Zołza w podróży. Co zaskoczyło mnie w Norwegii?

nor1

O tym, że Norge jest piękna nie będę musiała przekonywać chyba nikogo. Tutejsza dzikość i surowość przyrody oraz emanujący zewsząd spokój potrafią wyciszyć najgłośniejszych nerwusów (mam tu na myśli głównie siebie…;)). Tak, jak pisałam ostatnio, Norwegia daję chwilę wytchnienia. Tutaj mam czas się wyspać, odpocząć, zadbać o siebie, zarówno pod względem fizycznym, jak i umysłowym (nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam tyle możliwości czytania!). W tym skandynawskim kraju mam chwilę, by pobyć sam na sam z własnymi myślami bez ciągłego poczucia, że nie zdążę, nie wyrobię się z terminem lub coś ważnego przegapię.

Fakt, że Norwegia całkowicie mnie w sobie rozkochała nie jest więc żadną tajemnicą. Oprócz tego, już teraz po niecałych trzech tygodniach pobytu, kilka razy zaskoczyła tak, że odebrało mi z wrażenia mowę (a przecież tak ciężko jest mnie „zatkać”;)). Jesteście ciekawi, co zdziwiło mnie najbardziej? Przed Wami 10 moich zaskoczeń Norwegią.

nor2

  1. Pieszy ma bezwzględne pierwszeństwo na przejściu. Jest to o tyle zaskakujące, że gdy taki zwykły przechodzień czeka, by upewnić się, że na pewno nie zostanie rozjechany, przepuszczający go typowy kierowca przeważnie nie kryje swojej irytacji zaistniałą sytuacją oczekiwania (może odbiera to personalnie, że mu się nie ufa?)
  2. Namiot można rozstawić wszędzie. No, o ile nie będzie to teren prywatny lub z wyraźnym zakazem campingowania. Norwegia przyrodę traktują jako dobro wspólne. Każdy więc może korzystać do woli z jej darów. Teoretycznie na wybranym miejscu można pozostać co najwyżej dwa dni. W praktyce jednak nikt nie czepia się o dłuższe biwakowanie 😉
  3. Wbrew stereotypom Norwegowie nie są „na dystans”. Wręcz przeciwnie: są życzliwi, przyjacielscy i chętni do pomocy. W Polsce w ciągu całego miesiąca tak wielu obcych nie uśmiechnęło się do mnie na ulicy, co tutaj w ciągu pierwszego tygodnia pobytu.
  4. Norwegowie mają na wszystko czas. Już na pierwszy rzut oka widać, że żyją spokojnie, bez pospiechu i nerwów. Być może wynika to z ich narodowego temperamentu. Z drugiej strony mam wrażenie, że ciągłu kontakt z dziką przyrodą działa tak wyciszająco.
  5. Wszyscy potrafią mówić po angielsku. Lepiej lub gorzej, ale bez problemu można dogadać się z każdym. I nie mówię tu tylko o młodych, wykształconych ludziach. Stanowisko, status społeczny czy wiek nie mają znaczenia: zarówno dzieci, jak i osoby starsze władają językiem angielskim na poziomie co najmniej komunikatywnym.nor3
  6. Wszystko jest okropnie drogie. Niby spodziewałam się znaczącej różnicy względem polskich cen, ale jednak co najmniej 3-4krotne przebicie wartości tych samych produktów sprawia, że szczękę zbieram z podłogi za każdym razem wizyty w sklepie, restauracji czy stacji benzynowej. Dla Norwegów jednak nie jest to problem – prawdopodobnie zarabiają tak dużo, że zwykły obiad poza domem nie odbija się specjalnie po kieszeni 😉
  7. W niedzielę wszystkie sklepy są zamknięte. Podobnie, jak u nas w Wielkie Święta Narodowo-Kościelne, tutaj wyjątki stanowią jedynie restauracje, stacje benzynowe i małe sklepiki, w których właściciele sami stają za ladą. Dodatkowo, prawnie uregulowana jest kwestia niedzielnych hałasów. Norwegowie w ten dzień nie mogą kosić trawy, remontować czy robić czegokolwiek, co mogłoby przeszkodzić sąsiadom w błogim odpoczywaniu pod karą grzywny.
  8. Centra handlowe świecą pustkami! Mimo, że tego typu miejsc jest w Norwegii od zatrzęsienia, w większości pojedynczych sklepów nie ma żywej duszy. Mam wrażenie, że w Polsce w najgorszy dzień handlowy jest X razy więcej kupujących.
  9. Spacerując po ulicach norweskich miast spotkać można naprawdę wielu imigrantów. Czasami odnosi się nawet wrażenie, jakby Skandynawia była terenem Bliskiego Wschodu czy Indii. Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic przeciwko innym nacjom. Zwyczajnie zdziwiło mnie, że zdarzają się takie dni, iż trudniej o spotkanie z rodowitym Norwegiem, niż z przybyszem z innych krajów 😉
  10. Najważniejsze zostawiłam na koniec: nie jest aż tak zimno! W ciągu dnia temperatura sięga przeważnie ok 25 stopni, zazwyczaj jest dość słonecznie, a burze czy zwyczajny deszcz są jedynie przelotne. Noce także są o wiele cieplejsze, niż się spodziewałam. By nie zamarznąć póki co wystarczają grube skarpety i polarowa piżamka 😉

nor4

Te wszystkie punkty to pewnie dopiero początek tego, czym Norwegia mnie jeszcze zaskoczy. Mam tylko nadzieję, że żadne nowe zdziwienie nie okaże się dla mnie rozczarowaniem…;)

48 komentarzy

    1. Też tak myślę! Aczkolwiek w sierpniu podobno może trochę przyziębić nocami 😀

    1. A to jeszcze nie wszystko, na co Norwegię stać! Ja podróżuję głownie po południu kraju, a gdzie tam północ czy zachodnie fiordy!

  1. Zazdroszczę wizyty w Norwegii, sama od dawna o niej marzę, więc miło było się czegoś dowiedzieć nowego o tym pięknym kraju od osoby, która już ją odwiedziła 🙂 Punkt siódmy szczególnie przypadł mi do gustu – nie raz i nie dwa miałam do czynienia z tego typu zakłóceniami w niedzielne popołudnia :<

    1. Na pewno pojawi się jeszcze kilka typowo norweskich postów! Zapraszam do śledzenia bloga! 🙂

  2. Chciałabym kiedyś odwiedzić Norwegię – podobno najpiękniejszy kraj w Europie. Byłam w Szwecji, czułam się tam wspaniale. Tylko te ceny……… tak, to na razie odstrasza.

  3. Miałam okazję rozmawiać z poznanym w blablacar człowiekiem co mieszkał tam 15 lat, i wielu rzeczy się dowiedziałam, miedzy innymi o przemytach, o tym jak zmniejszyć ilość powierzchni w sklepie dużometrażowym by móc sprzedawać i w niedzielę. I wiele innych ciekawostek. Ten kraj jest fascynujący 😉

  4. Byłam w Norwegii we wrześniu, to prawda, że w Norwegii nie było zimno. Było ponad 20 stopni i spaliłam sobie nos! A poza tym bije z tego kraju spokój, brak pośpiechu i można tam odpocząć od wielkomiejskiego pędu.

  5. Wydaje mi się, że będąc w obcym kraju nie należy przeliczać wszystkiego na naszą walutę. To zgubna praktyka, bo tak naprawdę będąc w dowolnym kraju na zachód od Polski, zaliczamy plecy finansowe na każdej transakcji. Lepiej przygotować sobie tyle pieniędzy, ile chcemy wydać, i nie martwić się, że „w Polsce za chleb zapłaciłbym 4 razy mniej”. Jak ci tak dobrze, to po co w ogóle wyjeżdżasz z Polski? 😛
    Ja za kolację w nowojorskiej Little Italy zapłaciłem 160 zł. Zapłaciłem z uśmiechem na twarzy, bo było to dla mnie bardzo fajne doświadczenie 🙂

    1. Wyjazd jest tylko przygodą – wracamy w połowie grudnia do Polski 😉
      Poza tym, proszę się nie unosić – wszystko ma swoje plusy i minusy 😉

  6. Norwegia, w ogóle tamtejsza część globusa, od zawsze mnie jakoś kusi, więc nie pewnie koniec końców tam kiedyś trafię. Możliwość swobodnego rozbicia namiotu w zasadzie wszędzie – tego cholernie brakuje mi w Polsce. Siłą rzeczy jestem często zmuszony obozować gdzie popadnie i zdążyłem się już przekonać, że taki nocleg może kosztować o wiele więcej, niż doba w całkiem niegłupim hotelu. 😉

    Z pozdrowieniami,
    Damian
    damian211289.blogspot.com

  7. I teraz wiem o co chodziło z tym przechodzenie przez ulicę! Czasami, to aż się bałam zatrzymac na chodniku, bo zaraz ktoś mnie przepuszczał, nawet kiedy nie było pasów! Też słyszałam, że Norwegowie trzymają dystans i też się mile rozczarowałam 🙂

  8. Uwielbiam Skandynawię. Ludzie tam są zupełnie inni niż w Polsce. Chyba bardziej otwarci i życzliwi. Może ten ich surowy klimat wywołuje potrzebę ocieplania stosunków międzyludzkich?

  9. mieszkałam w Norwegii cały rok i muszę przyznać Ci rację co do wszyściutkich punktów! 😀 Ps. Jak w Polsce w czerwcu było zimno, Norwegia częstowala nas pięknym słoncem 😀 wtedy na prawdę przekonałam się ze to bzdura – ze jest tam cały czas zimno :D.
    Sklepy zamkniete w niedziele, to pestka przy tym, ze alkoholu nie mozna dostac 😀
    A w sobotę do 18. Często o tym zapominałam.
    Oni mają na wszyyystko czas! 😀 i zawsze dziwi mnie to, jak w kolejkach do kas, potrafia stac i stac i stac nie mówiąc nic 😀 w Polsce trzy osoby do kasy i juz poruszenie 😀
    Ekstra wpis! 🙂

    1. Odniosłam wrażenie, że norweskie dzieci wychowywane są w „surowych” warunkach – kąpią się w zimnej rzecznej wodzie, chodzą w krótkich spodenkach, gdy jest chłodno. Od małego uczone są przeróżnych sportów 😉
      Co do samych stosunków rodzic-dziecko, nie zauważyłam jakiś specjalnych odchyleń od „normy”: wzajemny szacunek, troska, czułość.

    1. W tej chwili już nic 😉 W Norwegii byłam jedynie niespełna 2 miesiące – przygoda połączona z pracą 🙂 Spaliśmy w namiocie, kąpaliśmy się w rzece, malowaliśmy norweskie domki 🙂 Na koniec pobytu – podróż na Nordkapp, która była chyba najpiękniejszą wyprawą w całym moim życiu! 🙂

    1. Dlatego polecam wziąć namiot! Według norweskiego prawa można „rozłożyć się”, gdzie tylko człowiek sobie zamarzy – my w ten sposób przeżyliśmy 1,5 miesiąca! 🙂

  10. Świetne podsumowanie 🙂 Mnie najbardziej urzeka przyroda, która jest magiczna w Norwegii, co zresztą i Twoje zdjęcia doskonale obrazują 🙂 Są magiczne 🙂

  11. same dobre rzeczy słyszałam o tym kraju, no może jeden minus ze jak sie przelicza na zł to drogo wychodzi 😀 muszę kiedyś się w końcu tam wybrać i chociaż trochę posmakować tamtejszego świata 😀

  12. Bardzo bym chciała zwiedzić Norwegię, na razie jednak muszą wystarczyć mi Twoje zdjęcia, są przepiękne. Co do cen to też właśnie słyszałam, że tragedia dla przeciętnego Polaka, jednak oni zdecydowanie więcej zarabiają ;/. Bardzo podoba mi się pomysł na „regulację hałasów”, może w końcu w weekend można było posiedzieć w ciszy.

  13. Norwegia nie jest moim kierunkiem podróży, podobnie jak cała Skandynawia. Głównie odstraszają mnie ceny i imigranci… Owszem, kiedyś chciałabym tam zawitać, ale to kiedyś, kiedyś 🙂 Pozdrawiam

  14. Norwegia to jeden z krajów, których pewnie nigdy nie odwiedzę. Głównie przez te legendarne już bardzo wysokie ceny.

    1. Mimo wysokich cen – polecam! Bo można tanim kosztem przeżyć tam i 1,5 miesiąca 😉 Spanie pod namiotem – za darmo, jedzenie, jeśli weźmiesz z Polski – za darmo 🙂 Koszty można ograniczyć, a wrażenia są naprawdę świetne!

  15. Miejsce, które pozwala człowiekowi na wsłuchanie się w siebie, na bycie ze swoimi myślami i które uspakaja jest (przynajmniej dla mnie) idealne. Piękna ta Norwegia!
    Podoba mi się też to, że przyroda to dobro wspólne, o które wszyscy dbają i o które wszyscy się troszczą.
    Chciałabym kiedyś pojechać do Norwegii pod namiot. To musi być coś niesamowitego.

    1. Tak – to cudowne przeżycie! Człowiek bardzo dużo dowiaduje się o samym sobie, o towarzyszy podróży, uczy się na nowo relacji. Bo żyjąc pod namiotem nie ma gdzie uciec – trzeba się na bieżąco mierzyć ze swoimi humorami 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *