Hity internetu, które zupełnie nie sprawdziły się na moich cienkich włosach.

Internet jest kopalnią wiedzy. Znajdziemy w nim odpowiedź chyba na każde możliwe pytanie. I to jest super, naprawdę! Problem pojawia się jednak wtedy, gdy na konkretne pytanie uzyskujemy nie jedną, nie dwie, a setki odpowiedzi – co gorsza, każda wydaje się być tą najbardziej trafną i prawidłową.

Testując różne możliwości, które podsuwa nam sieć, możemy trafić na coś, co pomimo powszechnych ochów i achów, u nas zupełnie się nie sprawdza – a w najlepszym wypadku pozostawia nas z poczuciem rozczarowania. Bo ile to razy zdarzyło się tak, że kosmetyk, domowa kuracja czy nawet profesjonalny zabieg u fryzjera, nad którym wszyscy wkoło rozpływali się z zachwytu, u nas spowodował efekt odwrotny od zamierzonego? Ano właśnie.

Dzieje się tak dlatego, że każde włosy są inne. Oczywiście, możemy bazować na wiedzy i doświadczeniu naszych włosowych bratnich dusz – to w dużym stopniu pomoże nam ograniczyć nieszczęśliwe przypadki. Musimy jednak pamiętać, że nasze włosy są tylko jedne – nasze i nie ma ich nikt inny. Choćby najbardziej podobne, nie będą dokładnie tymi, które my mamy na głowie – dlatego efekty przeróżnych metod pielęgnacyjnych mogą tak drastycznie różnić się od tych zachwalanych w internecie.

Pierwszym zabiegiem, który spowodował u mnie więcej szkód, niż pożytku, było mycie kosmyków odżywką. W teorii metoda przeznaczona jest dla włosów bardzo suchych, zniszczonych, o wysokiej porowatości. Posłużyć też może tym osobom, które zmagają się z przesuszoną czy wrażliwą na detergenty skórą głowy.  W moim wypadku, mimo naprawdę licznych prób przy użyciu kilku różnych odżywek, efekty zawsze były takie same: niedomyte włosie, przyklap, a na dłuższą metę też swędzenie skóry głowy, łupież i wzmożone wypadanie. Po tamtym eksperymencie definitywnie uznałam, że do mycia służy szampon, odżywki czy maski służą wyłącznie do pielęgnacji.

Kolejnym hitem internetu, który dla mnie okazał się szkodliwym bublem jest wczesywanie odżywki. Pamiętam moment, gdy cały wirtualny świat po raz pierwszy zachwycił się tą metodą – miała wzmacniać działanie preparatów, zwiększając absorbowanie ilości składników odżywczych wgłąb pojedynczego włosa. Miało to skutkować lepszym odżywieniem, wygładzeniem i dociążeniem.

I owszem, zaraz po zabiegach, włosy były fenomenalne: miękkie, sprężyste, sypkie. Niestety, metoda ta opiera się na działaniach na mokrych włosach – czyli o wiele łatwiej jest je uszkodzić mechanicznie. Cienkie kosmyki mają też to do siebie, że często wystarczy na nie krzywo spojrzeć, a już zaczynają się łamać i kruszyć 😉 W tym wypadku po kilku tygodniach nawet bardzo delikatnego wczesywania okazało się, że nie tylko końcówki ucierpiały – ale także włosy na długości zaczęły się okrutnie łamać.

Podobne wrażenia miałam również po trzecim, pozornie rewelacyjnym sposobie na poprawę wyglądu włosów – wydobywaniu skrętu. Podbijanie skrętu także bazuje w dużej mierze na zabiegach na mokrych włosach: rozczesywaniu, wgniataniu, odgniataniu. Sposoby suszenia i stylizowania kręconych włosów też dość niekorzystnie wpływały na ich kondycję. Chociaż moje kosmyki mają tendencję do falowania czy nawet kręcenia się, w tym wypadku na przykre konsekwencje nie musiałam długo czekać, bo ledwo po 2 tygodniach stan włosów uległ drastycznemu pogorszeniu: nie tylko końce pukli zaczęły się rozdwajać i kruszyć,  szkody były widoczne na całej długości.

To, że te konkretne metody nie sprawdziły się u mnie, nie znaczy, że same w sobie są złe czy okażą się szkodliwe dla każdego. We wszystkich trzech przypadkach nie zawiniły też produkty, z których korzystałam – tak, jak napisałam na samym początku, nasze włosy jest jednorazowe, więc każdy z nas musi sam odnaleźć najlepsze sposoby pielęgnacji.

Jakie powszechnie zachwalane zabiegi czy produkty u Was okazały się bublami? Albo wręcz przeciwnie – co u Was spisało się rewelacyjnie, gdy wszyscy w koło narzekali i straszyli tragedią? 😉

43 komentarze

  1. Jak słyszę o niektórych metodach, śmiać mi się chce. A o rozczesywaniu włosów, bo lepiej będą składniki wchłaniać się, brzmi absurdalnie. I zastanawiam się, gdzie takich cudów uczą? Bo w szkole czy w pracy o żadnej takiej metodzie nie słyszałam.

    1. Nie no – sama metoda jest skuteczna, ale przy grubszych włosach 🙂 tak samo dziewczyny, jak j chłopaki bardzo chwalą wczesywanie odżywki 🙂 Moje cienkie włosy po prostu są zbyt delikatne do jakichkolwiek działań „na mokro” 😉

        1. Nie u każdego wszystko się sprawdza, bo każdy jest inny sama jestem tego przykladem że hity innych to dla mnie kity

    2. Mam cienkie włosy. U mnie super działa omo, ale wczesywanie odżywki lekka lipa. To samo z myciem włosów odżywką. Włosy miałam bardzo oklapnięte, ,niedopieszczone” itp. Nawet mimo długiego spłukiwania.

  2. Dokładnie tak jest. Nie wszystko, co u innych może sprawdzić się u nas. Nie raz się o tym przekonałam. Mycie odżywką też spowodowało u mnie odwrotny skutek, a z cienkimi włosami żartów nie ma! 😀

    1. I ja tak mam z obecną odżywka do włosów. Pół Internet się nią zachwycała a ja uważam ją za kompletną klapę. Każda z nas jej inna i na każdą zadziała coś innego. Kosmetyków o których piszesz nie miałam okazji mieć w swoim posiadaniu. Jestem osobą której jak coś podejdzie to już tego nie zmieniam i z żalem czekam na denko obecnej odżywki by móc wrócić do swojego ulubieńca

  3. No właśnie tak to już jest. Każdy z nas jest inny i również włosy ma inne. U jednego sprawdzą się produkty z SLS, a druga osoba będzie ich unikac jak ognia.

  4. Przyznam się ze nie słyszałam o tych kosmetykach. Ale z tymi „hitami” to niestety czesto tak jest. Jednym pasują innym nie

    1. Jeszcze się nie „naciełam’ na poradę dotyczącą włosów, ale moje akurat są dosyć grube więc nie muszę się z nimi obchodzić bardzo delikatnie. Krzywe spojrzenie im nie straszne 😉

      1. Jeśli chodzi o pielęgnację włosów, tak jak piszesz, należy pamiętać, że każde są inne, więc warto testować różne możliwości i kosmetyki.

    1. Dlaczego? 😉 Przecież we wpisie nie piszę o kosmetykach, tylko o metodach – zdjęcia nie są żadną sugestią co do treści tekstu 😉

    1. We wszystkim moim wpisach piszę szczerze – przeważnie dopatruję się też minusów rzeczy, które testuję 😉

  5. Moje włosy prostują się same z siebie i nic nie jest w stanie im nadać skrętu. Ale często tak mam, że kosmetyk, który komuś pasuje, mi już niekoniecznie. Włos włosowi nierówny, nawet z tą samą porowatością itp.

  6. Przyznam szczerze, że nigdy nawet tego nie testowałam. Sama po prostu bardzo starannie rozczesuję włosy przed i po myciu, a używam kosmetyków z jak najbardziej naturalnym składem i jest ok. Włosy mam bardzo cienkie, ale ładnie wyglądają 🙂

  7. Dlatego ja już nie czytam o internetowych hitach, achy i ochy, a właśnie wolę wejść do dobrej blogerki, która napisze uczciwie recenzję. I tak jak zaznaczyłaś, każdy z nas potrzebuje indywidualny kosmetyk dla swojej skóry 🙂

  8. U mnie nie sprawdziła się znana maseczka na włosy Babuni o zapachu ciasteczek. Woń cudowna, ale działanie przyniosła u mnie marne.

  9. Nie zawsze to, co jest dobre dla jednych, jest dobre dla innych.A do rekomendacji innych zawsze należy podchodzić z dystansem

  10. U każdego kosmetyki sprawdzają się inaczej. Bywa, że wydaje nam się, iż dobieramy właściwy kosmetyk, to jednak w efekcie otrzymujemy inny efekt niż oczekiwany i opisany przez producenta. Sama miałam różne przygody z kosmetykami do pielęgnacji włosów i twarzy. 🙂

  11. A opakowania takie ładne… U każdego działa co innego. Też niedawno sięgnęłam po pewną znaną odżywkę w sprayu i zamiast wzmocnić, zregenerować mi włosy, to je wysuszyła, zaczęły mi się też bardziej plątać… xD

  12. Ja mam zawsze problem z rozczesywaniem, nie udało mi się jeszcze znaleźć odżywki, która byłaby w tym temacie idealna. Najczęściej ścinam włosy, bo to rozczesywanie doprowadza mnie do szału.

  13. Mnie niektóre hity działają, niektóre nie. I u córki również… Jednak wolę sama poszukać rozwiązań, gdy ma się wkoło tyle dobra naturalnego… Też potrzeba czasami się porozgladac. Post bardzo dobry. Cenne uwagi. Pozdrawiam. Agata.

  14. Ja z wielką nieufnością podchodzę do wszelkich chwalonych produktów. To że innym cos pasuje nie koniecznie sprawdzi się u mnie. Dlatego warto sprawdzić coś na własnej „skórze”, w tym przypadku włosach, żeby móc się przekonać jak produkt sie spisuje.

  15. Mi bardzo ciężko trafić na tzw” hit” bo zawsze mi coś nie wychodzi. Albo ja nie umiem, albo po prostu ludzie wcale tych produktów nie używają a tylko chwalą.

  16. Dla jednych hit, dla drugich kit. Trzeba pamiętać, że każdy z nas ma inną skórę, czy włosy

  17. W sumie nieraz okazało się, że dany kosmetyk mi nie odpowiadał, mimo zachwalania jego jakości, więc teraz w przypadku kolorówki muszę sama sprawdzić konsytencje itp.

  18. Większość tych hitów internetu znam osobiście i je przztetestowałam, z pewnością swietną alternatywą jest odzywka od anwen, ktora sprawdza się u mnie znakomicie i to potwierdzam. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *