Zalety farbowania włosów ziołami | Orientana karmelowy brąz.

Moda na naturalną pielęgnację nabiera rozpędu. Dzięki temu, że stajemy się coraz bardziej świadomymi konsumentami, częściej czytamy składy kosmetyków i sięgamy po produkty dobrej jakości.  Nikogo więc nie dziwi, że także w aspekcie koloryzacji włosów rozsądniej dobieramy farby, decydując się na naturalne metody.

Farbowanie włosów ziołami znane było już w starożytnych cywilizacjach: babilońskiej, mezopotamskiej, sumeryjskiej. Od tysięcy lat stosuje się ją również w Chinach, Indiach czy Egipcie. Ta najstarsza metoda koloryzacji również dziś ma sporą rzeszę fanów, którzy uważają ją jest za naturalny, a więc i bezpieczny, odpowiednik chemicznych farb i szamponów koloryzujących.

Koloryzacja bez zniszczeń.

Ze względu na to, że naturalna koloryzacja nie niszczy włosów, nie ma żadnych przeciwskazań, by często przeprowadzać farbowanie. W odróżnieniu od chemicznych farb, po zioła możemy sięgać nawet raz w tygodniu – należy jednak pamiętać, że z każdym zabiegiem kolor będzie coraz bardziej intensywny poprzez nadbudowywanie się barwnika.

Olbrzymią zaletą hennowania, cassiowania i indygowania jest naturalność koloru. Farba podbija „wyjściową” barwę kosmyków, nadając lekki, nieoczywisty, trójwymiarowy efekt.

Poprawa kondycji włosów.

Każdy, kto choć raz zdecydował się na ziołowe farbowanie, wie, że po zabiegu włosy stają się grubsze, zdrowsze i bardziej lśniące. Wynika to z tego, że cząsteczki barwnika docierają do rdzenia włosa, gdzie łączą się z włóknami keratynowymi – dzięki temu nie tylko nadają nowy odcień kosmykom, ale także wypełniają mechaniczne ubytki w strukturze włosa. Wbrew powszechnej opinii henna, cassia czy indigo nie „oblepiają” włosów, tylko docierają do ich wnętrza. Po ich użyciu włosy stają się odporniejsze na działanie czynników zewnętrznych, zioła poprawiają strukturę włosów i zamyka ich łuski.

Wpływ na skórę głowy.

Naturalne farby działają dobrze nie tylko na włosy na długości, ale także i na skórę głowy. Wiele osób, które regularnie koloryzuje włosy ziołami, dostrzega, że pukle stają się  mocniejsze już od nasady, a także bardziej puszyste i dużo mniej niesforne.

Zioła działają ściągająco na torebki włosowe, zapobiegają wypadaniu włosów, wspomagają regulację pracy gruczołów łojowych oraz walkę z łupieżem. Mieszanki ziołowe służące do farbowania bogate są m.in. w wapń, magnez, potas i liczne mikropierwiastki (cynk, miedź, mangan, żelazo), tak ważne dla wzrostu włosów.

Bio henna Orientana.

Pierwszy raz po mieszankę ziołową sięgnęłam w marcu, decydując się na bezpieczny odcień ciemnego blondu. Jak się okazało, sama barwa włosów niewiele się zmieniła – kosmyki stały się odżywione i mięsiste, zyskały cudowny blask i sypkość. Tym razem zdecydowałam się na kolorystyczne szaleństwo w postaci karmelowego brązu od marki Orientana.

Składniki: Indigofera Tinctoria, Lawsonia Inermis Linn, Emblica Officinalis, Eclipta Alba, Azadirachta Indica, Acacia Concinna, Bacopa Mannieri. 

Jedynym, co lekko martwiło mnie w składzie tej mieszanki, było indigo – i to już na pierwszym miejscu! Obawiałam się, że na rozjaśnionej partii włosów mimo wcześniejszych farbowań, może pojawić się glon. Lekko zielona poświata rzeczywiście się  pojawiła, ale nie na ombre – a na jaśniuteńkich baby hair przy skórze głowy. Bejbiki równocześnie mieniły się odcieniami rudości, złota i zieleni 😉

Przygotowanie i farbowanie.

Biorąc pod uwagę fakt, że indigo nie powinno się zakwaszać, ominęłam ten etap. Mieszankę przygotowałam przed samym farbowaniem: połowę opakowania ziół połączyłam z ciepłą wodą i glutkiem lnianym. Konsystencją mikstura przypominała lekkie błotko o cudownym zapachu łączącym woń mokrego siana i herbaciane aromaty 😉

(zdjęcie przed / po farbowaniem Orientana karmelowy brąz)

Efekty.

Ze względu na to, że nie chciałam, by kolor wyszedł zbyt ciemny, tym razem ziołową farbę trzymałam na głowie jedynie ok. 1.5 godziny – mam wrażenie, że Bio Hennę Orientany wypłukuje się o wiele łatwiej. Po zmyciu mieszanki okazało się, że barwa włosów i tak mocno się zmieniła. Dlatego, by zatrzymać proces utleniania się barwnika, od razu kosmyki umyłam szamponem i nałożyłam na nie odżywkę.

Sam kolor rzeczywiście jest niejednolity – na każdym zdjęciu wygląda zupełnie inaczej! Naturalna część włosów przybiera odcienie od średniego, ciepłego brązu, przez mieniące się złotem rudości, aż do chłodnego, ciemnego blondu. Partia rozjaśniona początkowo niewiele różniła się barwą – kolor idealnie się wyrównał. Z czasem jednak z tej części włosów farba zaczęła się wypłukiwać. Chociaż nie jest to widoczne gołym okiem, końcówki są teraz jaśniejsze, niż włosy u nasady. Efekt jest jednak na tyle naturalny, że równie dobrze ubiegłoroczne słońce mogło się do niego przyczynić 😉 Zielona poświata, która pojawiła się zaraz po koloryzacji, zniknęła w ciągu kilku dni – już po pierwszym myciu włosów nie było po niej śladu.

Kondycja włosów po raz kolejny była dla mnie zaskoczeniem – z każdym farbowaniem kosmyki stają się coraz grubsze, bardziej lśniące, sprężyste i sypkie. Jest ich namacalnie więcej – różnica w grubości pojedynczego włosa jest wyraźnie widoczna.

Jestem zauroczona działaniem naturalnych farb – mam wrażenie, że to właśnie jest mój sposób, by nie tylko pogrubić, ale także odżywić włosy 🙂

A co Wy myślicie o naturalnym farbowaniu? Czy może jednak wolicie chemiczną koloryzację? 😉

Podobne wpisy:

44 komentarze

  1. O, niesamowite, nie słyszałam o takich farbach, choć przypominam sobie, że gdy byłam dzieckiem, to Panie o blond włosach myły je w naparze z rumianku i to im je rozjaśniało. Tak przynajmniej trwierdziły – ja tego jeszcze nie sprawdziłam 😛

  2. Uwielbiam farbowanie ziołami, kondycja mojej skóry głowy i włosów znacznie się od tego poprawiła :). Bardzo ładny efekt uzyskałaś tą mieszanką!

  3. Myslisz ze używanie henny zaszkodziłoby wrażliwej skórze cierpiącej na łzs? Nigdy nie rzuciło mi się w oczy ze henna działa dobroczynnie również na skalp, a w pszyszlosci ze względu na pogrubiające włosy działanie chce jej wypróbować 🙂

  4. Dwa razy w życiu farbowałam włosy – i to tylko szamponetką 🙂 Niby lubię mój naturalny kolor włoów, ale chętnie bym się skusiła na taką hennę, bo jest zdrową alternatywą od farb i to, że też odżywia i pogrubia włosy. Podoba mi się także kolor na tym Twoim zdjęciu;)

    1. Ja też jestem zachwycona! Tym bardziej, że kondycja włosów znacząco się polepszyła! 🙂

  5. Ja lubię żywe kolory – czerwienie, błękity, zielenie – żeby je osiągnąć na moich naturalnie brązowych włosach muszę niestety używać rozjaśniaczy, a kiedy decyduję się na palenie nimi swoich włosów to w sumie wszystko mi jedno czy użyję farby czy henny 😀

    1. Henna włosów nie pali – ale nie daje też „szalonych” kolorów – no chyba, że zieleń poprzez zafarbowanie rozjaśnionych włosów indigo 😉

  6. Według mnie efekt jest świetny. Jest piękny kolor. Również kondycja włosów świetna (przynajmniej na pierwszy rzut oka) 🙂

    1. Nad kondycją cały czas pracuję. Jednak – porównując z czasem sprzed świadomej pielęgnacji, jest kolosalna różnica! 🙂

  7. Nigdy jeszcze nie zdecydowałam się na farbowanie, a jeśli w końcu już się namyślę, pewnie poszukam właśnie naturalnych farb.

    1. Ziołami włosów rozjaśniać się nie da – a na rozjaśnianych nie polecam stosowania indigo lub mieszkanek, które zawierają je w składzie 😉

    1. Polecam! Pamiętaj tylko, by nie farbować się indigo (lub mieszankami, w których składzie się znajduje). No, chyba, że chcesz zielonego glonka 😀

  8. Zdecydowanie jestem za henną, dawniej farbowałam, ale ma ten minus, że szybko się wypłukuje

    1. Kurcze, czytałam, że jest to wadą naturalne farbowania – u mnie jednak kolor się trzyma. Dopiero po 3 tygodniach zaczęłam dostrzegać pierwsze zmiany koloru. A zwracając uwagę na to, że chemiczne farby są w stanie wypłukać się u mnie do naturalnej barwy włosów ( z ciemnego brązu do średniego/jasnego blondu), to i tak dobrze! 😀

    1. Ziołami nie da się rozjaśnić włosów – możesz ewentualnie próbować płukankami z octu 😉

  9. Powiem szczerze, że nigdy nie próbowałam jeszcze farbowania henną, a tradycyjnymi środkami farbuję włosy już jakieś 10 lat 😉

  10. Oo nie słyszałam o takim sposobie koloryzacji, a uwielbiam naturalne ziołowe kosmetyki do włosów. Ciekawe tylko czy za pomocą henny uzyskam czerwony kolor…

    1. Polecam na początek kilka „bezbarwnych” farbowań. Sama tak działałam – pierwsze 2-3 razy tylko z cassią, która dodaje złocistych refleksów, bez drastycznej zmiany koloru 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *