki Japonki. Zajmuje to więcej niż 10 minut jednak efekty widać juz po tygodniu!

    1. Ja póki co stawiam bardziej na słowiańską pielęgnację 🙂 Albo jeszcze inaczej – na taką, która odpowiada mojej skórze 🙂

  2. Raczej lubię wieczorami poświęcić chwilę więcej na swoje rytuały pielęgnacyjne. Demakijaż i oczyszczenie to podstawa 🙂 Póżniej jakaś maska lub peeling, na koniec krem lub serum 🙂

  3. Najczęściej zmywam makijaż masłem lub esencją micelarną, potem przecieram tonikiem BHA i kładę kremik pod oczy i na twarz, ale nie zawsze

  4. Wiesz, że płyn micelarny też powinnaś zmyć z buzi, bo w składzie ma detergenty? 🙂 Regularne, codzienne pozostawianie ich na twarzy w pewnym momencie może widocznie podrażnić i uczulić – w końcu żelu do twarzy też nie zostawiamy 🙂

    1. Teoretycznie wiem. Nie wiem jednak, czym go zastąpić – albo raczej czego użyć po zmyciu płynu micelarnego. Jak na razie ten typ pielęgnacji mi służy – a ja cały czas jeszcze się uczę, jestem całkowitym świeżakiem w dziedzinie dbania o twarz 😀

    1. W Biedronce są bardzo fajne gąbeczki – o wiele łatwiej je wyczyścić, niż te z Rossmanna 😉

      1. Jeszcze nie testowałam – póki co wzięłam się za olejek do demakijażu z Iossi, w kolejce czeka jeszcze ten od Olivii Plum 🙂

    1. U mnie to już nawet nie plany – a rzeczywiste rytuały 😀 Pielęgnacja twarzy weszła mi nareszcie w krew 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *