II Zlot Lubelskich Straszydełek.

Ten rok miał być przełomowy, jeśli chodzi o moje blogowe działania. Postanowiłam nie tylko rozwinąć warsztat piśmienniczy ;), ale przede wszystkim otworzyć się na nowych ludzi, od których najlepiej przecież czerpać wiedzę i inspirację. Tworząc noworoczne plany nie zakładałam jednak, że pod koniec roku wyląduję… na Lubelszczyźnie. I to w gronie tak znamienitych gwiazd 😉

Ale od początku! Cała przygoda rozpoczęła się już w piątek, gdy w godzinach wczesnowieczornych dotarłam (po 5 godzinach samochodowej jazdy) do hotelu MAZGOO Ink 😀 Razem z Curly Madeleine miałyśmy zarezerwowany nocleg z wyżywieniem – Mazgolcia zatroszczyła się o nas, jak nikt inny ♥️ Noc minęła nam więc na jedzeniu, piciu, słuchaniu muzyki i pogaduszkach do 2 (a może to już była 3?) nad ranem. Przez to w sobotę kondycja nie dopisywała – chociaż Mazgoo była wyjątkowo wypoczęta…:D  Zbierając po drodze Diankę i Paulinę, wyruszyłyśmy naszym wesołym samochodzikiem na miejsce sabatu czarownic.

Zlot odbywał się lubartowskiej Bramie. Za całe zamieszanie odpowiedzialne były Ola i Sylwia – dziewczyny zorganizowały event już drugi raz (a z tego, co wiem, planują kolejne edycje ;)). Oprócz nich w  spotkaniu wzięło udział łącznie 13 czarownic: Mazgoo, Curly Madeleine, Dajanalogist, Alterego Blog, Niewyparzona Pudernica, Eteryczny Świat, Esy Floresy Fantasmagorie, Kolorowe Maliny, Szafa Zapachów, Dye Blonde, Asia Walczyk, Pitbajka, no i oczywiście ja – Zołza 😉

Spotkanie zorganizowane było na totalnym luzie – nie było żadnych warsztatów, prelekcji czy wykładów, dzięki czemu czas nie gonił, a my – Straszydełka – mogłyśmy swobodnie przegadać te kilka godzin 🙂

Plotki i ploteczki to jednak nie wszytko – zlotowi przyświecał szczytny cel. Zbierałyśmy bowiem pieniądze na chorego Bartka, który cierpi na dystrofię mięśniową. To choroba genetyczna prowadząca do nieodwracalnego zaniku mięśni – rehabilitacja, która jest piekielnie kosztowna, jest niezbędna, by opóźnić proces postępowania choroby i ułatwić codzienne funkcjonowanie. Na szczęście nie zabrakło sponsorów, dzięki którym licytacja charytatywna mogła dojść do skutku:)

LaQ, KejEquilibraFitokosmetyki Nutka,  Zapach CiszyBare CareOillanFarmonaKosmetyki AAMaroko SklepIndigo LublinLanalineSłowianka LublinIdea25Hennet, FarmapolMonpler.

Podczas aukcji kosmetyków i produktów pięgnacyjnych zebrałyśmy ponad 1100 zł. To pewnie kropla w morzu potrzeb – czasami jednak jedna kropla wystarczy, by żyło się chociaż odrobinkę lepiej 🙂 A jeśli ktoś z Was również chce wesprzeć Bartka w jego codziennych zmaganiach – tu macie link do jego zrzutki 🙂

Oczywiście, jak na tego typu spotkanie przystało, nie obyło się także bez tony upominków – chociaż dziewczyny obiecywały, że nie będzie tego za wiele 😉 Spośród wszystkich największe wrażenie zrobiły na mnie personalizowane mydełka glicerynowe od LaQ – są tak urocze, że swojego pewnie nigdy nie użyję! 😉

Zlot Lubelskich Straszydełek okazał się wcale nie tak straszny – blogerki to (wbrew powszechnej opinii;)) przemiłe dziewczyny, o wielkich uśmiechach i jeszcze większych sercach, z genialnym poczuciem humoru i ciętymi ripostami – dzięki nim heheszkom nie było końca, a mnie buzia ze śmiechu bolała przez kolejne 2 dni 😉

Kochane! Dziękuję za cudownie spędzony czas! ♥️ Mam nadzieję, że spotkamy się szybciej, niż dopiero na kolejnym Zlocie Straszydełek!

10 komentarzy

  1. Hotel MAZGOOink poleca się na przyszłość, obiecuje poprawić jakość usługi i zagwarantować sen już ok północy:D Bylo super i czekam na powtorke:)

  2. Takie spotkania są bardzo motywujące i inspirujące. Sama mam zamiar zacząć w nich brać udział od przyszłego roku, z tym że w innej blogowej branży, bo podróżniczej. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *