Wygrany zakład i szybkie cięcie – włosowa aktualizacja | wrzesień 2018

Ostatnią włosową aktualizację robiłam na początku czerwca, biorąc udział w kolejnej edycji Naked Hair Challenge. Pora najwyższa, by pokazać Wam bieżący stan kosmyków – tym bardziej, że ostatnie tygodnie były dla nich dość intensywne. Wysokie letnie temperatury, prażące słońce, ciężkie warunki w pracy – to wszystko przyczyniło się do zdecydowanego pogorszenia kondycji włosów.

Kondycja włosów.

Kosmyki po raz ostatni podcinane były w okolicy początku lutego – czyli naprawdę bardzo dawno temu! Ich stan wołał już o pomstę do nieba. Szczególnie część, która wciąż pamięta rozjaśnianie postanowiła się buntować, przez co dolna partia włosów była jednym wielkim kołtunem. Zauważyłam, że przy czesaniu włosy u nasady „szły” bez problemu – grzebień każdorazowo zatrzymywał się na wysokości dawnego ombre. Nie pomagały odżywki czy silikonowe sera – końcówki plątały się do tego stopnia, że już kilka minut po rozczesaniu znowu zbijały się w strąki i kołtuny.

Włosów jednak podciąć nie mogłam – nie do początku września…;)

Ja nie dam rady?

Ci z Was, którzy trochę mnie już znają, wiedzą zapewne, że należę do osób upartych, zawziętych. Często wyłącznie po to, by coś udowodnić, przyjmuję zakłady – zdarzają się i takie kilkuletnie, wymagające ode mnie niemało wysiłku i poświęcenia.

Tak było i tym razem: dwa, może trzy lata temu założyłam się z Ukochanym, że dokładnie 4 września 2018 roku moje włosy sięgną talii. Do samego końca nie było pewne, czy uda mi się wygrać – niby zaplanowałam wszystko już dawno temu, jednak kosmyki miały swoją wizję rzeczywistości 😉 Być może przez brak odpowiedniej pielęgnacji, być może przez nieodpowiednią dietę, ale w przedwakacyjnych miesiącach ciężko było wyciągnąć z nich nawet obowiązkowy centymetr przyrostu.

Dopiero na finiszu włosy pokazały, na co je stać! 😉 Za sprawą pokrzywowej Banfi i Herba Vita z arniką górką rosły po 2-3 cm miesięcznie, dzięki czemu 4 września sięgnęły talii – pozwalając mi tym samym na wygranie zakładu! 😉

Zakład wygrany – no to tniemy!

Nikogo nie zdziwi, że pierwszym, co zrobiłam już 5 września było podcięcie włosów –  ponad 10 cm poszło na stracenie. Pierwszy raz w życiu, ścinając taką długość kosmyków, nie czułam żalu – pukle wciąż pozostały długie!

Widać już na zdjęciu, że teraz włosy wyglądają zdecydowanie zdrowiej – nie zdawałam sobie z tego sprawy, jak przerzedzone stały się końcówki przez ostatnie miesiące!

W lipcu i sierpniu kosmyki u nasady okropnie się przetłuszczały – zdarzały się dni, gdy grzywkę musiałam nawet dwa razy odświeżać w ciągu dnia. Nigdy wcześniej problem nie był tak nasilony, jak podczas tegorocznych upałów. Wraz z pożegnaniem wysokich temperatur wszystko wróciło do normy, a ja znowu zaczęłam myć włosy jedynie raz na 2 dni 🙂

Co teraz?

By „nadrobić” ściętą długość, w planach przede wszystkim mam stymulację porostu włosów. Chciałabym do końca roku wyciągnąć z pukli conajmniej 8 centymetrów – liczę, że pomoże mi w tym łączona kuracja: stawiam na wcierki i suplementację. Postanowiłam też po kilku latach dać kolejną szansę olejowi rycynowemu – póki co testuję jego działanie w połączeniu z innymi kosmetykami, a o rezultatach oczywiście tu napiszę 😉

Cały czas mam wrażenie, że włosy są matowe – może po prostu za wiele od nich wymagam? Chciałabym spróbować wydobyć z nich odrobię blasku. Ostatnio laminowanie żelatyną przyniosło zadowalające efekty – muszę jednak uważać, wiadomo, jak to jest z proteinami;)

Myślę, że dalsze farbowanie włosów ziołami również powinno pomóc. Jedynym „problemem” jest kolor, którego nie chcę już podbijać – w tej chwili kosmyki są wystarczająco ciemne 😉 Będę więc kombinować, łącząc bezbarwną hennę z gotowymi mieszankami (Sattva orzechowy brąz jest wręcz idealna!). Mam nadzieję, dzięki tym zabiegom i grubość włosów jeszcze się poprawi – na razie efekt jest zadowalający, ale wiadomo – apetyt rośnie w miarę jedzenia 😉

A co tam u Was w pielęgnacji? Jak włosy zniosły wakacyjny czas? Jakie macie plany na najbliższe miesiące?

Podobne wpisy:

32 komentarze

  1. Ładne masz te włosy kochana ja pewnie po lecie będę ścinac tj po mych wakacjach w wrześniu

    1. To nawet nie o chilli chodzi – a o kapsacyinę, która pobudza cebulki do wzrostu 🙂

  2. Gratuluję wygranej 🙂
    Ja mam problem odwrotny. W ciąży, połowa włosów mi wypadła i to było genialne! W końcu mogłam nad nimi zapanować, w końcu pięknie się układały, nie rosły też tak szybko, był w ogóle takie WOW. Teraz rok po porodzie mam kilkunastocentymetrowe pukle na całej głowie. Moje włosy postanowiły odrosnąć i to chyba z nawiązką. I ciężko nad tym zapanować 😉

    1. I tak źle, i tak niedobrze 😀 Szkoda, że nie możemy Twojej „nadwyżki” przeszczepić do mnie…;)

    1. Jeśli Twoje włosy są cienkie i delikatne – zachęcam do przejrzenia bloga! 🙂

  3. U mnie póki co lato jeszcze w pełni, ale za jakiś czas też trzeba będzie pomyśleć, aby odświeżyć włosy i o nie zadbać. 🙂

  4. Piekne masz kochana wlosy, ja w lipcu tez podcielam i to sporo, dlugie wlosy sa piekne ale przy upalach dosc upierdliwe 😉

  5. Ja w lipcu ścięłam na Rak’n’roll ponad 30 cm swego włosia i po tym ścięciu pięknie mi włosy odżyły i są bardzo wzmocnione. Krótsze lepiej mi się olejuje i prościej pielęgnuje. Ale ponownie zapuszczam warkocz do pasa! 🙂
    Gratuluję wygrania zakładu. Masz piękne, zadbane włosy! 🙂

    1. Mi się tak po cichu marzy oddanie włosów – ale mało która fundacja przyjmuje farbowane ziołami…

    1. E tam – żal. To tylko włosy! Kilka miesięcy i odrosną 🙂 A jednak zyskają na podcięciu zniszczonych końcówek 🙂

  6. Powodzenia w zapuszczaniu! U mnie po lecie tylko farbowanie, ale za to moja córka wczoraj zaszalała! Obcięła aż 47 cm! 🙂 Warkocze oddała dla chorych dzieci <3 Jestem mega dumna. Może Ty następnym razem zetniesz nieco więcej? 🙂

    1. Chciałabym – jednak moje włosy są farbowane ziołami, a nie każda fundacja takie przyjmuje…

  7. Włosy Ci niesamowicie odżyły po podcięciu 😀 Skusiłam się na to samo i teraz też czuję lżejsze i ładniejsze końcówki, ale przede mną jeszcze wiele centymetrów do celu :p

    1. Moim celem jest długość w okolice talii 😀 zobaczymy, jak pójdzie mi utrzymanie włosów w dobrej kondycji 😀

  8. O kurka, to włosy mogą tak szybko rosnąć? Muszę w sobie coś zacząć wcierać, bo jak narazie to widzę, że mi ciągle wypadają zamiast odpowiednio rosnąć 🙂

    A co Twój Ukochany przegrał w tym zakładzie?:D

    A Ty co wygrałaś? Mam nadzieję, że jakieś dobre ciasto wjedzie w nagrodę!

    1. Przy odpowiedniej pielęgnacji skóry głowy i systematycznej suplementacji włosy rosną mi mniej więcej 2 cm miesięcznie (chociaż zdarzały się takie szaleństwa, że i 3-4 cm byłam w stanie z nich wyciągnąć!).
      Ukochany nie przegrał niczego – ja wygrałam świadomość, że będę mogła mieć w przyszłości psa 😀 (chociaż UKochany w tej sferze uznaje się za całkowicie przegranego…:D)

  9. U mnie poszło od razu ponad 30 😉 Udało mi się nie ścinać na raty – choć kusiło – tylko oddać do fundacji i czuję się teraz świetnie mimo obaw. Chwilowo nawet nie wiem jaki mam przyrost i dopiero uczę się je ogarniać 🙂

  10. WOW, masz cudowne wlosy, moje nigdy nie wyszly poza zasieg ramion, po prostu gdy dochodza do tej dlugosci, trace do nich cierpliwosc i chwytam za nozyczki, niemniej tym bardziej podziwiam takie piekne wyhodowane wlosy u innych. Pelen szacun. Pozdrawiam serdecznie Beata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *