Wyprawa na Nordkapp, czyli jak zostałam Queen in the North.

O tym, jak cudowna i zaskakująca jest Norwegia, już kiedyś pisałam. Wtedy jednak opisywałam odczucia, jakie towarzyszyły mi na południu tego pięknego kraju. Tak naprawdę, dopiero potem, podczas wyprawy na Północ, poznałam prawdziwą surowość, dzikość i niedostępność Norwegii.

Powiem Wam szczerze: każdemu polecam udać się w taką podróż. Nieważne, jakie miejsce na ziemi wybierzecie, ważne, by mieć szansę na odnalezienie swojej drogi.

Gdy wyruszałam do Norwegii, nie zdawałam sobie sprawy, jak duży bałagan mam w sobie. Wydawało mi się, że wszystko w moim życiu jest poukładane, a każdy element zajmuje właściwe mu miejsce. Myślałam, że wszyscy ludzie w moim otoczeniu są odpowiedni i nie znaleźli się tam tylko przez przypadek.

Mam wrażenie, że to 1,5 miesiąca, które spędziliśmy w kraju Wikingów niewiarygodnie mnie zmieniło, jak chyba nic innego wcześniej. Ale nie ma się co dziwić, nie? Przecież, gdy człowiek ma za dużo wolnego czasu, zaczyna myśleć.

Każdego dnia o każdej porze jesteśmy atakowani przez masę informacji i bodźców z zewnątrz. Reklamy bombardują tym wszystkim, co musimy mieć. Bilbordy mówią jak idealnie musimy wyglądać. Rodzice, dziadkowie, nauczyciele – jak ciężko musimy pracować, by osiągnąć najlepsze wykształcenie, potem najlepszą pracę, która pozwoli z kolei na kupienie tego wszystkiego, czego oczekuje społeczeństwo. Nie raz ten nadmiar powoduje zagubienie, dezorientację i działanie wbrew sobie.

n16

Wyjeżdżając do Norwegii pozbyłam się wszystkich wpływów. Fakt, nie tak do końca dobrowolnie. Ale jednak, gdy wyłączyłam się z wirtualnego świata, wreszcie mogłam włączyć siebie. Wewnętrzny głos, który nie był już tłumiony krzykami z Facebooka i głosami z Instagrama, przemówił. Dzięki odcięciu od sieci mogłam nareszcie przemyśleć to, co ciążyło od dawna: uświadomiłam sobie, co tak naprawdę jest dla mnie ważne, co chcę robić ze swoim życiem i kogo chcę w tym życiu gościć.

Kwestia przeorganizowania hierarchii wartości okazała się najlepszą „konsekwencją” wyjazdu. Nie było to jedyne, co się we mnie zmieniło. Daleka podróż ma wiele zalet. Niektóre są oczywiste, inne pojawiają się w trakcie podróży, jeszcze inne – dopiero po czasie.

n9

Próba charakteru. Kiedy mieszkasz w namiocie lub śpisz w aucie pośród tony innych rzeczy, gdy po raz setny przewalasz wszystkie torby, worki, reklamówki, by znaleźć to coś, co akurat jest niezbędne, gdy kąpiesz się w zimnej rzece, a w ciągu dnia twoim posiłkiem jedynie jest suchy chleb z pasztetem, zaczynasz zdawać sobie sprawę, jak wielkim szczęściarzem jesteś na co dzień. To jednak nie wszystko: zdarzają się chwile słabości, gdy pytasz siebie w duchu (lub całkiem głośno wykrzykujesz przez łzy) na to ci to wszystko było, po co się w to w ogóle pakowałeś i w ogóle to chcesz wracać do domu, do ciepłego łóżka. W takich momentach na jaw wychodzą wszystkie najciemniejsze moce, najgłębiej skrywane wady. Niby kryzysy mijają, po burzy wychodzi słońce. Ale każda burza zostawia po sobie jakiś ślad. Te ślady właśnie wywierają największy wpływ na to, kim stajesz się nie tylko podczas podróży, ale przede wszystkim po niej.

Zbliżenie się do Ukochanego. I nie mam tu na myśli tylko zbliżenia fizycznego, ze względu przebywania długi czas na tak małej powierzchni. Taki wyjazd jest naprawdę niezwykłą próbą dla związku. Dlaczego? Dlatego, że przez 1,5 miesiąca mieliśmy naprawdę tylko siebie. W 100% byliśmy od siebie zależni i tylko na sobie mogliśmy polegać. Gdy poznajesz kogoś w jego najsłabszych momentach, poznajesz go naprawdę. I wtedy albo zaczynasz rozumieć, że to nie to, albo czujesz tak porażającą bliskość, że zdobywasz pewność, że to właśnie Ten Jedyny.

n13

Spełnianie marzeń. I to nie tylko takich oczywistych. Nigdy wcześniej nie marzyłam przecież o spotkaniu z łosiem czy reniferem albo o kąpieli w oceanie kilkaset kilometrów za linią Koła Podbiegunowego. Niektóre marzenia rodzą się bowiem w danej chwili. I mimo, że nie wymarzyłam sobie tego już jako mała dziewczynka, radość była przeolbrzymia. Poczucie wolności, poczucie, że mogę wszystko, poczucie, że moje życie zależy tylko ode mnie – dają naprawdę mocnego kopa. Te wszystkie rzeczy, jakie przytrafiły nam się po drodze są nie tylko spełnieniem marzeń – teraz stały się przede wszystkim wspomnieniem, którego chyba nigdy nie zapomnę.

n15

Cudowne widoki. Tego punktu nie będę rozwijać. Niech zdjęcia przemówią za mnie.

n14

n11

n12

n17
n10

n7
n6
n5

n4

n2

n3

Cała podróż do Norwegii była cudowną przygodą. Południowe piękne widoki, przesympatyczni ludzie, urocza architektura, tak wyjątkowa dla tego kraju. To jednak Północ okazała się wisienką na torcie: dzikie zwierzęta na wyciagnięcie ręki, zmienność i różnorodność krajobrazu oraz nieskalana ludzkim działaniem surowa przestrzeń. Wszystko to, czego brakuje w codziennym pędzie życia – spotkanie z naturą. Na co dzień przecież zapominamy, jak ważna jest chwila wytchnienia, przerwa na złapanie oddechu, moment, by z boku spojrzeć na problemy. W Norwegii nie tylko pojawia się możliwość, by odpocząć – dostaje się szansę, by wszystko przemyśleć i na nowo poukładać.

92 komentarze

  1. Bardzo pozytywnie zazdroszczę Wam tej podróży. Chciałabym kiedyś zdobyć warunki by się w coś takiego wybrać i odwagę by się na to zdobyć. Domyślam się, że prawdziwe przeżycia są nie do opisania albo do gadania bez końca.

    Mam nadzieję, że mnie nadal pozwolisz gościć w Twoim życiu. 🙂

  2. Piękny wpis, piękne zdjęcia.
    Gratuluję i trochę zazdroszczę takiej wyprawy. W nieznane i w głąb samej siebie. Podobne odczucia, do tych opisanych przez Ciebie, miałam w tym roku wybierając się w podróż do parku Yellowstone. Nie były one pewnie tak intensywne jak Twoje, bo i podróż krótsza, ale sprawiły, że zdałam sobie sprawę z wielu rzeczy, które do tej pory były głęboko zakopane w mojej poświadomości.
    Uwielbiam takie wyjazdy!
    Pozrawiam Cię serdecznie! 🙂

    1. Ja polubiłam TAKIE podróżowanie właśnie w Norwegii. Wcześniej nie myślałam nawet, że inna forma spędzania czasu, niż wylegiwanie się na plaży, jest dla mnie 😉

  3. To ciekawe, ale moja perspektywa jest nieco inna. Dla mnie bycie szczęściarą na codzień to właśnie kąpiel w rzece, posiadanie tylko tego, co w moim plecaku i dzielenie się małymi przyjemnościami z moim mężem. Po kilku tygodniach nie szuka się w reklamówkach, wszystko znasz na pamięć, a fakt posiadania tak niewiele wbrew pozorom jest całkiem przyjemny. W tej chwili jesteśmy w drodze ponad 10 miesięcy, może stąd inna perspektywa. Rozumiem, że Norwegia zmienia perspektywę 🙂 Może ruszycie gdzieś dalej? Trzymam kciuki!

    1. Wciąż do domu nie wróciliśmy – teraz jednak nastał czas małej stabilizacji. Wróciliśmy do cywilizacji. Do Polski wracamy dopiero na Boże Narodzenie 🙂

  4. Cudowna podróż, piękne zdjęcia, ale myślę, że najważniejsze co z tego wyniosłaś to to poczucie wewnętrznej równowagi, której niektórzy nie znajdują przez całe życie.

    To kolejny wpis, który czytam z przyjemnością. Na pewno będę zaglądać do Ciebie częściej 🙂

  5. Tego typu wyjazdy kształcą nas najbardziej, i właśnie takie podróże pamiętamy najbardziej;) Prześliczne fotki a budzenie się rano i otwarcie namiotu i zobaczenie przed sobą tak pięknych krajobrazów – to dopiero musiała być przyjemność;)

    1. Niekoniecznie namiotu! Czasami wystarczyło otworzyć drzwi bagażnika (chwała Bogu za combi!)
      A to na dowód!

  6. ZAKOCHAŁAM SIĘ! Norwegia jest na szczycie mojej listy miejsc do zwiedzenia, i możesz być pewna że kiedyś pójdę w Twoje ślady <3

    1. Powiem Ci szczerze, że na południu aż tak zimno nie jest! resztą – tylko na samym Nordkapp chodziłam w zimowej kurtce, wełnianej czapce i grubych rajstopach pod spodniami! Zdarzały się dni, że było cieplej niż w Polsce 🙂

  7. Norwegia to jedno z miejsc, których na razie nie dane mi było odwiedzić, ale jak widzę takie zdjęcia to dochodzę do wniosku, że MUSZĘ się tam kiedyś wybrać!

    1. Polecam! Bo zdjęcia nawet w połowie nie oddają rzeczywistego piękna tego kraju! 🙂

    1. Bo komentowałaś! 😉
      Wyjechaliśmy dokładnie 2 lipca. Wracamy przed Bożym Narodzeniem. Dlaczego wyjazd? Jedyne, co przychodzi mi na myśl to „a dlaczego nie?”;) Tak naprawdę nie było powodu. A skoro nic nas w Polsce nie trzymało, postanowiliśmy wyruszyć 🙂

    1. Zachęcam do podróży – my na pewno zdecydujemy się jeszcze na wyjazd na zachodnie fiordy 🙂

  8. Cudnie. Piękne zdjęcia, a te z dwoma ostrzegawczymi znakami drogowymi to kierunek do raju:) Uwaga na renifery i łosie:) Cudnie!

  9. Masz rok – do następnych wakacji. Jak mi znajdziesz jednego towarzysza, który ze mną do tej Norwegii pojedzie to nie ma sprawy 😀

  10. Dlatego lubimy z Mężem podróże z plecakiem, wyprawy pod namiot,bo oderwania od codzienności możemy zmierzyć z własnym charakterem i sobą nawzajem. Zawsze wracamy odmienieni, pełni refleksji i planów. Takie podróżowanie zmienia horyzonty i w głowie zaczynają kiełkować możliwości, o jakich wcześniej byśmy nie pomyśleli. Najwięcej o moim charakterze dowiedziałam się podczas rejsu po morzy północnym. A tak na marginesie Mąż mi się oświadczył w Oslo;)

  11. Chciałabym pojechać do Norwegii głównie ze względu na zorze i Trolltungę, ale jak myślę o swojej nienawiści do zimna, to wciąż ją odkładam na później 😉

    1. Co dziwne, w Norwegii w tym roku przez większość lata było cieplej, niż w Polsce!

  12. Cudowne te widoki na zdjęciach… a wpis budzi jakąś tęsknotę za dzikością i odcięciem się od wszystkiego, co u mnie mieści się zwykle pod symbolem „Bieszczady”, ale taka Norwegia też mogłaby być 😀

    1. Ja gratuluję miesięcznego potomka! Myślę, że przysporzy rodzicom o wiele więcej wrażeń niż podróż 😉

  13. Upolowanie w kadrze zwierzęcia i to jeszcze tak pozującego, zawsze mnie rozbraja. Piękne zdjęcia i wspaniała kraina!

  14. Niesamowite spotkanie z przyrodą i z sobą. Z jednej strony zazdroszczę, a z drugiej strony podziwiam. Oderwanie się od codzienności, od dzisiejszego świata przydałoby się każdemu z nas. Czasami warto spojrzeć na siebie z boku…

    1. A to tylko nikły procent wszystkich! Zajrzyj koniecznie do pozostałych wpisów o Norwegii – jest tam więcej fotek, starałam się, y żadna się nie powtarzała 🙂

  15. Norwegia, to na pewno cudowny kraj, tym bardziej, że Twój ostatni wpis na ten temat też czytałem. To czego Ci zazdroszczę, to na pewno te piękne widoki, które pokazujesz na zdjęciach. A sama podróż, to dobry sposób, żeby poznać siebie. Ja takie doświadczenie miałem w tym roku, podczas pieszej podróży na ŚDM – niby to było tylko 12 km, ale zwsze coś. Po prostu kiedy człowiek wędruje sam, bez znajomych, których ma na co dzień zaczya postrzegać swoje życie i wydarzenia z nim związane z większym dystansem.

  16. Fajny materiał – miło się czyta 🙂
    Faktycznie, wakacje i inne, dłuższe wyjazdy sprawiają, że można lepiej poznać się z partnerem. Często niby się znamy, ale tak nie do końca. Dopiero poznanie tej ‚mrocznej’ strony pozwala tak naprawdę określić czy jest to naprawdę miłość naszego życia.

  17. Piękne miejsce, piękne zdjęcia i przepiękne przemyślenia. Na co dzień jest pogoń. Za pieniądzem. najważniejsza praca, potem dom, nie mamy czasu albo siły na wykonanie zwykłego telefonu do przyjaciół.. ze zmęczenia zapominamy o ważnych datach, ale nie zapominamy ładowarki do telefonu, zalogować się portalach czy kliknąć lajka tu i tam, nieważne czy komuś znajomemu robimy tym przyjemność czy tylko pusty lajk nie wiadomo po co. Za dużo mamy dookoła siebie wszystkiego. Wszystkiego co nie jest potrzebne a przeszkadza. Reset taki jaki Ty sobie zafundowałaś… zazdroszczę…

  18. Czy to był RENIFER?!
    Śliczne zdjęcia, a ja czuję coraz większy zew Norwegii, pewnie wkrótce będę musiała jechać…

    1. Tak, prawdziwy renifer! Na drogach północnej Norwegii to zupełnie zwyczajny widok…;)

  19. Przepięknie to wygląda:) Tak cicho i spokojnie:) W sumie wszędzie są takie wyciszone miejsca, ale to wygląda wyjątkowo:)

  20. Piękne zdjęcia! Norwegia to niezwykły kraj – mieszka tam kilkoro moich znajomych i już od kilku lat planuję ich odwiedzić. Słyszałam, że wyjątkowo piękna jest również latem 🙂

    1. Ja byłam właśnie latem – cudo! Na południu temperatury wyższe, niż w Polsce: nie raz było i powyżej 25 stopni!
      A pólnoc – no cóż, to już inna bajka: surowość, dzikość natury. Wrażenie nie do opisania! 🙂

    1. Obstawiam, że w tej chwili na Północy Norwegii to śniegu mają jeszcze więcej…;)

  21. Cudowna podróż, z której masz takie fajne przeżycia i wspomnienia. A zdjecia są bajeczne. Mega zazdroszczę

  22. Jestem fanką krajów południowych jako straszny zmarźlak. Kiedy jednak przeczytałam ten wpis a szczególnie o odcięciu się od rzeczywistości i uporządkowaniu wszystkiego w głowie. Stwierdzam, że koniecznie muszę się tam wybrać. Taki detoks jest mi wyjątkowo teraz potrzebny.

    1. Naprawdę polecam. Sama wczesniej nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo „zaśmiecony” mam umysł 😉

  23. Bardzo Ci zazdroszczę tej wyprawy, mimo tych wszystkich trudności. 🙂 Taka podróż to wspomnienia na całe życie! Jednak zastanawia mnie tylko jedna kwestia, dlaczego jadłaś codziennie chleb z pasztetem? 😀

    1. Pod koniec wyprawy tylko pasztet został nam z polskich zapasów – norweskie ceny zdecydowanie przewyższały nasze możliwości, więc na 2 miesięce podróży zapakowaliśmy cały bagażnik jedzenia 😀

  24. Norwegia kusi, oj kusi :). Takie podróże – we dwoje, daleko, w „nieznane” mogą rzeczywiście dużo wnieść do naszego codziennego życia, a i dzięki nim możemy się wiele o samym sobie dowiedzieć.

  25. Piękne zdjęcia i fantastyczne widoki!
    Też z mężem kiedyś zrobilismy sobie taką podróż- tylko we dwoje, spanie w samochodzie lub pod namiotem, bez konkretnego planu, a jedynie z celem żeby zobaczyć jak najwięcej. Takie doświadczenia niesamowicie zbliżają ludzi! 🙂

    Miałaś piękną przygodę! 🙂

  26. W Norwegii wprawdzie nigdy nie byłam – ale bardzo podobne odczucia towarzyszą mi w związku z naszym tegorocznym pobytem w Chorwacji. Tych 10 dni bez komputera, niemal zupełnie offline sprawiło, ze na nowo zaczęłam doceniać relacje tworzone inaczej, niż za pośrednictwem internetowych łączy. Chyba muszę częściej przestawiać się na taki tryb – bo czuję się wypoczęta fizycznie i psychicznie, jak nigdy przedtem 🙂

  27. Już od dawna po gowie chodzi mi wyprawa do Norwegii. Chętnie dla odmiany odwidziałabym mijsce tak czyste, naturalne i piękne w swojej prostocie. W Londynie zawsze jest pełno turystów i mnóstwo dodatkowych bodzców. W zasadzie to mi odpowieda, bo lubię takie tętniące życiem miasta, ale czasami i od tego trzeba odpocząć.

    1. Zgadzam się! W ubiegłym roku „zaliczyłam” i Norwegię, i UK. Tak szczerze, W Norwegii czułam się zecydowanie lepiej…:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *